Mater Dolorosa z Oakton. Wanda Spasowska, żona ambasadora, który powiedział „nie”

4 min. czytania

Redakcja

25 marca 2014 r.

Wanda Spasowska, żona ambasadora Romualda Spasowskiego, w 2006 r., fotografia pokolorowana

4 min. czytania

Redakcja

25 marca 2014 r.

Wanda Spasowska zmarła 7 lutego 2014 r. w Oakton w USA, a Hanna Benesz żegna ją wspomnieniem o kobiecie, która mimo tragicznych doświadczeń nigdy nie straciła pogody ducha. Była żoną Romualda Spasowskiego, ambasadora PRL w Waszyngtonie, który w grudniu 1981 r., na znak protestu przeciw stanowi wojennemu, zerwał z dotychczasowymi mocodawcami i poprosił o azyl polityczny w Stanach Zjednoczonych. Wychowana w katolickiej, inteligenckiej rodzinie Sikorskich, przez 40 lat modliła się o nawrócenie męża jak św. Monika o nawrócenie Augustyna, a jej marzenie spełniło się w 1985 r., gdy przyjął chrzest. Autorka opisuje opiekę Wandy nad umierającym mężem i córką Misią, jej wielogodzinne rozmowy z przyjaciółmi na całym świecie, zaangażowanie w ruch pro-life i odejście w domu, przy dźwiękach „Ave Maria”.

Polska dzisiaj

7 lutego 2014 r. w Oakton w USA zmarła Wanda Spasowska, Osoba wielkiego serca, która pomimo życia obfitującego w bardzo trudne, tragiczne wręcz wydarzenia, nigdy nie utraciła pogody ducha i kardynalnych cnót wiary, nadziei i miłości. Wanda była wdową po Romualdzie Spasowskim, byłym ambasadorze PRL w USA. W grudniu 1981 r., w proteście przeciw wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego, podjęli razem dramatyczną decyzję o zerwaniu stosunków z dotychczasowymi mocodawcami i poprosili o azyl polityczny w USA, gdzie rozpoczęli kolejny, niełatwy rozdział epopei ich życia.

Czterdzieści lat modlitwy o nawrócenie męża

Wanda nosiła w sobie ogromny potencjał miłości i wiary, z którego czerpała pełnymi garściami. Wychowana w tradycyjnej inteligenckiej i katolickiej rodzinie Sikorskich bardzo cierpiała z powodu politycznych przekonań i wyborów męża. Niczym św. Monika, modląca się o nawrócenie swego syna, późniejszego św. Augustyna, Wanda przez 40 lat cierpliwie kierowała ku Niebiosom prośby o nawrócenie Romka. Marzenie Wandy spełniło się w 1985 r., kiedy mąż przyjął chrzest.

Obydwoje Spasowscy mieli wielki dar słowa, tak mówionego, jak i pisanego. Godzinami z przyjemnością można było słuchać opowieści z ich niezwykłego życia, a teksty pisane zawierały zawsze przekaz jasny i przepojony specyficznym ciepłem. Właśnie ciepło było dominującą cechą domu tej doświadczonej ponad zwykłą miarę rodziny. Wanda przeżyła wszystkich swoich Bliskich. Romuald zmarł w 1995 r., po długiej i ciężkiej chorobie, w ich mieszkaniu w Oakton, pielęgnowany z wielkim oddaniem przez Wandę do końca. Niedługo potem córka Misia przeszła kolejno dwie operacje onkologiczne w USA, by po paru latach względnej remisji doświadczyć dalszego, dramatycznego rozwoju choroby. Wanda ponownie, z heroizmem przekraczającym możliwości jej wówczas już podeszłego wieku i z ogromną miłością opiekowała się Misią, która zmarła 7 grudnia 2004 r. w domu w Oakton.

Przeczytaj również: Wywiad z Jerzym Byczyńskim: „Walczymy z antypolskim rasizmem”

Odeszła przy dźwiękach „Ave Maria”

Nic dziwnego, że marzeniem Wandy było odejść nie w szpitalu, lecz właśnie w domu, wśród swoich książek, muzyki oraz duchów Jej Bliskich, po prostu u siebie. Obligowała do tego swoich przyjaciół, którzy – wspaniali ludzie! – z największym zaangażowaniem wywiązali się w spełnieniu prośby, pomimo poważnych trudności w ostatnich tygodniach Jej życia, gdy opieka musiała być zagwarantowana przez 24 godziny na dobę… Wanda zmarła około południa, poprosiwszy o muzykę… Odeszła przy dźwiękach „Ave Maria”.

Przeczytaj również: Zbigniew Romaszewski. Żegnamy Przyjaciela „Naszej Polski”

Każdy, kto znał Wandę, czuje wdzięczność za Jej obecność w swoim życiu. Niestrudzenie modliła się za każdego z nas – wedle Jej określenia „paciorkowała” w każdej, a przede wszystkim w pilnej intencji. Posiadała wielki dar zjednywania sobie ludzi i głębokiego oraz trwałego pielęgnowania przyjaźni. Miała niezwykły urok osobisty i ciepłe zainteresowanie drugim człowiekiem. Podczas wielogodzinnych rozmów telefonicznych (prowadziła je z wieloma ludźmi z różnych stron świata) jej własne bolączki były tylko jakby wstydliwym napomknieniem na marginesie; najważniejsze były wiadomości „z drugiej strony”, a potem tematy światowej polityki. W swoich poglądach utrzymywała zawsze niezłomne stanowisko, z jakim niejeden się nie zgadzał, ale wszyscy Ją kochali. Priorytetem w Jej postawie życiowej było wspieranie ruchu Pro-Life i uświadamianie dramatu aborcji.

Pomimo życia obfitującego w cierpienia i wielkie straty, Wanda zachowywała dziecięcą niemal radość życia. Ta Mater Dolorosa, jak nazwał Ją zaprzyjaźniony kapłan w czasie pogrzebowej homilii, kochała książki, muzykę i… łakocie. Dziękujemy Ci Wando, za to, że BYŁAŚ. Jestem pewna, że teraz, tam, gdzie JESTEŚ, nadal będziesz wytrwale „paciorkować” za nami.

Hanna Benesz

 


ⓘ Informacja o publikacji
Wspomnienie Hanny Benesz pt. „Wanda Spasowska (1927-2014)” ukazało się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 13 (960) z dnia 25 marca 2014 roku, s. 7. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Hanna Benesz / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 13 (960)/2014, s. 7.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Coraz mniej Polaków na emigracji. GUS podał najnowsze dane. Tak zmieniły się kierunki wyjazdów

Madagaskar polską kolonią – jak II RP sięgała po własny kawałek Afryki

Z Polską w sercu i flagą w dłoni – 89. Parada Pułaskiego przechodzi do historii

Nawrocki wzruszył Polonię w Nowym Jorku. „Naród jak rodzina trwa nawet mimo śmierci”

Człowiek, który stworzył Gołotę i Adamka. Prezydent Nawrocki odznaczył Ziggiego Rozalskiego

Wizyty studyjne w Polsce dla Polonii. Nabór trwa do 25 sierpnia

Polonia z Mołdawii odwiedziła Kielce. Przyjechali z Raszkowa

Centrum Edukacyjne Bajka w Perth dostanie 1 071 967 zł na remont

Inne kategorie

Czytaj także