Polaków w Hiszpanii jest według hiszpańskiego urzędu statystycznego INE ponad 52 tysiące, a polski MSZ szacuje, że z osobami niezarejestrowanymi i sezonowymi może nas tu być nawet 85 tysięcy. Osiadamy najchętniej w Madrycie, Katalonii oraz na słonecznych wybrzeżach Costa Blanca i Costa del Sol. Nasza obecność nad Ebro i Gwadalkiwirem to głównie emigracja ostatnich dekad, ale polski ślad w Hiszpanii sięga znacznie głębiej – od XVI-wiecznego ambasadora króla, przez słynną szarżę pod Somosierrą, aż po dzisiejsze osiedla nad Morzem Śródziemnym. Jesteśmy tu jedną z bardziej dynamicznych, „słonecznych” społeczności polonijnych.
Ile Polaków mieszka w Hiszpanii?
Statystyki podają różne liczby, w zależności od tego, kogo obejmują. Hiszpański urząd statystyczny INE liczy około 52 tysięcy osób o polskim obywatelstwie, a liczba ta jest stabilna od 2017 roku. Polski MSZ szacuje jednak, że wraz z rodakami niezarejestrowanymi i przebywającymi sezonowo jest nas w Hiszpanii nawet 85 tysięcy. Największym skupiskiem jest Madryt i jego miasta satelickie, a zaraz za nim Barcelona oraz wybrzeża prowincji Alicante i Malaga. To emigracja młodsza i starsza zarazem: obok pracujących osiedlają się tu przedsiębiorcy i emeryci szukający słońca.
| Wskaźnik | Dane | Źródło |
|---|---|---|
| Obywatele polscy | ok. 52 000 | INE, 2022 |
| Szacunek z niezarejestrowanymi | do 85 000 | MSZ |
| Największe skupisko | Madryt (ok. 13 tys.) | INE |
| Zakupione nieruchomości w 2024 | 4213 (+35% r/r) | dane rynkowe |
Skąd wzięli się Polacy w Hiszpanii?
Masowa emigracja jest tu zjawiskiem stosunkowo młodym, ale pojedyncze polskie ślady prowadzą wieki wstecz. Najsłynniejszy z nich to szarża pod Somosierrą z 30 listopada 1808 roku, gdy polscy szwoleżerowie gwardii Napoleona zdobyli broniony przez hiszpańskie działa wąwóz i otworzyli cesarzowi drogę na Madryt. Ta brawurowa, okupiona krwią szarża na trwałe weszła do polskiej legendy wojskowej.
Prawdziwe fale emigracyjne przyszły jednak dopiero w XX wieku. Pierwsza pojawiła się w latach osiemdziesiątych, po wprowadzeniu stanu wojennego, choć dla wielu Hiszpania była wtedy jedynie krajem tranzytowym w drodze za ocean. W latach dziewięćdziesiątych zaczęła przeważać emigracja zarobkowa, a przełom przyniosło wejście Polski do Unii Europejskiej. Co ciekawe, hiszpański rynek pracy otworzył się dla Polaków dopiero w 2006 roku, dwa lata po akcesji.
Od tego momentu rodacy osiedlali się przede wszystkim w miastach wokół Madrytu, takich jak Alcalá de Henares, Coslada czy Getafe. Z czasem dołączył do nich zupełnie nowy typ emigracji – „słoneczny”. Ostatnia dekada to emeryci, przedsiębiorcy i rodziny przenoszące się nad Morze Śródziemne, a sam tylko 2024 rok przyniósł zakup ponad czterech tysięcy nieruchomości przez Polaków.
Jan Dantyszek – pierwszy polski ambasador w Hiszpanii
Najgłębszy polski ślad w Hiszpanii nie należy jednak do żołnierza ani emigranta, lecz do dyplomaty. Jan Dantyszek, urodzony w 1485 roku w Gdańsku, był poetą, duchownym i zaufanym człowiekiem króla Zygmunta Starego. 13 marca 1525 roku otrzymał nominację, która przeszła do historii: został pierwszym stałym ambasadorem Rzeczypospolitej, akredytowanym przy dworze cesarza Karola V.
Na Półwyspie Iberyjskim spędził w sumie kilkanaście lat, w okresie od 1519 do 1532 roku. Prowadził rozmowy w imieniu Polski, pisał łacińskie wiersze cenione w całej ówczesnej Europie i utrzymywał kontakty z najważniejszymi umysłami epoki. Po powrocie do kraju został biskupem chełmińskim, a później warmińskim – tym samym, którego kapitule służył Mikołaj Kopernik.
Dla profilu polskiej obecności w Hiszpanii to postać wyjątkowa: katolicki hierarcha i mąż stanu, który zbudował polską dyplomację właśnie tutaj, nad Tagiem. Znacznie później Hiszpania stała się też miejscem ważnym dla polskiej pobożności, gdy w 1982 roku Jan Paweł II u grobu świętego Jakuba w Santiago de Compostela wygłosił słynny apel do Europy.
Zanim przybyli tu robotnicy i emeryci, Polskę w Hiszpanii reprezentował biskup, który stworzył naszą dyplomację od podstaw.
„Europo, odnajdź siebie samą! Bądź sobą!” – wołał Jan Paweł II w Santiago de Compostela w 1982 roku.
Życie polonijne dziś
Polonia w Hiszpanii jest liczna, rozproszona i dobrze zorganizowana wokół parafii oraz stowarzyszeń. Jej trzon tworzą:
– Polska Misja Katolicka w Hiszpanii, działająca od 1948 roku, oraz pierwsza polska parafia personalna Matki Bożej Częstochowskiej w Walencji
– kapelanie i msze po polsku w Madrycie oraz Alcalá de Henares, prowadzone przez werbistów i chrystusowców
– kilkadziesiąt stowarzyszeń polonijnych, w tym „Orzeł Biały”, oraz blisko dwadzieścia szkół polskich uczących kilkuset uczniów
– Ambasada RP w Madrycie i Konsulat Generalny RP w Barcelonie
– największe skupiska w Madrycie, Barcelonie oraz na wybrzeżach Costa Blanca i Costa del Sol
Polacy w Hiszpanii – najczęstsze pytania
Czy Hiszpanie lubią Polaków?
W Hiszpanii jesteśmy przyjmowani serdecznie – Hiszpanie słyną z otwartości i na ogół nie mają wobec Polaków żadnych uprzedzeń. Ceni się nas za pracowitość i łatwość dopasowania do południowego rytmu życia. Barierą bywa raczej język niż nastawienie, bo bez hiszpańskiego trudno w pełni wejść w lokalną społeczność.
Gdzie w Hiszpanii mieszka najwięcej Polaków?
Zdecydowanie najwięcej rodaków żyje w Madrycie i jego miastach satelickich, takich jak Alcalá de Henares, Coslada czy Getafe. Duże polskie społeczności skupiają się także w Barcelonie i całej Katalonii oraz na wybrzeżu Costa Blanca wokół Alicante i Torrevieja, a coraz więcej osób osiedla się na Teneryfie i Balearach.
Czy opłaca się przeprowadzić do Hiszpanii?
Dla wielu rodaków tak, zwłaszcza jeśli liczą się klimat, spokojniejszy tryb życia i niższa presja niż w Polsce. Trzeba jednak pamiętać, że zarobki bywają niższe niż w Europie Zachodniej, a kluczem do dobrej pracy jest znajomość hiszpańskiego. Najlepiej oprzeć decyzję na konkretnej ofercie i realnym rozeznaniu kosztów życia w danym regionie.
Ile zarabiają Polacy w Hiszpanii?
Zarobki zależą od branży i regionu, a hiszpańskie płace należą do niższych w Europie Zachodniej. Wielu rodaków pracuje w turystyce, gastronomii, budownictwie i usługach, gdzie wynagrodzenia są umiarkowane, ale i koszty życia bywają niższe niż na północy kontynentu. Coraz liczniejsi są też przedsiębiorcy prowadzący własne firmy, zwłaszcza na wybrzeżach.



