Moskwa wstrzymała przewóz ładunków przez kluczowe przejście kolejowe, którym do Polski płynie węgiel z Kazachstanu. Kreml podjął tę decyzję tuż przed sezonem grzewczym. A to właśnie z tego kraju pochodzi ok. 62 proc. importowanego przez nas węgla energetycznego. Rząd zapewnia, że opału nie zabraknie. Sprzedawcy węgla jednak ostrzegają, że nawet krótka blokada może oznaczać tygodnie opóźnień i znacznie wyższe ceny na składach.
Co dokładnie zablokowała Rosja?
3 października moskiewska Rada ds. Transportu Kolejowego Wspólnoty Niepodległych Państw rozesłała do kolei kilku byłych republik ZSRR pismo z informacją o tzw. zakazie konwencyjnym. Koleje Rosyjskie zawnioskowały, aby od 8 do 17 października wstrzymać przewóz wszystkich ładunków i pustych wagonów, które miały przejeżdżać przez znajdujące się na granicy rosyjsko-białoruskiej przejście Krasnoje. Nie podano oficjalnej przyczyny tej decyzji.
Warto wyjaśnić, czym natomiast jest sam zakaz konwencyjny. Chodzi o czasowe wstrzymanie przyjmowania przesyłek na określonym kierunku, stosowane na kolejach o rozstawie 1520 mm. Formalnie wprowadza się go wtedy, gdy infrastruktura odbierająca nie jest w stanie przyjąć kierowanego do niej potoku wagonów. W praktyce oznacza to, że stacje nadania nie przyjmują objętych ładunków, a składy będące już w drodze są zatrzymywane na stacjach pośrednich.
Problem polega na tym, że tą trasą jest transportowana naprawdę duża część węgla, która jedzie z Kazachstanu do Polski. Takie pociągi przejeżdżają przez Rosję i Białoruś, a na granicy, m.in. w Brześciu, Bruzgach i Swisłoczy, węgiel jest przeładowywany do polskich wagonów. Część kazachskiego surowca trafia do nas także drogą morską przez rosyjskie porty bałtyckie, np. Ust-Ługę. Jest to możliwe dzięki wyjątkom od narzucanych na Kreml sankcji. Najnowsza blokada uderza więc przede wszystkim w lądowy korytarz przez Białoruś. Informację o blokadzie jako pierwsza nagłośniła Polska Izba Gospodarcza Sprzedawców Węgla (PIGSW), która dysponuje kopią rosyjskiego dokumentu.
Dlaczego kazachski węgiel jest tak ważny dla Polski?
Od momentu wybuchu wojny na Ukrainie w 2022 roku Polska nie kupuje już węgla z Rosji. Lukę po nim w dużej mierze wypełnił Kazachstan. W pierwszym półroczu 2026 roku do Polski trafiło stamtąd blisko 1,9 mln ton węgla, czyli ok. 62 proc. całego importu węgla energetycznego, który wyniósł 3,06 mln ton. Import wzrósł przy tym o 168 proc. w porównaniu z rokiem wcześniejszym.
Kazachski węgiel trafia przede wszystkim do prywatnych składów opału, z których korzystają przede wszystkim gospodarstwa domowe. Chodzi o tzw. grube sortymenty, czyli orzech, kostkę i groszek, którymi pali się w domowych piecach. Wydobycie takiego węgla przez polskie kopalnie jest znacznie mniejsze, niż wynosi aktualne zapotrzebowanie.
Czy blokada potrwa dłużej niż 10 dni?
Formalnie zakaz kończy się 17 października i na razie nie ma żadnych potwierdzonych informacji o jego przedłużeniu. Sprzedawcy węgla przekonują jednak, że skutki i tak będą odczuwalne znacznie dłużej. Po zniesieniu blokady zatrzymane składy zaczną rywalizować o przepustowość z nowymi transportami, a puste wagony nie wrócą od razu do Kazachstanu pod załadunek. Największym problemem nie jest w tym przypadku dziesięciodniowa przerwa, ale wynikające z niej zatory, które mogą pojawić się po 17 października.
„Dziesięć dni bez nadań nie oznacza dziesięciodniowego opóźnienia”
– Łukasz Horbacz, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Sprzedawców Węgla
PIGSW przypomina też, że już w 2025 roku podobne ograniczenia dla kazachskiego węgla w rosyjskim porcie Ust-Ługa były przedłużane, a taka sytuacja nie raz się powtarzała. Kolejne komplikacje wynikają również z tego, że przeładunki w rosyjskich portach czarnomorskich niemal ustały po lipcowych atakach, a od września rosyjskie koleje mają udzielać pierwszeństwa ładunkom rolnym.
Co na to polski rząd?
Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun przekonywał w rozmowie z Zero.pl, że resort „robi wszystko”, by w sezonie grzewczym nie było problemów z dostępnością węgla. Jak mówił, nie ma na razie potwierdzonych informacji, żeby Moskwa zamierzała przedłużyć blokadę. Spółki państwowe nie zgłaszają na razie poważnych problemów, a Węglokoks sprowadził niedawno dwa statki z węglem z Kolumbii.
W podobnym tonie wypowiada się także minister energii Miłosz Motyka. Podczas wtorkowej konferencji w Sejmie przekonywał, że wydobycie węgla w tym roku znacznie wzrosło, a żadna ze spółek nie odnotowała braków na swoich składach. Ostrzeżenia ze strony opozycji nazwał natomiast „retoryką polityczną, bo żadnego problemu nie będzie”.
Minister Balczun przyznał jednak, że nie chce popadać w nadmierną pewność siebie, ponieważ „rzeczywistość czasem zaskakuje”. Opozycja jest znacznie mniej optymistycznie nastawiona do obecnej sytuacji. Przemysław Czarnek ostrzegał, że węgla może zabraknąć, a ceny opału mocno rosną.
Czy węgla w Polsce może zabraknąć?
Niepokój w kwestii zapasów węgla podbija również kwestia krajowych zasobów. Według PIGSW zwały węgla przy polskich kopalniach wynosiły pod koniec czerwca 2026 roku 3,1 mln ton, czyli o 41 proc. mniej niż rok wcześniej. Chodzi o to, że poprzednia zima była mroźna i mocno je uszczupliła, a wysokie ceny gazu, wynikające z wojny na Bliskim Wschodzie, zwiększają popyt na węgiel na całym świecie.
Rada ds. Energii i Zasobów Naturalnych przy Prezydencie RP szacuje, że w sezonie 2026/2027 luka między zapotrzebowaniem na węgiel opałowy a jego dostępnością może przekroczyć 1,5 mln ton. W zależności od scenariusza może wynieść nawet od 1,3 do 2,1 mln ton. Rada zastrzega, że nie jest to potwierdzona skala niedoboru, bowiem ostateczny bilans będzie zależał od zapasów, dostaw pod koniec roku i pogody.
Prezes Polskiej Grupy Górniczej Łukasz Deja już we wrześniu alarmował, że zwały przy kopalniach spółki, które w grudniu 2025 roku przekraczały 2 mln ton, do końca tego roku spadną praktycznie do zera. Równocześnie kolejne kopalnie są wygaszane w ramach transformacji energetycznej.
Klienci składów węgla już teraz odczuwają skutki napiętej sytuacji. Ceny opału są wyższe niż przed rokiem, a terminy dostaw się wydłużają. O tym, ile kosztuje tona węgla i gdzie można go kupić najtaniej, pisaliśmy w tym artykule. Jeśli zima okaże się mroźna, a tranzyt przez Rosję i Białoruś znów zostanie zablokowany, zapewnienia rządu, że sytuacja jest pod kontrolą, mogą zostać szybko zweryfikowane.





