Pod budynkiem Trybunału Konstytucyjnego, gdzie od tygodni trwa protest w obronie tej instytucji, pojawił się policyjny pickup z naprawdę nietypowym sprzętem. Na pace samochodu stoi LRAD, czyli urządzenie nazywane bronią akustyczną albo „miotaczem bólu”. Policja zapewnia, że to wyłącznie bardzo drogi głośnik. Od razu jednak nasuwa się pytanie, w jakim celu taki sprzęt stoi akurat przed miasteczkiem namiotowym obrońców Trybunału.
Broń akustyczna pod Trybunałem Konstytucyjnym
Wspomniane wyżej urządzenie zostało zauważone 3 listopada 2026 r. Policyjny pickup z systemem LRAD-500X został zaparkowany za bramą Trybunału Konstytucyjnego przy al. Szucha w Warszawie. Jako pierwszy temat opisał portal Zero.pl, a informacja o nietypowym urządzeniu szybko rozeszła się w sieci. Polityk Konfederacji Paweł Usiądek napisał wprost na X, że policja „podstawiła pod Trybunał broń akustyczną”.
Sprzęt pojawił się w szczególnym momencie trwania protestów pod budynkiem TK. Kilka dni wcześniej sędzia Anna Korwin-Piotrowska ogłosiła, że przejmuje kierowanie tą instytucją, a na teren Trybunału weszła policja. Przed budynkiem od ponad 50 dni działa tzw. miasteczko wolności, czyli protest w obronie Trybunału i jego prezesa Bogdana Święczkowskiego. Korwin-Piotrowska chciała nawet, by policja usunęła demonstrantów sprzed wejścia do budynku. Policja jednak odmówiła.
Czym jest LRAD i jak działa?
LRAD (Long Range Acoustic Device) to system nagłośnieniowy produkowany przez amerykańską firmę Genasys. Może działać na dwa sposoby:
- jako bardzo silny głośnik, który przekazuje komunikaty głosowe na odległość nawet kilku kilometrów
- jako broń dźwiękowa, która emituje przenikliwy dźwięk o natężeniu przekraczającym próg bólu
W trybie ostrzegawczym taki dźwięk może wywoływać ból głowy, nudności i uszkodzenie słuchu. Z tego też powodu w wielu krajach LRAD jest wykorzystywany do rozpraszania tłumów, a przeciwnicy tego rozwiązania nazywają go „miotaczem bólu”.
Policja: to tylko głośnik
Po fali komentarzy, która zalała sieć, głos w tej sprawie zabrała Polska Policja. W komunikacie na X wyjaśniła, że LRAD to system nagłośnieniowy, który pozwala przekazywać komunikaty na większe odległości i do większej liczby osób niż zwykły megafon. Policja używa go m.in. podczas zgromadzeń, a wcześniej korzystała z niego w czasie pandemii COVID-19.
Policja zapewnia, że funkcja ogłuszania w urządzeniach używanych w Polsce jest wyłączona, co potwierdziła Najwyższa Izba Kontroli. Polskie prawo nie przewiduje zresztą dźwięku jako środka przymusu bezpośredniego. Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej z 2013 r. nie wymienia urządzeń akustycznych, tak więc policja nie może legalnie używać LRAD jako broni.
780 tys. zł za głośniki. NIK miała zastrzeżenia
Historia tego sprzętu w polskiej policji jest dość zaskakująca. Komenda Główna Policji w grudniu 2010 r. kupiła sześć urządzeń LRAD-500X, za które zapłaciła łącznie 780 tys. zł. Trafiły one do jednostek w Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu.
Zauważmy, że w momencie zakupu polskie prawo w ogóle nie zezwalało na ogłuszanie dźwiękiem. W 2012 r. ten zakup spotkał się z negatywną oceną ze strony NIK. Kontrolerzy ustalili, że funkcja ogłuszania jest fabrycznie zablokowana, a jej odblokowanie kosztowałoby dodatkowe 24 tys. zł. Zwrócono też uwagę, że komisje odbierające sprzęt nie posiadały wiedzy ani narzędzi, by go sprawdzić. Sprawą zajęła się prokuratura, ale w 2013 r. umorzyła postępowanie.
Policja jest więc od lat w posiadaniu sprzętu, który kupiono jako broń akustyczną, a którego nie może w ten sposób używać. W praktyce służy on jako jeden z najdroższych głośników w Polsce.
Dlaczego LRAD stanął akurat pod TK
Nawet jeśli LRAD pod Trybunałem ma tylko przekazywać komunikaty, to jego obecność zdecydowanie trudno uznać za przypadkową. Policyjny sprzęt kojarzony z bronią akustyczną pojawia się tuż obok legalnego, pokojowego zgromadzenia, którego uczestnicy sprzeciwiają się przejęciu TK. Konfederacja odczytała to jako przekaz skierowany wprost do protestujących.
Organizatorzy miasteczka apelują do uczestników o spokój i przestrzeganie zasad bezpieczeństwa. Obawiają się prowokacji, które mogłyby posłużyć za pretekst do rozwiązania zgromadzenia. Protest pod TK zgłoszono w warszawskim ratuszu do 7 listopada.



