Stare Kiejkuty, nowa wojenka. Więzienie CIA w grze mocarstw o Polskę

5 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

04 lutego 2014 r.

Stare Kiejkuty, ogrodzony ośrodek w lesie na Mazurach, ilustracja do tekstu o więzieniu CIA w Polsce

5 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

04 lutego 2014 r.

Stare Kiejkuty na Mazurach, gdzie mieści się ośrodek szkoleniowy polskiego wywiadu, od lat budzą pytania o tajne więzienie CIA w Polsce. Pod koniec stycznia 2014 r. amerykański „Washington Post” podał, że w 2003 r. polscy oficerowie wywiadu mieli odebrać od Amerykanów 15 milionów dolarów w gotówce za udostępnienie miejsca, w którym przetrzymywano podejrzanych o terroryzm. Sprawą zajmuje się prokuratura w Krakowie, a skargi więźniów trafiły do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Paweł Siergiejczyk w rubryce „Prosto z mostu” nie pyta jednak, kto podpisał zgodę na więzienie CIA. Pyta, dlaczego takie „rewelacje” wypływają właśnie teraz, komu służy spór Leszka Millera z Aleksandrem Kwaśniewskim i czy Polska po 1989 r. nie stała się kondominium niemiecko-amerykańskim. To komentarz o uległości elit, który warto przeczytać razem z sylwetką płk. Andrzeja Derlatki.

Prosto z mostu

Są dwie sprawy, które nad establishmentem politycznym naszego kraju wiszą jak miecz Damoklesa: katastrofa smoleńska i więzienie CIA w Starych Kiejkutach. Ostatecznego i obiektywnego wyjaśnienia tych spraw raczej nie należy się spodziewać, za to co jakiś czas do mediów wrzucane są nowe wątki, które niczego nie wyjaśniają, ale skutecznie podgrzewają i tak gorącą atmosferę „wojny domowej” w naszej polityce. Trudno nie zauważyć, że owo podgrzewanie jest znakomitym narzędziem w rękach obcych mocarstw, którym zależy przecież, by polski establishment był słaby, skłócony i uzależniony od obcych.

Dlatego nie miejmy wątpliwości, że zarówno kolejne „rewelacje smoleńskie”, jak i najnowsze informacje dotyczące płatnej współpracy polskiego wywiadu z Amerykanami nagłaśniane są celowo. Można się tylko zastanawiać, kto stoi za konkretnymi „przeciekami”: Moskwa, Waszyngton czy Berlin?

Kondominium niemiecko-amerykańskie, a nie rosyjskie

Wymieniam te trzy stolice, bo to w nich na poważnie rozgrywa się kartę polską. Przy czym nie uważam – w przeciwieństwie do wielu publicystów z prawej strony – aby to Rosja miała dziś największy wpływ na losy Polski. Oczywiście wpływów rosyjskich, głównie o charakterze agenturalnym, lekceważyć nie należy, ale jeśli nasz kraj stanowi dziś kondominium (by odwołać się do znanej myśli Jarosława Kaczyńskiego), to raczej jest to kondominium niemiecko-amerykańskie niż niemiecko-rosyjskie. Bowiem to Waszyngton i Berlin po 1989 r. przejęły z rąk Moskwy kontrolę nad Polską, co ostatecznie zostało sformalizowane naszym przyjęciem do NATO i UE.

Jak się układają wzajemne stosunki Amerykanów i Niemców, to już osobna sprawa (podobnie zresztą, jak relacje obu tych mocarstw z Rosjanami), ale nad Wisłą zarówno jedni, jak i drudzy dość skutecznie zabezpieczyli własne interesy, wykorzystując do tego tutejszy establishment. Modelowym przykładem takiego polityka jest Leszek Miller, który oddał niemałe usługi zarówno Amerykanom (poparcie dla wojny irackiej czy właśnie udostępnienie CIA więzienia na Mazurach), jak i Niemcom (popieranie SPD w Strasburgu, a dziś – Martina Schulza na szefa Komisji Europejskiej), ale też Rosjanom (zablokowanie budowy gazociągu z Norwegii).

Powie ktoś, że Miller to po prostu dobry gracz polityczny, który – jak Wielka Brytania – nie ma stałych sojuszników, tylko stałe interesy. Problem polega na tym, że raczej nie są to interesy Polski, lecz jego własne. Gdyby nie wyprawy do Waszyngtonu i Berlina, gdzie otrzymał odpowiednie „błogosławieństwo”, szef SLD byłby jedynie liderem starych postkomunistów, przyjmowanym być może w Moskwie, skąd kiedyś przywiózł pożyczkę dla PZPR, ale na pewno nie premierem, który po latach znów aspiruje do tej roli. Miller doskonale wie, że wszystko, co osiągnął w III RP, zawdzięcza przeorientowaniu się na Zachód, czyli uległości wobec USA i RFN.

Przeczytaj również: Andrzej Derlatka. Wiceszef wywiadu w cieniu Starych Kiejkut

To samo zresztą można powiedzieć o Aleksandrze Kwaśniewskim, tyle że tutaj dochodzi jeszcze jego maksymalne zbliżenie z udeckim „salonem”, czyli Michnikiem i spółką, co stanowiło znakomity punkt wyjścia do wyrabiania sobie pozycji za granicą. W przeciwieństwie do Kwaśniewskiego, Miller szukał protektorów na Zachodzie sam, bez pośrednictwa Michnika, który zapewne dlatego wypowiedział mu wojnę w postaci tzw. afery Rywina. Przeciwko Millerowi wystąpił też Kwaśniewski i od tej pory stosunki obu dawnych komunistów nie należą – delikatnie mówiąc – do najlepszych.

Więzienie CIA w Starych Kiejkutach i 15 milionów dolarów

Najnowszą odsłoną tej wojny jest przerzucanie się odpowiedzialnością za więzienie w Starych Kiejkutach, które – jak doniosła niedawno jedna z amerykańskich gazet – kosztowało Amerykanów 15 milionów dolarów, zapłaconych w gotówce polskiemu wywiadowi. Miller był wtedy premierem, a Kwaśniewski prezydentem, więc kwestia tak bliskiej współpracy naszych służb z CIA obciąża ich obu w takim samym stopniu, bo żaden nie miał odwagi, by odmówić Amerykanom, a przynajmniej wytargować coś dla Polski za tę specyficzną „przysługę”. Dzisiaj jednak obaj panowie patronują zwalczającym się nawzajem formacjom politycznym, toteż ich wypowiedzi na ten temat są po prostu żenujące. To jest poziom dzieci w piaskownicy, które wykrzykują: To nie ja! To on!

Inni uczestnicy sceny politycznej, zwłaszcza dwie największe partie (poza senatorem Piniorem, znanym lewakiem, który na stare lata trafił do PO), powściągliwie podchodzą do tej wymiany ciosów, bo zapewne wolą się nie narażać Amerykanom. Tymczasem prawdziwym problemem nie jest ani odpowiedzialność Millera czy Kwaśniewskiego, ani owe 15 milionów dolarów, ani nawet więzienie na Mazurach. Prawdziwy problem to uległość ogromnej większości naszych elit politycznych wobec ośrodków zewnętrznych. Bo różne są to ośrodki, ale mentalność chłopców na posyłki zawsze ta sama…

Paweł Siergiejczyk

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Pawła Siergiejczyka pt. „Stare Kiejkuty, nowa wojenka” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 6 (953) z dnia 4 lutego 2014 roku, s. 2. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Paweł Siergiejczyk / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Giertych straszy Kaczyńskiego w sprawie Zondacrypto. Sam broni prezesa upadłej giełdy

Rząd ma plan ewakuacji na wypadek wojny. Jakubiak ujawnia plany garnizonu warszawskiego

„Tego o Pegasusie jeszcze nie słyszeliście”. Klęska w Krakowie, afera Kołodziejczaka, a Tusk nagrywa film o sprawie znanej od lat

Glapińki i Trybunał Stanu – spór o głosowanie w sprawie prezesa NBP

Michał Kołodziejczak już wcześniej był agresywny? Zajączkowska-Hernik: „Zaczął się na mnie drzeć”

Wojna z Rosją w ciągu 5 miesięcy? Wójt Gdowa Zbigniew Wojas, teść szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, potwierdza to naszej redakcji

Łukasz Gibała prezydentem Krakowa. Czy prawica naprawdę ma powód do radości?

Tusk po rozmowie z Zełenskim: nikt i nic nie złamie Ukrainy

Inne kategorie

Czytaj także