Mjr Józef Kuraś „Ogień” (ur. 23 października 1915 w Waksmundzie – zm. 22 lutego 1947 w Nowym Targu) to jedna z najgłośniejszych postaci polskiego podziemia niepodległościowego na południu kraju. Przedwojenny podoficer, żołnierz kampanii wrześniowej, konspirator Konfederacji Tatrzańskiej i Armii Krajowej, po 1945 roku stanął na czele Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” – jednego z największych oddziałów Żołnierzy Wyklętych w zachodniej Małopolsce. W szczytowym okresie podlegało mu od 500 do 700 partyzantów, a sieć współpracowników liczyła ponad dwa tysiące osób. Dla komunistów był „najbardziej znienawidzonym dowódcą podziemia”, dla Podhalan – tatrzańskim Janosikiem XX wieku i symbolem oporu przeciw sowietyzacji. Ta józef kuraś biografia przypomina człowieka, którego czarną legendę budowała przez dekady propaganda, a którego dobre imię przywraca dziś historia.
Kim był Józef Kuraś „Ogień”
Józef Kuraś należy do najbardziej rozpoznawalnych bohaterów antykomunistycznego podziemia w Polsce. Urodził się i wychował w góralskiej wsi u podnóża Gorców, a jego droga życiowa splotła się z całą tragedią pierwszej połowy XX wieku: obroną Ojczyzny we wrześniu 1939 roku, konspiracją pod okupacją niemiecką, wreszcie samotną walką ze zniewoleniem komunistycznym. Znany dziś powszechnie jako major Ogień, przeszedł przez wszystkie fronty tamtej epoki, nie schodząc ani na chwilę z pozycji żołnierza walczącego o wolną i niepodległą Polskę.
Kuraś ogień był dowódcą wymagającym, ideowym i konsekwentnym. Sam wywodził się z ruchu ludowego, a swoje oddziały uparcie określał jako oddziały AK, podkreślając przywiązanie do legalnego Rządu RP na emigracji oraz do wartości chrześcijańskich. Historyk Instytutu Pamięci Narodowej Maciej Korkuć, autor monografii jego zgrupowania, pokazuje postać, która dla podkomendnych była wręcz uwielbiana, a zarazem stanowiła uosobienie kulturowych tradycji Podhala tak mocno wpisanych w dwudziestowieczne walki o wolność Ojczyzny.
Józef Kuraś – kalendarium
- 23 października 1915 – narodziny w Waksmundzie koło Nowego Targu.
- 1934 – wstępuje do Stronnictwa Ludowego.
- 1936–1939 – służba wojskowa w 2 pułku strzelców podhalańskich w Sanoku, szkoła podoficerska KOP w Głębokiem, służba w stopniu kaprala na strażnicy KOP w Słobódce.
- Wrzesień 1939 – udział w kampanii wrześniowej jako podoficer 1 psp.
- 1940 – przystąpienie do Konfederacji Tatrzańskiej, pseudonim „Orzeł”.
- 29 czerwca 1943 – Niemcy i kolaboranci mordują i palą żywcem jego ojca, żonę Elżbietę i synka; Kuraś przyjmuje pseudonim „Ogień”.
- Lipiec 1943 – szef akowskiego oddziału „Wilk”, awans na plutonowego.
- 28–29 stycznia 1945 – pomoc w wyzwoleniu Nowego Targu.
- 11 kwietnia 1945 – powrót do walki, tym razem z komunistami.
- 13 kwietnia 1945 – odprawa na Kowańcu; powstaje Oddział Partyzancki „Błyskawica”.
- 1946 – apogeum siły zgrupowania; 500–700 partyzantów.
- 21/22 lutego 1947 – osaczony w Ostrowsku, ciężko ranny, umiera w szpitalu w Nowym Targu.
Dzieciństwo w Waksmundzie i rodzina
Józef Kuraś urodził się 23 października 1915 roku w gorczańskiej wsi Waksmund, w rodzinie o dużych tradycjach zaangażowania patriotycznego i obywatelskiego. Podhalańska wieś ukształtowała jego charakter: twardy, samodzielny, głęboko przywiązany do wiary katolickiej i do ziemi. Już jako młody człowiek związał się z ruchem ludowym – w 1934 roku wstąpił do Stronnictwa Ludowego, co na resztę życia wyznaczyło jego ideowy horyzont.
W 1936 roku rozpoczął służbę wojskową w 2 pułku strzelców podhalańskich w Sanoku. Po ukończeniu szkoły podoficerskiej Korpusu Ochrony Pogranicza w Głębokiem, od września 1937 roku pełnił służbę w stopniu kaprala na strażnicy KOP w Słobódce na Wileńszczyźnie. Te lata dały mu solidne przygotowanie wojskowe i nawyk dyscypliny, które później okazały się bezcenne w partyzanckim rzemiośle. Rodzinny dom, żona Elżbieta oraz mały synek stanowili świat, o który – jak się miało okazać – Niemcy odebrali mu w sposób najokrutniejszy z możliwych.
Wrzesień 1939 i początek konspiracji: Konfederacja Tatrzańska, AK
Zmobilizowany 24 sierpnia 1939 roku jako podoficer 1 pułku strzelców podhalańskich, Józef Kuraś wziął udział w kampanii wrześniowej. Po rozbiciu pułku uniknął niewoli, lecz nie mogąc przedostać się na Węgry, w październiku 1939 roku wrócił do Waksmundu. Już od listopada zaangażował się w działalność konspiracyjną, nawiązując kontakt z tworzącymi się strukturami SZP-ZWZ; przysięgę złożył najprawdopodobniej w marcu 1940 roku.
Wkrótce potem, przypadkowo aresztowany przez niemiecki patrol, rozbroił wartownika i uciekł z aresztu – ta brawurowa ucieczka stała się zapowiedzią jego późniejszej legendy. Przystąpił do „Konfederacji Tatrzańskiej”, lokalnej podhalańskiej organizacji powiązanej z ZWZ i konspiracyjnym SL „Roch”. Pod pseudonimem „Orzeł” dowodził grupą dywersyjną i szkolił jej ludzi. Gdy Niemcy rozbili Konfederację, jego podkomendni musieli ukrywać się z bronią w ręku w lasach Gorców. Na początku lipca 1943 roku grupa połączyła się z oddziałem akowskim, tworząc jeden z pierwszych planowo zorganizowanych oddziałów partyzanckich Armii Krajowej na Podhalu o kryptonimie „Wilk”. To właśnie tu zaczęła się historia „Ognia ak” – żołnierza, który przez cały czas pełnił funkcję szefa oddziału, a 9 lipca 1943 roku, w uznaniu wzorowej służby, awansował na plutonowego.
Tragedia rodzinna 1943 – narodziny pseudonimu „Ogień”
Pseudonim, pod którym Józef Kuraś przeszedł do historii, narodził się z najstraszliwszego wydarzenia jego życia. 29 czerwca 1943 roku, w ciągu jednej nocy, zamordowano jego 73-letniego ojca, żonę Elżbietę oraz synka Zbyszka, mającego wówczas niewiele ponad dwa lata. Ciała pomordowanych i cały dom oblano benzyną i podpalono, zabraniając ludności gaszenia pożaru. Zbrodnia była niemieckim odwetem i karą za zaangażowanie Kurasia w działalność niepodległościową.
Z tego pogorzeliska zrodził się nowy pseudonim: „Ogień”. Ps Ogień stał się upamiętnieniem tragedii, ale też zapowiedzią nieugiętej postawy – człowiek, który stracił wszystko, nie miał już czego się bać. Rodzinna wieś „Ognia” została dwukrotnie spacyfikowana przez Niemców; w wyniku obu najazdów zginęło łącznie kilkudziesięciu jej mieszkańców, w tym dalsi członkowie rodziny Kurasia. Dla wielu mężczyzn z Waksmundu jedynym schronieniem stał się „las”. Ogień partyzant walczył odtąd z podwójną determinacją – jako żołnierz i jako człowiek, któremu wojna odebrała najbliższych.
Pod rozkazami „Lecha” i „Adama” uczestniczył w licznych akcjach oddziału „Wilk”, w tym w atakach na niemieckie posterunki Grenzschutzu. Gdy w końcu grudnia 1943 roku – podczas nieobecności dowódcy „Zawiszy” – naprowadzeni przez konfidenta Niemcy rozbili obóz, „Ognia” obarczono odpowiedzialnością za straty. Mimo krzywdzących podejrzeń kontynuował walkę; prowadzone przeciw niemu dochodzenie umorzono latem 1944 roku.
„Sprawa złożenia broni: jako Polak i stary partyzant oświadczam: wytrwam do końca na swym stanowisku. Tak mi dopomóż Bóg. Zdrajcą nie byłem i nie będę”.– Józef Kuraś „Ogień” w liście odrzucającym amnestię, 15 października 1945 r.
Zgrupowanie „Błyskawica” – podhalańska republika partyzancka
13 kwietnia 1945 roku Józef Kuraś zarządził odprawę byłych podkomendnych w lasach na Kowańcu pod Nowym Targiem. Zebrało się tam około stu osób – tak zaczęła się historia Oddziału Partyzanckiego „Błyskawica”. Już w nocy z 17 na 18 kwietnia partyzanci rozbili siedzibę PUBP w Nowym Targu i tamtejszy areszt, dokonując pierwszej głośnej akcji. W ciągu kolejnych miesięcy zgrupowanie rozrosło się w siłę, która latem 1946 roku uczyniła powiat nowotarski faktyczną „republiką partyzancką”.
Struktura i zasięg
Zgrupowanie od początku zorganizowane było według wzorów wojskowych. Sam „Ogień” dowodził oddziałem ochrony sztabu, kwaterującym w obozach, ziemiankach i bacówkach na Turbaczu, Kiczorze, Starych Wierchach i Lubaniu. Funkcje zastępców pełnili Jan Kolasa „Powicher” i bratanek dowódcy Kazimierz Kuraś „Kruk”, szefem był Józef Sral „Smak”, a osobistymi adiutantami Stanisław Ludzia „Harnaś” i Bogusław Szokalski „Herkules”. W 1946 roku oddziały podzielono na numerowane kompanie. Zgrupowanie działało wówczas niemal na obszarze całego dzisiejszego województwa małopolskiego: od powiatu gorlickiego na wschodzie po Śląsk na zachodzie oraz od północnych rejonów Słowacji na południu po Kraków i powiat miechowski na północy. Obejmowało Podhale, Sądecczyznę, Spisz, Orawę, Gorce i Tatry. Latem i jesienią 1946 roku w lesie przebywało od 500 do 700 uzbrojonych partyzantów, a sieć wywiadu, meliniarzy, łączników i informatorów mogła liczyć ponad dwa tysiące osób.
„Oddział Partyzancki «Błyskawica» walczy o Wolną, Niepodległą i prawdziwie demokratyczną Polskę. Walczyć będziemy tak o granice wschodnie, jak i zachodnie. Nie uznajemy ingerencji ZSRR w sprawy wewnętrzne polityki państwa polskiego. Komunizm, który pragnie opanować Polskę, musi zostać zniszczony”.– Z listu Józefa Kurasia „Ognia” do Bolesława Bieruta, 14 listopada 1946 r.
Najważniejsze akcje przeciw UB, NKWD i MO
Głównym celem partyzantów „Ognia” byli funkcjonariusze UB i NKWD – zbrojne ramię komunistycznego terroru. Zgrupowanie rozbrajało posterunki MO, niszczyło dokumentację podatkową, meldunkową i kontyngentową, uwalniało więźniów. Do najgłośniejszych akcji należało uwolnienie 18 sierpnia 1946 roku aż 64 więźniów z więzienia Świętego Michała w centrum Krakowa, brawurowa strzelanina na stacji kolejki linowej na Gubałówce 4 sierpnia 1946 roku, w której KBW, UB i MO poniosły duże straty, oraz udana zasadzka na oddział KBW na szosie Witów–Zakopane 22 września 1946 roku. Wyroki śmierci wykonywano w imieniu tzw. Komisji Szybko-Wykonawczej – z reguły na ludziach szczególnie gorliwych w prześladowaniu ludności i podziemia. Skala aktywności była tak duża, że w 1946 roku władze komunistyczne uznały województwo krakowskie za główny ośrodek zbrojnego oporu w kraju.
„Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, że będę wiernie służył Ojczyźnie swojej. […] O prawa należne chłopu i wsi polskiej będę walczył. Tajemnicy dochowam, choćby padło przypłacić własną krwią. Tak mi dopomóż Bóg”.– Rota przysięgi obowiązująca w oddziałach „Ognia”, cyt. za Maciejem Korkuciem
Żony Józefa Kurasia – Elżbieta i Czesława
Pytanie o józef kuraś żony powraca w wielu opracowaniach, a odpowiedź na nie jest głęboko naznaczona tragedią. Pierwszą żoną „Ognia” była Elżbieta, zamordowana wraz z ich małym synkiem i ojcem Kurasia w płomieniach rodzinnego domu 29 czerwca 1943 roku. To właśnie jej śmierć dała początek pseudonimowi, pod którym walczył do końca.
Drugą żoną została Czesława z domu Polaczyk, poślubiona w okresie partyzanckim; latem 1946 roku towarzyszyła mężowi w obozie na Kiczorze. Z tego związku przyszedł na świat syn Zbigniew – imię, które nosił także pierworodny syn „Ognia”, zamordowany przez Niemców. Los rodziny partyzanta pozostaje jednym z najbardziej poruszających wątków tej biografii: dwie żony, dwóch synów o tym samym imieniu, jedna wojna, która nie oszczędziła nikogo.

Obława, zdrada i śmierć w Ostrowsku (21/22 lutego 1947)
Postawa „Ognia”, odrzucającego kolejne oferty amnestii, czyniła go celem numer jeden dla aparatu bezpieczeństwa. Do walki z jego zgrupowaniem skierowano najsilniejsze jednostki Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Klucz do sukcesu komuniści znaleźli tam, gdzie zwykle – w rozpracowaniu agenturalnym i zdradzie. Kto zdradził Ognia? Bezpośredniej likwidacji nie udało się osiągnąć w otwartej walce, lecz dzięki denuncjacji i infiltracji, które pozwoliły osaczyć dowódcę i towarzyszącą mu nieliczną grupę podkomendnych.
21 lutego 1947 roku we wsi Ostrowsko koło Nowego Targu Józef Kuraś został – w wyniku zdrady – otoczony przez oddziały KBW, UB i MO. Po zaciętej walce i próbie wyrwania się z „kotła”, nie mając możliwości odwrotu, strzałem w głowę popełnił samobójstwo na strychu jednej z wiejskich chałup, by nie wpaść żywcem w ręce wroga. Ciężko ranny został przewieziony do szpitala w Nowym Targu, gdzie zmarł tuż po północy 22 lutego 1947 roku. Wraz z nim polegli m.in. jego bratanek Kazimierz Kuraś „Kruk” oraz kwatermistrz Stanisław Sral „Zimny”.
Komuniści do końca obawiali się jego legendy. Już następnego dnia ciało „Ognia” wywieziono do Krakowa, aby jego grób nie stał się miejscem manifestacji patriotycznych – miejsce pochówku do dziś pozostaje nieznane.
„Nie chcieliśmy pochować go na ziemi nowotarskiej, aby jego grób nie stał się miejscem manifestacji, składania kwiatów itp.”– Kazimierz Jaworski, kierownik sekcji ds. Walki z Bandytyzmem nowotarskiego PUBP
Józef Kuraś – bohater czy bandyta?
Fraza józef kuraś bohater czy bandyta należy do najczęściej wyszukiwanych, ponieważ przez dziesięciolecia narosło wokół „Ognia” wiele oszczerstw. Trzeba jasno powiedzieć: czarną legendę Kurasia budowała świadomie i konsekwentnie komunistyczna propaganda. To ona przedstawiała go jako „psychopatę”, „krwawego watażkę” i „bandytę”, a literat Władysław Machejek sfałszował i wielokrotnie publikował rzekomy „Dziennik Ognia”, do dziś bywający bezkrytycznie cytowany. Metody oczerniania nie zmieniły się przez lata – jeszcze w latach 90. XX wieku bezpodstawne kalumnie powielał choćby Jacek Kuroń.
Prawda historyczna jest inna. Dla ludzi walczących o Polskę niepodległą „Ogień” stał się symbolem bohaterskiego oporu przeciw zniewoleniu i obcym rządom. Jego działalność była samoobroną społeczności Podhala przed sowietyzacją, kolektywizacją i wszechwładzą UB. Cieszył się jednoznacznym poparciem ludności – co przyznawali nawet komunistyczni sprawozdawcy, dla których „największą bolączką było jednoznaczne poparcie ludności dla oddziałów Ognia”. Przedstawiciele PSL mówili wprost, że „Ogień” nie jest złym człowiekiem, że jest raczej podobny do Janosika niż do bandyty. Egzekucje wykonywano nie za poglądy, lecz za konkretne działania na szkodę Polaków, a za złodziejstwo i pijaństwo we własnych szeregach dowódca karał surowo, ze śmiercią włącznie. W ocenie tej postaci nie sposób pominąć osobistej tragedii – spalenia żywcem jego rodziny w 1943 roku – oraz kontekstu walki z NKWD i aparatem terroru. Rzetelna historia rozstrzyga ten spór po stronie żołnierza.
„Tatrzański Janosik dwudziestego wieku, którego sława na Podhalu żyć będzie przez wiele lat, przekazywana z pokolenia na pokolenie”.– Stefan Korboński, p.o. Delegata Rządu RP na Kraj, o Józefie Kurasiu „Ogniu”
Pamięć o „Ogniu” – pomnik w Zakopanem
Po 1989 roku rozpoczął się proces przywracania dobrego imienia dowódcy „Błyskawicy”. Jego postać badał i opisywał Instytut Pamięci Narodowej, a monografię zgrupowania przygotował historyk Maciej Korkuć. W Zakopanem stanął monumentalny pomnik Józefa Kurasia „Ognia”, będący dziś jednym z najważniejszych miejsc pamięci Żołnierzy Wyklętych na Podhalu. Corocznie odbywają się rocznicowe uroczystości, rajdy górskie szlakiem „Ognia” oraz Msze święte w intencji poległych partyzantów. „Ogień” stał się jednym z fundamentalnych symboli oporu Polaków przeciw zniewoleniu – jego imię wróciło do podręczników, publikacji i pamięci narodowej jako imię bohatera, a nie „bandyty” z komunistycznych paszkwili.
Zgrupowanie partyzanckie „Błyskawica” było jedną z największych zbrojnych formacji niepodległościowego podziemia na południu kraju. Sam mjr Józef Kuraś, żołnierz spod znaku białego orła, który z Niemcami walczył już od 1941 roku, po wojnie nie zamierzał złożyć broni. Jego ludzie potrafili rozbić niejeden powiatowy posterunek MO i placówkę Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, a podziemny sąd mógł wydać wyrok śmierci na funkcjonariuszy UB szczególnie okrutnych wobec Polaków; niejeden z nich mógł zginąć w akcji. Począwszy od kwietnia 1946 roku aktywność zgrupowania osiągnęła apogeum. Dziś Żołnierze Wyklęci tacy jak „Ogień” wracają do narodowej pamięci.
Wizerunek Józefa Kurasia, przez dekady zakłamywany, gruntownie oczyścił krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Badania nad działalnością Kurasia przypominają, że wojskowego fachu uczył się jeszcze przed wojną, w trakcie służby wojskowej w Korpusie Ochrony Pogranicza, a ideowo wyrósł z tradycji, jaką był polski ruch ludowy – do końca pozostał człowiekiem, dla którego ideał ludowy znaczył tyle co wolna Ojczyzna. Jego opór był na wskroś niepodległościowy, wymierzony w sowietyzację, a nie – jak głosiła Armia Ludowa i propaganda PRL – pospolity bandytyzm. Choć część pododdziałów nawiązywała do tradycji, jaką była Armia Krajowa, dla mieszkańców Podhala pozostał po prostu „Ogień” z Waksmundu, jeden z najdzielniejszych dowódców oddziałów, jakich wydało Podhale.
Józef Kuraś – ciekawostki
- Pseudonim „Ogień” upamiętnia spalenie żywcem jego pierwszej rodziny przez Niemców i kolaborantów w czerwcu 1943 roku.
- Wcześniej, w konspiracji Konfederacji Tatrzańskiej, walczył pod pseudonimem „Orzeł”.
- W 1940 roku, aresztowany przez niemiecki patrol, rozbroił wartownika i uciekł z aresztu.
- Jego zgrupowanie kontrolowało tak duże obszary, że w 1946 roku w powiecie nowotarskim nie ostał się niemal żaden posterunek MO poza Zakopanem i Szczawnicą.
- Stefan Korboński nazwał go „Królem Podhala”, a jego oddziały nawet żołnierze WOP coraz częściej wspierali przeciw UB.
- Odrzucał kolejne oferty amnestii, deklarując, że zdrajcą nie był i nie będzie.
- W walce z partyzantami Kurasia od kwietnia do sierpnia 1945 roku – według tajnych opracowań UB – zginęło aż 27 funkcjonariuszy NKWD.
- Miejsce pochówku „Ognia” do dziś pozostaje nieznane – komuniści ukryli je celowo.
Najczęstsze pytania (FAQ)
Kim był Józef Kuraś „Ogień”?
To przedwojenny podoficer, żołnierz kampanii wrześniowej, konspirator Konfederacji Tatrzańskiej i AK, a po 1945 roku dowódca antykomunistycznego Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” na Podhalu – jeden z najważniejszych Żołnierzy Wyklętych południa Polski.
Skąd wziął się pseudonim „Ogień”?
Powstał na pamiątkę tragedii z 29 czerwca 1943 roku, gdy Niemcy zamordowali i spalili żywcem jego ojca, żonę Elżbietę i małego synka, a rodzinny dom oblano benzyną i podpalono.
Józef Kuraś – bohater czy bandyta?
Bohater. Etykietę „bandyty” stworzyła komunistyczna propaganda, by zniszczyć jego legendę. W rzeczywistości cieszył się jednoznacznym poparciem ludności Podhala i walczył o niepodległą Polskę przeciw sowieckiemu zniewoleniu.
Kto zdradził „Ognia” i jak zginął?
Został osaczony w Ostrowsku 21 lutego 1947 roku w wyniku zdrady i agenturalnego rozpracowania przez UB. Ciężko ranny, strzelił sobie w głowę, by nie wpaść żywcem w ręce wroga, i zmarł tuż po północy 22 lutego 1947 roku w szpitalu w Nowym Targu.
Ile żon miał Józef Kuraś?
Dwie. Pierwsza, Elżbieta, zginęła z ich synkiem w 1943 roku. Drugą była Czesława z domu Polaczyk, z którą miał syna Zbigniewa.
Gdzie jest grób „Ognia” i jak jest upamiętniany?
Miejsce pochówku pozostaje nieznane – ciało wywieziono do Krakowa, by grób nie stał się miejscem manifestacji. Dziś „Ognia” upamiętniają pomnik w Zakopanem, rocznicowe uroczystości, rajdy górskie oraz publikacje IPN.
Pamiętamy
Józef Kuraś „Ogień” przeszedł przez wszystkie fronty swojej epoki – bronił Polski we wrześniu 1939 roku, walczył z niemieckim okupantem, stracił w płomieniach najbliższych i do ostatniego tchu stawiał opór komunistycznemu zniewoleniu. Przez dziesięciolecia próbowano wymazać jego imię i splamić je kłamstwem. Dziś, gdy prawda została przywrócona, wspominamy go takim, jakim był naprawdę: nieugiętym żołnierzem, dowódcą podhalańskiej „Błyskawicy”, symbolem wierności Bogu i Ojczyźnie. Cześć Jego pamięci.



