Wybory ordynatora w najweselszym baraku Europy? 

2 min. czytania

Redakcja

04 maja 2020 r.

2 min. czytania

Redakcja

04 maja 2020 r.

Za niecały tydzień powinny się odbyć wybory prezydenckie. Choć czy powinny, to kwestia dyskusyjna, bo spora część polityków i publicystów twierdzi, że wcale nie powinny. A moim zdaniem to „coś” trafi do podręczników jako ostateczny dowód na kompletnie zidiocenie polskiej za przeproszeniem klasy politycznej. Taniec świętego Wita nad rozbitym państwem. Historia tego ani nie zrozumie, ani tym bardziej nie wybaczy. 

Spróbujmy sobie wyobrazić kogoś, kto wybudził się ze śpiączki albo wrócił z dalekiej podróży bez dostępu do epokowych doniesień polskojęzycznych mediów. Zwariowałby od razu. Co wiemy na pewno? Mamy 10 kandydatów na prezydenta Polski. Bywało lepiej, ale tym razem zaraza uniemożliwiła zbiórkę podpisów. Nie wszystkim, ale niektórym tak. 

Kampania? Nie ma kampanii, bo jest zaraza. To znaczy urzędujący prezydent nie robi kampanii, bo pojawia się w mediach i wszędzie tam, gdzie media mogą dotrzeć jako prezydent. Zresztą tak sobie wpisał w rubrykę „zawód”: zawodowy prezydent. Żeby nie był w tym szaleństwie sam, towarzyszy mu troje zawodowych posłów do polskiego Sejmu (Bosak, Kidawa-Błońska i Kosiniak-Kamysz) i jeden zawodowy poseł do Parlamentu Europejskiego (Biedroń). Dom wariatów. Jeden normalny Żółtek Stanisław Józef, posiadacz średniego wykształcenia, który w ogóle nie wpisał swojego zawodu. Szkoda, bo byśmy się dowiedzieli jakim cudem akurat on dostał skądś wydrukowaną już kartę do głosowania, czym natychmiast pochwalił się w internecie. 

Kampanii nie prowadzi też przedstawicielka największej siły opozycyjnej, czyli Platformy Obywatelskiej. Ona akurat stanowi wyjątkowy przypadek, bo wycofała się z kandydowania, ale nie wycofała swojej kandydatury, zrezygnowała z kampanii, ale codziennie organizuje konferencje prasowe, a tak naprawdę to namawia Polaków do bojkotu wyborów, mówiąc o wartościach obywatelskich i demokracji. No cóż. Nie jest łatwo ją przebić. Próbował ostatnio kandydat Szymon Franciszek Hołownia płacząc na wizji, ale nie pomogło. 

Kampanii nie ma, bo generalnie wszyscy wiedzą, że wybory 10 maja się nie odbędą. Mówią o tym przedstawiciele wszystkich stron politycznego sporu, oprócz apolitycznej Poczty Polskiej, która dostała „na gębę” polecenie przygotowania wyborów. Karty zostały wydrukowane. Tylko, że wyborów nie będzie. I co? I nic. 

Zachęcamy do lektury: Referendum ws. odwołania Trzaskowskiego. Rusza zbiórka podpisów

Mówi się, że wybory mogą być 23 maja. Albo i nie. Jeden z portali ujawnił informację, jakoby prezydent Duda miał się podać do dymisji, co by umożliwiło organizację wyborów w wakacje. Prezydent z ironią obśmiał ten „przeciek” na Twitterze. 

Ktokolwiek te wybory wygra, kiedykolwiek będą one przeprowadzone i w jakiejkolwiek formie będziemy głosowali: w świat i przestrzeń historyczną idzie jasny komunikat – najweselszy barak Europy wciąż się trzyma! 

Napisane przez

Cykl

Tematy

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Byliśmy na proteście za aborcją pod Sejmem. Głośne hasła, brak argumentów, absurdalne odpowiedzi na pytania

Uratował 17 osób z płonącego bloku, sam stracił zdrowie. Rząd zareagował dopiero po reportażu

Ukraińscy żołnierze będą szkolić Polaków w prywatnej akademii dronowej. Drony lecą na Kreml w spocie promocyjnym

Pomysłodawca roku UPA z zakazem wjazdu do Polski. Szeremeta przez 5 lat nie wjedzie do strefy Schengen

8 lat więzienia za śmierć trzech osób. Sebastian Majtczak skazany, ale wyrok budzi oburzenie

Publikujemy nagranie z firmy od surogacji. Płeć dziecka w VIP, dopłata za bliźnięta, Black Friday. Europoseł Śmiszek: „Europa idzie do przodu”.

800 plus bez corocznych wniosków? Tusk ogłasza koniec biurokracji, ale jest haczyk

Żołnierz z ukraińskim obywatelstwem zatrzymany za szpiegostwo. Miał przy sobie telefony, pieczątki i złoto

Inne kategorie

Czytaj także