Prywatyzacja TVP po kawałku, przez zlecanie programów zewnętrznym firmom producenckim, trwa według Anny Pietraszek od 1994 r., czyli od chwili przekształcenia telewizji publicznej w spółkę akcyjną. W rozmowie z redakcją „Naszej Polski” z marca 2014 r. filmowiec i była doradczyni prezesa TVP, która w ciągu dwóch i pół roku pracy przetrwała pięciu prezesów, komentuje pogłoski o odejściu Juliusza Brauna. Opisuje, jak z licznych „firemek” wyrośli potentaci tacy jak ATM, Akson czy Alvernia, w których inwestorami zostawali byli decydenci telewizji, i przywołuje kariery Macieja Grzywaczewskiego, Macieja Pawlickiego, Macieja Kosińskiego i Sławomira Rogowskiego. Mówi o abonamencie, z którego budowane są fortuny prywatnych producentów, o planowanych zwolnieniach ponad 500 pracowników twórczych i o powrocie dawnych oficerów politycznych. Przewiduje, że w TVP zostaną tylko decydenci zamawiający programy z zewnątrz, a widzom radzi trzymać się Telewizji Trwam.
Z Anną Pietraszek, filmowcem, byłym doradcą prezesa TVP, rozmawia redakcja „Naszej Polski”
„Słyszę, że to czas na zmianę dla telewizji publicznej. Trwają poszukiwania, by zastąpić jej prezesa nowym” – napisał Stefan Truszczyński, filmowiec związany z TVP. To plotka, czy faktycznie prezes Juliusz Braun siedzi już na walizkach?
Anna Pietraszek: TVP zawsze żywiła się plotkami, wszelkiego gatunku i poziomu, obrzydliwymi i dezintegrującymi ewentualne solidarne projekty, ale często bywało w tych plotkach źdźbło prawdy. Tak więc nie można wykluczyć, że ten nowy prezes jest już naznaczony. Kto? Na razie to tylko spekulacje. W ciągu dwóch i pół roku pracy w TVP przetrwałam pięciu prezesów. Nic z tego nie wynikło dla TVP i jej pracowników.
Przejęcie TVP planowane od 1994 roku
Podobno wojna wewnątrz TVP idzie o kwestie programowe i wejście do telewizji publicznej nowych podmiotów zewnętrznych. Jednak do mediów docierają tylko enigmatyczne informacje. Czy więc planowane jest jakieś przejęcie TVP?
Anna Pietraszek: To tzw. przejęcie TVP planowane jest niemal od zaistnienia telewizji publicznej jako spółki akcyjnej, czyli od 1994 r. Już wtedy, jak grzyby po deszczu, zaczęły powstawać liczne firmy zewnętrzne, a w samej TVP popierano i akceptowano zlecenia producenckie dla tych firm, a zatem wiele programów można było wykonywać „na zewnątrz”. To było wtedy legalne: zlecano całe programy albo tylko część techniki produkcyjnej, jak montaże programów, opracowania dźwięku itp. Wiele tych firm, czy raczej firemek, szybko padało, nie wytrzymując konkurencji. Z kim? Z szefami firm powiązanych z prezesami, z wysoko ustawionymi decydentami w TVP. I te firmy dostawały coraz więcej zleceń z TVP, bogaciły się bardzo szybko, wypierały projekty zgłaszane przez samych pracowników TVP.
Kto konkretnie się bogacił?
Anna Pietraszek: W końcu powstali potentaci zewnętrzni, firmy producenckie wielkich pieniędzy, jak ATM, Akson, Alvernia i inne. Jest ich niewiele. Ale inwestorów w nich jest sporo, przede wszystkim byłych decydentów z TVP. Np. z ATM związany jest Maciej Grzywaczewski, były dyrektor Programu 1, przyjaciel Jana Dworaka (w tamtym czasie prezesa TVP), czy Maciej Pawlicki, były dyrektor Programu 1 (za prezesa Wiesława Walendziaka), ale on ma swoją firmę producencką, po dziś dzień współpracującą z TVP. Albo taki Maciej Kosiński, wysoko notowany partyjny dyrektor w Telewizji Polskiej za czasów PRL, który odszedł na własne życzenie jeszcze w 1990 r., przedtem zorganizowawszy firmę zewnętrzną i jako jeden z pierwszych pracował na rzecz telewizji publicznej, a za prezesury Roberta Kwiatkowskiego pełnił funkcję głównego specjalisty przy prezesie. A taki Sławomir Rogowski – to jest dopiero wzorcowa kariera! Przez stanowisko dyrektora Agencji Filmowej w TVP, potem dyrektorski fotel w firmie prywatnej Besta-Film, po obecne członkostwo w KRRiT. Stanowiska decyzyjne były same w sobie wysoko opłacane (szczególnie prezesi, zarząd, tłumy doradców czy głównych specjalistów), ale to nie tylko sprawy TVP podlegały ich decyzjom, także długofalowe umowy z firmami zewnętrznymi, np. na wiele lat produkcji seriali czy programów rozrywkowych i wiele innych kosztownych produkcji. Potem jakoś tak było, że ci decydenci zwykle lądowali jako inwestorzy, współwłaściciele firm zewnętrznych albo producenci zewnętrzni stałych programów w TVP.
Przeczytaj również: Klich miał lecieć! „NP” publikuje pierwotną listę pasażerów Tu-154M
ATM, Akson i rynek produkcji telewizyjnej
Wspomniała Pani o ATM. Co to za firma?
Anna Pietraszek: ATM powstała w 1991 r., dziś ma 22 proc. udziału w rynku produkcji medialnej. Realizuje dla TVP wiele znanych seriali, oczywiście produkuje również dla innych telewizji. Ale są też inne, np. Akson studio, związane z Andrzejem Wajdą. Rynek mediów w kapitalizmie jest twardy, pazerny, pieniądze są tu ogromne, a powiązania bardzo mocne. Może tak ma być, ale jednak nie powinno to się odbywać kosztem telewizji publicznej, która ma ustawowe zadania. Na TVP płacimy abonament i z tych pieniędzy tworzą się fortuny firm prywatnych, produkujących dla telewizji kasowe produkcje, trwające całe lata. Związany jest z tym rynek reklam. TVP ciągle jest wiodącym medium w kraju i tu reklamy zawładnęły wewnętrzną strategią. Nikt dobrowolnie nie odda strefy wpływów, emisji, anten itd. Moim zdaniem, celem od początku lat 90. było maksymalne sprywatyzowanie TVP. Planowano przejęcie „dwójki” jako kanału filmowo-rozrywkowego, tylko procesy polityczne nie pozwalały na raptowny skok na TVP. Trwało to 20 lat, kolejni decydenci się bogacili, inwestowali w firmy i produkcje poza TVP. Teraz w TVP już chodzi tylko o finisz: zwolnienie pracowników twórczych, dziennikarzy, montażystów, operatorów obrazu, co jest nieuchronne. Ci ludzie „kosztują”, trzeba im płacić pensje, ZUS-y, podatki, no i „przeszkadzają” – poprzez sprzeciwy, związki zawodowe i inne „ruchy oporu”. Usiłują też jakoś wyrażać swoje poglądy czy twórczy indywidualizm, rzetelność informacyjną. Ale to już niedługo. W TVP zostaną tylko decydenci zamawiający i zlecający zewnętrzną produkcję konkretnych programów. Program 2, nowo tworzone kanały TVP – to wszystko będzie miało jeden, komercyjny sznyt. Pewnie zostanie „jedynka” jako kanał publicystyki i informacji politycznej, bo przed nami przecież dwa lata wyborcze.
Czystka dziennikarzy i Telewizja Trwam
Czyli TVP pozostanie telewizją prorządową, z plejadą znanych nazwisk jeszcze z PRL?
Anna Pietraszek: Gdy wraz z nastaniem III RP usiłowaliśmy stworzyć naszą, polską telewizję publiczną, to miało być na odwrót niż jest teraz: miała odejść cała dawna administracja i peerelowscy decydenci, w tym ustawieni przez służby, wykruszyliby się dawni dziennikarze zastępowani przez nowych, utalentowanych, pracujących dla widzów. Dzisiaj widać, jaka to była naiwność… Teraz dokonuje się finał – dokładnie odwrotny od naszych złudzeń i prób. Finał długofalowego planu tych, którzy po „okrągłym stole” uwłaszczali się i mieli z czego inwestować w media, a kto nie wkupił się w ten układ, za korzystne dla firm prywatnych decyzje finansowe, to już w mediach nie istnieje. Została jeszcze „trzoda wyeksploatowana”, tych ponad 500 pracowników do zwolnienia. Praktycznie już do cna została dokonana czystka dziennikarzy – nikt z tych z lat 90. nie został, a cała administracja i decydenci umocnili się, wrócili nawet ci, których udało się wypruć z TVP, w tym np. wojskowi, oficerowie polityczni z dawnego departamentu wychowania MON, i od gen. Kiszczaka też. Jakby mieli dopilnować wykonania tego „planu 20-letniego” prywatyzacji telewizji publicznej…
Nie ma już szans na odwrócenie tego procesu: ludzie zostaną zwolnieni, a programy będą realizować sługusy, ludzie Kwiatkowskiego, Dworaka i innych. Nie zostanie miejsca na swobodę wypowiedzi, na pole do pogłębiania i rozwijania świadomości narodowej widzów, do ich edukacji, bliskości z prawdziwą kulturą. Pozostanie nam na szczęście Telewizja Trwam – jej się trzymajmy!
Redakcja
ⓘ Informacja o publikacji
Wywiad Redakcji „Naszej Polski” z Anną Pietraszek pt. „Kto rozkrada telewizję” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 11 (958) z dnia 11 marca 2014 roku, s. 1, 18. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Redakcja / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 11 (958)/2014, s. 1, 18.



