Petersburg obudził się w niedzielę spowity czarnym dymem. W nocy z soboty na niedzielę Ukraina przeprowadziła zmasowany atak dronów na drugie co do wielkości miasto w Rosji i otaczający je obwód leningradzki. Według rosyjskich władz obrona przeciwlotnicza zestrzeliła ponad 120 bezzałogowców, jednak części z nich udało się dotrzeć do celów. Petersburski Terminal Naftowy zajął się ogniem, trafione zostało również centrum danych największego rosyjskiego serwisu społecznościowego VK, a lotnisko Pułkowo na kilka godzin wstrzymało ruch. Gubernator obwodu leningradzkiego nazwał to jednym z największych ataków, jakie dotąd dotknęły ten region.
Co się wydarzyło w Petersburgu?
Atak rozpoczął się w nocy z 17 na 18 października. Mieszkańcy Petersburga relacjonowali eksplozje i działania systemów obrony przeciwlotniczej. Wielu z nich skarżyło się, że nie otrzymało wcześniej żadnego ostrzeżenia. W sieci szybko pojawiły się nagrania z telefonów mieszkańców i kanałów OSINT, na których widać drony, wybuchy oraz słupy dymu z pożarów.
Gubernator obwodu leningradzkiego Aleksandr Drozdenko poinformował rano, że nad regionem zestrzelono 126 dronów. W kolejnych komunikatach liczba ta wzrosła do około 140. Drozdenko określił atak jako jeden z najbardziej zmasowanych, jakie dotąd dotknęły obwód. Odłamki uszkodziły m.in. cztery samochody na parkingu w Niżino, gdzie wybuchł pożar, a także prywatny dom w okolicach Kirowska oraz blok mieszkalny we Wsiewołożsku. Jedna kobieta i troje dzieci trafiły stamtąd do szpitala z objawami zatrucia tlenkiem węgla. Spadające szczątki uszkodziły także linie energetyczne, co spowodowało lokalne przerwy w dostawach prądu.
Jakie cele zostały trafione?
Najpoważniejsze skutki dotknęły Petersburski Terminal Naftowy. To jeden z największych obiektów przeładunku paliw w regionie Bałtyku. Na jego terenie znajduje się 21 zbiorników, a jego zdolność przeładunkową szacuje się na ok. 12,5 mln ton rocznie. Pożar terminalu potwierdził gubernator Petersburga Aleksandr Biegłow. Użycie swoich dronów dalekiego zasięgu FP-1 przeciwko terminalowi miała potwierdzić ukraińska firma Fire Point.
Drony zaatakowały również centrum danych firmy VK w obwodzie leningradzkim. Chodzi o właściciela popularnej w Rosji platformy społecznościowej VKontakte. Spółka potwierdziła trafienie, zapewniając jednocześnie, że jej usługi „są dostępne dla użytkowników w normalnym trybie”. Napłynęło jednak już sporo zgłoszeń dotyczących problemów z dostępem do serwisu. Według doniesień medialnych uderzono także w podstację Wostocznaja, przez co część mieszkańców nie ma dostępu do prądu.
Ukraińskie media i kanały OSINT informowały, że jeden z dronów trafił w ośmiopasmowy most wantowy nad Kanałem Korabelnym, będący częścią płatnej Zachodniej Średnicy Szybkiego Ruchu. Rosyjskie władze nie potwierdziły jednak tego, a skala ewentualnych uszkodzeń pozostaje nieznana.
Jakie są skutki dla mieszkańców?
Biegłow poinformował, że do wybuchów pożarów doszło na obiektach infrastruktury cywilnej w czterech dzielnicach miasta: Newskiej, Krasnosielskiej, Krasnogwardiejskiej i Moskiewskiej. Za ich gaszenie odpowiada rosyjskie ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych. Władze przekazały, że nie odnotowano przypadków ofiar śmiertelnych. W mieście powołano sztab kryzysowy, a władze ostrzegły przed możliwymi zakłóceniami w działaniu mobilnego internetu.
Poważne utrudnienia dotknęły też podróżnych. Lotnisko Pułkowo około godz. 2 w nocy wstrzymało starty i lądowania, a pasażerów i personel przeniesiono w bezpieczne miejsca. Jak podała Fontanka, 32 loty były opóźnione o co najmniej dwie godziny, 21 odlotów odwołano, a 11 samolotów skierowano na lotniska zapasowe.
Dlaczego atak na Petersburg jest tak istotny?
Petersburg leży ok. 900 km od granicy z Ukrainą, a mimo to ukraińskie drony są w stanie docierać do strategicznych obiektów w samym mieście. To kolejny już dowód w ostatnich miesiącach na to, że zasięg ukraińskich ataków coraz bardziej rośnie. Wcześniej celem uderzeń były m.in. magazyny Wildberries pod Petersburgiem w lipcu oraz port w Ust-Łudze na początku września.
Ukraina od miesięcy konsekwentnie atakuje rosyjską infrastrukturę paliwową i energetyczną. Eksport ropy i produktów naftowych pozostaje głównym źródłem pieniędzy, z których Kreml finansuje wojnę. Każdy płonący terminal czy rafineria to dla Moskwy realne straty i kolejne problemy logistyczne. Pełny bilans zniszczeń po nocnym ataku na Petersburg nie jest jeszcze znany.


