Zdzisław Badocha „Żelazny” (ur. 23 marca 1925 w Dąbrowie Górniczej – zm. 28 czerwca 1946 w Czerninie koło Sztumu) to jeden z najbardziej brawurowych dowódców polowych antykomunistycznego podziemia. Podporucznik czasu wojny, w 1946 roku dowódca 5. szwadronu 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Wychowanek Kresów i harcerstwa, żołnierz AK od czasów okupacji niemieckiej, na Pomorzu stał się prawdziwym postrachem komunistycznej bezpieki. Jego lotny szwadron w ciągu jednego dnia rozbrajał kilkanaście posterunków, a stukilometrowy rajd z 19 maja 1946 roku odbiło się echem aż w radiu BBC. Zdzisław Badocha zginął, mając zaledwie dwadzieścia jeden lat – dosięgnął go wybuch granatu rzuconego przez milicjanta podczas obławy w Czerninie, wydany na skutek zdrady łączniczki. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane.
Kim był Zdzisław Badocha „Żelazny”
Zdzisław Badocha to postać, która skupia w sobie wszystko, co najlepsze w legendzie Żołnierzy Wyklętych: młodość, żelazną dyscyplinę, wierność przysiędze i niepospolitą odwagę. Choć w chwili śmierci nie skończył jeszcze dwudziestu dwóch lat, dowodził jednym z najskuteczniejszych pododdziałów całego powojennego podziemia. Sam mjr „Łupaszko”, oficer wymagający i oszczędny w pochwałach, pisał o swoim podkomendnym bez cienia przesady.
„Bardzo odważny, dzielny, pełen inicjatywy, wykazał wielką odwagę osobistą”.– mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” o Zdzisławie Badosze (dokument, opinia dowódcy)
Badocha „Żelazny” łączył cechy rzadko spotykane razem: rozwagę doświadczonego partyzanta z fantazją, która paraliżowała przeciwnika. Wjeżdżał w biały dzień do miasteczek obsadzonych przez wojsko i bezpiekę, podawał się za oficera Urzędu Bezpieczeństwa i rozbrajał posterunki bez jednego wystrzału. To dzięki takim akcjom nazwisko „badocha żelazny” na trwałe weszło do panteonu bohaterów niepodległościowego podziemia na Pomorzu.
Krótka biografia – kalendarium życia
Życie Zdzisława Badochy zamknęło się w niespełna dwudziestu dwóch latach, ale wypełniły je wojna, więzienie, zesłanie i nieustanna walka. Urodził się w 1925 roku w Zagłębiu Dąbrowskim, dzieciństwo spędził na Kresach Wschodnich, dokąd rodzina przeniosła się za służbą ojca w Korpusie Ochrony Pogranicza. Do konspiracji wstąpił jako nastolatek jeszcze pod okupacją niemiecką, w 1943 roku przyjmując pseudonim „Żelazny”. W marcu 1944 roku trafił do 5. Wileńskiej Brygady AK „Łupaszki” i pozostał wierny temu dowódcy do końca.
Po rozbiciu oddziału przez komunistów przedostał się na Białostocczyznę, zdezerterował z ludowego Wojska Polskiego i odtworzył szeregi u boku „Łupaszki”. Wiosną 1945 roku był dowódcą plutonu w 4. szwadronie, w sierpniu 1945 roku został podporucznikiem czasu wojny, a w kwietniu 1946 roku objął dowództwo 5. szwadronu 5. Brygady Wileńskiej na Pomorzu. Zginął 28 czerwca 1946 roku w Czerninie. Ta krótka biografia mieści w sobie los całego pokolenia, które nie pogodziło się z sowietyzacją Polski.
Dzieciństwo i pochodzenie – Kresy, KOP, harcerstwo
Rodzina Badochów związała swój los z polskimi Kresami. Gdy ojciec Zdzisława rozpoczął służbę w Korpusie Ochrony Pogranicza, cała rodzina powędrowała najpierw na Polesie, do Ludwikowa, gdzie stacjonował 15 Batalion KOP „Ludwikowo”, a następnie do Święcian na Wileńszczyźnie, przy Batalionie KOP Nowe Święciany. To właśnie tam, w krajobrazie dawnej Rzeczypospolitej, ukształtował się charakter przyszłego „Żelaznego”.
Matka Zdzisława, zapalona społecznica, wciągała syna i córkę w akademie, przedstawienia i akcje dobroczynne, jak dożywianie biednych dzieci. Chłopak wyróżniał się w szkole nienagannym zachowaniem, był wysportowany i należał do harcerstwa – formacji, która na całe życie wpoiła mu karność i poczucie obowiązku. Przed wojną zdążył ukończyć jedną klasę Państwowego Gimnazjum im. Józefa Piłsudskiego w Święcianach, tej samej szkoły, której absolwentem był słynny lotnik Franciszek Żwirko.
Kadet, nie uczeń
W ławach gimnazjum poznał przyszłych towarzyszy broni – między innymi Stanisława Dybowskiego „Ćwiartkę” oraz Lidię Lwow „Lalę”, późniejszą sanitariuszkę i narzeczoną „Łupaszki”. Koledzy zapamiętali Zdzicha jako chłopca poważnego ponad wiek. Jeden z nich wspominał, że Badocha z góry patrzył na żarty i wygłupy w drodze do szkoły, a jego zdyscyplinowana postawa kojarzyła się raczej z sylwetką kadeta niż zwykłego ucznia. Ta dojrzałość i powaga miały się wkrótce okazać cechami dowódcy.
Wojna, więzienie i wstąpienie do 5. Brygady „Łupaszki”
Wojna rozdarła rodzinę Badochów. Ojciec walczył we wrześniu 1939 roku, został internowany na Litwie, a później przeszedł szlak II Korpusu jako kapitan Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Matkę aresztowało NKWD, a po zwolnieniu ponownie zatrzymały ją władze litewskie – tym razem razem z Zdzisławem. Oskarżonych o przynależność do polskiej konspiracji wywieziono na dwa miesiące do obozu pracy. W 1941 roku obydwoje trafili do więzienia w Wilnie.
Represje nie złamały młodego Zdzisława. W jego mieszkaniu odbywały się organizacyjne spotkania i zaprzysiężenia nowych żołnierzy Armii Krajowej, a on sam wraz z kolegami gromadził i magazynował broń. Na początku 1943 roku został zastępcą dowódcy 9. patrolu 23. Ośrodka Dywersyjnego Ignalino – Nowe Święciany i wtedy właśnie przyjął pseudonim „Żelazny”. Gdy w marcu 1944 roku zdekonspirowano go podczas akcji otwierania wagonów, poszedł „do lasu” – przydzielono go do 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. „Łupaszki”, do plutonu ppor. Mieczysława Kitkiewicza „Kitka”.
Wierność jednemu dowódcy
Latem 1944 roku, po rozwiązaniu Brygady, „Żelazny” wraz z Lechem Beynarem „Nowiną” (późniejszym historykiem Pawłem Jasienicą), Henrykiem Wieliczką „Lufą” i Jerzym Lejkowskim „Szpagatem” przedarł się do Białegostoku. Tam oddział rozbroiło ludowe Wojsko Polskie, a Badochę wcielono do 6. Pułku Zapasowego w Dojlidach. Już w październiku 1944 roku zdezerterował i stawił się u „Łupaszki”, który właśnie odtwarzał swoją 5. Brygadę. Ta decyzja – powrót do prawowitego dowódcy mimo śmiertelnego ryzyka – najlepiej oddaje charakter „Żelaznego”.
Od kaprala do podporucznika – droga w 4. szwadronie
Wiosną 1945 roku Zdzisław Badocha został dowódcą plutonu w 4. szwadronie dowodzonym przez por. Mariana Plucińskiego „Mścisława”. Awans następował szybko: wkrótce był kapralem, a 15 sierpnia 1945 roku, w święto Wojska Polskiego, otrzymał stopień podporucznika czasu wojny. Koledzy z 4. szwadronu zapamiętali scenę godną filmu – podczas przeprawy przez Bug „Żelazny”, w cywilnym płaszczu narzuconym na mundur, w towarzystwie przypadkowo napotkanej dziewczyny podszedł spokojnie do wartownika pilnującego mostu i rozbroił go, ku zdumieniu samego wartownika i własnych partyzantów.
Po kolejnym rozwiązaniu Brygady, we wrześniu 1945 roku, pojechał na urlop do rodziny w Zagłębiu – do Sosnowca i Dąbrowy Górniczej. Była to jego ostatnia wizyta w domu. Zostawił bliskim zdjęcia żołnierzy 5. Brygady z dedykacjami. Gdy ciotki błagały, by nie wyjeżdżał, odpowiedział jednym słowem: „Obowiązek” – i na Boże Narodzenie wrócił do „Łupaszki”. Wkrótce na Pomorzu znów stanął do walki, obejmując najpierw patrol dywersyjny zdobywający broń i środki, a pieniądze – jak przystało harcerzowi stroniącemu od alkoholu – zabierał głównie z kas monopoli spirytusowych.

Dowódca 5. szwadronu – lotne rajdy postrachem bezpieki
W kwietniu 1946 roku Badocha otrzymał własny 5. szwadron 5. Brygady Wileńskiej. Na początek rozbroił patrol wojskowy i zdobył dwanaście automatów. W szwadronie służyło najwięcej wileńskich harcerzy – ze słynnej „Czarnej Trzynastki”, czyli 13. Wileńskiej Drużyny Harcerzy im. Zawiszy Czarnego, oraz z „Błękitnej Jedynki Żeglarskiej”. Oddział działał głównie w Borach Tucholskich i był niezwykle ruchliwy, do błyskawicznego przemieszczania się wykorzystując zdobyczne samochody. Przez niemal cały maj 1946 roku kontrolował szosę Chojnice – Starogard Gdański.
„Milicjantom zabierano broń, przede wszystkim niemieckie pistolety maszynowe MP 43, stanowiące wówczas najbardziej nowoczesny i najlepszy model automatycznej broni piechoty. […] Nazywaliśmy je »derkaczami«”.– Olgierd Christa „Leszek”, zastępca „Żelaznego” (kolega z oddziału)
Rajd na Bobolice
Brawura „Żelaznego” zdumiewała nawet Urząd Bezpieczeństwa. Do Bobolic wjechał w biały dzień z dwiema drużynami, choć w miasteczku i okolicy stacjonowała sowiecka dywizja. Relację z tej akcji zostawił jeden z podkomendnych.
„Do Bobolic […] ppor. »Żelazny« wjechał z dwoma drużynami w biały dzień z zamiarem odbicia aresztowanych przez UB […]. Błądząc po ulicach, wjechaliśmy do koszar sowieckich, śpiewając »katiuszę«. To właśnie sowieci wskazali nam drogę do posterunku UB i milicji. Oba posterunki […] zostały rozbrojone bez strzału”.– kpr. Bogdan Obuchowski „Zbyszek”, dowódca drużyny w szwadronie (świadek, uczestnik)
Stukilometrowy rajd z 19 maja 1946 roku i echo w BBC
Najsłynniejszym dokonaniem szwadronu był rajd z 19 maja 1946 roku. Rano w Czarnej Wodzie „Żelazny” zarekwirował ciężarówkę i przed dziesiątą podjechał pod posterunek milicji w Kaliskach. Podając się za dowódcę grupy pościgowej UB z Bydgoszczy, wszedł do budynku i rozbroił milicjantów. Po przecięciu przewodów telefonicznych partyzanci ruszyli dalej – w południe opanowali posterunki w Osiecznej i Osieku, potem w Skórczu, Lubichowie i Zblewie. Około ósmej wieczorem, po niemal stu kilometrach drogi, dotarli do Starej Kiszewy, gdzie komendant i większość funkcjonariuszy UB oglądali właśnie przedstawienie. Podstęp powiódł się znakomicie, co potwierdza zeznanie miejscowego komendanta milicji.
„Dochodząc do posterunku, podszedł do nas major nam nieznany i zawołał – stać ręce do góry, Armia Krajowa – i dał rozkaz podwładnym, aby nas rozbroili. […] posterunek był już rozbrojony”.– Leon Kulas, komendant milicji w Starej Kiszewie (zeznanie w śledztwie, dokument)
W całej akcji zdobyto trzynaście automatów, trzy pistolety, dziesięć granatów i ponad pięć tysięcy sztuk amunicji, zniszczono trzy centrale telefoniczne, a aparat bezpieczeństwa w dwóch powiatach został na dłuższy czas sparaliżowany. Wiadomość o rajdzie „Żelaznego” podało radio BBC – efekt propagandowy był piorunujący. Tak Badocha realizował „koncepcję działań lotnych pododdziałów bojowych” mjr. „Łupaszki”.
Ludzka twarz walki
„Żelazny” nie był okrutnikiem. W Skórczu poszukiwał szefa UB, sierż. Kisiela, który spodziewając się śmierci, powiedział mu z godnością, że o życie na klęczkach błagać nie będzie. Dowódca darował mu wtedy życie.
„Wydało nam się w tym momencie, że człowiek, który ma tyle odwagi cywilnej, nie może być zdegenerowany, że to musi być nieporozumienie”.– Olgierd Christa „Leszek”, zastępca „Żelaznego” (relacja, kolega z oddziału)
„W prezencie od gen. Andersa” – prezencja szwadronu
Szwadron „Żelaznego” robił wrażenie nie tylko skutecznością, ale i wyglądem. Żołnierze nosili angielskie mundury, byli uzbrojeni po zęby, a jako jedyny pododdział w zgrupowaniu „Łupaszki” wkładali na zmianę czarne berety i polowe rogatywki. Olgierd Christa z humorem tłumaczył, skąd brali umundurowanie – bez skrupułów zabierali mundury żołnierzom wracającym z Zachodu, żartując, że przysyła je generał Anders. Miejscowa fama głosiła nawet, że stanowią oddziały Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, co dodatkowo wprowadzało bezpiekę w błąd.
Najbliżsi ludzie i mjr „Łupaszko”
Świat „Żelaznego” tworzyli ludzie wierni do końca. Jego zastępcą i kronikarzem był ppor. Olgierd Christa „Leszek”, to jemu zawdzięczamy najbarwniejsze relacje o szwadronie. W szeregach 5. Brygady walczyła sanitariuszka Danuta Siedzikówna „Inka” – to ona opatrzyła rannego „Żelaznego” na kilka tygodni przed jego śmiercią. Ponad wszystkimi stał mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”, legendarny dowódca, któremu Badocha dochował wierności nawet za cenę dezercji z ludowego wojska.
Więź między dowódcą a podkomendnym była wyjątkowa. „Za pełną poświęcenia i samozaparcia pracę w oddziale” „Łupaszko” wręczył „Żelaznemu” sygnet 5. Brygady Wileńskiej i przedstawił go do odznaczenia Krzyżem Virtuti Militari. Ten sygnet miał wkrótce odegrać tragiczną rolę – to po nim komuniści rozpoznali, kogo naprawdę zabili w Czerninie.
Ostatnia walka i śmierć w Czerninie 28 czerwca 1946 roku
Na początku czerwca 1946 roku szwadron rozbrajał posterunki w okolicach Dzierzgonia i Sztumu. Podczas postoju we wsi Tulice zaatakowała go grupa operacyjna UB i MO. Napastnicy zostali rozbici, ale „Żelazny” odniósł ranę. Opatrzyła go „Inka”, jednak konieczna była pomoc lekarza. Olgierd Christa przewiózł dowódcę najpierw do majątku Zielenice zarządzanego przez Józefa Piątka, a potem do pobliskiego Czernina koło Sztumu. Tam, w pałacu kaszubskiego działacza Ottomara Zielkego, „Żelazny” przez dwa tygodnie dochodził do zdrowia. Zarówno Zielke, jak i Piątek współpracowali z Okręgiem Wileńskim i szwadronami „Łupaszki”.
Zgubiła go zdrada. Łączniczka 5. Brygady Regina Żylińska „Regina”, po aresztowaniu zgodziła się na współpracę z bezpieką, która dzięki temu dowiedziała się o wspieraniu podziemia przez administratorów sztumskich majątków. 28 czerwca 1946 roku grupa operacyjna z Malborka, poszukując Józefa Piątka, trafiła do Czernina – nie mając pojęcia, że natrafi na już zdrowego „Żelaznego”. Dowódca nazajutrz miał opuścić pałacyk i właśnie gościł łącznika przysłanego przez „Łupaszkę”, Stanisława Szczyknę „Stacha”.
Granat milicjanta Bolesława Łagockiego
Próbując wydostać się z domu, ostrzeliwujący się „Żelazny” został zauważony przez milicjanta Bolesława Łagockiego, który rzucił w jego stronę granat. Por. Badocha zginął od wybuchu. Milicjanci długo nie zdawali sobie sprawy, kogo pozbawili życia – legendarnego dowódcę 5. szwadronu Wileńskiej Brygady rozpoznali dopiero po sygnecie od „Łupaszki”. Tak zakończyło się życie zaledwie dwudziestojednoletniego oficera, którego bezpieka ścigała jak największego wroga.
Losy ciała i miejsce pochówku
Los doczesnych szczątków „Żelaznego” jest częścią tej samej tragedii, która dotknęła wielu Żołnierzy Wyklętych. Komuniści potajemnie pochowali ciało dowódcy, a miejsce pogrzebania ukryli. Mimo poszukiwań prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej – między innymi w 2015 roku – grobu Zdzisława Badochy do dziś nie odnaleziono. „Żelazny”, który za wolną Polskę oddał życie, wciąż nie ma własnej mogiły, przy której rodacy mogliby zapalić znicz.
Odznaczenia i awanse
Ścieżka awansów „Żelaznego” była błyskawiczna: kapral wiosną 1945 roku, podporucznik czasu wojny 15 sierpnia 1945 roku, dowódca 5. szwadronu od kwietnia 1946 roku. Za wyjątkową odwagę mjr „Łupaszko” wręczył mu sygnet 5. Brygady Wileńskiej – szczególne odznaczenie zarezerwowane dla najlepszych żołnierzy – i przedstawił go do Krzyża Virtuti Militari V klasy. Choć wojskowa formacja liczyła zaledwie kilkanaście miesięcy, Zdzisław Badocha zdążył zapisać się jako jeden z najzdolniejszych dowódców polowych powojennego podziemia. Po latach jego pamięć uczczono uroczystościami rocznicowymi, tablicami i pomnikami w miejscach związanych z jego walką i pochodzeniem.
Pamięć i dziedzictwo
Dziś Zdzisław Badocha „Żelazny” należy do najbardziej rozpoznawalnych bohaterów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Na ścianie kościoła św. Jadwigi Królowej w Czerninie koło Sztumu – w miejscu jego ostatniej walki – umieszczono tablicę pamiątkową z cytatem z pieśni śpiewanej chętnie przez żołnierzy wileńskiej AK, mówiącym o pragnieniu ujrzenia, padając w ataku, Polski wolnej i czystej jak łza. W rodzinnym Zagłębiu, w Dąbrowie Górniczej, upamiętniono go w mieście, które podaje się za miejsce jego urodzenia.
W 2026 roku, w osiemdziesiątą rocznicę śmierci, gdański oddział IPN uczcił „Żelaznego” uroczystościami przypominającymi jego bohaterstwo. Postać Badochy jest przywoływana w publikacjach historycznych, materiałach edukacyjnych i inicjatywach rekonstrukcyjnych. Jego historia – harcerza z Kresów, który do końca dochował wierności Polsce – pozostaje żywym elementem narodowej pamięci i dowodem, że ofiara pokolenia Wyklętych nie poszła na marne.
Zdzisław Badocha – ciekawostki
Zebrane fakty i „zdzisław badocha ciekawostki” pokazują, jak niezwykłą postacią był młody dowódca:
- Wjeżdżał do miast obsadzonych przez sowieckie wojsko, śpiewając „katiuszę”, i pytał sowietów o drogę do posterunku UB, który następnie rozbrajał bez strzału.
- Jego szwadron nosił angielskie mundury, żartobliwie tłumacząc, że przysyła je gen. Władysław Anders.
- Jako jedyny pododdział w zgrupowaniu „Łupaszki” jego żołnierze nosili czarne berety, wprowadzając bezpiekę w błąd.
- Był harcerzem stroniącym od alkoholu – pieniądze na wyposażenie oddziału zdobywał głównie z kas monopoli spirytusowych.
- Wiadomość o jego stukilometrowym rajdzie z 19 maja 1946 roku podało radio BBC.
- Komuniści rozpoznali zabitego dowódcę dopiero po sygnecie 5. Brygady, który otrzymał od „Łupaszki”.
FAQ – najczęstsze pytania
Kim był Zdzisław Badocha „Żelazny”?
Zdzisław Badocha to podporucznik czasu wojny, żołnierz Armii Krajowej i jeden z Żołnierzy Wyklętych. W 1946 roku dowodził 5. szwadronem 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. „Łupaszki”. Zasłynął jako brawurowy dowódca lotnych rajdów na posterunki milicji i UB na Pomorzu, przez co stał się prawdziwym postrachem komunistycznej bezpieki.
Skąd wziął się pseudonim „Żelazny”?
Pseudonim „Żelazny” Badocha przyjął na początku 1943 roku, gdy w konspiracji został zastępcą dowódcy 9. patrolu 23. Ośrodka Dywersyjnego Ignalino – Nowe Święciany na Wileńszczyźnie. Przydomek dobrze oddawał jego charakter – twardy, zdyscyplinowany i niezłomny mimo więzienia i represji, których doświadczył jako nastolatek.
Jak zginął Zdzisław Badocha?
Zginął 28 czerwca 1946 roku w Czerninie koło Sztumu. Wydany przez zdradę łączniczki Reginy Żylińskiej, został osaczony przez grupę operacyjną UB i MO w pałacu, gdzie leczył ranę. Podczas próby ucieczki ostrzeliwującego się „Żelaznego” dosięgnął wybuch granatu rzuconego przez milicjanta Bolesława Łagockiego.
Gdzie zginął „badocha żelazny”?
Śmierć zastała go w Czerninie koło Sztumu na Powiślu, w pałacu kaszubskiego działacza Ottomara Zielkego. Wcześniej, ranny podczas walki we wsi Tulice, został tam przewieziony przez swojego zastępcę Olgierda Christę „Leszka”. W Czerninie dochodził do zdrowia przez około dwa tygodnie, aż do fatalnej obławy z 28 czerwca 1946 roku.
Gdzie urodził się Zdzisław Badocha i skąd rozbieżności co do daty?
Instytut Pamięci Narodowej i większość współczesnych publikacji podają, że Badocha urodził się 23 marca 1925 roku w Dąbrowie Górniczej. Część źródeł, w tym podpis archiwalnego zdjęcia, wskazuje rok 1923 i Sosnowiec. Rozbieżność wynika z niepełnej dokumentacji; pewne jest, że pochodził z Zagłębia Dąbrowskiego, a dzieciństwo spędził na Kresach.
Czym był 5. szwadron 5. Brygady Wileńskiej?
To lotny pododdział bojowy dowodzony przez „Żelaznego” od kwietnia 1946 roku, działający głównie w Borach Tucholskich i na Pomorzu. Służyło w nim wielu wileńskich harcerzy z „Czarnej Trzynastki” i „Błękitnej Jedynki Żeglarskiej”. Szwadron wyróżniał się ruchliwością, wykorzystaniem zdobycznych samochodów i błyskawicznymi rajdami na posterunki bezpieki.
Gdzie pochowano Zdzisława Badochę?
Miejsce pochówku „Żelaznego” do dziś pozostaje nieznane. Komuniści potajemnie pogrzebali jego ciało i ukryli lokalizację grobu. Poszukiwania prowadzone przez IPN, między innymi w 2015 roku, nie przyniosły dotąd rezultatu. Bohater wciąż nie ma własnej mogiły, przy której rodacy mogliby oddać mu hołd.
Jaki był najsłynniejszy rajd „Żelaznego”?
Za najgłośniejszy uchodzi stukilometrowy rajd z 19 maja 1946 roku. W ciągu jednego dnia szwadron rozbroił posterunki między innymi w Kaliskach, Osiecznej, Osieku, Skórczu, Lubichowie, Zblewie i Starej Kiszewie, zdobywając kilkanaście automatów i tysiące sztuk amunicji. Wiadomość o akcji podało nawet radio BBC, a bezpieka w dwóch powiatach została sparaliżowana.
Czy Zdzisław Badocha otrzymał Virtuti Militari?
Mjr „Łupaszko” przedstawił „Żelaznego” do odznaczenia Krzyżem Virtuti Militari V klasy i osobiście wręczył mu sygnet 5. Brygady Wileńskiej jako wyraz najwyższego uznania. Źródła nie przesądzają jednoznacznie o formalnym nadaniu krzyża w warunkach konspiracji, jednak dla współtowarzyszy broni był on bezsprzecznie bohaterem godnym najwyższych zaszczytów.
Kto zdradził „Żelaznego”?
Do jego namierzenia doprowadziła łączniczka 5. Brygady Regina Żylińska „Regina”, która po aresztowaniu zgodziła się współpracować z bezpieką. Dzięki jej zeznaniom UB dowiedziało się o wspieraniu podziemia przez administratorów majątków na Powiślu, co naprowadziło grupę operacyjną z Malborka na Czernin, gdzie ukrywał się ranny Badocha.
Pamiętamy
Zdzisław Badocha „Żelazny” zginął, nie doczekawszy dwudziestych drugich urodzin, ale zdążył zostać legendą. Harcerz z Kresów, wierny żołnierz „Łupaszki”, dowódca, przed którego brawurą kapitulowały całe posterunki – pozostaje symbolem pokolenia, które za Polskę oddało wszystko. Nie znamy jego grobu, lecz znamy jego czyny. Cześć i chwała bohaterom. „Żelazny” – pamiętamy.



