Rosja „wybrała” Dumę. Fałszerstwa widać gołym okiem

5 min. czytania

Filip Dzięciołowski

21 września 2026 r.

5 min. czytania

Filip Dzięciołowski

21 września 2026 r.

ie tWładze w Moskwie ogłosiły, że rządząca na Kremlu partia Jedna Rosja zdobyła rekordową większość konstytucyjną w Dumie Państwowej. Ugrupowanie Władimira Putina ma przebić własny rekord z 2016 roku. Głosowanie do Dumy w Rosji to pierwsze wybory parlamentarne od czasu wybuchu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, które zostały przeprowadzone bez realnej opozycji, bez niezależnych obserwatorów międzynarodowych i częściowo na okupowanych ukraińskich terytoriach.

Wybory do Dumy w Rosji: co ogłosiła Centralna Komisja Wyborcza?

Głosowanie trwało trzy dni – 18-20 września. Po przeliczeniu ok. 95 proc. protokołów przewodnicząca CKW Ella Pamfiłowa ogłosiła, że Jedna Rosja zdobyła 57,83 proc. głosów z listy federalnej (w 2021 r. było to 49,82 proc.), co przekłada się na ok. 355 z 450 mandatów. Partia prowadzi też w 208 z 225 okręgów jednomandatowych. Dalej uplasowały się: KPRF (13,81 proc.), LDPR (8,98 proc.) i Nowi Ludzie (7,96 proc.). Sprawiedliwa Rosja znalazła się na granicy progu, ok. 5 proc.

Należy zaznaczyć, że żadna z tych partii, które weszły do Dumy, nie stanowi realnej opozycji wobec Kremla. Jak zauważa Reuters, wszystkie ugrupowania w kluczowych kwestiach głosują zgodnie z retoryką władzy, wliczając w to również temat wojny. Jednej Rosji przewodził Dmitrij Miedwiediew. Putin przedstawił głosowanie jako dowód „odporności narodu” i poparcia dla wojny.

Dlaczego w Rosji nie odbyły się wolne wybory?

Jeszcze przed głosowaniem władze zdecydowały, kto w ogóle może stanąć do wyborów. Sąd Najwyższy usunął z listy Jabłoko, jedyną jawnie antywojenną partię, która miała realne szanse na przekroczenie wymaganego progu wyborczego. Lider ugrupowania Nikołaj Rybakow unieważnił swój głos, dopisując na karcie frazę „za pokojem”. Przeciwnicy Putina – Julia Nawalna i Maksim Kac – wzywali do głosowania na kogokolwiek poza Jedną Rosją. W tym przypadku mamy do czynienia z rodzajem fałszerstwa, którego dokonuje się jeszcze zanim obywatele pójdą do urn. Wynik ustala się już wtedy, gdy decyduje się, kto w ogóle może startować.

Co więcej, Rosja nie zaprosiła obserwatorów OBWE/ODIHR. Jak podkreśliła dyrektor ODIHR Maria Telalian, brak niezależnej obserwacji pozbawia wyborców oraz cały świat obiektywnej oceny głosowania. Zaznaczmy, że narusza to zobowiązania, które Rosja sama przyjęła wcześniej w ramach OBWE.

Wcześniej rozbito też krajowy monitoring wyborczy. Współprzewodniczący ruchu Golos Grigorij Mielkoniants został skazany na 5 lat kolonii karnej i 9-letni zakaz działalności publicznej. Decyzja ta spotkała się z potępieniem ze strony ODIHR. W tegorocznym głosowaniu w komisjach i przy lokalach zostali głównie amatorscy obserwatorzy. Do godziny 20 podczas ostatniego dnia głosowania spłynęło ponad 900 skarg, z czego około jedna trzecia dotyczyła niedopuszczenia, usunięcia lub zatrzymania obserwatorów. Prokuratura stwierdziła, że nie stwierdzono „poważnych naruszeń”.

Sondaże Kremla kontra „wynik” Kremla

Tydzień przed głosowaniem własne, prokremlowskie pracownie sondażowe dawały Jednej Rosji dużo mniej niż ostateczny „wynik”. WCIOM szacował wynik 37,4 proc., a FOM – 33 proc. Oficjalny rezultat okazał się wyższy o ok. 20 punktów procentowych. Analitycy z bne IntelliNews zwracają uwagę, że tak dużego skoku w ciągu trzech dni nie jest w stanie wytłumaczyć żadna  „mobilizacja patriotyczna”. Jest to typowy wzorzec w przypadku dopisywania głosów.

Najbardziej wymowny przykład pochodzi z Moskwy, z dzielnicy Babuszkinski. Na teren jednej szkoły na ulicy Glebowskiej działały dwa lokale wyborcze. W lokalu nr 857, gdzie dopuszczono niezależnego obserwatora, kandydat Jednej Rosji zajął dopiero trzecie miejsce z 90 głosami (KPRF – 125, Zieloni – 102). W lokalu nr 871 w tym samym budynku, gdzie obserwatorowi odmówiono wstępu, ten sam kandydat Jednej Rosji dostał 675 głosów – wobec 24 dla KPRF i 8 dla Zielonych. To nie interpretacja czy poszlaka, tylko zestawienie dwóch sąsiadujących protokołów.

Z innych relacji z trzech dni głosowania pochodzą nagrania pokazujące, jak do urn wrzuca się wypełnione już karty, protokoły w Petersburgu niezgodne z liczbą wydanych kart, presja na pracowników sektora budżetowego czy żołnierzy przy lokalach wyborczych. W samej Moskwie w niedzielę doszło też do awarii systemu głosowania elektronicznego.

Głosowanie elektroniczne jako czarna skrzynka

System zdalnego głosowania elektronicznego (DEG) działał w 32-33 regionach oraz w Moskwie i objął ok. 48 mln z 111 mln uprawnionych do głosowania. Federalnie zadebiutowała natomiast nowa platforma o nazwie GAS Wybory 2.0. Śledztwo portalu iStories wykazało w niej luki i błędy w protokołach, w tym wyniki przekraczające 100 proc., a także obecność na listach wyborców osób zmarłych. Wyniku głosowania elektronicznego nie da się niezależnie zweryfikować. Warto zauważyć, że w samym e-głosowaniu Jedna Rosja miała wyraźnie mniej głosów (ok. 49 proc.) niż w ogłoszonym wyniku całościowym (58 proc.). To kolejny sygnał, gdzie wynik mógł zostać „podciągnięty” papierowymi głosami.

Głosy z okupowanych terenów Ukrainy

Do głosowania dopuszczono także mieszkańców okupowanych obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego, a także Naddniestrza, Abchazji i Osetii Południowej. Aneksja tych terenów nie jest uznawana przez społeczność międzynarodową. Ministerstwa spraw zagranicznych Ukrainy i Polski podkreśliły, że głosowanie tam nie ma żadnych skutków prawnych. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas zapowiedziała sankcje wobec organizatorów głosowania na okupowanych terenach, nazywając je „kolejnym ciosem w rosyjską demokrację”.

Reakcje: UE kontra oficjalna propaganda Kremla

Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas napisała, że „tak zwane wybory do Dumy” były kolejnym ciosem w rosyjską demokrację, a ich wynik „nigdy nie budził wątpliwości”. Dodała, że Kreml uciszył sprzeciw, wykluczył z wyborów jedyną zarejestrowaną partię przeciwną wojnie w Ukrainie i nie dopuścił międzynarodowych obserwatorów – z Rosji zostały już tylko „pozory demokracji”. Zapowiedziała środki wobec organizatorów głosowania na okupowanych terenach Ukrainy.

Zupełnie inny obraz – znany już z wcześniejszych wypowiedzi kremlowskich propagandystów – przedstawiało rosyjskie MSZ. Jeszcze pierwszego dnia głosowania szef dyplomacji Siergiej Ławrow pisał o wyborach jako o „konstytucyjnym prawie” i „zbiorowej odpowiedzi” dla tych, którzy chcą „osłabić Rosję i odebrać jej prawo do samodzielnego decydowania o własnym losie”. To ta sama oficjalna narracja, w której nie ma miejsca na usunięcie Jabłoka z karty czy brak niezależnych obserwatorów.

To się już działo

Wzorzec nie jest nowy. W 2011 r. sfałszowane wybory do Dumy wywołały w Rosji masowe protesty. Analizy metodą Szpilkina oraz ruchu Golos po wyborach z 2021 r. wskazywały na 13-16 mln „sztucznych” głosów na partię Putina. Bez nich partia znalazłaby się wyraźnie poniżej ogłoszonych wówczas 49,8 proc. Z kolei w wyborach prezydenckich w 2024 r. Putin ogłosił wynik przekraczający 87 proc. przy zachowaniu warunków pełnej cenzury i bez realnej konkurencji. Organizacje takie jak Freedom House czy Economist Intelligence Unit od lat klasyfikują Rosję jako system autorytarny, a nie wadliwą demokrację.

Źródła: Reuters, Bloomberg, tagesschau.de, POLITICO Europe, Meduza, Moscow Times, bne IntelliNews, iStories, ODIHR/OBWE. Opracowanie: Nasza Polska.
Udostępnij

Cykl

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij
Najnowsze

Macron ostrzega przed atakami Rosji i szykuje plan obrony kraju

Moskwa w ogniu. Nalot ukraińskich dronów obnażył słabość Kremla

Ukraina traci obecnie około 27 tys. żołnierzy miesięcznie

Kanclerz Niemiec nie wytrzymał po zwycięstwie AfD. Merz: „to katastrofa”

Miedwiediew odgraża się USA po ustawie Grahama

Litwini w razie wojny mają uciekać do Polski. Jest jednak jeden, duży problem

Premier Słowacji: część Zachodu chce wojny z Rosją

Kanada zacieśnia sojusz z Unią Europejską. Donald Trump grozi

Inne kategorie

Czytaj także