Popularna lewicowa aktywistka, znana jako „Babcia Kasia”, została prawomocnie skazana. Kobieta odpowiadała przed sądem za naruszenie nietykalności nastoletniej wolontariuszki. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił apelację obrony i utrzymał wyrok grzywny. To kolejny już wyrok na liście spraw sądowych przeciwko jednej z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Strajku Kobiet.
Za co skazano „Babcię Kasię”?
Katarzyna Augustynek, szerzej znana jako „Babcia Kasia”, tym razem nie wyszła z sądu z tarczą. 9 października 2026 r. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił w całości apelację jej obrony i utrzymał wyrok z marca br. Aktywistka musi zapłacić 500 zł grzywny, zwrócić pokrzywdzonej 300 zł kosztów procesu i dołożyć 80 zł na rzecz Skarbu Państwa. Wyrok jest prawomocny.
Sprawa sięga 22 czerwca 2022 roku. Tego dnia Sejm zajmował się obywatelskim projektem „Legalna Aborcja”, a przed budynkiem parlamentu Fundacja Życie i Rodzina zorganizowała pikietę w obronie życia. Według fundacji Katarzyna Augustynek w tym czasie była na miejscu i zaatakowała słownie oraz fizycznie nastoletnią wolontariuszkę z warszawskiego oddziału. Obrzucała ją wulgaryzmami, m.in. nazywając ją „śmieciarą” (to było najłagodniejsze z określeń) i nakleiła jej na plecy proaborcyjną wlepkę.
Całe zdarzenie zarejestrowała kamera. Na rozstrzygnięcie trzeba było czekać prawie cztery lata. 31 marca 2026 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał Augustynek za winną znieważenia wolontariuszki i naruszenia jej nietykalności cielesnej. Obrona próbowała jeszcze walczyć w apelacji, jednakże bez skutku.
Kim jest Katarzyna Augustynek?
Katarzyna Augustynek to warszawska emerytka i lewicowa aktywistka. Z wykształcenia jest prawniczką, przez lata pracowała jako lektorka języka angielskiego i hiszpańskiego. Ogólnopolską rozpoznawalność zyskała jesienią 2020 roku, podczas protestów Strajku Kobiet po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej. Babcia Kasia stała się wtedy, obok Marty Lempart, jedną z ikon tych manifestacji.
Od tamtej pory pojawia się na niemal każdym lewicowym proteście w stolicy: od manifestacji przeciwko rządom PiS, przez marsze LGBT, aż po blokady dróg organizowane przez Ostatnie Pokolenie. Często występuje owinięta tęczową flagą. Znana jest też z ostrego, wulgarnego języka i konfrontacji z policją oraz przeciwnikami politycznymi, m.in. z Robertem Bąkiewiczem.
Skąd pseudonim „Babcia Kasia”?
Pseudonim przylgnął do Augustynek w czasie wspomnianych protestów w 2020 roku. Chodziło dokładnie o jej zaangażowanie w inicjatywę „Polskie Babcie”, która skupiała starsze kobiety protestujące przeciwko ówczesnej władzy. Paradoksalnie sama aktywistka nie jest babcią. W wywiadach wielokrotnie mówiła, że nie ma ani dzieci, ani wnuków.
Za co wcześniej skazywano „Babcię Kasię”?
Najnowszy wyrok to tylko jeden z wielu, który został wydany przeciwko Augustynek. Kobieta miała na koncie co najmniej kilkanaście aktów oskarżenia, głównie za agresję słowną i fizyczną wobec policjantów. Najgłośniejsze sprawy to:
- ugryzienie działacza pro-life – 1 maja 2022 roku na placu Zamkowym w Warszawie ugryzła i znieważyła wolontariusza Fundacji Pro-Prawo do Życia. Sąd I instancji skazał ją na 10 miesięcy ograniczenia wolności, 3 tys. zł nawiązki i koszty. Sąd Okręgowy złagodził karę do 4 miesięcy ograniczenia wolności z 20 godzinami prac społecznych miesięcznie. Ten wyrok również jest prawomocny,
- uderzenie policjanta drzewcem flagi – za incydent ze stycznia 2021 roku sąd w 2023 roku ukarał ją grzywną 500 zł i nakazał zapłacić funkcjonariuszowi 300 zł. Ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro krytykował łagodność tego wyroku,
- inne sprawy z udziałem policji – w kolejnych latach sądy wymierzały jej m.in. prace społeczne i grzywny za naruszenie nietykalności funkcjonariuszy.




