Polexit kosztowałby 90 mld euro rocznie. Polska od trzech lat i tak jest na minusie w bilansie z UE

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

26 października 2026 r.

koszt polexitu

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

26 października 2026 r.

Wyjście Polski z Unii Europejskiej kosztowałoby nas ok. 90 mld euro rocznie. Tak przynajmniej wynika z raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, który podsumowuje 22 lata naszego członkostwa w tej wspólnocie. Media chętnie podchwyciły straszak „polexitu”, choć żadna licząca się partia nie proponuje dziś wyjścia z UE. Ważniejsze jest co innego, o czym zwolennicy Brukseli wolą nie wspominać. Chodzi o to, że od 2023 roku bilans unijnych funduszy i przepływów kapitału jest dla Polski ujemny.

Ile kosztowałby polexit?

W raporcie ZPP o tytule „Od montowni do sterowni, czyli polska droga z obrzeży do serca Europy – bilans 22 lat członkostwa w UE i horyzont na przyszłość” ekonomiści związku szacują, że koszt wyjścia z Unii wyniósłby ok. 10 proc. PKB w perspektywie 15 lat. W cenach z 2025 roku oznacza to ubytek rzędu 90 mld euro rocznie. Zdaniem ekspertów ZPP polexit byłby dla Polski bardziej dotkliwy niż brexit w przypadku Wielkiej Brytanii.

Autorzy tłumaczą to tym, że nasz kraj jest znacznie mocniej związany z unijnym rynkiem. Wskazano między innymi na fakt, że ponad 70 proc. polskiego eksportu trafia do państw UE. Wielka Brytania była płatnikiem netto, a Polska jest beneficjentem unijnego budżetu. W raporcie zaznaczono jednak, że przedstawione szacunki zależą od przyjętych założeń i nie stanowią precyzyjnej prognozy.

Ile Polska zyskała na członkostwie w UE?

Od 2004 roku realny PKB Polski wzrósł o 115 proc. Z unijnego budżetu otrzymaliśmy o 167,9 mld euro więcej, niż do niego wpłaciliśmy. ZPP oszacował między innymi, jak wyglądałaby nasza gospodarka, gdybyśmy nie przystąpili do UE. W takim scenariuszu PKB Polski w 2025 roku byłby o 54 proc. niższy. Natomiast w wariancie norweskim, czyli w sytuacji, gdybyśmy byli jedynie członkiem Europejskiego Obszaru Gospodarczego, wzrost PKB wyniósłby 72 proc. zamiast 115 proc.

Przykład Norwegii jest dość istotny, ponieważ kraj ten formalnie nie należy do UE, a mimo to musi wdrażać u siebie ok. trzech czwartych unijnych przepisów, w tym system handlu emisjami ETS. Podkreślmy, że Oslo w tym wypadku nie ma również żadnego wpływu na treść tych przepisów.

Polska od trzech lat jest na minusie

Najciekawsza część raportu dotyczy jednak czegoś innego niż polexit i tu mamy już konkretne wyliczenia. Autorzy policzyli bowiem pełny bilans członkostwa, który uwzględnia nie tylko fundusze unijne, ale też przepływy kapitału. Po odliczeniu wypłat dla zagranicznego kapitału, czyli dywidend i odsetek, oraz po dodaniu napływu nowych inwestycji z UE, nasz zysk za lata 2004-2025 spada ze 167,9 do 58,7 mld euro.

I teraz najważniejsze: od 2023 roku ten bilans jest dla Polski ujemny. Z jednej strony maleje strumień unijnych funduszy, a z drugiej rosną wypłaty dla zagranicznego kapitału. Według ZPP oznacza to, że model rozwoju oparty na taniej pracy i unijnych dotacjach się wyczerpuje. Wychodzi więc na to, że Polska coraz mniej dostaje z Unii, a coraz więcej oddaje w postaci zysków zagranicznych firm. Do tego musi wdrażać u siebie regulacje, na które ma stosunkowo niewielki wpływ.

Z montowni do sterowni

Tytuł raportu, mimo iż jest dość długi, to nie jest przypadkowy. Polska przez 22 lata była przede wszystkim montownią Europy, czyli tanim zapleczem dla zachodnich koncernów. Teraz musi stać się „sterownią”, czyli państwem, które samo wpływa na unijne reguły. Analitycy ZPP wprost stwierdzają, że Polska musi stać się państwem „zdolnym do wypracowywania w kraju i promowania wewnątrz Unii korzystnych dla siebie rozwiązań”.

Związek zaleca m.in. finansowanie sieci polskich ośrodków analitycznych w kraju i w Brukseli, stworzenie stałej grupy łączącej ekspertów, biznes i administrację oraz skoordynowane wspieranie polskich kandydatów do unijnych instytucji. I tutaj trzeba przyznać, że jest to bardzo trafna diagnoza. Ostatnie lata pokazują, że Polska wciąż zbyt często jest stawiana w Brukseli na przegranej pozycji.

Najlepszym przykładem jest umowa z Mercosurem. W styczniu 2026 roku Polska głosowała przeciwko niej w Radzie UE, razem m.in. z Francją, Austrią, Węgrami i Irlandią. Mimo to umowa jest już tymczasowo stosowana od 1 maja. Warszawa próbowała ją zawiesić przed TSUE, ale we wrześniu wniosek został odrzucony. Skarga o unieważnienie umowy wciąż czeka na rozpatrzenie. Prawdziwym problemem nie jest więc wyimaginowany polexit, którym tak wiele osób dziś straszy Polaków, ale to, czy nasz kraj potrafi skutecznie walczyć w Unii o swoje interesy.

Źródła: ZPP, Money.pl. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Osoby

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Ponad 23 mln zł dywidend dla szefów Siepomaga. Ich spółka kupowała luksusowe Mercedesy i inwestowała miliony w metale szlachetne

Tusk w Indiach: „nikt nas nie zatrzyma”. Liczby mówią co innego

Pierwsza w Polsce elektrownia jądrowa nabiera kształtów. „Gmina może stracić swój charakter”

Koniec anonimowych zakupów. Od 2027 roku przy droższych transakcjach podasz PESEL

Koniec ulgi na internet. Sejmowa komisja zdecydowała, zmiany od 2027 roku

Polska wyprzedziła Niemcy na ukraińskim rynku. Rekordowa nadwyżka w handlu z Ukrainą

1600 plus dla emerytów za wychowanie dzieci. Resort rodziny mówi „nie”

W Polsce zabraknie węgla przed zimą? Nieczysta zagrywka Rosji

Inne kategorie

Czytaj także