Polacy w Tanzanii: ile jest nas u stóp góry Meru

7 min. czytania

Redakcja

16 lipca 2026 r.

Sawanna u stóp Kilimandżaro, na pierwszym planie Polacy z flagą – zdjęcie wygenerowane AI

7 min. czytania

Redakcja

16 lipca 2026 r.

Dziś Polaków w Tanzanii spotkamy śladowo – to garstka misjonarzy, pojedyncze rodziny i dyplomaci z polskiej ambasady. Prawdziwe serce naszej obecności nad tą częścią Afryki bije jednak w przeszłości: w latach 1942–1952, gdy u stóp góry Meru wyrosło Tengeru – największe osiedle polskich uchodźców na kontynencie afrykańskim.

Ciekawostka: w Tengeru, w cieniu afrykańskiego wulkanu, stały obok siebie katolicki kościół, prawosławna cerkiew i żydowska synagoga – mikrokosmos przedwojennej Rzeczypospolitej.

Ile Polaków mieszka w Tanzanii?

Współczesna polonia w Tanzanii jest niewielka i rozproszona. Nie tworzymy tu zwartej diaspory z własnymi parafiami czy szkołami – są to raczej polscy misjonarze pracujący w głębi kraju, nieliczne rodziny oraz personel polskiej placówki dyplomatycznej. Znacznie ważniejsze od dzisiejszych statystyk są ślady, które zostawiliśmy tu w czasie II wojny światowej – i to one przyciągają uwagę historyków oraz pielgrzymów pamięci.

Wskaźnik Dane Źródło
Współczesna Polonia obecność śladowa (misjonarze, pojedyncze rodziny, dyplomaci) Ambasada RP w Dar es Salaam
Polacy w Tengeru (szczyt osadnictwa) ok. 4–5 tys. mieszkańców historiografia zsyłek
Polski cmentarz w Tengeru 148 grobów (149 osób) Centrum Dokumentacji Zsyłek

Skąd wzięli się Polacy w Tanzanii?

Historia naszej obecności zaczyna się daleko od Afryki – na „nieludzkiej ziemi”, w głębi Związku Sowieckiego. Po układzie Sikorski–Majski z 1941 roku tysiące Polaków, wcześniej wywiezionych z Kresów do sowieckich łagrów i na zesłanie na Syberię oraz do Kazachstanu, ruszyło z Armią Andersa ku wolności. Ta tułaczka wiodła bydlęcymi wagonami i pieszo przez pół Azji.

Ewakuacja z ZSRS przebiegała w dwóch etapach, od marca do września 1942 roku. Szlak prowadził przez Turkmenistan do irańskiego portu Pahlevi, a stamtąd do obozów w Teheranie. Cywilów, głównie kobiety, dzieci i starców, których nie obejmował szlak bojowy, rząd RP w Londynie i władze brytyjskie kierowały z Iranu dalej – do kolonii w Afryce Wschodniej, Indiach, a nawet do Meksyku.

W latach 40. dzisiejsza Tanzania nie istniała jeszcze pod tą nazwą. Było to brytyjskie terytorium mandatowe Tanganika – nazwa „Tanzania” pojawi się dopiero w 1964 roku, po unii Tanganiki z Zanzibarem. Pierwsza grupa wygnańców przypłynęła statkiem „Malaya” do portu Tanga 8 października 1942 roku; na pokładzie były 533 osoby, w tym 173 dzieci. Tak zaczęła się polska karta w dziejach Tanganiki.

Tengeru – polska wieś u stóp góry Meru

Najważniejszym z osiedli stało się Tengeru koło Aruszy, w północnej Tanganice, u stóp wulkanu Meru i niedaleko Kilimandżaro. Z obozu przejściowego wyrósł tu w krótkim czasie kompletny polski organizm – w szczycie liczący około 4–5 tys. mieszkańców. Nie była to prowizoryczna kolonia namiotów, lecz prawdziwa wieś, mały kawałek Polski przeniesiony pod afrykańskie słońce.

Działały tu trzy szkoły powszechne, gimnazja i licea oraz szkoły zawodowe. Prężnie rozwijało się harcerstwo. Był szpital, dom starców i sierociniec, w którym opiekę znalazło około 680 sierot – dziećmi kierowała Eugenia Grosicka, Polka oddana wychowaniu najmłodszych. Gospodarkę osiedla tworzyły rzeźnia, piekarnia, tkalnia i cegielnia, a o ducha dbały kino oraz teatr; za drobne zakupy płacono w szylingach wschodnioafrykańskich. Nad codziennym życiem czuwał brytyjski komendant, a polskim kierownikiem osiedla był najpierw Tadeusz Świerczyński, którego w 1944 roku zastąpił kpt. M. Korzeniowski.

Mieszkańcy stopniowo uczyli się suahili i nawiązywali kontakty z miejscowymi plemionami oraz lokalnymi społecznościami, które pomagały w zaopatrzeniu osiedla. Życie nie było wolne od cierpienia – tropikalny klimat i choroby, w tym tyfus oraz malaria, zbierały żniwo, zwłaszcza wśród tysięcy Polaków wycieńczonych zsyłką na Syberię.

Najtrwalszym świadectwem tamtych lat pozostaje do dziś polski cmentarz – 148 grobów, w których spoczywa 149 osób. To największa i najlepiej zachowana polska nekropolia w Afryce, z kaplicą i pamiątkową tablicą.

Dla dzieci ocalonych z Sybiru Tengeru było czymś więcej niż schronieniem – pod afrykańskim słońcem, wśród szkół, boisk i harcerskich zbiórek, odzyskiwały skradzione przez wojnę dzieciństwo.

„Cmentarz wygnańców polskich” – napis z tablicy w Tengeru.

Ten sam wojenny exodus zostawił ślad także nad Nilem: w Egipcie polscy żołnierze bronili Tobruku, a polscy archeolodzy do dziś odsłaniają świątynię Hatszepsut. Poznaj tę historię w artykule Polacy w Egipcie.

Nie tylko Tengeru – inne polskie osiedla

Tengeru było największe, ale nie jedyne. W samej Tanganice powstały jeszcze trzy stałe osiedla uchodźcze: Kondoa, gdzie w kilkunastu glinianych barakach mieszkało około 430 osób; Ifunda, licząca blisko 780 mieszkańców w murowanych domach; oraz Kidugala, urządzona przy opuszczonej misji protestanckiej, w której schronienie znalazło niemal 800 Polaków.

Osobną grupę stanowiły osiedla poza Tanganiką. W sąsiedniej Ugandzie największe były Masindi i Koja, polskie skupiska istniały także w Kenii, koordynowane z Nairobi, oraz w Rodezji. Łącznie w całej Afryce Wschodniej schronienie znalazło kilkanaście tysięcy polskich uchodźców.

Koniec osiedli – repatriacja i powroty

Po wojnie konferencja w Jałcie oddała Polskę w strefę wpływów sowieckich, a władzę w kraju przejęli komuniści. Dla mieszkańców Tengeru oznaczało to dramatyczny wybór: wracać do Polski rządzonej przez komunistów czy szukać nowego domu na Zachodzie. Rząd RP w Londynie odradzał powrót, a wielu bało się represji.

Na powrót do kraju zdecydowało się około 20 procent uchodźców – blisko 3800 osób. W latach 1947–1949 organizowano transporty repatriacyjne, choć repatriacja budziła lęk. Reszta wyjechała do Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii, Stanów Zjednoczonych i Argentyny. Brytyjczycy stopniowo likwidowali osiedla – Tengeru przestało istnieć na przełomie lat 1948 i 1952. Ostatnim Polakiem z tamtego pokolenia, który pozostał pod górą Meru do końca życia, był Edward Wójtowicz – pochowano go na cmentarzu w Tengeru w 2015 roku.

Życie polonijne dziś

Choć polonia w Tanzanii jest dziś nieliczna, pamięć o Tengeru pozostaje żywa i wciąż nas tu prowadzi. Troska o to dziedzictwo przybiera bardzo konkretne formy:

– Ambasada RP w Dar es Salaam opiekuje się sześcioma polskimi cmentarzami na terenie kraju;
– cmentarz w Tengeru jest systematycznie odnawiany i porządkowany przez wolontariuszy;
– organizowane są rajdy pamięci – IV Rajd Pamięci gen. Andersa dotarł do Afryki w 2026 roku;
– badania prowadzi Centrum Dokumentacji Zsyłek, którego misja objęła Kondoa i Tengeru;
– posługę wśród miejscowych pełnią polscy misjonarze.

Polacy w Tanzanii – najczęstsze pytania

Czym było osiedle Tengeru?

Tengeru było największym osiedlem polskich uchodźców w Afryce, założonym w czasie II wojny światowej u stóp góry Meru. Stanowiło samowystarczalną wieś ze szkołami, szpitalem, sierocińcem, warsztatami, a nawet kinem i teatrem, w której polskie życie toczyło się mimo tysięcy kilometrów dzielących mieszkańców od ojczyzny.

Ilu Polaków mieszkało w Tengeru?

W szczytowym okresie osiedle zamieszkiwało od czterech do pięciu tysięcy osób. Liczba ta zmieniała się w czasie, ponieważ jedni mieszkańcy przybywali z kolejnymi transportami, a inni wyjeżdżali do innych ośrodków lub po zakończeniu wojny na Zachód.

Czy polski cmentarz w Tengeru istnieje do dziś?

Tak, cmentarz istnieje i jest zadbany. Spoczywa na nim 149 osób w 148 grobach, a nad nekropolią czuwają zarówno polska ambasada, jak i miejscowa społeczność. To dziś najważniejsze miejsce polskiej pamięci w tej części Afryki.

Czy Tanzańczycy lubią Polaków?

Relacje układają się życzliwie, choć trudno mówić o powszechnej znajomości Polski wśród mieszkańców kraju. Najlepszym świadectwem sympatii jest to, że miejscowi do dziś troszczą się o polskie groby w Tengeru i pomagają w ich utrzymaniu – pamięć o polskich wygnańcach przetrwała tu w lokalnej wspólnocie przez pokolenia.

Na koniec zagadka: czy wiesz, w którym kraju Ameryki hacjenda Santa Rosa stała się domem dla ponad tysiąca polskich dzieci ocalonych z Sybiru? Sprawdź, w którym kraju →
Udostępnij

Osoby

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Wizyty studyjne w Polsce dla Polonii. Nabór trwa do 25 sierpnia

Polonia z Mołdawii odwiedziła Kielce. Przyjechali z Raszkowa

Centrum Edukacyjne Bajka w Perth dostanie 1 071 967 zł na remont

Taste of Polonia 2026 rusza 4 września w Chicago

Polonia przysłała 1100 prac na konkurs Być Polakiem. Gala w Warszawie

Polacy na Malcie: jest nas kilka tysięcy, a nasze okręty nazywano Strasznymi Bliźniakami

Polacy w Danii: jest nas 56 tysięcy, a wszystko zaczęło się od czterystu dziewcząt w burakach

Polacy w Szwajcarii: jest nas 50 tysięcy, a w Alpach do dziś idzie się drogami Polaków

Inne kategorie

Czytaj także