Zbigniew Żmigrodzki w felietonie „Jesienne niepokoje” z 8 listopada 2017 r. – dwa lata po rozpoczęciu rządów Zjednoczonej Prawicy – bierze na warsztat „pęknięcie” w obozie „dobrej zmiany”. Publicysta punktuje osobliwe zachowania prezydenta Andrzeja Dudy: „ma w swoim otoczeniu jakieś podejrzane figury i nieodpowiednich doradców, ale robi wrażenie, jakby go ktoś ciężko przestraszył”. Autor podnosi trzy hipotezy: „Frau Kanzler” (Angela Merkel), „stare kiejkuty” (Straż Marszałkowska GRU/KGB) czy sławne „Oj, bo powiem?” – nawiązanie do zapowiedzi rewelacji „tajemnic z peerelu”. Żmigrodzki podsumowuje z chłopską ironią, że „od króla Ćwieczka – czyli od Gierka i Tuska – często niewiele się zmieniło”. Felieton wpisuje się w polską konserwatywną dyskusję o kondycji obozu Zjednoczonej Prawicy w kluczowych miesiącach kadencji.
„Dobra zmiana ” nie tylko postępuje zbyt wolno, ale w jej froncie pojawiło się „pęknięcie” w postaci osobliwych zachowań Prezydenta, który nie tylko ma w swoim otoczeniu jakieś podejrzane figury i nieodpowiednich doradców, ale robi wrażenie, jakby go ktoś ciężko przestraszył. Frau Kanzler? „Stare kiejkuty”? A może sławne „Oj, bo powiem?”
Nasze nadzieje na uporządkowanie Polski po rządach marnotrawców i złodziei, których moralność i mentalność najwymowniej ujawniły nagrania w restauracji „Sowa i Przyjaciele”, niestety, maleją. Podobnie, jak zaufanie do sprawcy zamieszania w kwestii likwidacji „państwa prawników”. Rząd i partia, sterujące zmianami, nie tylko się nie śpieszą, ale i popadły, jak się wydaje, w przesadne samozadowolenie. Ani nie ma gwarancji, czy się przejdzie bezproblemowo w następne kadencje, ani (tym bardziej) że się w wyborach samorządowych dotkliwych strat nie poniesie. Nie zrobiono rzeczy najpilniejszych, na które był czas w trzy miesiące po sukcesie wyborczym. Nie zmieniono obsady placówek dyplomatycznych; nie przepędzono szkodników z placówek kultury (to przecież minister Gliński powołał Magdalenę Srokę na dyrektora PISF, aby wspierała antypolskie filmy); nie usytuowano państwa prawa, konserwując „państwo prawników”; nie przywrócono Polsce i nie zdemokratyzowano mediów, do dziś przeważnie lewacko tendencyjnych. Opinię publiczną rażą niezdecydowane działania rządu w wielu sferach życia, nieustające panoszenie Wreszcie upomnienie: nie tylko Warszawa się liczy, ale trzeba zajrzeć w województwa i powiaty, bo centrum jako tako podmieciono, ale „w terenie” od króla Ćwieczka ( czyli od Gierka i Tuska) często niewiele się zmieniło. Ale to pewnie przysłowiowy głos „wołającego na puszczy”…
Wszystkie nasze artykuły z działu Felietony…
Zbigniew Żmigrodzki


