Binance okradziona na 6,3 mld dolarów. Ślady prowadzą do Korei Północnej

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

30 października 2026 r.

Binance

4 min. czytania

Filip Dzięciołowski

30 października 2026 r.

Hakerzy ukradli z giełdy Binance kryptowaluty warte około 6,3 mld dolarów. To największa kradzież w historii tego rynku, ponad czterokrotnie większa od dotychczasowego rekordu. Większość pieniędzy zniknęła w około 20 minut. Firmy badające przepływy kryptowalut między sieciami blockchain wskazują na hakerów z Korei Północnej. Binance zapewnia, że środki klientów nie są zagrożone, ale chwilowo wstrzymała wypłaty.

Atak na Binance: 6,3 mld dolarów w 20 minut

Atak na największą giełdę kryptowalut na świecie zaczął się w czwartek 29 października 2026 r. około godz. 21.05 czasu polskiego. Według firmy analitycznej TRM Labs w ciągu około 20 minut hakerzy zdołali wyprowadzić z portfeli Binance kryptowaluty w dziesięciu różnych sieciach. Wśród skradzionych środków jest m.in. 18 270 bitcoinów i ponad 420 tys. etherów, czyli dwóch najpopularniejszych kryptowalut.

Kryptowaluty to specyficzna grupa aktywów, bowiem nie leżą w sejfie, tylko są zapisane w internetowych rejestrach transakcji, na specjalnych adresach chronionych przez kryptografię. Adresy te znajdują się natomiast na zdecentralizowanych łańcuchach bloków, potocznie zwanych blockchainami. Dostęp do nich daje cyfrowy „portfel”, a do przejęcia nad nim kontroli potrzebny jest tajny klucz, czyli coś w rodzaju hasła. Giełdy trzymają część pieniędzy klientów w portfelach podłączonych do internetu, żeby móc szybko realizować wypłaty. W branży krypto na takie portfele stosuje się określenie „hot wallet”. To właśnie z takich portfeli cyberprzestępcom udało się wyprowadzić środki.

Dotychczasowy niechlubny rekord pod kątem wartości skradzionych kryptowalut należał do ataku na giełdę Bybit z lutego 2025 r. Hakerzy ukradli wtedy ethery warte około 1,5 mld dolarów. Czwartkowy atak na Binance przekroczył ten wynik aż czterokrotnie.

Laptop jednego inżyniera

Według Binance hakerzy zdołali dostać się do systemu przez zainfekowany laptop jednego z inżynierów odpowiedzialnych za utrzymanie infrastruktury firmy. Z tego komputera dotarli do wewnętrznych systemów i zlecili wypłaty, na które nikt nie wyraził zgody. Giełda zapewnia, że nie znalazła dowodów na wyciek tajnych kluczy do portfeli ze środkami klientów.

Kolejne ustalenia pokazały jednak, że atak był bardziej skomplikowany, niż początkowo sądzono. Prezes Binance Richard Teng podkreślił, że hakerzy nie skorzystali wyłącznie z uprawnień jednego pracownika. Mówił o bardziej złożonym procesie ataku, a nie o pojedynczym działaniu wykonanym jednym kliknięciem.

Kto stoi za atakiem? Ślady prowadzą do Korei Północnej

Binance nie ustaliła jeszcze dokładnie, kto stał za atakiem. Specjalistyczne firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem w branży krypto mają jednak mocne podejrzenia. Badacze z TRM Labs twierdzą, że napastnikami byli hakerzy z grupy TraderTraitor, powiązanej z reżimem Korei Północnej i znanej też jako część Lazarus Group. Firma Chainalysis również spekuluje, że za kradzieżą prawdopodobnie stoi ta grupa.

To właśnie temu kolektywowi hakerów przypisano wspomniany atak na Bybit w 2025 r. Korea Północna od lat kradnie kryptowaluty z różnych giełd na całym świecie. Środki pochodzące z tego typu procederów pomagają reżimowi Kim Dzong Una omijać międzynarodowe sankcje i finansować program zbrojeniowy.

Co z pieniędzmi klientów Binance

Binance zapewnia, że środki użytkowników są bezpieczne, a wszystkie straty pokryje z własnych pieniędzy i funduszu SAFU. To specjalna rezerwa utworzona przez giełdę jeszcze w 2018 r. właśnie na wypadek kradzieży lub awarii. Według Binance na pokrycie strat przeznaczono ponad 6,34 mld dolarów.

Giełda obecnie wstrzymała wypłaty. Wpłaty działają normalnie, a wypłaty mają zostać wznowione w ciągu około dwóch dni. Części skradzionych pieniędzy udało się zablokować przez emitentów poszczególnych rodzajów kryptowalut. Udało się zamrozić ok. 3 mld dolarów, głównie w tzw. stablecoinach, czyli kryptowalutach, których wartość jest powiązana z dolarem. Stojące za nimi firmy, takie jak Tether i Circle (dwóch największych graczy na rynku z segmentu stablecoinów), są w stanie zamrażać poszczególne adresy, jeżeli znajdują się na nich skradzione aktywa. Natomiast bitcoinów i etherów nie da się w ten sposób zamrozić ze względu na znacznie bardziej zdecentralizowaną strukturę ich sieci. Dlatego większość z nich w dalszym ciągu pozostaje w rękach hakerów.

Cena bitcoina spada. Czym jest Binance?

Atak wystraszył inwestorów na rynku kryptowalut. Kurs bitcoina stracił w ciągu doby około 5 proc. i spadł w okolice 77 tys. dolarów. Natomiast BNB, natywna kryptowaluta stworzona przez Binance, potaniała o około 8 proc.

Binance to największa giełda kryptowalut na świecie pod względem wartości obrotu na rynku. Działa na zasadzie internetowej platformy handlowej: klienci mogą za jej pośrednictwem kupować, wymieniać i sprzedawać bitcoiny, ethery, stablecoiny oraz inne kryptowaluty, płacąc m.in. dolarami, euro, a nawet złotówkami. Giełdę założył w 2017 r. Changpeng Zhao, który w listopadzie 2023 roku zrezygnował z funkcji prezesa. Obecnie kieruje nią Richard Teng.

Źródła: Binance. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Osoby

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Fachowcy pod lupą Ministerstwa Finansów. Co trzeci klient płaci „do ręki”

Najpierw kazali przejść na gaz, teraz go wycofują. Bruksela wypowiada wojnę piecom gazowym

Skarbówka nie zajrzy już tak łatwo na twoje konto. Sejm ogranicza uprawnienia KAS

Rafał Brzoska do polityków: „Jesteście kompletnie niegotowi”. Polska przegrywa wyścig o AI?

Polexit kosztowałby 90 mld euro rocznie. Polska od trzech lat i tak jest na minusie w bilansie z UE

Ponad 23 mln zł dywidend dla szefów Siepomaga. Ich spółka kupowała luksusowe Mercedesy i inwestowała miliony w metale szlachetne

Tusk w Indiach: „nikt nas nie zatrzyma”. Liczby mówią co innego

Pierwsza w Polsce elektrownia jądrowa nabiera kształtów. „Gmina może stracić swój charakter”

Inne kategorie

Czytaj także