Z archiwalnej strony można korzystać:
„Gdym odjeżdżał na zawsze znajomym gościńcem, patrzyły na mnie bratków wielkie, złote oczy, podkute szafirowym dookoła sińcem”...Wojna przyniosła wiele takich odjazdów: całe Kresy, majątki ziemskie – pałace, dwory, ale i domy oraz mieszkania - miejsca ukochane, trzeba było na zawsze opuścić.
Także po wojnie często zdarzało się nie lepiej: wysiedlenia, eksmisje, parcelacje ziemi, bezprawny zabór stanu posiadania, pozbawianie wolności i swobodnego wyboru życia. W obecnej rzeczywistości bywa -
z różnych przyczyn nie inaczej. Przestępcza „prywatyzacja” u pani prezydent stolicy, ale i w innych miastach. Fałszywi spadkobiercy, prawnicy – oszuści, przy korupcji i bezradności urzędników.
Można obłudnie, choć słusznie, powiedzieć: po co się martwić, przecież i tak odjedziemy kiedyś na zawsze z tego „padołu płaczu i łez”? Jednak z trudnością,
a i z żalem przychodzi nam w tym świecie opuszczać miłe miejsca, w których był nam dobrze, do których przywykliśmy, gdzie pozostawaliśmy wśród bliskich i przyjaznych osób.
Dom rodzinny, szkoła, uczelnia, miejsce studiów, a potem pracy i pobytu.
Również miejscowości, w których wypoczywaliśmy, które poznaliśmy bliżej
Nieuchronne koleje losu powodują ciągłe pożegnania, rozstania, „ wyjazdy na zawsze”- nieuniknione, nie do usunięcia z biegu życia.
Czy jest jakieś pocieszenie? W pewnym stopniu stanowi je fakt, że owe miejsca, „znajome gościńce”, nasze miasta, pokoje i gabinety, zmieniają swoją postać – po czasie nie są już takie same. „Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”. Gdy odwiedzam bliskie mi niegdyś miejsca, często nie mogę ustrzec się zadowolenia, że mnie już tam nie ma.
Przykład? Przed wojną spędzałem z rodzicami lato w Zaleszczykach nad Dniestrem – długo wydawały mi się rajem. Ale gdy je odwiedziłem z końcem lat 90., nie poznałem tego niegdyś pięknego uzdrowiska. Rosjanie i Ukraińcy
zniszczyli wszystko w nieopisany sposób. Nawet, gdy dewastacja gdzieś nie nastąpiła, wkroczyła „nowoczesność”- z rezultatem wcale nie najlepszym. Wniosek? Cieszmy się z tego, co mamy: przemija bowiem postać świata, jak wszystko, co stworzone. „ Przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia...”
Zbigniew Żmigrodzki
naszapolska@onet.pl
Kontakt
w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl
Siewcy niepokoju
Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.
***
Dialog, pojednanie, jedność
Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.
Dodaj komentarz