Spłaciliśmy długi Gierka, nowe większe

5 min. czytania

Wiesława Mazur

27 stycznia 2013 r.

5 min. czytania

Wiesława Mazur

27 stycznia 2013 r.

W październiku bieżącego roku Polska uregulowała wszystkie długi z epoki Gierka – łącznie oddaliśmy wierzycielom ok. 34,5 mld dolarów. Ministerstwo Finansów przekazało Klubowi Londyńskiemu ostatnią transzę w wysokości 297 mln dolarów i wykupiło – przed terminem – tzw. polskie obligacje Brady’ego. Rozliczenie spłaty dobiegło końca. Można by odetchnąć, ale każdy wie, że o tym nie ma mowy. Widmo długu wciąż dusi nasz kraj, i to mocniej niż kiedykolwiek. Polska jest dziś zadłużona znacznie bardziej niż po tzw. okresie gierkowskim i nadal zadłuża się w wyjątkowym tempie. Zły gospodarz bez ustanku pożycza…

Za Gierka poziom zadłużenia w walutach wymienialnych przekroczył ówczesne roczne wpływy z eksportu w walutach (rok 1973). Niczego wtedy nie prywatyzowano – nie było źródła gotówki ze sprzedaży majątku publicznego, z którego można by spłacać kredyty. W 1980 r. zadłużenie zagraniczne w walutach wymienialnych sięgnęło 24,1 mld dol. przy dochodzie narodowym szacowanym na 245 mld dol. Pod koniec 1989 r. całkowity dług zagraniczny Polski wynosił 42,3 mld dolarów, a w 1990 r. – łącznie blisko 48,5 mld dol. Dług Gierka niemal w całości zaciągało państwo.

W III RP mamy natomiast dług publiczny – samorządowy i rządowy – oraz dług niepubliczny, zaciągany przez przedsiębiorstwa; wobec zagranicy jednak za całość odpowiada polskie państwo. Na dług zagraniczny składa się m.in. zadłużenie sektora rządowego, samorządowego, banków, a także wszelkiego rodzaju kredyty handlowe i pożyczki firm. Na koniec pierwszego półrocza br. – mimo intensywnej prywatyzacji – wyniósł on 332 mld dolarów, czyli w złotówkach bilion 124 mld złotych! Za same odsetki płacimy już rocznie 22 mld dol. Gdy złotówka traci na wartości – a tak właśnie się dzieje – dług rośnie, a do tego Polska wciąż ma gospodarzy nieustannie pożyczających. Aż trudno uwierzyć, że zaledwie w ciągu ostatnich trzech lat zadłużenie mogło wzrosnąć niemal o połowę. Nie sposób opowiadać o historii gierkowskiego długu bez wskazania, jak dramatyczna jest dzisiejsza rzeczywistość.

Polecamy także: Podatek od oszczędności od 2027 r. Kto zapłaci nową daninę?

Zachęcamy do lektury: Kredyt na partycypację TBS: rząd daje gwarancję, minister mówi „nie”

Towarzysze, pomożecie? Oklaski! Oto, jak doszło do zadłużenia „za Gierka” i jak je spłacaliśmy. Edward Gierek, sekretarz Komitetu Centralnego PZPR, chciał uchodzić za dobrego dla ludzi, a przy tym zamierzał zmodernizować zacofaną gospodarkę za pieniądze pożyczone na Zachodzie. Za kredyty miały powstać nowe zakłady zapewniające opłacalny, konkurencyjny eksport. W słynnym przemówieniu zapewniał: „wy, towarzysze, możecie być przekonani, że jesteśmy ulepieni z tej samej gliny. Pomożecie? (oklaski i chóralna odpowiedź: po-mo-że-my). No!”. Ale ani pomoc towarzyszy, ani modernizacja nie wypaliły – bywało, że w fabrykach stały zapakowane zagraniczne maszyny, których nie umiano uruchomić. Według szacunków 20 proc. kredytów z lat 70. przeznaczono na finansowanie inwestycji, 65 proc. na import surowców i materiałów, a ok. 15 proc. na zakup artykułów konsumpcyjnych.

Przeczytaj artykuł o tym, Domański chroni Gazprom? Ministerstwo blokuje 174 mln zł dla polskiego budżetu

Po Władysławie Gomułce Gierek przejął kraj o niskim zadłużeniu zagranicznym, które utrzymywało się do 1971 r. W ostatnim dniu grudnia 1970 r. wynosiło ono wobec krajów kapitalistycznych 1,1 mld dol., a relacja zadłużenia w dewizach do wpływów dewizowych sięgała zaledwie kilku procent. Zmiany następowały jednak błyskawicznie. Już po pięciu latach obsługa długów pochłaniała 32 proc. wpływów z eksportu, a w 1976 r. – ponad 46 proc. Dalej było już tylko gorzej.

Kluby Paryski i Londyński część darowały

W 1981 r. gen. Wojciech Jaruzelski poinformował Klub Paryski – skupiający 17 rządowych wierzycieli Polski – o wstrzymaniu spłat zadłużenia zagranicznego z powodu niewypłacalności. Nie regulowaliśmy już ani rat kapitałowych, ani odsetek. Oprocentowanie w latach 1979–1981 dochodziło do 10 proc., a dług rósł. W 1989 r. powołano Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, powierzając grupie ludzi potajemne skupowanie na rynku wtórnym zagranicznych długów Polski (przeterminowane pożyczki były nisko notowane) poniżej ich ceny nominalnej. Tak próbowano zmniejszyć zadłużenie. Wierzyciele nieoficjalnie godzili się na utratę nawet znacznej części swoich pieniędzy w zamian za szybkie odzyskanie choćby ich fragmentu – pojawiała się więc okazja… Wykup długów odbywał się jednak niezgodnie z prawem międzynarodowym. Sprawa wyszła na jaw i została nagłośniona: okazało się, że doszło do defraudacji środków publicznych. FOZZ istnieje do dziś – od lat jako „instytucja w likwidacji”. Utrzymanie biura likwidacyjnego kosztuje budżet państwa milion złotych rocznie. W lutym br. minister finansów powołał kolejnego likwidatora FOZZ.

Od początku 1990 r. rozpoczęto negocjacje w sprawie redukcji zadłużenia, którego spłata była całkowicie nierealna. Rozmowy toczyły się z dwiema grupami wierzycieli – Klubem Paryskim i Klubem Londyńskim. Ostatecznie Klub Paryski darował nam ok. połowy długu, choć i tak zostało do oddania 26,8 mln dolarów. Na początku transformacji spłaty były niewielkie, od 1995 r. wzrosły, a później zaczęliśmy spłacać dług przed terminem. Rozliczenie z tą grupą wierzycieli miało się zakończyć w 2014 r., a zakończyło ostatniego dnia marca 2009 r. – z wyjątkiem długu wobec Japonii, wynoszącego 118 mln dol. Kraj ten nie zgodził się na wcześniejszą spłatę. Pożyczki Gierka były wysoko oprocentowane, a wierzycielom nie opłaca się, gdy dłużnik chce oddać dług szybciej – dlatego z każdym z nich, spłacanym przedterminowo, Polska musiała pertraktować osobno. Należność wobec Japonii ma zostać uregulowana zgodnie z harmonogramem do końca 2014 r.

Obligacje Brady’ego wykupione

Pozostawał Klub Londyński, zrzeszający komercyjne banki z wielu krajów, z założenia nastawione na zysk – rozmowy z nimi były znacznie trudniejsze i ciągnęły się dłużej niż z Klubem Paryskim. W 1994 r. podpisano porozumienie o konwersji długu, polegające na jego częściowym umorzeniu i częściowej zamianie na tzw. obligacje Brady’ego (od nazwiska amerykańskiego sekretarza stanu). Uzgodniono to z bankami komercyjnymi zrzeszonymi w Klubie. Obligacje Brady’ego obejmujące polski dług wyemitowano jesienią 1994 r., a łączna wartość emisji sięgnęła prawie 8 mld dol. Już rok później Polska zaczęła wykupywać je przed terminem. Zgodnie z założeniami sprzed emisji obecne oprocentowanie dwóch typów obligacji Brady’ego (jest ich sześć) dotyczących polskiego długu wynosi 4,75 proc. i 4 proc., a od 2015 r. miałoby wzrosnąć do 5 proc.

Wiesława Mazur

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Mordobicie „ruskich onuc”

Czy jesteśmy kondominium niemiecko-rosyjskim? Felieton z 2013 roku, który sprawdził czas

Naród zdecydował

Dlaczego Tusk został szefem Rady Europejskiej? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Endeckie rozważania

Inne kategorie

Czytaj także