Nowe maskotki „salonu”. Kto przejmie Polskę po ojcach założycielach III RP?

4 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

25 marca 2014 r.

Salonowy fotel, kwartalnik i mikrofony, ilustracja do felietonu o Leszku Jażdżewskim i nowych maskotkach „salonu”

4 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

25 marca 2014 r.

Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny łódzkiego kwartalnika „Liberté!”, w marcu 2014 r. kreowany był przez największe gazety na bohatera, bo złożył do prokuratury doniesienie w sprawie dotacji Ministerstwa Kultury dla Świątyni Opatrzności Bożej. Paweł Siergiejczyk w rubryce „Prosto z mostu” przypomina, że „Wyborcza” nazywała go liberalną wersją Sławomira Sierakowskiego, a rada patronacka jego pisma skupia znane nazwiska elit III RP. Przywołuje też samotną akcję Jażdżewskiego z grudnia 2012 r. przeciwko manifestacji narodowców w Łodzi. Szerzej pisze o pokoleniu następców, które Michnik, Smolar, Kuroń, Geremek i Balcerowicz wychowali w mediach, fundacjach i instytucjach, dobrze opłacanym stypendiami i grantami. Ostrzega, że te nowe maskotki liberalno-lewicowego „salonu” za kilkanaście lat mogą nadawać ton ministerstwom i stacjom telewizyjnym, jeśli nie nastąpi prawdziwa zmiana.

Prosto z mostu

Kim jest Leszek Jażdżewski? Czytelnicy „Naszej Polski” mogą tego jeszcze nie wiedzieć, ale czytelnicy „Gazety Wyborczej” czy „Polityki” – z pewnością już wiedzą. „Jest liberalną wersją lewicowego Sławomira Sierakowskiego – młodzi, rozchwytywani przez media, w konflikcie z politycznymi elitami” – pisze o Jażdżewskim „Wyborcza”. Jedna poprawka: z tym konfliktem z elitami to gruba przesada. W tej samej gazecie można wyczytać, jak to pan Jażdżewski organizował różne akcje popierane przez Geremka, Edelmana, Frasyniuka, Niesiołowskiego. A sztandarowe dzieło młodego liberała – kwartalnik „Liberté!” – w swojej Radzie Patronackiej skupia takie nazwiska, jak Ireneusz Krzemiński, Janusz Lewandowski, Jerzy Szacki, Jan Winiecki. No, jeśli to nie są elity…

Doniesienie w sprawie Świątyni Opatrzności Bożej

W ostatnich dniach Leszek Jażdżewski kreowany jest na bohatera. Nie po raz pierwszy zresztą. W grudniu 2012 r. samotnie wystąpił przeciwko kilkusetosobowej manifestacji narodowców w Łodzi, trzymając transparent z hasłem: „16 XII 1922: Zachęta – pamiętamy” (chodziło o rocznicę zabójstwa prezydenta Narutowicza). To dopiero było bohaterstwo! Ale i teraz redaktor naczelny „Liberté!” wykazał się hartem ducha, składając doniesienie do prokuratury w sprawie przyznania dotacji dla Świątyni Opatrzności Bożej przez Ministerstwo Kultury. A że akurat przypadał termin przyznawania przez ten resort dotacji dla niszowych czasopism, więc odmowa dotacji dla liberalnego kwartalnika (po raz pierwszy – dotąd nie było z tym problemów) znakomicie wpisuje się w męczeństwo pana Jażdżewskiego, któremu sekundują największe gazety.

Jestem pewien, że o tym niezwykle odważnym działaczu liberalnym z Łodzi jeszcze nieraz usłyszymy. Po ćwierćwieczu III RP zaczyna bowiem następować wymiana pokoleniowa. Ojcowie-założyciele „wolnej Polski” odchodzą z tego świata lub na emeryturę, a ich miejsce ktoś musi zająć. Michnik, Smolar, Kuroń, Geremek, Balcerowicz od dawna o tym wiedzieli i dlatego zakładali hodowle następców. Trochę ich już wyrosło: są w mediach, fundacjach, spółkach, w rozmaitych instytucjach rządowych i europejskich. To pokolenie, które dojrzewało i kształciło się już po 1989 r., dobrze wyselekcjonowane i opłacone (stypendia, granty, dotacje itd.), często wywodzące się z „odpowiednich” domów.

Przeczytaj również: Święty Jacek z Żoliborza. Paweł Siergiejczyk o Jacku Kuroniu

Następcy ojców założycieli III RP

Jeszcze Polską nie rządzą, bo jednak pokolenie 50-, 60-latków nie chce tak łatwo zejść ze sceny, ale już się do rządów przymierzają. Tworzą czasopisma, na które dziwnie łatwo dostają pieniądze (jak nie od państwa, to od prywatnych instytucji), organizują rozmaite „wydarzenia”, co w epoce Facebooka jest dziecinnie proste, i dzięki temu stają się medialnymi celebrytami. A że nie mają nic naprawdę istotnego do powiedzenia? Akurat pod tym względem Jażdżewski czy Sierakowski niczym się nie różnią od Tuska czy Palikota. Są tylko mniej wyćwiczeni w gadaniu – ale to kwestia czasu i odpowiedniego treningu.

Patrząc na te nowe maskotki liberalno-lewicowego „salonu”, trudno ukryć niepokój, a może i przerażenie. Ci ludzie za kilka, kilkanaście lat mogą stać się elitą naszego kraju! To oni będą narzucali ton ministerstwom czy stacjom telewizyjnym. To ich pomysły będą nas straszyły po nocach. No, chyba że do tego czasu nastąpi prawdziwa zmiana i całe to towarzystwo – stare i młode – wyląduje na śmietniku historii. Czego powinniśmy sobie życzyć!

Paweł Siergiejczyk

 


ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Pawła Siergiejczyka pt. „Nowa maskotka „salonu”” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 13 (960) z dnia 25 marca 2014 roku, s. 3. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Paweł Siergiejczyk / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Rozwój Plus pod progiem. Ile mandatów prawica traci przez rozłam w PiS

Bolek bez długopisu. Jak prokuratura obroniła Wałęsę, robiąc z niego człowieka, który nie pisał

Amerykanie zostają na dłużej. Co Polska oddaje w zamian

Rażące błędy, podejrzenie o plagiat i „przypisy z przyszłości”. Ekspert miażdży doktorat Jakuba Wiecha

Pokój uśpił czujność. Polska płaci dziś cenę wieloletnich zaniedbań w obronności

Czy Europa popełnia samobójstwo po raz drugi? Felieton z 2015 roku, który sprawdził czas

Protest bez głowy

Czy nasze serwery wyborcze są nadal w Rosji? Felieton z 2014 roku, który sprawdził czas

Inne kategorie

Czytaj także