Po atakach nożowników w szkołach rząd chce dać dyrektorom prawo do odbierania uczniom niebezpiecznych przedmiotów. Komendant główny policji zaproponował również, aby każdy uczeń przed wejściem do szkoły pokazywał, co ma w plecaku. Minister edukacji Barbara Nowacka jest przeciwna wprowadzaniu bramek w szkołach, a nauczycielski związek ostrzega, że nowe obowiązki spadną na i tak przeciążonych dyrektorów.
Rząd chce kontroli w szkołach
Ostatnie tragiczne wydarzenia związane z atakami nożowników w polskich szkołach stały się powodem do dyskusji dotyczącej zaostrzenia kontroli przeprowadzonych wśród uczniów. Na razie policja wzmocniła swoje patrole wokół placówek, ale nie wszyscy są zgodni w tym, że taka forma prewencji jest wystarczająca. Rząd zapowiedział już zmiany w przepisach, które mają dać szkołom więcej narzędzi do zapewnienia uczniom bezpieczeństwa. Nie wszyscy są jednak przychylnie nastawieni do proponowanych rozwiązań (o tym piszemy nieco niżej).
Najwięcej krytyki zebrały jednak słowa komendanta głównego policji gen. insp. Marka Boronia. Podczas wtorkowej rozmowy z RMF FM mundurowy stwierdził, że skoro wnoszenie niebezpiecznych przedmiotów do szkoły jest zakazane, to uczniowie na wejściu powinni pokazywać, co mają przy sobie.
„Nie możemy się godzić na to, żeby osoby młode wnosiły do szkół przedmioty niebezpieczne. To jest zakazane. W związku z tym, jeżeli coś jest zakazane, musimy zażądać od młodych ludzi, aby pokazywali, co mają przy sobie. Chcesz wejść do szkoły? Pokaż, że nie wnosisz przedmiotów, które mogą stwarzać zagrożenie”
– gen. insp. Marek Boroń, komendant główny policji, w RMF FM
Boroń domaga się jasnych wytycznych w sprawie kontroli plecaków. Jego zdaniem szkoły mogą robić to na różne sposoby, np. przez ochronę lub bramki. Zapewnił, że policja będzie wspierać placówki edukacyjne tak długo, jak będzie to potrzebne. Zaznaczył jednak, że za bezpieczeństwo uczniów odpowiadają jednak przede wszystkim dyrektorzy.
Jakie zmiany planuje MEN w kwestii kontroli uczniów?
Ministerstwo Edukacji Narodowej już teraz pracuje nad zmianami w przepisach. Najważniejsza z nich ma dać dyrektorom szkół możliwość odbierania uczniom przedmiotów, które mogą, ale nie muszą być niebezpieczne. Chodzi o takie sprzęty, jak śrubokręt czy młotek. Według obowiązującego prawa dziś mogą zrobić jedynie policjanci lub inne służby.
Szefowa MEN Barbara Nowacka jest przeciwna pomysłowi wprowadzenia bramek bezpieczeństwa we wszystkich szkołach. Jej zdaniem taki obowiązek mógłby oznaczać „kompletny paraliż szkoły”.
„Szkoły są miejscem zaufania publicznego i tu trzeba edukować, a nie stawiać urządzenia, które tylko uspokoją nasze sumienia”
– Barbara Nowacka, ministra edukacji
Nowacka wskazała inne rozwiązanie. Według niej dobrym rozwiązaniem byłyby zamki w drzwiach klas, które pozwoliłyby zablokować salę od środka w razie ataku. Nowacka podkreśliła jednak, że taka blokada nie powinna być ogólnodostępna.
Warto zauważyć, że jeszcze kilka dni wcześniej Nowacka przekonywała, że problem leży po stronie prezydenta. 9 października napisała na X, że Karol Nawrocki zawetował ustawę o prawach i obowiązkach ucznia, która dawała szkołom możliwość odbierania niebezpiecznych przedmiotów.
Poseł PiS Janusz Cieszyński odpowiedział jej, że do odebrania dziecku noża nie potrzeba ustawy.
„Barbara Nowacka próbuje nas przekonać, że do odebrania dziecku noża potrzebna jest ustawa. Niestety Barbara Nowacka nie jest trollicą z Silnych Razem tylko ministrem edukacji, który odpowiada za bezpieczeństwo i przyszłość młodych ludzi”
– Janusz Cieszyński, poseł PiS, na X
Czy nauczyciel może dziś przeszukać plecak ucznia?
Według obowiązujących aktualnie przepisów nauczyciel nie może przeszukać plecaka ucznia wbrew jego woli. Prawo nie daje nauczycielom ani dyrektorom prawa do przymusowego przeszukania plecaka, ubrania czy szafki ucznia. Mogą jedynie poprosić ucznia, by dobrowolnie pokazał, co ma w plecaku, najlepiej w obecności świadka. Jeśli uczeń jednak odmówi albo zagrożenie jest poważne, szkoła musi wezwać policję. Nauczyciel, który przeszukałby rzeczy ucznia na własną rękę, naraża się na zarzut naruszenia dóbr osobistych lub na postępowanie dyscyplinarne. Właśnie z tego też powodu dyrektorzy domagają się jasnych przepisów.
Dlaczego ZNP krytykuje pomysł?
Najnowszy pomysł rządu nie zdobył również aprobaty ze strony Związku Nauczycielstwa Polskiego. Prezes ZNP Sławomir Broniarz w rozmowie z „Faktem” zwrócił uwagę, że dyrektor jest jeden, a uczniów w szkole jest 200, 300, a nawet tysiąc. Pytał o to, kto będzie interweniował w momencie, gdy dyrektora nie będzie na miejscu. Jego zdaniem kontrole mogą narazić szkoły na konflikty z rodzicami, a sam pomysł nie rozwiąże problemu.
„Chcemy jako nauczyciele wiedzieć, jaki jest zakres naszego działania, co możemy w danej sytuacji zrobić”
– Sławomir Broniarz, prezes ZNP, w rozmowie z „Faktem”
W rozmowie z RMF FM Broniarz dodał, że nauczyciele są już mocno przeciążeni obowiązkami. Jego zdaniem plecaki powinna sprawdzać ochrona, a samorządy powinny rozważyć zatrudnienie dodatkowych osób, które zajmowałyby się wyłącznie bezpieczeństwem.
Czy kontrola plecaków rozwiąże problem?
Krytycy nowych rozwiązań zwracają uwagę, że kontrola plecaków to walka ze skutkami, a nie z przyczynami. Wskazuje się tutaj na problemy młodzieży ze zdrowiem psychicznym, brutalne treści w internecie i słabnący autorytet szkoły. Część polityków przekonuje także, że MEN szuka rozwiązań doraźnych zamiast zająć się wychowaniem. Projekt zmian w przepisach ma zostać przedstawiony w najbliższych dniach. Wtedy okaże się, czy dyrektorzy dostaną realne narzędzia, czy tylko kolejne obowiązki.




