Tragedia na ukraińskim froncie. Leonid Ryżykow, 36-letni rosyjski żołnierz i były więzień z Petersburga, uciekł ze swojej jednostki pod Charkowem. Dezerter był uzbrojony w karabin. Według ukraińskich służb, przedzierając się w stronę miasta, miał najpierw zastrzelić 60-letniego mężczyznę łowiącego ryby, a kilka godzin później pięciu nieuzbrojonych ukraińskich żołnierzy, którzy odpoczywali w prywatnym domu. Część z nich spała. Dzień później Rosjanina zatrzymano w Charkowie. Usłyszał zarzut zbrodni wojennej, za którą grozi mu dożywocie.
Kim jest zatrzymany Rosjanin?
Według Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) podejrzany to Leonid Ryżykow, pseudonim „Jula”. Ma 36 lat i pochodzi z Petersburga. Służył w 2. batalionie 1009. pułku zmechanizowanego 68. dywizji zmechanizowanej rosyjskiej armii.
Zanim trafił na front, spędził osiem lat w więzieniu za kradzież i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Do wojska zmobilizowano go pod koniec lipca 2026 roku.
Co się wydarzyło w Staryci?
Z ustaleń SBU wynika, że w dniach 5-6 października, podczas ukraińskiego ostrzału rosyjskich pozycji w pobliżu wsi Starycia w obwodzie charkowskim, Ryżykow miał uciec ze swojej jednostki. Zabrał ze sobą karabin AK-74 i pieszo, ukrywając się w pasach leśnych, ruszył w stronę Charkowa. Po drodze miał ukraść z opuszczonego domu cywilne ubranie.
Kilka dni później, 13 października, w pobliżu wsi Mychajliwka miał zastrzelić 60-letniego mieszkańca, który łowił ryby na stawie, a ciało wrzucić do wody. Tego samego dnia we wsi Momotowe miał wtargnąć do prywatnego domu, w którym przebywało pięciu ukraińskich żołnierzy. Byli ubrani po cywilnemu, nie mieli przy sobie broni, a część z nich spała. SBU przekazała, że Rosjanin zastrzelił wszystkich pięciu. Ofiarami byli żołnierze 72. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej. SBU podkreśla, że zabici żołnierze nie brali w tym czasie udziału w walkach, więc byli chronieni z mocy konwencji genewskich, czyli międzynarodowych zasad prowadzenia wojny. Zabicie ich stanowi więc zbrodnię wojenną.
Jak wpadł podejrzany?
Po zabójstwach Ryżykow miał ukryć karabin w pobliżu ogródków działkowych i ruszyć dalej w stronę Charkowa. Dzień później, 14 października, zatrzymali go funkcjonariusze SBU, policji i Gwardii Narodowej w charkowskiej dzielnicy Sałtiwka. Śledczy odnaleźli również broń.
Rosjanin usłyszał zarzut naruszenia praw i zwyczajów wojennych ze skutkiem śmiertelnym (art. 438 ukraińskiego kodeksu karnego). Grozi mu za to kara dożywotniego więzienia. Śledczy wnioskują o areszt, a postępowanie trwa.
Sprawa wpisuje się w długą listę zbrodni, o które Ukraina oskarża rosyjskich żołnierzy. Zwraca też uwagę na to, że Kreml od początku wojny wysyła na front byłych więźniów. Rosja nie odniosła się dotąd do tych zarzutów.




