„Strategiczni głupcy” i „rusofobiczni przywódcy”. Wilkerson krytykuje UE, mówi, że NATO jest „żywym trupem”

5 min. czytania

Maciej Chrościelewski

05 października 2026 r.

5 min. czytania

Maciej Chrościelewski

05 października 2026 r.

„Płk Wilkerson: NATO to żywy trup” – pod takim tytułem tygodnik „Do Rzeczy” opublikował 4 października 2026 r. rozmowę z emerytowanym pułkownikiem armii USA Lawrence’em B. Wilkersonem, w latach 2002-2005 szefem sztabu sekretarza stanu Colina Powella. Amerykański analityk krytykuje NATO, mocne słowa padły też pod adresem unijnych władz oraz szefów państw, którym Wilkerson zarzuca „rusofobię”. Pułkownik odniósł się także do tematu stałej amerykańskiej bazy w Polsce.

Kim jest Lawrence B. Wilkerson

Lawrence B. Wilkerson to emerytowany pułkownik armii Stanów Zjednoczonych, którego kariera wojskowa i dyplomatyczna trwała 31 lat, do momentu odejścia na emeryturę w 1997 roku. Przez lata był jednym z najbliższych i najbardziej zaufanych współpracowników generała Colina Powella. Służył jako jego specjalny asystent, gdy Powell kierował Kolegium Szefów Połączonych Sztabów (1989-1993), a następnie – od sierpnia 2002 roku do stycznia 2005 roku – pełnił prestiżową funkcję szefa sztabu Sekretarza Stanu USA w administracji George’a W. Busha.

Wcześniej Wilkerson zdobywał doświadczenie jako pilot śmigłowca podczas wojny w Wietnamie, a także jako wykładowca i dyrektor prestiżowych uczelni wojskowych, w tym Marine Corps War College w Quantico.

Po odejściu z administracji rządowej stał się jednym z najgłośniejszych i najbardziej bezkompromisowych krytyków amerykańskiej polityki zagranicznej.

Choć sam brał udział w przygotowywaniu struktur dyplomatycznych przed inwazją na Irak w 2003 roku, później publicznie potępił tę wojnę.

Otwarcie przyznał, że słynne przemówienie Colina Powella na forum ONZ, mające dowieść istnienia w Iraku broni masowego rażenia, opierało się na sfałszowanych i zmanipulowanych przez Biały Dom danych wywiadowczych – moment ten Wilkerson nazwał później „najgorszą plamą w swojej karierze”.

Od tamtej pory regularnie krytykuje amerykański establishment polityczno-wojskowy, amerykański interwencjonizm oraz potęgę tzw. kompleksu wojskowo-przemysłowego, komentując wydarzenia geopolityczne jako niezależny analityk i profesor wizytujący w College of William & Mary.

„Strategiczni głupcy”, „rusofobiczni przywódcy”

Rozmowę z pułkownikiem przeprowadził Michał Krupa, a ukazała się ona w numerze 41/2026 tygodnika „Do Rzeczy”.

W wywiadzie płk Wilkerson wyraża skrajnie krytyczny i lekceważący stosunek do obecnych przywódców Unii Europejskiej oraz państw europejskich.

Amerykański analityk uważa europejskich liderów za polityków „rusofobicznych”, których działania pozbawione są racjonalnego, strategicznego myślenia. Zdaniem pułkownika to właśnie ich postawa sprowadza na Sojusz Północnoatlantycki kryzys, a uratowanie sytuacji wymagałoby całkowitego odrzucenia ich poglądów.

Wilkerson wprost używa sformułowania „strategicznie głupcy” wobec kluczowych polityków kształtujących politykę unijną i europejską, wymieniając m.in. przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen, prezydenta Francji Emmanuela Macrona, szefa NATO Marka Rutte czy lidera niemieckiej chadecji Friedricha Merza.

„NATO czeka już tylko na odrzucenie poglądów takich strategicznych głupców jak Mark Rutte, Ursula von der Leyen, Friedrich Merz, Emmanuel Macron i inni rusofobiczni przywódcy” – stwierdził.

W wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” główna krytyka płk Lawrence’a B. Wilkersona w odniesieniu do Polski dotyczy wiary polskich władz w obietnice Donalda Trumpa oraz planów głębszego związania się militarnego z USA.

Wilkerson jest sceptyczny wobec zapowiedzi amerykańskiego prezydenta. Jego zdaniem nigdy nie wiadomo, co Trump naprawdę ma na myśli, mówiąc o „wielkich postępach”. Według pułkownika może to znaczyć wszystko: od „kiedyś to zrobimy” po „w ogóle nie składałem żadnych obietnic”. „Tak to wygląda, gdy ufa się Donaldowi Trumpowi w obecnej kadencji – a właściwie zawsze” – powiedział w rozmowie z „Do Rzeczy”.

Analityk odnosi się sceptycznie do faktu, że Polska zamierza wydać na tę inwestycję od 15 do 17 miliardów złotych z własnego budżetu, co w jego ocenie opiera się na naiwnym zaufaniu wobec deklaracji Waszyngtonu.

Choć oficjalnym celem bazy ma być odstraszanie Moskwy, Wilkerson wpisuje polskie plany w szerszy kontekst swojej krytyki NATO i europejskich przywódców. Jego zdaniem ślepe parcie do eskalacji i budowanie kolejnych baz – w oparciu o sojusz, który uważa za dysfunkcyjny – nie przyniesie realnego bezpieczeństwa.

Stała baza USA w Polsce: co wiadomo o planie i kosztach

Prezydent Donald Trump napisał 17 września 2026 r. na Truth Social, że dzięki przywództwu Karola Nawrockiego poczyniono duże postępy w kierunku utworzenia bazy armii USA w Polsce. Dodał, że jej lokalizacja może zostać wkrótce ogłoszona.

Władysław Kosiniak-Kamysz oświadczył, że Polska jest gotowa przyjmować amerykańskich żołnierzy na stałe. Koszty po stronie polskiej oszacował na 15-17 mld zł i nazwał to „najlepszą inwestycją w bezpieczeństwo”. Warszawa i Waszyngton nie ogłosiły jeszcze ostatecznych decyzji w sprawie bazy. Według szefa MON ostateczna decyzja ma zapaść w ciągu najbliższych tygodni lub miesięcy i należy do prezydenta USA. Z zadowoleniem przyjął ją także prezydent Nawrocki. Oficjalnym celem bazy ma być odstraszanie Rosji.

Na początku października lokalizacja bazy nie była publicznie znana. Temat powraca także w debacie o tym, czy Putin zaatakuje Polskę.

Polska w NATO

Polska należy do NATO od 12 marca 1999 roku i jest objęta gwarancją z artykułu 5 Traktatu północnoatlantyckiego. Zgodnie z nim zbrojna napaść na jednego członka jest traktowana jako napaść na wszystkich, a każde państwo udziela pomocy w sposób, który uzna za konieczny. Traktat nie nakazuje więc automatycznie wysłania wojsk. Zakres pomocy jest decyzją polityczną każdej stolicy.

Zwolennicy stałej obecności wojsk USA argumentują, że amerykańscy żołnierze na polskim terytorium wzmacniają odstraszanie, bo zwiększają wiarygodność zobowiązań sojuszniczych. Wilkerson podważa natomiast wiarygodność deklaracji, na których ten plan się opiera.

Najczęstsze pytania:

Ile państw jest w NATO?

W NATO są 32 państwa: 30 europejskich oraz Kanada i Stany Zjednoczone. Najnowszym członkiem jest Szwecja, która przystąpiła do Sojuszu 7 marca 2024 roku. Rok wcześniej dołączyła Finlandia.

Czy NATO chroni Polskę?

Formalnie tak. Polska jest członkiem Sojuszu od 1999 roku i obejmuje ją artykuł 5. Gwarancja ta polega na zobowiązaniu każdego sojusznika do pomocy, ale to on sam decyduje o jej formie: od wsparcia politycznego i wywiadowczego po użycie siły zbrojnej.

Jakie kraje nie należą do NATO?

Poza Sojuszem pozostaje większość państw świata. W Europie są to m.in. Rosja, Białoruś, Ukraina, Szwajcaria, Austria, Irlandia, Malta, Cypr, Serbia, Mołdawia i Gruzja. Trzy z nich – Rosja, Białoruś i Ukraina – graniczą z Polską.

Źródła: Do Rzeczy, Defence24, Rzeczpospolita, NATO, Eisenhower Media Network. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij
Najnowsze

Merz w Kijowie z miliardowym pakietem dla Ukrainy. Kulisy wizyty kanclerza Niemiec

Eksperci ocenili szanse na przyznanie Trumpowi pokojowego Nobla. „Absolutnie nie!”

Putin chce dożyć 150 lat. Kreml płaci miliardy za biodruk organów, naukowcy chwalą się tarczycą myszy

Wielka akcja przeciw Hells Angels: 14 aresztowań i niemal 50 mln euro

Tysiące Afrykanów trafia do rosyjskiej armii. Własny oficer mówi o nich „jednorazowi”

Zginął przy samym namiocie rodziny. Śmierć chłopca w Al-Mawasi w Strefie Gazy

Dwa śmiertelne zastrzyki i nic. Skazana na śmierć oszukała przeznaczenie

Eutanazja niespełna dwuletniego dziecka w Holandii. Komisja: lekarz działał starannie

Inne kategorie

Czytaj także