Kilka samodzielnie zbudowanych ładunków wybuchowych znaleziono we wtorek 1 września 2026 r. przy stacji transformatorowej 380 kV w Turnow-Preilack w Brandenburgii, kilka kilometrów od elektrowni węglowej Jänschwalde. Ładunki wybuchowe przy elektrowni w Niemczech uszkodziły kilka linii wysokiego napięcia, a domniemanym celem sprawców była według niemieckich mediów rozległa awaria zasilania. Dziennik „Bild” napisał, że policja potwierdziła co najmniej jedną detonację. Śledztwo przejął krajowy urząd kryminalny Brandenburgii (Landeskriminalamt), a operator sieci przesyłowej 50Hertz i koncern LEAG mówią o uszkodzeniach i o ataku na infrastrukturę.
Saperzy rozbroili wyrzutnie przy stacji 50Hertz
Zgłoszenie wpłynęło na policję krótko przed godziną 8. Pracownicy zgłosili uszkodzenia kilku linii wysokiego napięcia, a pogotowie energetyczne potwierdziło je na miejscu w ciągu 40 minut. Saperzy znaleźli kilka improwizowanych urządzeń wybuchowo-zapalających i rozbroili te, które nie odpaliły.
Dziennik „Märkische Allgemeine Zeitung” napisał, że chodziło o kilka wyrzutni rakiet z ładunkami wybuchowymi własnej konstrukcji, a stacja została trafiona więcej niż raz. „Rzeczpospolita”, powołując się na MAZ, opisała, że jeden z pocisków o wielkości około 40 centymetrów znalazł świadek jadący konno.
Ładunki leżały przy węźle 380 kV, nie w samej elektrowni
Ładunki znaleziono na terenie stacji transformatorowej, a nie na terenie zakładu energetycznego. Stacja w Turnow-Preilack pracuje na napięciu 380 kV, czyli najwyższym w niemieckiej sieci przesyłowej, i leży kilka kilometrów od elektrowni Jänschwalde w powiecie Szprewa-Nysa. Domniemanym celem sprawców była rozległa awaria zasilania elektrowni, do której nie doszło. Zakład należy do koncernu LEAG, jest największym obiektem tego typu w Brandenburgii i ma zakończyć pracę w 2028 r.
Odległość stacji od granicy z Polską to 20 kilometrów. Zdarzenie wypada kilka dni po tym, jak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego sprawdzała, czy dywersją był nocny pożar w fabryce dronów w Skarżysku-Kamiennej.
Uszkodzone linie i reakcja ministrów Brandenburgii
Operator 50Hertz opisał znalezione przedmioty jako samodzielnie zbudowane obiekty latające przypominające dostępne w handlu rakiety sylwestrowe, i dodał, że po krótkiej przerwie w przesyle wszystkie linie wróciły do pracy, a dostawy prądu nie zostały zakłócone. LEAG poinformował, że nikt z pracowników nie ucierpiał.
Na miejsce pojechali ministrowie rządu Brandenburgii, w tym minister spraw wewnętrznych Jan Redmann; oświadczenie zapowiedziano na godzinę 17. Minister infrastruktury Robert Crumbach ocenił zdarzenie jednoznacznie.
Kto uszkadza infrastrukturę krytyczną, naraża miejsca pracy, bezpieczeństwo dostaw, zaufanie, a ostatecznie zdrowie i życie ludzi.
Robert Crumbach, minister infrastruktury Brandenburgii
Premier kraju związkowego Dietmar Woidke odniósł się do częstotliwości podobnych zdarzeń.
Niepokojąco wysoka częstotliwość takich zdarzeń pokazuje, że musimy zdecydowanie chronić nasze infrastruktury.
Dietmar Woidke, premier Brandenburgii
Kolejne uderzenie w niemiecką sieć energetyczną w 2026 roku
W styczniu 2026 r. podpalenie instalacji energetycznej w Berlinie odcięło prąd na kilka dni, a do ataku przyznała się lewicowo-ekstremistyczna Vulkangruppe. Za wskazanie sprawców wyznaczono milion euro nagrody. Między czerwcem a lipcem 2026 r. do ataków na sieć przyznawało się ugrupowanie Kommando Angry Birds, a bez prądu zostawały wtedy dziesiątki tysięcy gospodarstw domowych. Wtorkowe zdarzenie różni się od tamtych narzędziem: zamiast podpalenia kabla w grę wchodzi ładunek wystrzelony w stronę stacji.
Co dalej
Śledztwo prowadzi krajowy urząd kryminalny Brandenburgii i to jego ustalenia mają przesądzić o kwalifikacji czynu. Operator 50Hertz sprawdza stan linii w sieci przesyłowej po krótkotrwałej przerwie, a saperzy pracowali na terenie stacji jeszcze po południu. Pochodzenie ładunków i motyw sprawców pozostają nieustalone.



