Oficjalnie jest nas kilka tysięcy, a według szacunków organizacji polonijnych nawet kilkanaście tysięcy osób z polskim pochodzeniem. Główne skupiska to Bielce, wieś Styrcza i Kiszyniów, przy czym część naszych rodaków zamieszkuje lewy brzeg Dniestru, w Naddniestrzu pozostającym poza kontrolą Kiszyniowa.
Ile Polaków mieszka w Mołdawii?
Dokładnej liczby nie zna nikt, a dane bywają sporne. Ostatni spis powszechny wyodrębniający narodowość wskazywał ok. 2,4 tys. osób deklarujących polskość, przy jednoczesnym ok. 4,1 tys. przyznających się do polskiego pochodzenia. Organizacje polonijne mówią o znacznie większej liczbie, sięgającej nawet kilkunastu tysięcy Polaków. Najnowszy spis nie wyodrębnił już Polaków jako osobnej kategorii, przez co obraz statystyczny tej grupy etnicznej pozostaje niepełny. Poniższe zestawienie porządkuje najczęściej przytaczane wartości.
| Wskaźnik | Dane | Źródło |
|---|---|---|
| Narodowość polska (spis) | ok. 2,4 tys. | Spis powszechny |
| Polskie pochodzenie | ok. 4,1 tys. | Dane spisowe |
| Szacunki polonijne | 10–20 tys. | Organizacje polonijne |
| Główne skupiska | Bielce, Styrcza, Kiszyniów | Opracowanie własne |
Polska mniejszość rozsiana jest po całym kraju: od miasta Bielce na północy Mołdawii, przez stolicę Kiszyniów, po naddniestrzański brzeg Dniestru. Ta społeczność polska nie jest ludnością napływową – w znacznej części to potomkowie autochtonicznych rodzin polskich, które osiadły tu na długo przed powstaniem dzisiejszej Republiki Mołdawii.
Skąd wzięli się Polacy w Mołdawii?
Nasza obecność nad Dniestrem sięga czasów, gdy ziemie te leżały na pograniczu państwa polsko-litewskiego, a Besarabia stanowiła kresowe rubieże Rzeczypospolitej. Historycznie tereny po prawej stronie Dniestru wchodziły w skład województwa bracławskiego prowincji małopolskiej, sięgającego spod Kamieńca Podolskiego. Stąd, z Podola, na mołdawski i besarabski brzeg przybywali polscy osadnicy, kupcy, rzemieślnicy i szlachta, szukając ziemi i spokoju.
Po rozbiorach, u schyłku końca XVIII wieku, kresowe Podole znalazło się w granicach rosyjskiego imperium, a wraz z nim jego polska ludność. W XIX wieku, gdy region wcielono do besarabskiej guberni, polskie osadnictwo płynęło tu dwoma nurtami: dobrowolnym – za chlebem i ziemią – oraz przymusowym, bo po kolejnych powstaniach narodowych na te krańce docierali zesłańcy i uchodźcy polityczni. Tak rodziła się wspólnota, która swoją polską tożsamość przez pokolenia pielęgnowała przede wszystkim w wierze katolickiej.
Wiara katolicka – ostatnia twierdza polskości
Na tych ziemiach, gdzie Mołdawianie i Rosjanie byli prawosławni, katolicyzm był praktycznie równoznaczny z polskością – to on, obok mowy, był tu głównym nośnikiem tożsamości. Historia obeszła się z nami surowo. Ultimatum sowieckie z 26 czerwca 1940 roku oderwało Besarabię od Rumunii i włączyło ją do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, a wraz z nowym, socjalistycznym porządkiem przyszły deportacje w głąb ZSRR, likwidacja parafii i wieloletnia walka o przetrwanie. Podobny los – wywózki i rusyfikację – dzielili wówczas Polacy na Białorusi i Ukrainie.
W latach 1949–1973 opiekę duszpasterską nad rozproszonymi wiernymi sprawował właściwie jeden kapłan, ks. Bronisław Chodanionek, nazywany „proboszczem całej Mołdawii”. To dzięki takim ludziom polszczyzna i wiara nie zgasły, a polska tożsamość przetrwała najczarniejsze dekady. Polonia w Mołdawii do dziś liczy swój rodowód nie od urzędów, lecz od kościelnej ławki.
Styrcza – mała Warszawa w sercu Besarabii
Jeśli szukać serca naszej wspólnoty, bije ono w Styrczy. Wieś założono w 1896 roku, gdy Michał Wojewódzki poprowadził tu grupę 34 polskich osadników z okolic Kamieńca Podolskiego i Chocimia. Wykupili oni 502 dziesięciny ziemi i zaczęli budować nowe życie. W latach trzydziestych Styrcza liczyła około 800 mieszkańców i tętniła polskim życiem tak bardzo, że sąsiedzi mówili o niej „mała Warszawa”.
Symbolem tej wsi stał się kościół pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej, wznoszony od 1932 roku. W czasach sowieckich świątynię zamieniono na magazyn, a wiernym przywrócono ją dopiero w 1990 roku. Dziś, gdy Styrczę zamieszkuje już tylko około 320 osób, wciąż odprawia się tu Msze po polsku. Działa Dom Polski, ufundowany dzięki darowi Senatu RP, mieści się w nim muzeum prowadzone przez Lilię Górską, a dzieci śpiewają w zespole „Styrczańskie Dzwoneczki”. Mała wieś okazała się większa od imperium, które chciało ją wymazać.
Na Kresach polskość przetrwała nie w urzędach i nie w granicach, lecz w kościelnej ławce i w pieśni śpiewanej w ojczystym języku. Tam, gdzie zabrakło polskiego państwa, ostał się polski pacierz – i to on niósł tożsamość przez pokolenia.
„Kościół ma tu przyszłość. Nawet gdyby nie było państwa mołdawskiego, Kościół przetrwa” – mówił biskup Anton Coșa, ordynariusz diecezji kiszyniowskiej.
Polacy w Naddniestrzu – polskość na lewym brzegu Dniestru
Osobny rozdział pisze Polonia w Mołdawii po wschodniej stronie rzeki, na terytorium Naddniestrza – separatystycznej Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej, pozostającej faktycznie poza administracyjną kontrolą Kiszyniowa. Polacy z Naddniestrza to jedna z najstarszych, autochtonicznych grup tych ziem, których korzenie sięgają dawnego pogranicza Rzeczypospolitej.
Najsłynniejszym gniazdem polskości jest tu wioska Słoboda-Raszków. Polacy ze Słobody-Raszków od pokoleń trzymają się wiary katolickiej i mowy przodków, a miejscowy kościół pozostaje ostoją wspólnoty. Polskie rodziny żyją także w Rybnicy i w Kamionce nad Dniestrem, a pojedyncze ślady dawnego osadnictwa odnaleźć można również w Benderach oraz w stolicy Naddniestrza, Tyraspolu. Nazwy takie jak Jahorlik przypominają, że na tym najdalszym krańcu dawnych Kresów polska obecność ma metrykę liczoną w stuleciach. Historia polskiego osadnictwa spina tu oba brzegi Dniestru, a liczbę Polaków zamieszkujących naddniestrzańskie miasteczka trudno dziś ustalić – kolejne spisy powszechne prowadzone przez samozwańcze władze nie oddają skali tej autochtonicznej społeczności.
Życie polonijne dziś
Polonia w Mołdawii, choć nieliczna, prowadzi bogate życie wspólnotowe skupione wokół parafii, szkół i stowarzyszeń. Miejscowi Polacy pielęgnują polską kulturę poprzez sieć organizacji, które dziś tworzą realną strukturę polskiej mniejszości. Oto najważniejsze przejawy tej aktywności:
– Stowarzyszenie „Dom Polski” w Bielcach, założone w 1994 roku, skupiające około 350 członków, którym kieruje prezes Walery Buzut – to w Domu Polskim w Bielcach bije serce życia polonijnego w północnej Mołdawii.
– kolejne stowarzyszenia Polaków i stowarzyszenia kultury polskiej działające na terenie Mołdawii, m.in. „Polska Wiosna w Mołdawii” oraz Stowarzyszenie Polaków Gagauzji na południu kraju.
– nauczanie języka polskiego oraz działalność zespołów folklorystycznych „Jaskółki” i „Krokus” z Bielc, które pielęgnują polską pieśń i taniec.
– prasa i media polonijne: kwartalnik „Polonia Mołdawska”, pismo Polaków w Mołdawii „Jutrzenka” oraz radiowa audycja „Polska Fala”, utrwalające pamięć i bieżące wydarzenia.
– msze święte po polsku odprawiane w Bielcach (kościół Świętych Archaniołów), w Styrczy oraz w katedrze w Kiszyniowie, w ramach diecezji kiszyniowskiej pod pieczą biskupa Antona Coșy.
– wsparcie instytucjonalne ze strony Ambasady RP w Kiszyniowie, Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” oraz możliwość uzyskania Karty Polaka.
Nad całością czuwają społecznicy – niejeden prezes towarzystwa poświęca wolny czas, by polszczyzna i polska tożsamość trwały w kolejnym pokoleniu. To właśnie dzięki nim autochtoniczna społeczność polska w tej części Mołdawii wciąż żyje, a nie tylko wspomina.
Polacy w Mołdawii – najczęstsze pytania
Gdzie w Mołdawii mieszkają Polacy?
Największe nasze skupiska znajdują się w Bielcach na północy kraju oraz w stolicy, Kiszyniowie. Osobne, wyjątkowe miejsce zajmuje wieś Styrcza, uznawana za najbardziej polską miejscowość w całej Mołdawii, a odrębną grupę stanowią Polacy z Naddniestrza, m.in. ze Słobody-Raszków, Rybnicy i Kamionki.
Czy w Mołdawii są polskie wsie?
Tak, najsłynniejszą z nich jest Styrcza, założona przez polskich osadników z Podola. We wsi Styrcza do dziś zachował się polski kościół, Dom Polski z muzeum oraz dziecięcy zespół pielęgnujący nasze pieśni i tradycje. Na lewym brzegu Dniestru podobną rolę pełni naddniestrzańska Słoboda-Raszków.
Jak Polacy trafili do Besarabii?
Nasi przodkowie przybywali tu głównie z Podola, spod Kamieńca Podolskiego i Chocimia, jako osadnicy, kupcy, rzemieślnicy i szlachta. Kolejne fale stanowili zesłańcy i uchodźcy po powstaniach narodowych, a tożsamość przechowywali przede wszystkim w wierze katolickiej.
Czy Mołdawianie lubią Polaków?
Relacje polsko-mołdawskie są dobre i przyjazne. Polska konsekwentnie wspiera proeuropejskie aspiracje Mołdawii oraz jej drogę do Unii Europejskiej, co buduje życzliwy klimat wobec nas. Obiektywnie rzecz biorąc, na co dzień przeważa wzajemna sympatia i wdzięczność za polskie zaangażowanie.



