Wywiad z Beatą Kempą: „Trzeba wrócić do tej sprawy”

5 min. czytania

Redakcja

25 listopada 2010 r.

5 min. czytania

Redakcja

25 listopada 2010 r.

„PO sprowadziła komisje śledcze do poziomu karykatury, ośmieszając ich
działalność i musimy zrobić zupełnie nową ustawę o sejmowej komisji śledczej”

Z Beatą Kempą (PiS) rozmawia Jacek Sądej

– Podkreślała Pani, że afera hazardowa kosztowała państwo polskie około 2 mld
zł. Tymczasem przewodniczący komisji Mirosław Sekuła powiada, że żadnej afery
nie było. Czy nie jest to kpina?

– Oczywiście, tego typu sformułowania ze strony przewodniczącego, który tak
naprawdę starał się wyśmienicie wypełniać rolę sędziego w sprawie dotyczącej
prominentnych polityków Platformy Obywatelskiej. Fakt, że udało się brutalnie
stłumić prace komisji, świadczy o tym, że PO w tej sprawie nie zamierza zachować
żadnych standardów, które powinny być przestrzegane w polityce. Dzieje się to
przy pobłażaniu mediów i praktycznym braku kontroli z ich strony. Niestety
możemy mieć z tego typu zachowaniami coraz częściej do czynienia. Moim zdaniem
to zagraża państwu polskiemu i polskiej demokracji.

– W ramach analizowanej przez komisję sprawy pojawiły się nazwiska kilku
czołowych polityków Platformy Obywatelskiej, ale wszyscy oni zostali jakby
oczyszczeni z podejrzeń…

Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Norbert Sabina Bobin walczy o wolność dla Sebastiana Majtczaka

– Zastosowana została odpowiednia propaganda pijarowska, która się ma nijak do
rzeczywistego stanu rzeczy. Powiedziałabym, że w tej sytuacji, gdzie trwa
jeszcze postępowanie w prokuraturze, wszelkie dywagacje na temat niewinności czy
winy są przedwczesne i sprzeczne z ogólnie obowiązującym porządkiem. Tym
bardziej zwracam na to uwagę Platformie Obywatelskiej. Pan Sekuła miał doskonałą
okazję, będąc przewodniczącym komisji, żeby pokazać, iż potrafi stanąć ponad
wszystkim i że będzie dochodził do prawdy. Niestety tak się nie stało. W naszym
zdaniu odrębnym jest jeden z rozdziałów, który wymienia wszystkie zachowania
pana Sekuły, które niestety mogły doprowadzić do zabicia prawdy, jeśli chodzi o
przedstawienie jej opinii publicznej za pośrednictwem komisji śledczej. Moim
zdaniem, pan Sekuła może być przez historię na pewno oceniany w sposób
negatywny. Odniosłam wrażenie, jakby on nie myślał do końca samodzielnie w tej
sprawie. I te działania oceniam jako nakierowane na to, aby absolutnie prawda
nie została ujawniona. Uważam, że to brutalne stłumienie komisji powinno zostać
zbadane kiedyś przez nową komisję śledczą.

– Jakie sprawy wymagają jeszcze dalszych wyjaśnień?

– To, co my dotknęliśmy przy wszystkich niedoskonałościach, przy braku kompletu
dokumentów i materiałów, to jest tylko czubek góry lodowej. Wyjaśnianie powinno
być poszerzone o tzw. sprawę zieleniecką, być może o sprawę czorsztyńską i na
pewno o wyjaśnienie, z czyjej przyczyny tak brutalnie prace zostały stłumione,
zwłaszcza w sytuacji, kiedy jeszcze nad tą sprawą pracuje prokuratura.

Zachęcamy do lektury: Policja i prokurator w Trybunale Konstytucyjnym. Święczkowski pisze do komendanta Boronia i mówi o „zamachu stanu”

– Były też inne kwestie, których nie zdołano wyjaśnić, m.in. skrócono
przesłuchanie Zbigniewa Chlebowskiego, który był kluczową postacią w
analizowanej sprawie.

– Jest to właśnie w rozdziale dotyczącym działań pana Sekuły, bo to stało się
jakby za jego przyczyną. Jest to bardzo ważny element i do tego przesłuchania
należałoby wrócić, zwłaszcza w kontekście wszystkich dokumentów, które zostały
dosyłane. I to jest oczywiste. Jeśli ktokolwiek odpowiada za niewyjaśnienie, to
na pewno nie opozycja. Bo w przypadku utrudnień, które wynikały ze strony
przewodniczącego i jego przybocznych jest to wymaganie od nas rzeczy
niemożliwych. I uważam to jako niestosowne, nieeleganckie i graniczące z
cynizmem. Nie rozlicza się tych, którzy powinni aferę do końca wyjaśnić,
ponieważ dotyczy to ich środowiska politycznego. Uważam, że to oni ponoszą pełną
odpowiedzialność i takie jest odczucie w społeczeństwie.

– Nie zdołali państwo uzyskać w całości bilingów dotyczących rozmów marszałka
Grzegorza Schetyny.

– Złożyliśmy wniosek 4 grudnia ub. Roku, za który politycznie wylecieliśmy z
komisji razem z panem ministrem Zbigniewem Wassermannem. Prosiliśmy o bilingi za
pewien okres i dostaliśmy tylko część, jakby niepełny materiał dowodowy. Nie
wyjaśniono nam tego, a można było wyjaśnić, nie kończąc jeszcze posiedzenia
komisji i spokojnie zapytać, czy jest to jakieś przeoczenie, błąd, czy po prostu
celowe i świadome działanie. To powinna w ogóle zbadać prokuratura. Zresztą my
to zawarliśmy w swoim zdaniu odrębnym, które zostało przesłane prokuraturze i
mam nadzieję, że z urzędu prokuratura tę sprawę zbada. Jeśli nie będzie badać,
to prawdopodobnie będziemy zwracać się z oddzielnym pismem o zbadanie, dlaczego
do tego doszło, że tego dowodu nie otrzymaliśmy jako komisja śledcza. Jest to
kolejny element, który powinien podlegać zbadaniu. Nie chcemy nikogo obwiniać,
chcemy po prostu obiektywnie na to spojrzeć. Być może w tych bilingach byłoby
potwierdzenie zeznań, bo nam właśnie o to chodziło. Nie można być zdanym tylko
na wersję świadka, lecz każde zeznanie trzeba potwierdzić innymi dowodami albo
wykluczyć. W tej sytuacji bilingi byłyby świetnym dowodem na wykluczenie tej
tezy, że panowie się częściej spotykali. Potwierdziłoby to, że spotkali się
tylko raz na lotnisku, mówię tutaj o panu Schetynie i panu Sobiesiaku. Służyłoby
to obiektywnemu spojrzeniu na sprawę.

– Czy po skończonym postępowaniu opinia publiczna zostanie zapoznana ze zdaniem
odrębnym dotyczącym tej sprawy?

– Informacje z części jawnej są dostępne w Internecie na stronie komisji
śledczej.

– A pozostałe informacje zostaną udostępnione po zakończeniu postępowania w
prokuraturze?

– Tak, i myślę, że również te materiały, które są zawarte w aktach śledztwa, a
które będą mogły wiernie te zjawiska oddać i właśnie one wtedy mogłyby być
dostępne dla dziennikarzy i opinii publicznej – na to liczę.

Więcej na ten temat w tekście: Wyciek danych żołnierzy z Zegrza. PESEL-e 392 wojskowych na ogólnodostępnym dysku

– Utworzenie nowej komisji śledczej to chyba pomysł, który może być zrealizowany
dopiero w przyszłej kadencji parlamentarnej?

– PO sprowadziła komisje śledcze do poziomu karykatury, ośmieszając ich
działalność i musimy zrobić zupełnie nową ustawę o sejmowej komisji śledczej.
Trzeba bezwzględnie zawęzić krąg osób, które mogą brać w niej udział. Brak
prawników w komisji powoduje, że niektóre osoby zupełnie nie rozumieją, o czym
dyskutują i z tego wychodzi zupełnie fałszywy przekaz. Poza tym nie może być
tak, że przewodniczącym komisji jest osoba z formacji politycznej, której
komisja śledcza dotyczy. Trzeba zagwarantować w ustawie zapis, aby nie było
tak, że ktoś jest arbitrem we własnej sprawie. Jest jeszcze wiele innych
elementów, które podniosłam w zdaniu odrębnym i we wnioskach dotyczących
kierunku, w jakim powinna iść zmiana ustawy o komisji śledczej. Po przyjęciu
zupełnie nowej ustawy do tej sprawy powinniśmy wrócić.

Wywiad ukazał się w tygodniku „Nasza Polska” Nr 46 (785) z 16 listopada 2010 r.

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Sławomir Zapała z miłości do Warszawy nagrał „Syrenkę” z Powstańcami. Szczery wywiad udzielony Naszej Polsce o Kajrze, synu Kordianie, ojcostwie i rodzinie

Jacek Pulikowski: czym jest rodzina i co ją niszczy. Przez 40 lat nie spotkał pary bliskiej rozwodu, która codziennie się modli

Poseł Konfederacji w wywiadzie dla „Naszej Polski” o Gibale: majstersztyk wizerunkowy, ale to człowiek z Platformy i Ruchu Palikota

Film akcji napędzany ponadczasowymi wartościami – rozmowa z twórcami filmu „Sygnał”

[WYWIAD] Prezydent Przemyśla: ludzie są zszokowani naszą pomocą

Rosjanie myśleli, że to będzie blitzkrieg. Mylili się – rozmowa z red. Arturem Żakiem

Ukraińcy doceniają polską pomoc – rozmowa z red. Arturem Żakiem

ONZ jest po prostu potrzebne – rozmowa z Edgarem Kobosem

Inne kategorie

Czytaj także