Dziś Polaków w Tanzanii spotkamy śladowo – to garstka misjonarzy, pojedyncze rodziny i dyplomaci z polskiej ambasady. Prawdziwe serce naszej obecności nad tą częścią Afryki bije jednak w przeszłości: w latach 1942–1952, gdy u stóp góry Meru wyrosło Tengeru – największe osiedle polskich uchodźców na kontynencie afrykańskim.
Ile Polaków mieszka w Tanzanii?
Współczesna polonia w Tanzanii jest niewielka i rozproszona. Nie tworzymy tu zwartej diaspory z własnymi parafiami czy szkołami – są to raczej polscy misjonarze pracujący w głębi kraju, nieliczne rodziny oraz personel polskiej placówki dyplomatycznej. Znacznie ważniejsze od dzisiejszych statystyk są ślady, które zostawiliśmy tu w czasie II wojny światowej – i to one przyciągają uwagę historyków oraz pielgrzymów pamięci.
| Wskaźnik | Dane | Źródło |
|---|---|---|
| Współczesna Polonia | obecność śladowa (misjonarze, pojedyncze rodziny, dyplomaci) | Ambasada RP w Dar es Salaam |
| Polacy w Tengeru (szczyt osadnictwa) | ok. 4–5 tys. mieszkańców | historiografia zsyłek |
| Polski cmentarz w Tengeru | 148 grobów (149 osób) | Centrum Dokumentacji Zsyłek |
Skąd wzięli się Polacy w Tanzanii?
Historia naszej obecności zaczyna się daleko od Afryki – na „nieludzkiej ziemi”, w głębi Związku Sowieckiego. Po układzie Sikorski–Majski z 1941 roku tysiące Polaków, wcześniej wywiezionych z Kresów do sowieckich łagrów i na zesłanie na Syberię oraz do Kazachstanu, ruszyło z Armią Andersa ku wolności. Ta tułaczka wiodła bydlęcymi wagonami i pieszo przez pół Azji.
Ewakuacja z ZSRS przebiegała w dwóch etapach, od marca do września 1942 roku. Szlak prowadził przez Turkmenistan do irańskiego portu Pahlevi, a stamtąd do obozów w Teheranie. Cywilów, głównie kobiety, dzieci i starców, których nie obejmował szlak bojowy, rząd RP w Londynie i władze brytyjskie kierowały z Iranu dalej – do kolonii w Afryce Wschodniej, Indiach, a nawet do Meksyku.
W latach 40. dzisiejsza Tanzania nie istniała jeszcze pod tą nazwą. Było to brytyjskie terytorium mandatowe Tanganika – nazwa „Tanzania” pojawi się dopiero w 1964 roku, po unii Tanganiki z Zanzibarem. Pierwsza grupa wygnańców przypłynęła statkiem „Malaya” do portu Tanga 8 października 1942 roku; na pokładzie były 533 osoby, w tym 173 dzieci. Tak zaczęła się polska karta w dziejach Tanganiki.
Tengeru – polska wieś u stóp góry Meru
Najważniejszym z osiedli stało się Tengeru koło Aruszy, w północnej Tanganice, u stóp wulkanu Meru i niedaleko Kilimandżaro. Z obozu przejściowego wyrósł tu w krótkim czasie kompletny polski organizm – w szczycie liczący około 4–5 tys. mieszkańców. Nie była to prowizoryczna kolonia namiotów, lecz prawdziwa wieś, mały kawałek Polski przeniesiony pod afrykańskie słońce.
Działały tu trzy szkoły powszechne, gimnazja i licea oraz szkoły zawodowe. Prężnie rozwijało się harcerstwo. Był szpital, dom starców i sierociniec, w którym opiekę znalazło około 680 sierot – dziećmi kierowała Eugenia Grosicka, Polka oddana wychowaniu najmłodszych. Gospodarkę osiedla tworzyły rzeźnia, piekarnia, tkalnia i cegielnia, a o ducha dbały kino oraz teatr; za drobne zakupy płacono w szylingach wschodnioafrykańskich. Nad codziennym życiem czuwał brytyjski komendant, a polskim kierownikiem osiedla był najpierw Tadeusz Świerczyński, którego w 1944 roku zastąpił kpt. M. Korzeniowski.
Mieszkańcy stopniowo uczyli się suahili i nawiązywali kontakty z miejscowymi plemionami oraz lokalnymi społecznościami, które pomagały w zaopatrzeniu osiedla. Życie nie było wolne od cierpienia – tropikalny klimat i choroby, w tym tyfus oraz malaria, zbierały żniwo, zwłaszcza wśród tysięcy Polaków wycieńczonych zsyłką na Syberię.
Najtrwalszym świadectwem tamtych lat pozostaje do dziś polski cmentarz – 148 grobów, w których spoczywa 149 osób. To największa i najlepiej zachowana polska nekropolia w Afryce, z kaplicą i pamiątkową tablicą.
Dla dzieci ocalonych z Sybiru Tengeru było czymś więcej niż schronieniem – pod afrykańskim słońcem, wśród szkół, boisk i harcerskich zbiórek, odzyskiwały skradzione przez wojnę dzieciństwo.
„Cmentarz wygnańców polskich” – napis z tablicy w Tengeru.
Nie tylko Tengeru – inne polskie osiedla
Tengeru było największe, ale nie jedyne. W samej Tanganice powstały jeszcze trzy stałe osiedla uchodźcze: Kondoa, gdzie w kilkunastu glinianych barakach mieszkało około 430 osób; Ifunda, licząca blisko 780 mieszkańców w murowanych domach; oraz Kidugala, urządzona przy opuszczonej misji protestanckiej, w której schronienie znalazło niemal 800 Polaków.
Osobną grupę stanowiły osiedla poza Tanganiką. W sąsiedniej Ugandzie największe były Masindi i Koja, polskie skupiska istniały także w Kenii, koordynowane z Nairobi, oraz w Rodezji. Łącznie w całej Afryce Wschodniej schronienie znalazło kilkanaście tysięcy polskich uchodźców.
Koniec osiedli – repatriacja i powroty
Po wojnie konferencja w Jałcie oddała Polskę w strefę wpływów sowieckich, a władzę w kraju przejęli komuniści. Dla mieszkańców Tengeru oznaczało to dramatyczny wybór: wracać do Polski rządzonej przez komunistów czy szukać nowego domu na Zachodzie. Rząd RP w Londynie odradzał powrót, a wielu bało się represji.
Na powrót do kraju zdecydowało się około 20 procent uchodźców – blisko 3800 osób. W latach 1947–1949 organizowano transporty repatriacyjne, choć repatriacja budziła lęk. Reszta wyjechała do Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii, Stanów Zjednoczonych i Argentyny. Brytyjczycy stopniowo likwidowali osiedla – Tengeru przestało istnieć na przełomie lat 1948 i 1952. Ostatnim Polakiem z tamtego pokolenia, który pozostał pod górą Meru do końca życia, był Edward Wójtowicz – pochowano go na cmentarzu w Tengeru w 2015 roku.
Życie polonijne dziś
Choć polonia w Tanzanii jest dziś nieliczna, pamięć o Tengeru pozostaje żywa i wciąż nas tu prowadzi. Troska o to dziedzictwo przybiera bardzo konkretne formy:
– Ambasada RP w Dar es Salaam opiekuje się sześcioma polskimi cmentarzami na terenie kraju;
– cmentarz w Tengeru jest systematycznie odnawiany i porządkowany przez wolontariuszy;
– organizowane są rajdy pamięci – IV Rajd Pamięci gen. Andersa dotarł do Afryki w 2026 roku;
– badania prowadzi Centrum Dokumentacji Zsyłek, którego misja objęła Kondoa i Tengeru;
– posługę wśród miejscowych pełnią polscy misjonarze.
Polacy w Tanzanii – najczęstsze pytania
Czym było osiedle Tengeru?
Tengeru było największym osiedlem polskich uchodźców w Afryce, założonym w czasie II wojny światowej u stóp góry Meru. Stanowiło samowystarczalną wieś ze szkołami, szpitalem, sierocińcem, warsztatami, a nawet kinem i teatrem, w której polskie życie toczyło się mimo tysięcy kilometrów dzielących mieszkańców od ojczyzny.
Ilu Polaków mieszkało w Tengeru?
W szczytowym okresie osiedle zamieszkiwało od czterech do pięciu tysięcy osób. Liczba ta zmieniała się w czasie, ponieważ jedni mieszkańcy przybywali z kolejnymi transportami, a inni wyjeżdżali do innych ośrodków lub po zakończeniu wojny na Zachód.
Czy polski cmentarz w Tengeru istnieje do dziś?
Tak, cmentarz istnieje i jest zadbany. Spoczywa na nim 149 osób w 148 grobach, a nad nekropolią czuwają zarówno polska ambasada, jak i miejscowa społeczność. To dziś najważniejsze miejsce polskiej pamięci w tej części Afryki.
Czy Tanzańczycy lubią Polaków?
Relacje układają się życzliwie, choć trudno mówić o powszechnej znajomości Polski wśród mieszkańców kraju. Najlepszym świadectwem sympatii jest to, że miejscowi do dziś troszczą się o polskie groby w Tengeru i pomagają w ich utrzymaniu – pamięć o polskich wygnańcach przetrwała tu w lokalnej wspólnocie przez pokolenia.



