JOW czyli macdonaldyzacja polityki

5 min. czytania

Redakcja

25 czerwca 2015 r.

JOW czyli macdonaldyzacja polityki

5 min. czytania

Redakcja

25 czerwca 2015 r.

Artykuł to publicystyczna krytyka postulatu wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) w wyborach do Sejmu. Autor argumentuje, że JOW nie naprawi polskiej polityki, lecz zamieni obecny model partii wodzowskich na system franczyzowy, w którym liderzy dwóch największych ugrupowań sprzedawaliby licencje na kandydowanie lokalnym oligarchom. Tekst wskazuje na rolę mediów ogólnopolskich w redukowaniu sporu politycznego oraz przywołuje przykłady Frontu Narodowego we Francji, brytyjskiej UKIP i polskiego Senatu.

Partie jak mongolska orda

Problemem polskiej polityki jest niedemokratyczny charakter polskojęzycznych partii politycznych, będących instytucjami cywilizacji turańskiej, zupełnie odmiennymi od instytucji cywilizacji łacińskiej.

Polskojęzyczne partie polityczne przypominają mongolską ordę – za wielkim chanem, na swoich konikach, Mongołowie ruszają na wyprawę łupieżczą. Wielki chan jest jedynym źródłem prawa i moralności, a te zmieniają się zależnie od jego widzimisię.

Wprowadzenie JOW, czyli jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu, wbrew twierdzeniom zwolenników tego rozwiązania nie poprawi sytuacji Polski, lecz wręcz ją pogorszy. JOW oznacza przejście od realiów mongolskiej ordy do modelu franczyzy – takiego, na jakim opierają się m.in. najpopularniejsze sieci szybkiej obsługi serwujące jedzenie.

Franczyza zamiast demokracji

Jak można przeczytać na Wikipedii, franczyza to „system sprzedaży towarów, usług lub technologii, który jest oparty na ścisłej i ciągłej współpracy pomiędzy prawnie i finansowo odrębnymi i niezależnymi przedsiębiorstwami: franczyzodawcą i jego indywidualnymi franczyzobiorcami. Franczyza zakłada też przepływ know-how od franczyzodawcy do franczyzobiorcy przez cały czas obowiązywania umowy franczyzowej. Istotą jest udzielenie praw (i przyjęcie obowiązków) poprzez zawarcie umowy franczyzy”.

Po wprowadzeniu JOW dotychczasowi liderzy największych polskojęzycznych partii politycznych (franczyzodawcy) będą mogli sprzedawać lokalnym oligarchom (franczyzobiorcom) – czyli zbyt często tym szczęśliwcom, których w ramach zaprojektowanej w Moskwie transformacji ustrojowej wyznaczono na posiadaczy w Polsce – licencje na występowanie w roli kandydata partii w jednomandatowych okręgach wyborczych.

I podobnie jak franczyza określa w najdrobniejszych szczegółach wygląd lokalu, procedury pracy oraz narzuca franczyzobiorcy zakupy wyłącznie u właściciela marki, tak w przypadku kandydowania z JOW licencja na posługiwanie się szyldem partii franczyzodawcy będzie całkowicie wyznaczać zakres obowiązków posła korzystającego z rozpoznawalnej dla wyborców marki.

Trzeba przy tym jednoznacznie zaznaczyć, że – po pierwsze – na zakup licencji stać będzie wyłącznie lokalnych oligarchów. Po drugie zaś, przy JOW ludzie będą głosować jedynie na partie znane im z ogólnopolskich mediów, czyli na szyld jednej z dwóch największych partii w Polsce.

Dyktat ogólnopolskich mediów

To, że konsumenci wybierają tylko marki znane im z ogólnopolskich mediów, wynika z tego, iż do takich zachowań konsumenckich wychowała ich reklama i marketing wszelkich dóbr oraz usług. Tak jak konsumenci sięgają wyłącznie po hamburgery czy pasty do zębów znanych marek, tak samo wyborcy będą wybierać polityków występujących pod znanymi szyldami.

Przeczytaj artykuł o tym, Kim są maślarze i kim są harcerze

Media z jednej strony budują w konsumentach fałszywe przekonania o tym, które partie się liczą, a które nie, kreując tym samym scenę polityczną. Obecnie wmówiły Polakom, że jedynym sporem politycznym jest ten między PO a PiS. Z drugiej strony takie redukowanie rzeczywistości jest nie do uniknięcia. Przy JOW w wyborach startowałoby zapewne około 5000 kandydatów – po kilkunastu z każdego z 460 okręgów. Media nie miałyby ani czasu, ani możliwości, by uczciwie informować o każdym z nich z osobna. Cechą polskiego rynku medialnego jest brak mediów lokalnych oraz to, że Polacy czerpią wizję świata z mediów ogólnopolskich. A nawet jeśli jakieś media lokalne istnieją, są w Polsce własnością niemieckich koncernów. Dominacja mediów ogólnopolskich zawęża spór polityczny do dwóch partii – a więc automatycznie sprzyja liderom dwóch największych ugrupowań, którzy będą zmuszeni sprzedawać swój szyld lokalnym oligarchom.

Szyldy partyjne mogłyby być sprzedawane nie tylko z chciwości, ale i dlatego, że licytacja jest najskuteczniejszą metodą podziału dóbr o ograniczonej ilości. Na licytacji największe szanse mają najbogatsi, bo kampanie w JOW pochłoną mnóstwo pieniędzy. Udostępnienie licencji osobie bez środków doprowadziłoby partię franczyzodawcy do przegranej.

Przykłady z Francji, Wielkiej Brytanii i polskiego Senatu

JOW zapewni monopol we władzy ustawodawczej politykom zaledwie dwóch największych partii, które wcale nie muszą reprezentować większości społeczeństwa. Dotychczasowa ordynacja proporcjonalna sprawiała, że władza ustawodawcza w pewnym stopniu odzwierciedlała preferencje polityczne ogółu wyborców – także tych, którzy głosowali na partie zajmujące dalsze miejsca. Gdyby zniesiono progi wyborcze, Sejm mógłby jeszcze lepiej oddawać poglądy polityczne Polaków. JOW stoi w całkowitej sprzeczności z ideą odzwierciedlania preferencji politycznych Polaków w Sejmie oraz z ideą, by władza reprezentowała wszystkich obywateli. Celem JOW jest zmonopolizowanie Sejmu przez 51 proc. wyborców i pozbawienie 49 proc. Polaków reprezentacji.

Doskonałym przykładem szkodliwości JOW jest sytuacja Frontu Narodowego we Francji. Francuski sejm, czyli Zgromadzenie Narodowe, liczy 577 reprezentantów. Front Narodowy w wyborach z 2012 roku zdobył 13,6 proc. głosów. W wyniku JOW ma 2 posłów. Przy ordynacji proporcjonalnej miałby ich 78. Ponieważ wybory do europarlamentu są proporcjonalne, Front Narodowy – który uzyskał 24,86 proc. głosów – dysponuje 23 mandatami z 74 przypadających Francji.

Podobnie wskutek JOW pozbawiona reprezentacji jest prawicowa Partia Niepodległości Wielkiej Brytanii (UKIP). Dzięki proporcjonalnej ordynacji do europarlamentu UKIP, która zdobyła 26,6 proc. głosów, ma tam 23 europosłów na 73 wybranych przez Brytyjczyków. W wyborach krajowych, przy JOW, UKIP z wynikiem 12,6 proc. wprowadziła tylko jednego posła – gdyby ordynacja była proporcjonalna, miałaby 82 z 650.

W Polsce w jednomandatowych okręgach wyborczych wybierani są senatorowie. Skutkiem JOW jest to, że od 2011 roku w polskim Senacie na 100 senatorów zasiada 63 z PO i 31 z PiS. Nie ma wśród nich żadnych wybitnych liderów – tak samo stanie się w wyborach do Sejmu po wprowadzeniu JOW.

Jan Bodakowski

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Uratował 17 osób z płonącego bloku, sam stracił zdrowie. Rząd zareagował dopiero po reportażu

Ukraińscy żołnierze będą szkolić Polaków w prywatnej akademii dronowej. Drony lecą na Kreml w spocie promocyjnym

Pomysłodawca roku UPA z zakazem wjazdu do Polski. Szeremeta przez 5 lat nie wjedzie do strefy Schengen

8 lat więzienia za śmierć trzech osób. Sebastian Majtczak skazany, ale wyrok budzi oburzenie

Publikujemy nagranie z firmy od surogacji. Płeć dziecka w VIP, dopłata za bliźnięta, Black Friday. Europoseł Śmiszek: „Europa idzie do przodu”.

800 plus bez corocznych wniosków? Tusk ogłasza koniec biurokracji, ale jest haczyk

Żołnierz z ukraińskim obywatelstwem zatrzymany za szpiegostwo. Miał przy sobie telefony, pieczątki i złoto

Ukraińcy wyjeżdżają z Polski? Największy spadek w UE. Ekspert ostrzega przed skutkami dla gospodarki

Inne kategorie

Czytaj także