Zbigniew Żmigrodzki we wspomnieniowym felietonie z 19 stycznia 2017 r. – po śmierci Andrzeja Paluchowskiego 17 września 2017 r. w Lublinie – składa hołd emerytowanemu, długoletniemu dyrektorowi biblioteki Uniwersyteckiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Publicysta określa Paluchowskiego zaszczytnym, choć skromnym mianem „Bibliotekarza Dobrego” – jak nikomu innemu w powojennej Polsce. Autor przypomina, że Paluchowski przekształcił KUL-owską książnicę w prawdziwą chlubę wśród polskich bibliotek uniwersyteckich: bogate zbiory piśmiennictwa, wydawnictwa cenne emigracyjne (paryska „Kultura”, londyński „Wiadomości”), archiwum Polski Podziemnej. Żmigrodzki kończy sentencją łacińską: „Amicum perdere est damnorum maximum” – stracić przyjaciela to największa strata. Felieton pozostaje dokumentem intelektualnym środowiska KUL-owskiego i polskiej konserwatywnej opozycji lat 1980. Data urodzenia i śmierci Paluchowskiego – Rocznik Naukowy KUL.
17 września 2017 roku zmarł w Lublinie Andrzej Paluchowski, emerytowany długoletni dyrektor biblioteki Uniwersyteckiej KUL. Jemu, jak chyba nikomu innemu w powojennej Polsce, przysługiwało zaszczytne, choć skromne miano „Bibliotekarz Dobry”.
Uczynił swoją książnicę prawdziwą chlubą wśród tego rodzaju instytucji: wskutek Jego starań obejmowała bogactwo zbiorów piśmiennictwa trudno dostępnego, w tym polskiej literatury emigracyjnej. Dzięki swym rozlicznym kontaktom i peregrynacjom zagranicznym pozyskiwał rzadkie i cenne tytuły. Do Biblioteki podróżowali pracownicy nauki z całej Polski, aby korzystać z jej zbiorów. Do dziś jest powszechnie i wdzięcznie wspominany. Byłem Jego przyjacielem od lat szkolnych w Częstochowie, w Gimnazjum i Liceum imienia Romualda Traugutta, szkoły o pięknej tradycji. Spotykaliśmy się podczas uniwersyteckich wakacji, a później na Międzynarodowych Targach Książki – w Warszawie i we Frankfurcie. Do ostatnich lat życia Andrzej podróżował: odwiedzał wielkie biblioteki, uzupełniał swą imponującą znajomość piśmiennictwa. Jego wiedzy w tej dziedzinie mało kto dorównywał: z Jego pomocy, nie tylko biograficznej, ale i rzeczowej, korzystał niejeden profesor. Bibliotekarze są często lekceważeni w opinii publicznej – przykład Andrzeja dowodzi, jak takie sądy mają powierzchowny i niesłuszny charakter. Był on pierwszorzędnym człowiekiem nauki, drugiego takiego nie znałem – wszystko wiedział, na całym obszarze twórczości literackiej się znał. Żył długo, ale mógł być jeszcze dłużej z nami. Mawiali starożytni, których obaj ceniliśmy: „ Amicum perdere est damnorum maximum”- stracić przyjaciela, to największa ze strat. A więc, niestety, żegnaj Andrzeju…
Czytaj więcej w dziale Felietony…
Zbigniew Żmigrodzki


