Cisza wyborcza, czyli kurs długopisów  

2 min. czytania

Redakcja

27 czerwca 2020 r.

2 min. czytania

Redakcja

27 czerwca 2020 r.

Przyzwyczailiśmy się do ciszy wyborczej tak samo jak do innych głupotek narzucanych nam przez państwo. Traktujemy ją identycznie jak zagrożenie karą dla tych, którzy głośno przedstawią tezę, że zioła leczą (naprawdę to jest w Polsce przestępstwo, proszę sprawdzić!). Koncepcja jest następująca: jesteśmy tak podatni na sugestie, że nie można dopuścić do namawiania nas na określone głosowanie tuż przed wyborami, ale równocześnie nasz rozum regeneruje się relatywnie szybko: wystarczy doba oddechu od kampanii wyborczej. 

Najlepsze jest to, że cisza wyborcza to – podobnie jak rzekoma konieczność szczepienia wszystkich dzieciaków tuż po urodzeniu – nasza rodzima specyfika. W normalniejszych nieco krajach, takich jak choćby Stany Zjednoczone czy Niemcy – nie ma żadnej ciszy wyborczej. W 1992 roku Sąd Najwyższy USA orzekł, że faktycznie nie powinno się agitować w samej komisji wyborczej, ale tuż za jej progiem – proszę bardzo! Podobnie to działa m.in. w Wielkiej Brytanii, Danii, Finlandii, Irlandii, Estonii, Portugalii, Słowacji, Austrii, Szwecji, Holandii, Belgii i wielu innych krajach. Ale my nie możemy wzorować się na tak ułomnych demokracjach, gdzie debata trwa do chwili, gdy karta z krzyżykiem wpada do urny. My idziemy drogą takich potęg demokracji jak Honduras, Nikaragua, Brazylia, Egipt, Chiny i Meksyk. 

Najgorsze jest to, że sami się nakręcamy. My media i my obywatele. Bo gdyby czytać dosłownie i nie wpadać w paranoję, to cisza wyborcza oznacza zakaz agitacji. Czy agitacją jest podawanie konkretnych informacji na temat kandydatów? Moim zdaniem nie jest. Nie namawiam do głosowania na Kowalskiego, mówię tylko, że Iksiński nigdy uczciwie nie pracował, a Nowak miał zarzuty korupcyjne. A informacja, że będę głosował na Kowalskiego, to agitacja, czy informacja? 

Oczywiście Polacy sobie radzą. Jutro na bank pojawią się w przestrzeni publicznej notowania „długopisów” i statystyki wyborców bez butów. Tylko po co? Może byśmy wreszcie zaczęli traktować się poważnie? Mam prawo decydować o tym, kto będzie głową państwa, ale jestem tak chwiejny, że ulotka czy nowy plakat (nowy, bo wczorajszy przestaje działać o północy!) zmieni moje poglądy i decyzje? 

Czytaj więcej w dziale Polska…

Paweł Skutecki

Felietony i komentarze nie zawsze odzwierciedlają poglądy i opinie redakcji

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

„Babcia Kasia” prawomocnie skazana za przemoc wobec działaczki pro-life. Kim jest Katarzyna Augustynek?

Alarm w szkole? Rodzice nie odbiorą dzieci. Nowe wytyczne MSWiA dla szkół i przedszkoli

Kosiniak-Kamysz znowu zapowiada Dron Legion. „Zgłaszajcie się już niedługo”

Awantura przed Trybunałem Konstytucyjnym – ostry spór Tuska z Nawrockim

Kontrola plecaków w szkołach? Pomysł MEN spotkał się z ostrą krytyką. Szef policji: „Pokaż, co masz”

Rząd tworzy listę leków na czas wojny. Eksperci alarmują: zapasów i tak brakuje

Podpalenie stacji Starlink. Zatrzymano trzy osoby w Niemczech, w tle rosyjskie służby

Milionowe straty i przepłacone remonty – porażający audyt w Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej

Inne kategorie

Czytaj także