Witold Pilecki „Witold” (ur. 13 maja 1901 roku w Ołońcu w Karelii, zm. 25 maja 1948 roku w Warszawie) to jeden z najodważniejszych żołnierzy w dziejach Polski – rotmistrz kawalerii, współtwórca podziemia, człowiek, który na ochotnika dał się zamknąć w niemieckim obozie Auschwitz, by zdobyć dowody zbrodni i zorganizować tam ruch oporu. Wychowany w patriotycznej rodzinie kresowej, walczył z bolszewikami w 1920 roku, bronił Ojczyzny we wrześniu 1939 roku, dowodził „Redutą Witolda” w Powstaniu Warszawskim, a po wojnie budował siatkę wywiadowczą przeciw sowietyzacji Polski. Aresztowany przez UB, po okrutnym śledztwie został skazany w pokazowym procesie i zamordowany strzałem w tył głowy w więzieniu na Mokotowie. Jego bezimienny grób do dziś pozostaje nieodnaleziony. Brytyjski historyk prof. Michael Foot zaliczył go do sześciu najodważniejszych ludzi ruchu oporu II wojny światowej.
Kim był Witold Pilecki
Na pytanie, kim był Witold Pilecki, najprościej odpowiedzieć jednym zdaniem: to rotmistrz Wojska Polskiego, ochotnik do Auschwitz i Żołnierz Wyklęty, którego biografia streszcza cały dramat polskiego XX wieku. Był oficerem kawalerii, konspiratorem, wywiadowcą, a zarazem człowiekiem głęboko rodzinnym – ojcem dwojga dzieci, malarzem, poetą, gospodarzem rodzinnego majątku na Kresach. Łączył w sobie żołnierską odwagę z niezwykłą wrażliwością: malował obrazy do wiejskiego kościoła, komponował, grał na pianinie i zawsze miał pod ręką gitarę.
To, co czyni postać rotmistrza wyjątkową w skali światowej, to dobrowolne pójście do piekła. Pilecki sam zaplanował, jak dostać się do obozu koncentracyjnego, z którego inni rozpaczliwie próbowali uciec. Zrobił to, by zdobyć wiarygodne informacje o niemieckich zbrodniach i przekazać je światu. Właśnie dlatego brytyjski historyk profesor Michael Foot w książce „Six Faces of Courage” umieścił go w gronie sześciu najodważniejszych ludzi ruchu oporu całej okupowanej Europy.
„Zamelduj gdzie trzeba, że rozkaz wykonałem.”– słowa Witolda Pileckiego szepnięte do Eleonory Ostrowskiej w chwili dobrowolnego pójścia w niemiecką łapankę, 19 września 1940 r.
Krótka biografia – kalendarium
Zanim przejdziemy do szczegółów, warto zebrać najważniejsze daty z życia rotmistrza w formie zwięzłego kalendarium. Ta biografia Witolda Pileckiego w pigułce pokazuje, jak wiele zdołał zdziałać w ciągu zaledwie czterdziestu siedmiu lat życia:
- – 13 maja 1901 – narodziny w Ołońcu w Karelii, w północnej Rosji, w rodzinie zesłańców po powstaniu styczniowym.
- – 1918–1920 – służba w Samoobronie Wileńskiej i wojna z bolszewikami; dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych.
- – 1921 – matura w wileńskim Gimnazjum im. Lelewela.
- – 1931 – ślub z Marią Ostrowską; wcześniej gospodarowanie w rodzinnym majątku Sukurcze pod Lidą.
- – Wrzesień 1939 – udział w kampanii wrześniowej jako dowódca plutonu kawalerii.
- – 9 listopada 1939 – współzałożenie Tajnej Armii Polskiej (TAP).
- – Noc 21/22 września 1940 – dobrowolne uwięzienie w KL Auschwitz, numer obozowy 4859.
- – 26/27 kwietnia 1943 – brawurowa ucieczka z obozu.
- – 1 sierpnia 1944 – walka w Powstaniu Warszawskim, „Reduta Witolda”.
- – Grudzień 1945 – powrót do kraju z zadaniem organizacji wywiadu.
- – 8 maja 1947 – aresztowanie przez UB.
- – 25 maja 1948 – egzekucja w więzieniu mokotowskim.
- – 1 października 1990 – rehabilitacja przez Izbę Wojskową Sądu Najwyższego.
Dzieciństwo na Kresach i rodzina Pileckich
Historia rodu Pileckich to opowieść o niezłomnym patriotyzmie płaconym najwyższą ceną. Dziadek rotmistrza, Józef Pilecki, za udział w powstaniu styczniowym 1863 roku stracił niemal wszystkie dobra w ziemi lidzkiej, a sam siedem lat spędził na zesłaniu na Syberii, zanim wykupiła go rodzina. Ród wywodził się z Litwy; rodzina matki Witolda, Ludwiki, pochodząca z Mohylewszczyzny, także trafiła na zesłanie po klęsce powstania – aż w okolice Pietrozawodska, na krańce rosyjskiego imperium.
To właśnie tam, w Ołońcu w Karelii, gdzie ojciec Julian pracował jako rewizor leśny, 13 maja 1901 roku przyszedł na świat przyszły rotmistrz. Ojciec, nie godząc się na rusyfikację dzieci, zadbał o polskie wychowanie potomstwa. Od 1910 roku Ludwika Pilecka z czworgiem dzieci zamieszkała w Wilnie, gdzie Witold chodził do szkół, ukończył szkołę handlową i wstąpił do tajnego, zakazanego przez carat skautingu. Miłości do Ojczyzny uczyła go matka, dzięki której potrafił z pamięci cytować obszerne fragmenty „Trylogii” Henryka Sienkiewicza – lektury, która na całe życie ukształtowała jego rycerski etos.
W dorosłym życiu Witold Pilecki związał się z Kresami na dobre. W 1931 roku ożenił się z młodą nauczycielką Marią Ostrowską, pracującą w szkole powszechnej w pobliskiej Krupie. Rodzina Pileckich osiadła w odziedziczonym majątku Sukurcze niedaleko Lidy, który Witold z oddaniem odbudowywał z długów. Pasjonowały go przyroda i konie, a wolny czas poświęcał malarstwu i muzyce – do dziś w kościele w Krupie wiszą namalowane przez niego obrazy Matki Bożej Nieustającej Pomocy oraz świętego Antoniego.
Witold Pilecki – dzieci i życie rodzinne
Państwo Pileccy mieli dwoje dzieci: syna Andrzeja i córkę Zofię. Rotmistrz był troskliwym, czułym ojcem, który wychowaniu dzieci poświęcał wiele uwagi. Własnoręcznie zrobił dla nich grę „chińczyk” i wyrzeźbił wojenne szachy z figurkami ciężkich karabinów maszynowych. Ta ojcowska troskliwość – jak wspominali później towarzysze broni – pozostała w nim także na wojnie; w Powstaniu podkomendni nazywali go po prostu „Tatą”.
Wojna 1920 roku i lata II Rzeczypospolitej
W dorosłość Witold Pilecki wkroczył z bronią w ręku. Po wybuchu I wojny światowej zakładał zastępy harcerskie, a w 1918 roku, gdy Niemcy wycofywali się z Wileńszczyzny, wstąpił do oddziałów Samoobrony Wileńskiej. W 1919 roku służył w partyzanckim oddziale legendarnego kresowego zagończyka Jerzego Dąmbrowskiego „Łupaszki”. W lipcu 1920 roku, w dramatycznych walkach odwrotowych z bolszewikami, dowodził pod Grodnem sekcją kompanii harcerskiej, a od sierpnia znów walczył pod rozkazami Dąmbrowskiego w 211. Pułku Ułanów – między innymi na przedpolu Warszawy, pod Radzyminem. Później jego pułk wziął udział w wyprawie generała Lucjana Żeligowskiego na Wilno. Za odwagę i brawurę Pilecki został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych.
Po wojnie zdał maturę w wileńskim Gimnazjum im. Lelewela, rozpoczął studia na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego, ale musiał je przerwać, by zaopiekować się chorym ojcem i zadłużonym majątkiem. W 1926 roku został mianowany podporucznikiem rezerwy kawalerii, a przez lata II Rzeczypospolitej co roku odbywał ćwiczenia wojskowe, działał społecznie i gospodarował w Sukurczach. Był wzorem przedwojennego ziemianina-patrioty: pracowitego, zaangażowanego, wiernego wierze i tradycji.
Wrzesień 1939 i konspiracja: Tajna Armia Polska
Gdy w 1939 roku Witold Pilecki wyruszał na wojnę spod szkoły w Krupie, zawrócił jeszcze konia, by ucałować żonę i dzieci oraz obiecać, że wróci za dwa tygodnie. Ta obietnica nigdy się nie spełniła – dworu w Sukurczach już nigdy nie miał zobaczyć. Zmobilizowany w ramach 19 Dywizji Piechoty, dowodził plutonem kawalerii. Po rozbiciu dywizji przez Niemców nie złożył broni: jego oddział, wcielony do improwizowanej formacji majora Jana Włodarkiewicza, walczył dalej. Na koncie Pileckiego i jego żołnierzy zapisano zniszczenie siedmiu niemieckich czołgów, choć sam skromnie uznał to potem za „rezultat niewielki”.
Po klęsce wrześniowej Pilecki i Włodarkiewicz zakopali broń i przedarli się do Warszawy. Tam 9 listopada 1939 roku wraz z kilkoma oficerami założyli jedną z pierwszych organizacji konspiracyjnych – Tajną Armię Polską. Pilecki został jej inspektorem organizacyjnym. TAP, o profilu narodowo-katolickim, rozrastała się poza stolicę – do Siedlec, Lublina, Radomia i Krakowa – i w 1940 roku liczyła prawdopodobnie około ośmiu tysięcy zaprzysiężonych członków. Z czasem organizacja podporządkowała się Związkowi Walki Zbrojnej, przyszłej Armii Krajowej. Ukrywając się w stolicy, Pilecki posługiwał się dokumentami na nazwisko Tomasza Serafińskiego.
Ochotnik do Auschwitz – dobrowolne uwięzienie
Najbardziej niezwykły rozdział biografii Witolda Pileckiego rozpoczął się w 1940 roku, gdy Niemcy aresztowali wielu żołnierzy TAP i wywieźli ich do nowo utworzonego obozu w Auschwitz. O warunkach panujących za drutami nie było wówczas w Polsce żadnych pewnych informacji. Pilecki zgłosił przełożonym śmiały projekt: sam da się ująć i trafić do obozu, by przesyłać stamtąd raporty oraz stworzyć wśród więźniów zakonspirowaną organizację oporu. Był to plan, na jaki nie zdobył się nikt inny na świecie.
W nocy z 21 na 22 września 1940 roku, w mieszkaniu przy Alei Wojska Polskiego na Żoliborzu, Pilecki miał możliwość ukrycia się przed niemiecką łapanką – a mimo to świadomie wyszedł naprzeciw żołnierzowi. Wraz z około dwoma tysiącami warszawiaków (w tym samym transporcie znalazł się m.in. Władysław Bartoszewski) trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie otrzymał numer obozowy 4859. Grozę tej chwili sam opisał później w słynnym Raporcie „Witolda”:
„Oślepieni reflektorami, pchani, bici, kopani, szczuci psami, raptownie znaleźliśmy się w warunkach, w jakich wątpię, by ktoś z nas był kiedykolwiek. […] Zbliżaliśmy się do bramy umieszczonej w ogrodzeniu z drutów, na której widniał napis: »Arbeit macht frei«. Później dopiero nauczyliśmy się go dobrze rozumieć.”– Witold Pilecki, Raport „Witolda” (relacja z przybycia do KL Auschwitz)
Raporty Pileckiego i organizacja ZOW
Już miesiąc po uwięzieniu Pilecki przesłał do Warszawy pierwszy meldunek, który dotarł do Komendanta Głównego ZWZ, generała Stefana Roweckiego „Grota”, i został wysłany do Londynu. Były to jedne z najwcześniejszych wiarygodnych informacji o niemieckich zbrodniach w Auschwitz. W obozie rotmistrz pracował w różnych komandach – jako sprzątający, pielęgniarz, stolarz, rzeźbiarz, grabarz, piekarz – kilkakrotnie ciężko chorował, a zapalenie płuc przetrzymał dzięki pomocy zaprzyjaźnionego lekarza, doktora Deringa.

W ciągu kilku tygodni Pilecki zbudował zalążki obozowej konspiracji, opartej na głęboko utajnionych „piątkach”, które nie wiedziały o sobie nawzajem. Organizacja przyjęła nazwę Związek Organizacji Wojskowej (ZOW). Z czasem rozrosła się do wielu komórek we wszystkich komandach; według historyka Józefa Garlińskiego wiosną 1942 roku należało do niej około tysiąca zaprzysiężonych więźniów. ZOW podtrzymywał współwięźniów na duchu, organizował dożywianie i leki, przekazywał informacje na zewnątrz, a nawet zbierał dowody masowej eksterminacji Żydów w Birkenau. Celem najważniejszym było przygotowanie zbrojnego opanowania obozu – w razie ataku z zewnątrz lub zrzutu broni. Cena była ogromna, o czym Pilecki pisał z bólem:
„Wielki młyn lagru wyrzucał wciąż trupy. Wielu kolegów ginęło, których stale trzeba było zastępować innymi. Wciąż trzeba było wszystko wiązać. […] W wysiłku pracy codziennej walczyliśmy o to, by jak najmniej oddać do komina istnień polskich, a dzień czasami wydawał się rokiem.”– Witold Pilecki, Raport „Witolda”
Sam rotmistrz zdawał sobie sprawę, że suchy język meldunku nie odda tego, co przeżyli więźniowie. We wstępie do swojego najsłynniejszego raportu zawarł wyznanie, które do dziś czyni z tego dokumentu świadectwo nie tylko żołnierza, lecz i człowieka:
„Mam opisać możliwie suche fakty, jak tego chcą moi koledzy. Mówiono: »Im bardziej pan się będzie trzymał samych faktów, bez komentarzy, tym będzie to wartościowsze«. Spróbuję więc… lecz człowiek przecież nie był z drewna – już nie mówię z kamienia (chociaż wydawało się, że i kamień nieraz musiałby się spocić). […] Nie było się z kamienia – często mu zazdrościłem – miało się jeszcze ciągle bijące, czasem w gardle, serce.”– Witold Pilecki, wstęp do Raportu „Witolda” (1945)
Ucieczka z Auschwitz w 1943 roku
Na początku 1943 roku Pilecki zaczął myśleć o ucieczce. Złożyły się na to trzy powody: przekonanie, że Armia Krajowa nie ma zamiaru uderzyć na obóz i że trzeba interweniować osobiście; narastające zagrożenie dekonspiracją – Niemcy zadawali ZOW coraz dotkliwsze straty; wreszcie akcja przenoszenia więźniów z niskimi numerami do innych obozów. Rotmistrz zdecydował się uciec przez komando pracujące w piekarni poza obozem.
W noc wielkanocną z 26 na 27 kwietnia 1943 roku Pilecki wraz z Janem Redzejem i Edwardem Ciesielskim, pracując na nocnej zmianie, uśpili strażnika, przecięli kabel telefoniczny, otworzyli drzwi i wyszli na wolność. W siąpiącym deszczu, torami kolejowymi, dotarli do rzeki, którą przeprawili się znalezioną łódką. Nakarmił ich ksiądz na plebanii w Alwerni, a przez kolejne wsie dotarli w okolice Bochni i Wiśnicza. Tam Pilecki odszukał prawdziwego Tomasza Serafińskiego, którego nazwiskiem posługiwał się przez lata – a który o tym w ogóle nie wiedział. W sierpniu 1943 roku, już w Warszawie, rotmistrz napisał szczegółowy raport o obozie, tzw. Raport „Witolda”, przekazany do Londynu, i bezskutecznie apelował o zbrojny atak na Auschwitz.
Powstanie Warszawskie i „Reduta Witolda”
W Warszawie awansowany do stopnia rotmistrza Pilecki podjął „konspirację w konspiracji” – zaczął organizować wywiad dla tajnej struktury „NIE”, tworzonej przez generała Emila Fieldorfa „Nila” na wypadek nadchodzącej okupacji sowieckiej. Choć jako oficer „NIE” miał być wyłączony z walk, gdy 1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie, rotmistrz nie mógł pozostać z boku. Wstąpił jako zwykły szeregowiec do oddziału walczącego w Śródmieściu, wkrótce włączonego do Zgrupowania AK „Chrobry II”.
Po ujawnieniu swojego stopnia oficerskiego objął dowództwo 2. kompanii i bohatersko bronił powstańczej reduty na Woli, w rejonie ulic Towarowej, Pańskiej, Miedzianej i Żelaznej. Ten punkt oporu – nigdy niezdobyty przez Niemców – przeszedł do historii jako „Reduta Witolda”. Współtowarzysze zapamiętali go jako doskonałego oficera bojowego, w którym najbardziej uderzało uczucie opiekuńcze, „jakby instynkt ojcowski”. To dlatego w gronie najbliższych nazywali go „Tatą”. Wcześniej, po ucieczce z obozu, Pilecki zdołał spotkać się z rodziną i przekazać najbliższym przesłanie, które można uznać za jego życiowe credo:
„Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego Narodu. Wyrośnijcie na ludzi honoru, zawsze wierni uznanym przez siebie najwyższym wartościom, którym trzeba służyć całym swoim życiem.”– Witold Pilecki, słowa skierowane do dzieci
W 2. Korpusie i powrót do kraju
Po kapitulacji Powstania Pilecki trafił do niewoli niemieckiej – przez obóz przejściowy w Ożarowie i Lamsdorf do oflagu w Murnau, wyzwolonego przez Amerykanów pod koniec kwietnia 1945 roku. Zgłosił się wówczas do służby w 2. Korpusie Polskim generała Władysława Andersa we Włoszech, ale z wyraźnym życzeniem powrotu do kraju. Po rozmowach z generałem Andersem, który zatwierdził jego powrót, rotmistrz otrzymał zadanie zorganizowania w rządzonej przez komunistów Polsce siatki obserwacyjno-informacyjnej.
Do Warszawy dotarł 8 grudnia 1945 roku, ponownie pod fałszywym nazwiskiem – jako Roman Jezierski. Ponieważ dawne struktury już nie istniały, siatkę musiał budować od podstaw, wykorzystując kontakty z czasów TAP i Auschwitz. Zdołał zdobyć m.in. kopie niekorzystnych dla Polski umów handlowych z Sowietami oraz raporty o komunizacji szkół i o pogromie kieleckim. Zgodnie z poleceniami przełożonych przekazywał też oddziałom leśnym instrukcje o zaprzestaniu walki zbrojnej i przejściu do pracy informacyjnej.
Aresztowanie i proces pokazowy
Pętla zaciskała się wokół rotmistrza coraz mocniej. Już w połowie 1946 roku był tak zagrożony, że generał Anders rozkazał mu bezzwłocznie opuścić kraj. Pilecki jednak odmówił – był przekonany, że „ktoś musi trwać bez względu na konsekwencje”. Ta postawa wynikała z jego niezłomnego poczucia obowiązku:
„Po Powstaniu ja też znalazłem się po tamtej stronie, a rozumiałem dobrze, że obowiązkiem moim jest być tu w Kraju (jakkolwiek mnie tam było lepiej), gdyż wynikało to z obowiązków nowej pracy i nowo złożonej przysięgi.”– Witold Pilecki, po powrocie z Włoch
8 maja 1947 roku Witold Pilecki został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa w Warszawie. Przeszedł niezwykle ciężkie, nieludzkie śledztwo, prowadzone m.in. przez osławionego sadystę Eugeniusza Chimczaka. Współwięźniowie zapamiętali, że rotmistrz miał zdarte paznokcie, nie mógł utrzymać prosto głowy i słaniał się na nogach. Mimo tortur nie załamał się i nie wydał towarzyszy, zachowując do końca żołnierski honor.
Proces „grupy Witolda” ruszył 3 marca 1948 roku przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Postawiono mu absurdalne zarzuty o szpiegostwo i przygotowywanie zamachów – o bohaterskiej walce z Niemcami i o raportach z Auschwitz nie padło ani słowo. Rotmistrz w ostatnim słowie z godnością odrzucił oskarżenia, ale wyrok był z góry przesądzony:
„Nie byłem rezydentem, a tylko polskim oficerem. Wykonywałem tylko rozkazy aż do chwili aresztowania mnie. Nie miałem przeświadczenia, że dopuszczam się szpiegostwa i przy ferowaniu wyroku proszę o wzięcie tego pod uwagę.”– Witold Pilecki, ostatnie słowo przed sądem, 1948 r.
15 maja 1948 roku sąd skazał Witolda Pileckiego na karę śmierci. Prośby o łaskę – także list samej Marii Pileckiej – pozostały bez echa. Prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski.
Jak zginął Witold Pilecki
Pytanie o to, jak zginął Witold Pilecki, ma jedną, wstrząsającą odpowiedź: został zamordowany przez rodaków-komunistów. Wieczorem 25 maja 1948 roku, około godziny 21.30, w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej mokotowski kat, starszy sierżant Piotr Śmietański, zabił rotmistrza strzałem w tył głowy. Rotmistrz był tak wycieńczony torturami, że ledwie dotykał stopami ziemi. To wtedy, podczas ostatniego widzenia z żoną, wypowiedział słowa, które stały się jego najsłynniejszym świadectwem – o piekle stalinowskiego więzienia, przy którym nawet Auschwitz wydawał się „igraszką”:
„Ja już nie mogę żyć. Oświęcim to była igraszka.”– Witold Pilecki podczas ostatniego widzenia z żoną Marią
Zachowała się przejmująca relacja współwięźnia, księdza Jana Stępnia, który był świadkiem prowadzenia skazańca na miejsce straceń – dowód, jak potwornie okaleczono rotmistrza przed egzekucją. Ciało Witolda Pileckiego wywieziono nocą i pogrzebano w bezimiennym grobie, którego miejsce do dziś pozostaje nieznane. Prawdopodobnie spoczywa on na tzw. Łączce, pod murem cmentarza na Powązkach. Rodzina o wykonaniu wyroku dowiedziała się dopiero po latach.
„Nie zapomnę tego widoku. Prowadzono dwóch skazanych. Pierwszy pojawił się Witold Pilecki. Miał usta zawiązane białą opaską. Prowadziło go pod ręce dwóch strażników. Ledwo dotykał stopami ziemi. […] A potem salwa.”– ks. Jan Stępień, współwięzień, świadek egzekucji
Pamięć i odznaczenia
Przez dziesięciolecia komunistycznej Polski nazwisko rotmistrza było skazane na zapomnienie, a nad jego sprawą – jak zauważają historycy – ciążył „długi cień” premiera Józefa Cyrankiewicza, który sam budował legendę bojownika oświęcimskiego. Rehabilitacja przyszła dopiero 1 października 1990 roku, gdy Izba Wojskowa Sądu Najwyższego uniewinniła Witolda Pileckiego. Dziś to jeden z najważniejszych bohaterów narodowych – patron ulic, szkół i instytucji, symbol niezłomności Żołnierzy Wyklętych. W 2006 roku został pośmiertnie odznaczony Orderem Orła Białego, najwyższym polskim odznaczeniem, a w 2013 roku awansowany pośmiertnie do stopnia pułkownika. Co roku w rocznicę jego śmierci Polacy oddają hołd temu, który dobrowolnie poszedł do piekła, by ratować innych.
Witold Pilecki – ciekawostki
- – był jedynym znanym człowiekiem, który dobrowolnie dał się uwięzić w Auschwitz z zamiarem stworzenia tam ruchu oporu i zebrania dowodów zbrodni.
- – brytyjski historyk prof. Michael Foot zaliczył go w książce „Six Faces of Courage” do sześciu najodważniejszych ludzi ruchu oporu II wojny światowej.
- – w obozie nosił numer 4859 i posługiwał się nazwiskiem Tomasza Serafińskiego – prawdziwego oficera, który o tym nie wiedział.
- – był uzdolnionym artystą: malował obrazy religijne, pisał wiersze, komponował i grał na pianinie oraz gitarze.
- – za wojnę 1920 roku został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych.
- – powstańcza „Reduta Witolda” na Woli nigdy nie została zdobyta przez Niemców.
- – nawet w więzieniu zachował nawyk z obozu – żuł skórki chleba, które nosił w kieszeni, co zapamiętała jego córka Zofia.
- – ulica jego imienia w Warszawie biegnie przy szpitalu, obok którego zmarł jego oskarżyciel – gorzka ironia historii.
FAQ – najczęstsze pytania o Witolda Pileckiego
Kim był Witold Pilecki?
Był rotmistrzem kawalerii Wojska Polskiego, współtwórcą Tajnej Armii Polskiej, ochotnikiem do Auschwitz i Żołnierzem Wyklętym. Zasłynął jako jedyny człowiek, który dobrowolnie dał się uwięzić w niemieckim obozie koncentracyjnym, by zorganizować w nim ruch oporu i przekazać światu dowody zbrodni.
Jak zginął Witold Pilecki?
Został zamordowany przez komunistów strzałem w tył głowy 25 maja 1948 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie, po pokazowym procesie i okrutnym śledztwie.
Co Witold Pilecki zrobił dla Polski?
Walczył w wojnie 1920 roku i w kampanii wrześniowej, współtworzył konspirację (TAP), dobrowolnie trafił do Auschwitz i stworzył tam Związek Organizacji Wojskowej (ZOW), przesyłał raporty o niemieckich zbrodniach, dowodził „Redutą Witolda” w Powstaniu Warszawskim, a po wojnie budował siatkę wywiadowczą przeciw sowietyzacji kraju.
Jaki stopień wojskowy miał Witold Pilecki?
Był rotmistrzem – to stopień kawalerii odpowiadający kapitanowi. Rozpoczynał jako podporucznik rezerwy, w obozie awansowano go na porucznika, a po ucieczce na rotmistrza. Pośmiertnie, w 2013 roku, awansowano go do stopnia pułkownika.
Jaka była rodzina i dzieci Witolda Pileckiego?
Żoną rotmistrza była nauczycielka Maria z domu Ostrowska. Mieli dwoje dzieci: syna Andrzeja i córkę Zofię. Rodzina mieszkała w majątku Sukurcze na Kresach.
Dlaczego Witold Pilecki trafił do Auschwitz?
Trafił tam dobrowolnie, na ochotnika, wykonując przyjętą misję rozpoznania warunków w obozie. W nocy z 21 na 22 września 1940 roku dał się ująć w niemieckiej łapance i został osadzony jako więzień numer 4859.
Gdzie znajduje się grób Witolda Pileckiego?
Miejsce pochówku pozostaje nieznane. Rotmistrz został pogrzebany w bezimiennym grobie; przypuszcza się, że spoczywa na tzw. Łączce przy murze Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Symboliczny grób znajduje się w Ostrowi Mazowieckiej.
Pamiętamy
Rotmistrz Witold Pilecki nie „wyszedł” przez komin krematorium w Auschwitz i nie zginął w Powstaniu Warszawskim – zginął za wolną Polskę z rąk komunistów, a jego prochy do dziś pozostają nieznane. Jego życie to najczystszy przykład odwagi, wierności i honoru. Piszemy o nim zawsze z najwyższym szacunkiem, bo takich bohaterów Polska nie może zapomnieć. Cześć Jego pamięci!



