Ks. infułat Józef Wójcik. Odszedł prawdziwy wyznawca

6 min. czytania

Redakcja

25 lutego 2014 r.

Ks. infułat Józef Wójcik przy ambonie, zdjęcie pokolorowane

6 min. czytania

Redakcja

25 lutego 2014 r.

Ks. Józef Wójcik, infułat z Suchedniowa, zmarł 16 lutego 2014 r. w kieleckim szpitalu. Urodzony w 1934 r. w Gałkach Krzczonowskich, wyświęcony w Sandomierzu w 1958 r., już jako wikary w Ożarowie sprzeciwił się usuwaniu krzyży z klas szkolnych i trafił za to do więzienia. Później, w podzielonej parafii Wierzbica, przez sześć lat był dziewięć razy więziony i dziewiętnaście razy karany za odprawianie Mszy św. w prywatnych domach. Mateusz Rawicz przypomina jego najsłynniejszy czyn: w 1972 r., za zgodą prymasa Stefana Wyszyńskiego, wywiózł z Jasnej Góry „uwięziony” przez komunistów obraz Matki Bożej, który kilka dni później pojawił się na ulicach Radomia. Prymas nazwał to najpiękniejszym dziełem jego kapłańskiego życia, a Benedykt XVI prawdziwym wyznawcą. Do końca, już jako proboszcz-emeryt w Suchedniowie, ks. Wójcik zabierał głos w sprawach Polski i Kościoła, także w liście otwartym do premiera w obronie Radia Maryja i Telewizji Trwam.

Pro memoria

16 lutego po długiej i ciężkiej chorobie zmarł w kieleckim szpitalu ksiądz infułat Józef Wójcik. Jego bezkompromisowość w obronie wiary i uwolnienie obrazu jasnogórskiej Madonny sprawiły, że stał się legendą za życia, chociaż nigdy o to nie zabiegał. Skromny, sympatyczny, otwarty na ludzi, sumiennie wykonywał swoje obowiązki kapłańskie. Był wielokrotnie więziony i karany przez komunistyczne władze. Ojciec Święty Benedykt XVI nazwał go „prawdziwym wyznawcą”.

Obrońca krzyża w Ożarowie

Ks. Józef Wójcik urodził się 2 listopada 1934 r. w Gałkach Krzczonowskich w ziemi opoczyńskiej. Już w młodości wiedział, że będzie kapłanem. Po ukończeniu szkoły w Mariówce k. Nowego Miasta nad Pilicą, prowadzonej przez siostry ze Zgromadzenia Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej, wstąpił do niższego seminarium duchownego w Sandomierzu. Tam w 1958 r., po ukończeniu wyższego seminarium, został wyświęcony na kapłana. Jego pierwszą parafią był Ożarów k. Ostrowca Świętokrzyskiego.

Już tam pokazał, że jest kapłanem nieugiętym. Sprzeciwił się usuwaniu krzyży z klas szkolnych w imię realizowanej przez władze „świeckości szkoły”. W kazaniu na temat obrony krzyża mówił: „Polska to nie Rosja. Jeżeli tam usunięto krzyże, to nie znaczy, że i u nas mają być usunięte. Jeżeli tam dzieci uczą się bez krzyży, to nie znaczy, że i wy macie uczyć się bez krzyży w klasach”. Aresztowany przez władze za „podburzanie rodziców do rewolucji”, został skazany na miesiąc więzienia. Po latach wspominał: „Ostatnie dni mojego aresztu w więzieniu poświęciłem na dokonanie bilansu: co dobrego zrobiłem w czasie mojego tutaj pobytu?… Czułem, że moje posłannictwo kapłańskie będzie owocniejsze, skoro już w zaraniu zostało naznaczone cierpieniem, udręką, szykanami za wystąpienie w obronie Krzyża – godła naszej wiary”.

Wierzbica i więzienia PRL

Kolejne kapłańskie doświadczenie, jakie Chrystus postawił przed ks. Wójcikiem, było inne, ale też trudne. W 1962 r. zgłosił się jako ochotnik do pracy duszpasterskiej w Wierzbicy, gdzie miał pogodzić zwaśnioną społeczność parafii. W Wierzbicy kapłan wspierany przez część wiernych, a także przez SB i Urząd ds. Wyznań, przejął kościół. W ciągu 6 lat pracy w parafii ks. Wójcik 9 razy przebywał w więzieniu i 19-krotnie był karany za odprawianie Mszy św. w prywatnych domach, za co władze stawiały mu zarzut „organizacji nielegalnych zgromadzeń”.

Nie traktował siebie jako kombatanta. Tak pisał o swoich zmaganiach z władzą w książce „Był taki Wielki Tydzień”: „Nie czuję się kapłanem szczególnie prześladowanym w minionym ustroju, po prostu wypełniałem swoje obowiązki zgodnie z sumieniem i powołaniem. A że miałem opinię wroga numer jeden Polski Ludowej – z tego jestem na swój sposób dumny. Wiem o tym, że niektórzy złośliwie, ale na swój sposób życzliwie, mówią o mnie, że <nie ma w okolicy więzienia, w którym by infułat Wójcik nie odbywał wyroku>. Faktycznie, najwięcej <odsiadek> miałem w Radomiu, potem w Kielcach, Pińczowie, Szydłowcu, Warszawie… Kiedy prymas Wyszyński spotykał się ze mną, pozdrawiał mnie słowami: <Witaj Józefie, umiłowany przez władzę ludową!>”.

Ks. Józef Wójcik, proboszcz z Suchedniowa, zdjęcie pokolorowane
Ks. infułat Józef Wójcik. Zdjęcie pokolorowane. Fot. Piotr Kołodziejski, Radio Szczecin / archiwum „Nasza Polska”

Dzieje walki o jedność parafii Wierzbica i prześladowania opisał na prośbę kard. Wyszyńskiego w książce „Moja wielka nowenna”. Prymas Tysiąclecia odpisał autorowi: „Drogi Księże Józefie. Jednym tchem przeczytałem maszynopis mi darowany <Moja wielka nowenna>. Opisujesz tu wielokrotne aresztowania i Twoje dziewięciokrotne więzienie – w związku z Twoją pracą w Wierzbicy, osławionej w świecie parafii, której warchołowie spod znaku tzw. Kościoła Narodowego zrabowali świątynię. Gdyby to mogło ukazać się drukiem, byłoby najpoczytniejszą książką w Polsce, a może nawet i w świecie, który nie zawsze wie, co to jest nowoczesne państwo ateistyczne. (…) Nadto, pragnę podkreślić dziwną skwapliwość, z jaką Urząd ds. Wyznań zarejestrował tzw. <niezależną samodzielną parafię Rzymsko-Katolickiego Kościoła w Wierzbicy> – nadając jej osobowość prawną, czego 30-milionowy Kościół Rzymsko-Katolicki dotąd doczekać się nie może”. Praca duszpasterska ks. Wójcika w Wierzbicy, chociaż prowadzona w trudnych warunkach, przyniosła efekty – parafia z powrotem stała się jedną wspólnotą.

Przeczytaj również: Kronika zawłaszczania Oświęcimia. Od klasztoru karmelitanek do krzyży na żwirowisku

Obraz Matki Bożej wywieziony z Jasnej Góry

W 1966 r. władze komunistyczne „uwięziły” na Jasnej Górze obraz Matki Bożej, który wcześniej pielgrzymował po Polsce. Wszystkie samochody wyjeżdżające z klasztoru były rewidowane, a obrazu pilnowali funkcjonariusze MO i SB. W 1972 r. nadszedł moment peregrynacji ram obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej po diecezji sandomierskiej. Ks. Wójcik wpadł na pomysł, aby obraz „wykraść”. Za zgodą prymasa Wyszyńskiego zrealizował ten pomysł. Wraz z drugim kapłanem, ks. Romanem Siudkiem, przy pomocy sióstr zakonnych, Marii Kordos i Heleny Trentowskiej, wynieśli cudowny obraz z jasnogórskiej kaplicy i przewieźli do Radomia. Esbecy bezskutecznie szukali obrazu, który kilka dni później, ku zdziwieniu i radości wiernych, pojawił się na ulicach Radomia. Prymas Tysiąclecia nazwał czyn ks. Wójcika „najpiękniejszym dziełem jego kapłańskiego życia”.

Latem 1972 r. ks. Wójcik został mianowany proboszczem parafii św. Andrzeja Apostoła w Suchedniowie. Władze przez kilka lat nie chciały go zatwierdzić na tym urzędzie. Pozostał jednak w Suchedniowie do końca, najpierw jako proboszcz, później jako ksiądz emeryt. Mimo ciężkiej choroby żył sprawami Polski i Kościoła. W 2013 r. napisał do premiera Donalda Tuska list otwarty, w którym sprzeciwiał się dyskryminacji katolików i bronił Radia Maryja oraz Telewizji Trwam.

Kapłan wielkiego formatu

Ks. infułat Józef Wójcik pozostanie w pamięci, jako przykład kapłana oddanego bez reszty Kościołowi i Polsce. Był nieugięty w swojej kapłańskiej misji, w duszpasterskiej posłudze starał się dostosowywać świat do nauki Chrystusa, a nie – jak to czyni obecnie wielu duchownych – naukę Kościoła do czasów współczesnych. Był kapłanem wielkiego formatu, który potrafił trafić do ludzkich serc i umysłów.

Mateusz Rawicz

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Mateusza Rawicza pt. „Odszedł prawdziwy wyznawca” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 9 (956) z dnia 25 lutego 2014 roku, s. 15 (zapowiedź na s. 1). Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Mateusz Rawicz / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 9 (956)/2014, s. 15 (zapowiedź na s. 1).

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Dzień Dziecka Utraconego – gdy brakuje słów, a ból staje się codziennością

Niepokojące wieści z Watykanu. Papież Leon XIV idzie do szpitala. Lekarze wykryli u niego guzek w płucu

Jacek Pulikowski: czym jest rodzina i co ją niszczy. Przez 40 lat nie spotkał pary bliskiej rozwodu, która codziennie się modli

Leon XIV stawia za wzór św. Franciszka. „Naprawił Kościół mocą wiary”

Ksiądz Marek Pieńkowski odłączony od respiratora. Ranny w Jarosławiu kapłan mówi krótkimi zdaniami

Siostra Anastazja Pustelnik nie żyje. Zakonnica od przepisów miała 76 lat

Kardynał Zuppi w Rosji. Specjalna misja wysłannika Watykanu

Ksiądz Stanisław Zbojnowicz spoczął w Grzęsce. Zginął z kluczem do tabernakulum w dłoni

Inne kategorie

Czytaj także