Immunitet poselski miał chronić parlamentarzystów przed represjami za działalność publiczną, tymczasem 21 lutego 2014 r. Sejm nie zgodził się na pociągnięcie do odpowiedzialności posła SLD Ryszarda Zbrzyznego, któremu Prokuratura Rejonowa w Legnicy zarzuca składanie fałszywych zeznań w sprawie kolizji drogowej z udziałem syna. Za wnioskiem głosowało 30 posłów, przeciw było 57, a aż 339 wstrzymało się od głosu. Paweł Siergiejczyk przypomina, co mówi o immunitecie art. 105 Konstytucji RP, i zestawia najbardziej znamienne głosowania: obronę Waldego Dzikowskiego i Małgorzaty Ostrowskiej oskarżonych o przyjęcie łapówek, odmowę uchylenia immunitetu Stefanowi Niesiołowskiemu w sprawie wytoczonej przez Zuzannę Kurtykę oraz zgodę na postawienie przed sądem Antoniego Macierewicza z oskarżenia Marka Dochnala. Pokazuje podwójną moralność Platformy wobec posłów lewicy i prawicy, a na koniec opisuje projekt Twojego Ruchu, który miał zlikwidować immunitety, ale po tygodniu został po cichu wycofany.
Afery
Ostatnie posiedzenie Sejmu, w piątek 21 lutego, zakończyło się wielce charakterystycznym głosowaniem. Oto zdecydowana większość posłów nie dopuściła do pociągnięcia do odpowiedzialności karnej posła Ryszarda Zbrzyznego z SLD, czyli nie zgodziła się na uchylenie mu immunitetu. Za wnioskiem Prokuratury Rejonowej w Legnicy głosowało zaledwie 30 parlamentarzystów, przeciw – 57. Natomiast zdecydowana większość – 339 posłów – wstrzymała się od głosu, a więc de facto poparła Zbrzyznego, gdyż większość niezbędna w takich sprawach wynosi 231 głosów „za”.
Sam poseł – zasiadający na Wiejskiej nieprzerwanie od 1993 r. – jest jedną z najważniejszych postaci w regionie, gdzie głównym pracodawcą jest KGHM. Ten wieloletni członek PZPR od 1991 r. stoi na czele Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego. Nic dziwnego, że o sprawie zrobiło się głośno – tym bardziej, że zarzuty dotyczą wiarygodności polityka, czyli tego, co jest dla niego głównym kapitałem.
Zarzuty prokuratury w Legnicy
Legnicka prokuratura zarzuca Zbrzyznemu składanie fałszywych zeznań. W latach 2010-2012 podczas przesłuchań w Prokuraturach Rejonowych w Lubinie i Legnicy poseł SLD – mimo pouczenia o odpowiedzialności karnej – miał zeznać nieprawdę. Prokuratorzy przesłuchiwali go w sprawie syna, oskarżonego o spowodowanie w maju 2008 r. kolizji drogowej pod wpływem alkoholu. Samochód uczestniczący w zdarzeniu istotnie należał do Zbrzyznego juniora, ale poseł twierdził, że za kierownicą musiał siedzieć kto inny, bo w czasie, kiedy doszło do kolizji, syn przebywał w domu. O tym, że poseł skłamał, mają świadczyć zeznania świadków oraz analiza bilingów telefonicznych.
Zbrzyzny twierdzi, że mówił prawdę, i kwestionuje ustalenia prokuratorów, zarzucając im, że próbują go zniszczyć na polityczne zamówienie. Podczas dyskusji w Sejmie poseł SLD mówi o sobie jako o „króliczku, którego trzeba gonić”. „Dzisiaj tym króliczkiem jestem ja. Jednak nie znaczy to, że jutro króliczkiem nie zostanie któryś z was, siedzących tu w Wysokiej Izbie” – odwoływał się do parlamentarnej solidarności. I apelował: „Brońmy się przed prokuraturami, które realizują swoje polityczne aspiracje, a nie cele, dla których zostały powołane”.
Sprawa ciągnie się już prawie 6 lat i wskutek ostatniej decyzji Sejmu nie ma szans się zakończyć dopóki Zbrzyznego chroni immunitet. A więc także w kolejnych kadencjach – jeśli ponownie zdobędzie on mandat poselski.
Co mówi konstytucja o immunitecie
Piątkowe głosowanie pokazało, że bezkarność parlamentarzystów nadal jest wielką chorobą III RP. Wbrew pozorom, bezkarności tej wcale nie gwarantuje konstytucja, która w artykule 105. mówi co prawda, że „od dnia ogłoszenia wyników wyborów do dnia wygaśnięcia mandatu poseł nie może być pociągnięty bez zgody Sejmu do odpowiedzialności karnej”, ale pierwszy punkt tego artykułu jasno głosi, że „poseł nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za swoją działalność wchodzącą w zakres sprawowania mandatu poselskiego ani w czasie jego trwania, ani po jego wygaśnięciu. Za taką działalność poseł odpowiada wyłącznie przed Sejmem, a w przypadku naruszenia praw osób trzecich może być pociągnięty do odpowiedzialności sądowej tylko za zgodą Sejmu”.
Immunitet ma zatem chronić parlamentarzystę przed potencjalnymi represjami za działalność publiczną, a nie zapewniać możliwość bezkarnego kłamania w zeznaniach, łamania przepisów ruchu drogowego itp. przestępstw, za które zwykłym obywatelom stawia się zarzuty karne.
Przeczytaj również: Rządy aferzystów
Immunitet stosowany wybiórczo
Ale w naszym parlamencie od początku III RP immunitet służy do zasłaniania się w sprawach prawnie i moralnie wątpliwych. W dodatku jest on traktowany bardzo wybiórczo. Z grubsza można powiedzieć, że politycy PO i SLD mają więcej „szczęścia” niż posłowie prawicy. Wystarczy przypomnieć kilka najbardziej znamiennych głosowań:
– 26 stycznia 2007 r. Sejm głosami PO, SLD, PSL i Samoobrony nie zgodził się na uchylenie immunitetu posła Platformy Waldego Dzikowskiego, który został oskarżony o przyjęcie łapówki od jednego z przedsiębiorców jako wójt gminy Tarnowo Podgórne. Prokuratura umorzyła więc postępowanie wobec niego, natomiast skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko jego współpracownikom z gminy. W ten sposób Dzikowski – który do dziś zasiada w Sejmie – ciągle pozostaje bezkarny.
– 30 marca 2007 r. Sejm głosami PO, SLD oraz częściowo PSL i Samoobrony nie zgodził się na uchylenie immunitetu posłanki SLD Małgorzaty Ostrowskiej, która została oskarżona o przyjęcie łapówki od jednego z baronów mafii paliwowej. Pół roku później Ostrowska przegrała wybory i straciła immunitet, dzięki czemu prokuratura mogła jej postawić zarzuty, z których zresztą po kilku latach oczyścił ją sąd.
– 22 lutego 2013 r. Sejm głosami PO, PSL i SLD nie zgodził się na uchylenie immunitetu posła Platformy Stefana Niesiołowskiego, który został oskarżony przez Zuzannę Kurtykę, wdowę po prezesie IPN, o to, że w jednej z telewizji powiedział, iż rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej powinny z własnej kieszeni pokryć koszty ekshumacji ciał swoich bliskich. Kurtyka uznała, że Niesiołowski naruszył jej dobra osobiste, bo o ekshumacji zdecydowała prokuratura wojskowa, mimo sprzeciwu rodziny. To oczywiście nie jedyny przykład kłamliwych i chamskich wypowiedzi polityka PO, ale w tym przypadku większość sejmowa dała oficjalne przyzwolenie na bezkarność Niesiołowskiego.

– 23 listopada 2012 r. Sejm głosami PO, Ruchu Palikota i SLD zgodził się na uchylenie immunitetu posła PiS Antoniego Macierewicza, który został oskarżony przez znanego lobbystę Marka Dochnala o to, że w jednej z telewizji powiedział, iż „twórcą i opiekunem” Dochnala był gen. Gromosław Czempiński oraz że Dochnal posiadał kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi. Kilka miesięcy później sąd jeszcze przed rozpoczęciem procesu umorzył sprawę, uznając, że słowa Macierewicza nie zawierały znamion przestępstwa.
– W kilku innych przypadkach oskarżeń wysuwanych pod adresem posłów PiS Sejm nie zgodził się na uchylenie immunitetu, ale uczynił to wbrew stanowisku PO – zwykle przeważało odmienne stanowisko PSL. Tak było w przypadku posłów Ludwika Dorna (głosowanie 30 maja 2008 r.), Tomasza Górskiego (25 marca 2011 r.) i Stanisława Pięty (14 września 2012 r.). A zatem w Platformie panuje podwójna moralność: bronimy swoich oraz kolegów z lewicy, natomiast posłom z prawej strony immunitet nie przysługuje.
Projekt likwidacji immunitetów
Jednak sprawa Ryszarda Zbrzyznego pokazuje, że wszystkie partie w Sejmie godzą się na bezkarność parlamentarzystów – i to przy oskarżeniach ewidentnie kryminalnych, a nie politycznych. Oczywiście wielu posłów boi się opinii publicznej i sami rezygnują z immunitetu. Ale ten „parasol ochronny” ciągle stanowi formę ucieczki przed odpowiedzialnością dla polityków, dlatego nic nie wskazuje, by miał zostać zniesiony.
Co prawda w styczniu br. klub Twojego Ruchu wniósł projekt zmiany konstytucji, likwidujący immunitety nie tylko parlamentarne, ale i sędziowskie (a także prezesa NIK i rzecznika praw obywatelskich), jednak już po tygodniu został po cichu wycofany przez wnioskodawców. Trudno o lepszy komentarz…
Paweł Siergiejczyk
ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Pawła Siergiejczyka pt. „Bezkarność ponad podziałami” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 10 (957) z dnia 4 marca 2014 roku, s. 1, 8. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Paweł Siergiejczyk / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 10 (957)/2014, s. 1, 8.





