Rosyjskie drony uderzyły w piątek rano w zakład przetwórstwa owoców w Maniewiczach na Wołyniu, ok. 100 km od granicy z Polską. Firma należy do polskiej grupy Polko. Zginęła jedna osoba, a osiem zostało rannych. Praca zakładu została przerwana po tym, jak na jego terenie wybuchł pożar.
Co się stało w Maniewiczach?
Do ataku doszło w piątek 16 października ok. godz. 8 czasu lokalnego (godz. 9 w Polsce). Rosyjskie drony typu Shahed trafiły w zakład firmy Ahrofrukt LTD w Maniewiczach w obwodzie wołyńskim.
O ofiarach poinformował szef wołyńskiej obwodowej administracji wojskowej Roman Romaniuk. Według niego zginęła jedna osoba, a osiem zostało rannych. W momencie ataku w zakładzie przebywała tylko część pracowników.
Uderzenie wywołało pożar, który strażacy szybko opanowali. Przez dłuższy czas trwało jednak dogaszanie i likwidacja skutków, a służby ratunkowe nie wpuszczały nikogo na teren zakładu.
„Niestety jedna osoba zginęła w prywatnym przedsiębiorstwie Ahrofrukt LTD w Maniewiczach. Jeszcze osiem osób zostało rannych. Obecnie pożar jest opanowany, ale nie zlikwidowany”
– Roman Romaniuk, szef wołyńskiej obwodowej administracji wojskowej, na Telegramie
Ponadto według lokalnych władz po ataku pojawiły się obawy o wyciek amoniaku, który jest wykorzystywany w chłodniach zakładu. Oleksandr Hawryliuk, przewodniczący hromady Maniewicze, ostrzegał na Facebooku mieszkańców przed możliwą awarią. Jakiś czas później Romaniuk uspokoił mieszkańców, zapewniając, że zbiornik z amoniakiem nie został uszkodzony, uszkodzone zostały jedynie niewielkie odcinki rur, a system zabezpieczeń zadziałał. Pożar został ostatecznie ugaszony.
Do kogo należy zaatakowany zakład?
Ahrofrukt LTD to część polskiej grupy Polko. Firma działa na Ukrainie od 2001 roku i jest jednym z czołowych ukraińskich eksporterów ekologicznych owoców jagodowych, m.in. malin, truskawek i borówek. Współpracuje z rolnikami z kilku rejonów Wołynia.
Atak potwierdził w rozmowie z PAP współwłaściciel Polko Group Sławomir Polkowski. Jak przekazał, skala strat nie jest jeszcze znana, bo ze względu na pożar nikt nie mógł wejść na teren zakładu. Praca firmy została tymczasowo wstrzymana, a spółka pomaga rodzinie zmarłego pracownika i rannym. W rozmowie z Dziennik.pl zwrócił uwagę, że to nie pierwszy taki atak na obiekty gospodarcze.
„To już są kolejne uderzenia z ich (rosyjskiej) strony. (…) Były już w Kijowie, Czernihowie, czy wcześniej w Szostce. Obiekty chłodnicze czy inne też bywają celem. No i niestety istnieje prawdopodobieństwo, że oberwie się każdemu”
– Sławomir Polkowski, współwłaściciel Polko Group, dla Dziennik.pl
Jak wyglądał rosyjski atak na Wołyń?
Uderzenie w Maniewicze to kolejny już atak na większą skalę ze strony Rosji wymierzony w Ukrainę. W gminie łuckiej dron uszkodził garaż i podpalił budynek gospodarczy. Ok. 270 tys. odbiorców w obwodzie wołyńskim zostało bez prądu. W regionie uruchomiono tzw. punkty niezłomności, czyli ogrzewane miejsca, w których mieszkańcy mogą się ogrzać i naładować telefony. Infrastruktura krytyczna działa tam na zasilaniu awaryjnym.
To nie pierwszy raz, gdy rosyjskie ataki dotykają polskich inwestycji na Ukrainie. Wcześniej ucierpiała m.in. fabryka polskiej firmy Barlinek w Winnicy. Rosja od miesięcy uderza w ukraińską energetykę i przemysł.



