Wspomnienie o Przyjacielu

2 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

22 września 2017 r.

2 min. czytania

Zbigniew Żmigrodzki

22 września 2017 r.

Komentarz Redakcji „Naszej Polski”

Zbigniew Żmigrodzki we wspomnieniowym felietonie z 19 stycznia 2017 r. – po śmierci Andrzeja Paluchowskiego 17 września 2017 r. w Lublinie – składa hołd emerytowanemu, długoletniemu dyrektorowi biblioteki Uniwersyteckiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Publicysta określa Paluchowskiego zaszczytnym, choć skromnym mianem „Bibliotekarza Dobrego” – jak nikomu innemu w powojennej Polsce. Autor przypomina, że Paluchowski przekształcił KUL-owską książnicę w prawdziwą chlubę wśród polskich bibliotek uniwersyteckich: bogate zbiory piśmiennictwa, wydawnictwa cenne emigracyjne (paryska „Kultura”, londyński „Wiadomości”), archiwum Polski Podziemnej. Żmigrodzki kończy sentencją łacińską: „Amicum perdere est damnorum maximum” – stracić przyjaciela to największa strata. Felieton pozostaje dokumentem intelektualnym środowiska KUL-owskiego i polskiej konserwatywnej opozycji lat 1980. Data urodzenia i śmierci Paluchowskiego – Rocznik Naukowy KUL.

17 września 2017 roku zmarł w Lublinie Andrzej Paluchowski, emerytowany długoletni dyrektor biblioteki Uniwersyteckiej KUL. Jemu, jak chyba nikomu innemu w powojennej Polsce, przysługiwało zaszczytne, choć skromne miano „Bibliotekarz Dobry”.

Uczynił swoją książnicę prawdziwą chlubą wśród tego rodzaju instytucji: wskutek Jego starań obejmowała bogactwo zbiorów piśmiennictwa trudno dostępnego, w tym polskiej literatury emigracyjnej. Dzięki swym rozlicznym kontaktom i peregrynacjom zagranicznym pozyskiwał rzadkie i cenne tytuły. Do Biblioteki podróżowali pracownicy nauki z całej Polski, aby korzystać z jej zbiorów. Do dziś jest powszechnie i wdzięcznie wspominany. Byłem Jego przyjacielem od lat szkolnych w Częstochowie, w Gimnazjum i Liceum imienia Romualda Traugutta, szkoły o pięknej tradycji. Spotykaliśmy się podczas uniwersyteckich wakacji, a później na Międzynarodowych Targach Książki – w Warszawie i we Frankfurcie. Do ostatnich lat życia Andrzej podróżował: odwiedzał wielkie biblioteki, uzupełniał swą imponującą znajomość piśmiennictwa. Jego wiedzy w tej dziedzinie mało kto dorównywał: z Jego pomocy, nie tylko biograficznej, ale i rzeczowej, korzystał niejeden profesor. Bibliotekarze są często lekceważeni w opinii publicznej – przykład Andrzeja dowodzi, jak takie sądy mają powierzchowny i niesłuszny charakter. Był on  pierwszorzędnym człowiekiem nauki, drugiego takiego nie znałem – wszystko wiedział, na całym obszarze twórczości literackiej się znał. Żył długo, ale mógł  być jeszcze dłużej z nami. Mawiali starożytni, których obaj ceniliśmy: „ Amicum perdere est damnorum maximum”- stracić przyjaciela, to największa ze strat. A więc, niestety, żegnaj Andrzeju…

Czytaj więcej w dziale Felietony…

Zbigniew Żmigrodzki

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Armia zawodowa czy poborowa? Polski dylemat obronny

Byłem pod Trybunałem Konstytucyjnym. Tego rządzący nie chcą zobaczyć

Żelazna Dama polskiej polityki

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Inne kategorie

Czytaj także