„Niemcy zdecydowanie stoją po stronie Izraela” – zapewnił kanclerz Friedrich Merz w trzecią rocznicę ataku Hamasu. Wsparcie dla państwa żydowskiego nazwał lekcją z Szoa (hebrajskie określenie Holokaustu), która jest częścią niemieckiej tożsamości. Z perspektywy Polski trudno nie zauważyć, że o odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej Berlin mówi już bardzo wybiórczo. Gdy chodzi o reparacje, od lat słyszymy, że sprawa jest „prawnie zamknięta”. W przypadku Izraela niemieckie władze deklarują pełne „zaangażowanie”.
Co powiedział Friedrich Merz o Izraelu?
Oświadczenie kanclerza Niemiec opublikowano 7 października 2026 r., czyli w trzecią rocznicę ataku przeprowadzonego przez Hamas na Izrael. W 2023 roku terroryści zabili ok. 1200 osób, a ponad 250 uprowadzili do Strefy Gazy jako zakładników.
„Niemcy zdecydowanie stoją po stronie Izraela. Nasi izraelscy przyjaciele mogą liczyć na nasze zaangażowanie, żeby taka zbrodnia nigdy się nie powtórzyła” – napisał Merz w oświadczeniu opublikowanym przez niemiecki rząd. –> do osadzenia jako cytat po polsku.
Kanclerz Niemiec podkreślił, że bezpieczeństwo i istnienie Izraela to dla jego kraju lekcja wynikająca z Holokaustu i część niemieckiej tożsamości. Jednocześnie opowiedział się za utworzeniem państwa palestyńskiego obok Izraela. Jak stwierdził, takie rozwiązanie ma być najlepszą drogą do pokoju w regionie. Ostrzegł też przed narastającym antysemityzmem w Niemczech i zapowiedział, że władze będą walczyć z tym zjawiskiem we wszystkich formach.
Jaki jest stosunek Niemiec wobec Izraela?
Słowa Merza mogą szokować niektórych, ale prawda jest taka, że stosunek Berlina do Tel Awiwu jest dość przyjazny, mimo narastającej krytyki ze strony coraz większej liczby krajów za zbrodnie dokonywane w Strefie Gazy.
Kanclerz Niemiec tak naprawdę kontynuuje to, co przed lat rozpoczęła Angela Merkel. Przypomnijmy, że gdy w 2008 r. przemawiała w izraelskim parlamencie, zapewniała, że bezpieczeństwo Izraela jest częścią niemieckiej racji stanu, czyli „Staatsräson”. Od tego czasu kolejne niemieckie rządy powielają tę formułę, dlatego dziś Berlin należy do najważniejszych politycznych sojuszników Izraela w Europie.
Niemcy uzasadniają to odpowiedzialnością za Holokaust. Trudno jest kłócić się z tym, że zbrodnie III Rzeszy rzeczywiście zobowiązują Niemców do szczególnej postawy wobec narodu żydowskiego. Problem w tym, że tej samej logiki Berlin nie stosuje wobec innych narodów, które padły ofiarą niemieckiej agresji.
Polska jest mniej znacząca niż Izrael?
Polska straciła w czasie II wojny światowej ok. 6 mln obywateli, w tym ok. 3 mln polskich Żydów. Niemcy zrównali z ziemią Warszawę i zniszczyli znaczną część polskiej gospodarki i kultury. Mimo to Berlin od lat unika rozmów o reparacjach wojennych.
Raport polskiego parlamentu oszacował straty wojenne naszego kraju na 6,2 bln zł. Gdy prezydent Karol Nawrocki we wrześniu 2025 r. poruszył tę sprawę w Berlinie, prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier odpowiedział, że z perspektywy Niemiec sprawa jest „prawnie definitywnie uregulowana”. Jeszcze wcześniej Merz w 2022 r., będąc wtedy szefem CDU, wspominał swoją rozmowę sprzed lat z Jarosławem Kaczyńskim.
„Powiedziałem (Kaczyńskiemu), że nie widzimy podstawy prawnej do takich roszczeń reparacyjnych”
– Friedrich Merz, ówczesny przewodniczący CDU, Warszawa, 27 lipca 2022 r.
Natomiast w przypadku Izraela Merz mówi o „zaangażowaniu” i niemieckiej tożsamości. Zaś wobec Polski pojawia się zasłanianie poprzez twierdzenia o braku podstaw prawnych. Trudno w tej sytuacji nie dostrzec bardzo dziwnej dysproporcji między podejściem Niemiec do kwestii, za które są w pełni odpowiedzialne. Szerzej o niemieckiej polityce pamięci pisaliśmy w tekście o tym, dlaczego wysiedlenia Niemców i wypędzenia Polaków to nie było to samo.
Jak wyglądała rocznica 7 października w Niemczech?
W Berlinie 7 października odbyły się oficjalne uroczystości upamiętniające ofiary ataku Hamasu. Na placu Bebelplatz zebrało się ok. 1700 osób. Swoje przemówienia wygłosili m.in. minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt i ambasador Izraela w Niemczech Ron Prosor. Równolegle w mieście odbywały się demonstracje propalestyńskie.
Ta rocznica pokazała, jak bardzo podzielone jest dziś niemieckie społeczeństwo. Rząd zapewnia o wsparciu dla Izraela, a jednocześnie sam przyznaje, że w kraju rośnie antysemityzm, który zbyt często pozostaje bez reakcji. Merz, który niedawno odwiedził też Kijów z miliardowym pakietem pomocy, chętnie składa różne deklaracje za granicą. O zobowiązaniach wobec Polski mówi jednak znacznie mniej ochoczo.




