Damian Soból zginął 1 kwietnia 2024 roku pod izraelskimi pociskami, w oznakowanym samochodzie organizacji humanitarnej, na trasie wcześniej uzgodnionej z izraelską armią. 19 sierpnia 2026 roku izraelska prokuratura wojskowa ogłosiła, że nikt za tę śmierć nie odpowie karnie, bo decyzje dowódców „nie przekroczyły progu karnego”. Dwa lata i cztery miesiące postępowania zakończyły się bez jednego zarzutu, bez procesu, bez ujawnienia nagrań z drona i bez złotówki zadośćuczynienia dla rodziny z Przemyśla. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Izraela i oświadczyło, że nie akceptuje unikania przez sprawców odpowiedzialności prawnej i moralnej. Poniżej: co dokładnie ustalili sami Izraelczycy, dlaczego mimo tych ustaleń umorzyli sprawę, na jakim etapie jest polskie śledztwo prowadzone w Przemyślu i kim był człowiek, którego nagrobek do dziś głosi: „Zginął bohater chleb podając bratu”.
Izrael umorzył postępowanie w sprawie śmierci Damiana Sobola
Decyzję ogłoszono 19 sierpnia 2026 roku – w Światowym Dniu Pomocy Humanitarnej. Trudno o gorszy dobór daty i trudno uwierzyć, że był przypadkowy. Tego samego dnia izraelskie wojsko poinformowało, że otwiera postępowania karne w innych głośnych sprawach z Gazy, między innymi w sprawie zabicia pięcioletniej Hind Radżab i ratowników Czerwonego Półksiężyca. Sprawa siedmiorga zabitych pracowników World Central Kitchen została z tej listy wyjęta i zamknięta.
Postępowanie umorzył pułkownik Eli Levertov, naczelny prokurator wojskowy. Naczelny Prokurator Wojskowy Sił Obronnych Izraela, generał dywizji Itai Ofir, wyłączył się ze sprawy – jak podano, z powodu wcześniejszej znajomości zawodowej z jedną z osób zaangażowanych w incydent. Sam ten szczegół mówi o strukturze tego postępowania więcej niż całe uzasadnienie: armia badała samą siebie, a człowiek, który miał wydać werdykt, znał jednego z podejrzanych.
Polska dowiedziała się o decyzji dzień wcześniej niż opinia publiczna. Informację o umorzeniu przekazano stronie polskiej 19 sierpnia. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zareagowało nazajutrz.
„Nie przekroczyli progu karnego” – jak brzmi izraelskie uzasadnienie
Kluczowe zdanie komunikatu jest wyjątkowo instruktywne, bo przyznaje winę i jednocześnie ją anuluje. Prokuratura stwierdziła, że „mimo uchybień w procesie formułowania oceny, że w pojazdach podróżują bojownicy Hamasu, ustalono, iż decyzje dowódców nie przekroczyły progu karnego, w świetle sekwencji podejrzanych oznak i całokształtu okoliczności operacyjnych”.
Przetłumaczmy to na polski bez wojskowej wykładziny. Były uchybienia. Ocena była błędna. W samochodach nie było żadnych bojowników. Zginęło siedmioro nieuzbrojonych ludzi rozwożących jedzenie. Ale ponieważ dowódcy działali w „okolicznościach operacyjnych”, nie ma podstaw, by ktokolwiek stanął przed sądem. Izraelskie wojsko podtrzymało przy tym swoją wersję sprzed dwóch lat: „IDF błędnie sądziło, że w pojazdach znajdują się bojownicy Hamasu, i dlatego uderzyło w pojazdy”.
Nie nałożono żadnych nowych sankcji. Nie ujawniono pełnego raportu śledczego. Nie udostępniono około dziewięćdziesięciominutowego nagrania z drona, które pokazuje cały przebieg zdarzenia – ani rodzinom ofiar, ani prokuratorom państw, których obywatele zginęli. Materiał dowodowy pozostaje w rękach tej samej instytucji, która oddała strzały.
Cztery minuty, trzy pociski, trzy samochody
Przebieg ataku nie jest sporny, bo opisało go samo izraelskie wojsko w dochodzeniu z kwietnia 2024 roku prowadzonym przez generała dywizji w stanie spoczynku Yoava Har-Evena.
1 kwietnia 2024 roku, między godziną 23:09 a 23:13, w rejonie Dajr al-Balah w Strefie Gazy, dron Elbit Hermes 450 wystrzelił trzy pociski w kolumnę trzech nieopancerzonych samochodów World Central Kitchen. Pojazdy miały logo organizacji na dachach i na bokach. Jechały w odstępach około 800 i 1600 metrów. Trasa przejazdu została wcześniej uzgodniona z izraelską armią.
Po pierwszym trafieniu ci, którzy przeżyli, przesiedli się do drugiego samochodu. Drugi samochód również został trafiony. Ocalali przesiedli się do trzeciego. Trzeci samochód też został trafiony. Cała siódemka zginęła. Atak trwał niespełna pięć minut.
Izraelskie dochodzenie ustaliło, że informacja o uzgodnionej trasie „nie została przekazana siłom operacyjnym”, że oficerowie działali przy „niskim poziomie pewności” i że ostrzelanie wszystkich trzech pojazdów naruszało obowiązujące w armii zasady użycia siły. Za bojownika Hamasu wzięto uzbrojonego ochroniarza towarzyszącego wcześniej ciężarówce z pomocą.
W ataku zginęli:
– Lalzawmi „Zomi” Frankcom, 43 lata, Australia, starsza menedżerka WCK
– Damian Soból, 35 lat, Polska, wolontariusz z Przemyśla
– Saifeddin Issam Ayad Abutaha, 26 lat, Palestyna, tłumacz i kierowca
– Jacob Flickinger, 33 lata, Stany Zjednoczone i Kanada
– John Chapman, 57 lat, Wielka Brytania
– James Henderson, 33 lata, Wielka Brytania
– James Kirby, 47 lat, Wielka Brytania
Reakcja premiera Beniamina Netanjahu z kwietnia 2024 roku brzmiała: „Tragiczny przypadek nieumyślnego trafienia niewinnych ludzi. To się zdarza na wojnie”. Konsekwencje dyscyplinarne, jakie wtedy wyciągnięto, ograniczyły się do zwolnienia dwóch oficerów – majora i pułkownika ze sztabu brygady – oraz nagany dla kilku dowódców wyższego szczebla, w tym szefa Dowództwa Południowego generała Yarona Finkelmana. Nikt nie usłyszał zarzutu. Nikt nie stanął przed sądem. I teraz już nie stanie.
Kim był Damian Soból
Urodził się 24 września 1988 roku. Był z Przemyśla i z Przemyśla nie wyjechał na dobre – wracał tam między kolejnymi wyjazdami. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku włączył się w pomoc uchodźcom przekraczającym granicę w Medyce i Korczowej; to wtedy zetknął się z World Central Kitchen, organizacją założoną przez hiszpańsko-amerykańskiego kucharza José Andrésa, która karmi ludzi w miejscach katastrof i wojen. Z WCK trafił potem do Turcji po trzęsieniu ziemi, a stamtąd do Gazy.
Nie był żołnierzem, dziennikarzem ani działaczem politycznym. Rozwoził jedzenie. Zginął w wieku 35 lat, wykonując dokładnie to, po co tam pojechał.
Pogrzeb w Przemyślu
Pogrzeb odbył się 20 kwietnia 2024 roku w kościele salezjanów pod wezwaniem świętego Józefa w Przemyślu. Kondukt liczył kilkaset osób i przeszedł ulicami miasta na Cmentarz Główny, gdzie Damian Soból spoczął w kwaterze P-76. W uroczystościach uczestniczył José Andrés, który przyleciał do Polski, oraz ambasador Palestyny Mahmoud Khalifa. Odczytano listy prezydenta Andrzeja Dudy i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Pośmiertnie odznaczono go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a Przemyśl przyznał mu tytuł Zasłużonego dla Miasta.
Na jego nagrobku wykuto zdanie, które jest dziś najkrótszym możliwym komentarzem do izraelskiej decyzji: „Zginął bohater chleb podając bratu”.

Polskie śledztwo stoi, bo Izrael nie odpowiada
Prokuratura Okręgowa w Przemyślu wszczęła własne postępowanie 2 kwietnia 2024 roku, nazajutrz po ataku. Kwalifikacja prawna nie pozostawia wątpliwości co do tego, jak polski prokurator ocenia to zdarzenie: artykuł 148 § 2 punkt 4 Kodeksu karnego, czyli zabójstwo kwalifikowane, zagrożone karą dożywotniego pozbawienia wolności.
Od tamtej pory śledztwo jest przedłużane. Kolejny termin to 2 października 2026 roku. Powód jest zawsze ten sam: prokuratura czeka na realizację wniosków o międzynarodową pomoc prawną. Wnioski skierowano do Stanów Zjednoczonych i do Izraela, później również do Szwajcarii. Amerykanie odpowiedzieli częściowo. Izrael nie odpowiedział.
Rzeczniczka przemyskiej prokuratury Marta Pętkowska mówiła jesienią 2025 roku wprost, że część materiału dowodowego wciąż nie została dostarczona, a „niektóre państwa nie wyraziły dotychczas woli współpracy”. Umorzenie własnego postępowania przez stronę izraelską oznacza, że argument o „toczącym się śledztwie” przestał obowiązywać – i że polska prokuratura ma teraz formalną podstawę, by zażądać całości akt. Pytanie brzmi, czy je dostanie.
MSZ wzywa ambasadora. Co dokładnie powiedziała Polska
20 sierpnia 2026 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Izraela w Warszawie i przekazało mu krytyczną ocenę dotychczasowych działań na rzecz wyjaśnienia okoliczności tragedii.
W oświadczeniu resort napisał, że przyjmuje decyzję „z dużym rozczarowaniem”, że okoliczności zdarzenia z 2024 roku „powinny zostać w pełni wyjaśnione” i że Polska oczekuje przekazania polskim organom „wszelkich niezbędnych wyjaśnień i materiałów”. Padło też zdanie najmocniejsze: „Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie akceptuje unikania przez sprawców prawnej i moralnej odpowiedzialności”. MSZ upomniało się również o „odpowiednią rekompensatę” dla rodzin.
Szef dyplomacji Radosław Sikorski dodał od siebie: „Partnerstwo wymaga wzajemnego szacunku. Katastrofa humanitarna w Gazie, a także brak rozliczenia nadmiernego użycia siły przez IDF, podkopują poparcie społeczne nawet w krajach proizraelskich”.
To język ostrzejszy niż zwykle, ale wciąż język komunikatu. Wezwanie ambasadora jest w praktyce dyplomatycznej gestem umiarkowanym – nie wydaleniem, nie odwołaniem własnego ambasadora, nie zawieszeniem współpracy wojskowej. Rodzina z Przemyśla po dwóch latach i czterech miesiącach dostała komunikat prasowy.
Australia, Kanada i Wielka Brytania: „haniebne”
Polska nie jest w tej sprawie sama i warto to odnotować, bo osłabia argument o rzekomej wrogości wobec Izraela jako motywie krytyki. Zareagowały wszystkie państwa, których obywatele zginęli w konwoju.
Australijska minister spraw zagranicznych Penny Wong oświadczyła, że „Australia jest oburzona decyzją rządu Izraela o nieściganiu karnym osób odpowiedzialnych za śmierć Zomi Frankcom i jej kolegów z World Central Kitchen”. Zwróciła uwagę, że jej rząd dowiedział się o decyzji „późnym wieczorem, chwilę przed ogłoszeniem, w Światowym Dniu Pomocy Humanitarnej – co jest szczególnie obraźliwe”. Wezwała ambasadora Izraela Hillela Newmana.
Brytyjski minister do spraw Bliskiego Wschodu Stephen Doughty napisał, że jest „wstrząśnięty i wściekły w imieniu rodzin Johna Chapmana, Jamesa Hendersona i Jamesa Kirby’ego”, i dodał: „Od ponad dwóch lat naciskaliśmy na rząd Izraela, by zapewnił sprawiedliwość i rozliczenie, na które rodziny zasługują. To nie jest wystarczające”.
Kanadyjska szefowa dyplomacji Anita Anand nazwała decyzję „nie do przyjęcia”. We wspólnym oświadczeniu Australii, Kanady i Wielkiej Brytanii z 21 sierpnia 2026 roku padło słowo mocniejsze: ogłoszenie o odstąpieniu od śledztwa karnego, bez dalszych wyjaśnień, jest „haniebne”, a ogłoszenie go akurat w Światowym Dniu Pomocy Humanitarnej – „szczególnie rażące”. W tym samym dokumencie przypomniano liczbę, która tłumaczy skalę problemu: w samym 2025 roku w Gazie zginęło 186 pracowników humanitarnych.
World Central Kitchen: „IDF nie może wiarygodnie badać własnego postępowania”
Organizacja, dla której pracował Damian Soból, wydała oświadczenie odrzucające izraelską wersję w całości. „Stanowczo potępiamy relację izraelskiego prokuratora wojskowego dotyczącą śmierci naszych siedmiorga kolegów 1 kwietnia 2024 roku” – napisano. „W chwili śmiertelnych ataków IDF wiedziało, że nasz zespół w Gazie jest nieuzbrojony i nie stanowi dla nikogo zagrożenia. Miało pełną widoczność naszych wyraźnie oznakowanych pojazdów humanitarnych podczas przedłużających się, wielokrotnych nalotów. Znało z wyprzedzeniem ruchy, tożsamość i działania naszego zespołu”.
WCK zarzuciło izraelskiemu śledztwu, że „miesza różne osie czasu i wydarzenia, zaciemnia historię i przerzuca winę za bezprawne postępowanie IDF”, oraz powtórzyło żądanie powołania niezależnej komisji, ponieważ – jak ujęto to w oświadczeniu – „IDF nie może wiarygodnie badać własnego postępowania”.
José Andrés napisał krótko: „Decyzja IDF jest błędna i bolesna dla nas wszystkich. Nie było usprawiedliwienia dla ich ataków na nasz zespół. Nie ma usprawiedliwienia dla żadnych ataków na pracowników humanitarnych. Nigdy nie zapomnimy naszych przyjaciół, naszych bohaterów, którzy zginęli w Gazie”.
Nikt nie odpowiedział, nikt nie zapłacił, nikt nie przeprosił
Dwa lata i cztery miesiące po ataku bilans wygląda następująco. Nie postawiono ani jednego zarzutu karnego. Nie ujawniono nagrania z drona. Nie wypłacono odszkodowań żadnej z rodzin. Nie złożono formalnych przeprosin – rodzina Zomi Frankcom, pytając o nie izraelskiego ambasadora, usłyszała jedynie, że „wyrażono współczucie”. Rekomendacja specjalnego doradcy australijskiego rządu, marszałka lotnictwa Marka Binskina, by Izrael przeprosił i wypłacił zadośćuczynienie, pozostaje niezrealizowana od sierpnia 2024 roku.
To jest właśnie mechanizm, o którym warto mówić bez owijania w bawełnę: państwo prowadzi wojnę, jego armia zabija cudzoziemców na terenie objętym działaniami, po czym ta sama armia bada sprawę, sama ustala fakty, sama ocenia własnych oficerów i sama orzeka, że progu karnego nie przekroczono. Dowody zostają w sejfie sprawcy. Zainteresowane państwa dostają komunikat i wezwanie ambasadora. Sprawa się kończy.
Nie jest to odosobniony przypadek. Pisaliśmy niedawno o ministrze bezpieczeństwa narodowego Izraela Itamarze Ben Gwirze, który w nagranej rozmowie domagał się „celowanych zabójstw” trzydziestu do czterdziestu osób w Gazie każdej nocy. Między retoryką członka rządu a decyzją prokuratury wojskowej istnieje związek, którego nie da się przeoczyć: jeśli zabijanie ma być polityką, rozliczanie zabijania musi zostać zablokowane. Umorzenie sprawy Damiana Sobola jest tego blokowania podręcznikowym przykładem.
Polska ma teraz do wyboru dwie drogi. Pierwsza to przyjąć izraelskie „nie ma winnych” do wiadomości i pozwolić, by śledztwo w Przemyślu było przedłużane aż do przedawnienia. Druga to potraktować własny artykuł 148 § 2 poważnie, wystąpić o pełne akta i nagranie, a w razie odmowy – wyciągnąć z tej odmowy konsekwencje wykraczające poza komunikat prasowy. Rodzina z Przemyśla nie prosi o solidarność. Prosi o akta.
Najczęściej zadawane pytania
Kim był Damian Soból?
Damian Rafał Soból (ur. 24 września 1988 w Przemyślu, zm. 1 kwietnia 2024 w Strefie Gazy) był polskim wolontariuszem organizacji humanitarnej World Central Kitchen. Wcześniej pomagał uchodźcom z Ukrainy na Podkarpaciu i uczestniczył w akcji pomocowej w Turcji po trzęsieniu ziemi. Zginął w izraelskim ataku dronowym na oznakowany konwój z żywnością.
Dlaczego Izrael umorzył śledztwo w sprawie śmierci Damiana Sobola?
Naczelny prokurator wojskowy płk Eli Levertov uznał, że mimo stwierdzonych uchybień decyzje dowódców „nie przekroczyły progu karnego” i nie uzasadniają wszczęcia postępowania karnego. Decyzję ogłoszono 19 sierpnia 2026 roku. Naczelny Prokurator Wojskowy gen. Itai Ofir wyłączył się ze sprawy z powodu wcześniejszej znajomości z jedną z osób zaangażowanych w incydent.
Czy polskie śledztwo w sprawie śmierci Damiana Sobola nadal się toczy?
Tak. Prowadzi je Prokuratura Okręgowa w Przemyślu od 2 kwietnia 2024 roku, z kwalifikacją z artykułu 148 § 2 punkt 4 Kodeksu karnego, czyli zabójstwa kwalifikowanego. Postępowanie przedłużono do 2 października 2026 roku, ponieważ prokuratura wciąż czeka na realizację wniosków o międzynarodową pomoc prawną skierowanych do Izraela i Stanów Zjednoczonych.
Czy rodzina Damiana Sobola otrzymała odszkodowanie?
Nie. Według stanu na sierpień 2026 roku Izrael nie wypłacił zadośćuczynienia żadnej z rodzin siedmiorga zabitych pracowników World Central Kitchen. Polskie MSZ w oświadczeniu z 20 sierpnia 2026 roku upomniało się o „odpowiednią rekompensatę” dla rodzin.
Ilu ludzi zginęło w ataku na konwój World Central Kitchen?
Siedmioro: Zomi Frankcom z Australii, Damian Soból z Polski, Saifeddin Issam Ayad Abutaha z Palestyny, Jacob Flickinger z podwójnym obywatelstwem amerykańsko-kanadyjskim oraz trzej Brytyjczycy – John Chapman, James Henderson i James Kirby.
Gdzie jest pochowany Damian Soból?
Na Cmentarzu Głównym w Przemyślu, w kwaterze P-76. Pogrzeb odbył się 20 kwietnia 2024 roku w kościele salezjanów pod wezwaniem świętego Józefa. Na nagrobku widnieje napis: „Zginął bohater chleb podając bratu”.



