Czy Rosja patrzy znacznie dalej w swoich planach podbojów niż na samą Ukrainę? Kijów ostrzega, że poza obecną wojną toczoną za naszą wschodnią granicą Moskwa ma analizować scenariusz konfliktu z Polską oraz państwami bałtyckimi. Przynajmniej tak wynika z raportu Służby Wywiadu Zewnętrznego Ukrainy, który został opublikowany 13 października. Rosja ma przy tym nie tyle szukać militarnego zwycięstwa nad NATO, ile udowodnić, że Sojusz nie potrafi szybko i wspólnie zareagować.
Co ustalił ukraiński wywiad w sprawie Polski?
Służba Wywiadu Zewnętrznego Ukrainy (SZRU), czyli odpowiednik polskiej Agencji Wywiadu, która zbiera informacje poza granicami kraju, opublikowała raport dotyczący analizowanych scenariuszy militarnych Kremla.
W ocenie SZRU Rosja rozważa kilka opcji dotyczących konfliktu zbrojnego z państwami europejskimi w perspektywie do 2045 roku. Sześć z nich dotyczy Europy Północnej, a kolejne Polski i państw bałtyckich, czyli Litwy, Łotwy i Estonii.
Ukraiński wywiad podkreśla, że Kreml nie zrezygnował z możliwości bezpośredniej konfrontacji, mimo że Władimir Putin publicznie zapewnia, iż nie zamierza atakować Europy. Warto jednak zaznaczyć, że nawet jeśli ustalenia ukraińskiego wywiadu się potwierdzą, nadal chodzi jedynie o analizy i scenariusze rozpatrywane przez Moskwę, a nie o ogłoszoną decyzję o ataku czy konkretną datę.
Na czym miałby polegać rosyjski plan?
Jednym z rozważanych narzędzi ma być wywołanie kontrolowanego kryzysu regionalnego na wschodniej flance NATO, czyli w pasie państw graniczących z Rosją i Białorusią. Taki kryzys miałby zmusić Sojusz do podejmowania kluczowych decyzji pod presją czasu i w warunkach zwiększonej niepewności.
W tym wypadku nie chodziłoby o militarne pokonanie NATO, ale pokazanie, że Sojusz nie jest w stanie szybko i zgodnie reagować na zagrożenie. Gdyby Kremlowi się to udało, podważyłoby to zaufanie do artykułu 5 traktatu waszyngtońskiego, który mówi, że atak na jednego członka NATO jest atakiem na wszystkich.
Ilu rosyjskich szpiegów działa w Europie?
Na razie głównym narzędziem Kremla pozostaje wojna hybrydowa, czyli działania poniżej progu otwartej wojny. Działania w jej ramach to dywersja, cyberataki, szpiegostwo, dezinformacja i naruszenia przestrzeni powietrznej, np. przez drony. Według ukraińskiego wywiadu w Europie działa blisko 400 funkcjonariuszy rosyjskich służb specjalnych. Ich zadaniem ma być sprawdzanie, jak daleko można się posunąć, zanim NATO uzna, że doszło do ataku i uruchomi wspólną odpowiedź. Polska zna tego typu działania z autopsji. Pisaliśmy m.in. o podpaleniu stacji Starlink, w tle którego stały rosyjskie służby.
Które kraje Rosja uważa za wrogie?
SZRU powołała się również na badania Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR), czyli jednego z najważniejszych europejskich ośrodków analitycznych. Wynika z nich, że Rosjanie za najbardziej nieprzyjazne sobie państwa uznają Wielką Brytanię, Francję, Niemcy, Polskę, Finlandię i kraje bałtyckie. Polska znajduje się więc jednocześnie na liście krajów uznawanych przez Rosjan za wrogie i wśród celów scenariuszy analizowanych przez Kreml. Groźby wobec naszego regionu nie są zresztą niczym nowym – niedawno opisywaliśmy, jak Pieskow groził NATO w sprawie Królewca.




