Tusk straszy Polexitem. Co Kaczyński naprawdę powiedział o wyjściu z UE?

5 min. czytania

Filip Dzięciołowski

30 października 2026 r.

Polexit

5 min. czytania

Filip Dzięciołowski

30 października 2026 r.

Donald Tusk ogłosił, że wybory parlamentarne w 2027 r. będą „wstępem do referendum” w sprawie obecności Polski w Unii Europejskiej. Pretekstem stały się słowa Jarosława Kaczyńskiego z Forum w Krynicy, który jako jeden ze sposobów nacisku na Brukselę wymienił rozpoczęcie rokowań o wyjściu z UE. Premier od razu zaczął mówić o Polexicie i „partiach prorosyjskich”. Kaczyński w odpowiedzi stwierdził, że Unia jest potrzebna, ale wymaga gruntownej reformy, a politycy prawicy zgodnie zapewniają, że wyjścia z UE nie planują.

Co Kaczyński powiedział o wyjściu z Unii

Prezes PiS podczas swojego wystąpienia na Forum w Krynicy mówił o przyszłości Unii Europejskiej. Kaczyński przedstawił kilka sposobów, które jego zdaniem mogłyby wymusić wprowadzenie odpowiednich zmian w działaniu tej wspólnoty. Wymienił m.in. wpływanie na opinię publiczną, blokowanie decyzji przez państwa, które reprezentują ponad 35 proc. ludności Unii, a także nowy traktat, który wszedłby w życie z opóźnieniem. Zaproponował też, by Komisja Europejska została zastąpiona przez Radę Europejską.

Dopiero na końcu, jako ostateczność, Kaczyński wspomniał o przepisach pozwalających wystąpić z Unii.

Są w końcowych przepisach Traktatu o Unii Europejskiej i o funkcjonowaniu Unii Europejskiej przepisy mówiące o tym, na jakich zasadach państwo może wyjść z Unii Europejskiej. To wszystko zaczyna się od rokowań i po prostu zacząć te rokowania. Twarda metoda, ryzykowna, ale jest naprawdę tak bardzo źle, że warto zastosować i taką metodę, jeśli by te inne nie dały rezultatu.

Jarosław Kaczyński, prezes PiS, Forum w Krynicy, 28 października 2026 r.

Te słowa momentalnie podłapał Tusk, który od razu przeszedł do głoszenia narracji, jakoby prawica próbowała doprowadzić do wyjścia Polski z UE. Zauważmy, że Kaczyński wyraźnie zastrzegł jednak, że byłaby to ostateczność, po którą sięgnąłby dopiero wtedy, gdyby inne metody zawiodły. O tym jednak premier już tak chętnie nie wspomniał.

Tusk: wybory w 2027 r. „wstępem do referendum”

Tusk w swoim pierwszym wpisie na X odnośnie tego tematu stwierdził, że Kaczyński „ogłosił właśnie, że Polska powinna zacząć rokowania o warunkach wyjścia z Unii Europejskiej”. Niedługo potem opublikował nagranie, w którym zrobił z tej wypowiedzi główny temat przyszłorocznej kampanii.

Tusk ironizował, że „bezcenne są te chwile szczerości Jarosława Kaczyńskiego”. Ostrzegał, że w razie zwycięstwa prawicy „partie prorosyjskie, politycy jawnie prorosyjscy, zyskają przewagę”. Nawiązywał do brexitu, wyliczał, ile unijnych pieniędzy trafiło do Polski od 2004 r. i przekonywał, że wyjście z UE byłoby „jednym z największych prezentów” dla Moskwy.

Wybory za rok, te w 2027, będą wstępem do referendum.

Donald Tusk, premier, nagranie opublikowane na X, 29 października 2026 r.

Nie powinno to raczej dziwić, że nie tylko Tusk zaczął szerzyć w mediach propagandę strachu, że zwycięstwo prawicy byłoby równoznaczne z wyjściem Polski z Unii. Szef MSZ Radosław Sikorski napisał na X: „A więc jednak chcą #Polexit”. Aby podsycić niepokój w społeczeństwie zaczął mówić o granicach celnych z naszymi sąsiadami, kontrolach paszportowych na lotniskach i końcu dopłat dla rolników.

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty stwierdził natomiast, że „Nawrocki oswaja prorosyjskiego Brauna, a Kaczyński – temat wyjścia Polski z Unii Europejskiej”. – Oni idą na Wschód. My zostajemy – dodał.

Kaczyński: „Tusk jak zwykle kłamie”

Prezes PiS odpowiedział premierowi na X. Zarzucił mu kłamstwo i przekonywał, że to właśnie Tusk odpowiada za obecny kryzys Unii.

Tusk jak zwykle kłamie. Najwyraźniej wychodzi z założenia, że dzień bez kłamstwa jest dniem straconym. Unia Europejska jest potrzebna, ale wymaga gruntownej reformy. Kryzys i zapaść w jej obecnym kształcie to efekt rządów Merkel i jednego z jej pomocników, Tuska.

Jarosław Kaczyński, prezes PiS, wpis na X, 29 października 2026 r.

Kaczyński wskazał również, czego by oczekiwał od Unii. Wskazał na niższe ceny energii, zwiększenie bezpieczeństwa, odpowiedzialną politykę migracyjną oraz ambitną politykę gospodarczą i rolną „bez zbędnej biurokracji”. Dodał, że Tusk broni układu, „którego sam był beneficjentem jako szef Rady Europejskiej”.

Prawica: reforma tak, Polexit nie

Polska prawica zdecydowanie podchodzi bardziej krytycznie do działań Brukseli niż politycy z lewej strony, ale czy faktycznie jest za tym, aby opuścić tę wspólnotę? Przemysław Czarnek z PiS mówił w czwartek, że „Prawo i Sprawiedliwość nie planuje wyjścia z Unii Europejskiej”. Jak podkreślał, jego partii chodzi o to, by polscy przedsiębiorcy mogli dalej konkurować, „tylko na dużo lepszych zasadach”. Także były premier, Mateusz Morawiecki, który dziś tworzy wraz z grupą byłych posłów PiS nowe ugrupowanie Rozwój Plus, zapewnił, że jego środowisko jest „zdecydowanym zwolennikiem obecności Polski w Unii Europejskiej”.

Słów prezesa PiS bronił szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. W rozmowie z Polsat News mówił, że wypowiedź szefa Nowogrodzkiej została wyrwana z kontekstu, bowiem Kaczyński opisywał jedynie mechanizmy nacisku, które mają skłonić Brukselę do reform. Zdaniem samego Boguckiego Unia faktycznie „wymaga sanacji, wymaga naprawy”. Jako przykład polityki, którą należałoby zmienić, wskazał politykę klimatyczną, Zielony Ład i umowę z Mercosur.

To, co ja mówię, nie jest antyunijne.

Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta, Polsat News, 29 października 2026 r.

Jak pisaliśmy już wyżej, krytyka unijnych przepisów przez prawicę nie jest niczym nowym. Dotyczy m.in. Zielonego Ładu, umowy z Mercosur, którą krytykują polscy rolnicy, paktu migracyjnego czy regulacji odbieranych jako absurdalne, jak obowiązek przytwierdzania nakrętek do plastikowych butelek, obowiązujący od lipca 2024 r.

Rosja to stały element odpowiedzi koalicji

Warto zauważyć, że rząd Tuska oraz kierowana przez niego koalicja regularnie powtarza ten sam motyw. Premier mówi o „partiach prorosyjskich” i „prezencie dla Moskwy”, Czarzasty o tym, że politycy prawicy „idą na Wschód”, a Sikorski o Polexicie, choć tak naprawdę żaden polityk PiS nie zapowiedział złożenia wniosku o wyjście z UE. Do wyborów parlamentarnych pozostał rok, a Tusk sam zapowiada, że chce z nich zrobić głosowanie nad obecnością Polski w Unii. W referendum akcesyjnym w 2003 r. za wejściem Polski do Unii głosowało 77,45 proc. uczestników, przy frekwencji 58,85 proc. Od tamtej pory żadna z partii, które rządziły Polską, nie złożyła wniosku o wystąpienie z UE.

Źródła: Rzeczpospolita, TVN24. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Prokuratura chce postawić zarzuty Kłeczkowi. „Nie przypominam sobie takiej sytuacji”

Kwalifikacja wojskowa 2027. Wojsko wezwie 245 tys. osób, w tym również kobiety

Zamrożą ci majątek bez wyroku sądu? Oto, co naprawdę jest w druku 3003

3 na 4 osoby oblały egzamin notarialny. Trudny poziom czy słabi aplikanci?

Polska odda Ukrainie dwa myśliwce MiG-29. A co z dronami?

Nawrocki zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Chodzi o bazę USA

Centrum serwisowe rakiet Patriot powstanie u nas. Polska ograła nie tylko Niemców

Sukces Prezydenta Nawrockiego w starciu z Onetem. Sąd przychylił się do wniosku jego pełnomocnika

Inne kategorie

Czytaj także