Żołnierze niezłomni, jak coraz częściej nazywa się żołnierzy podziemia antykomunistycznego, są w marcu 2014 r. czczeni w całej Polsce. Jerzy Biernacki tłumaczy, dlaczego woli to określenie od słowa „wyklęci”, które jego zdaniem pomniejsza godność bohaterów. Przypomina, że żołnierze ci, wywodzący się zwykle z Armii Krajowej, nie złożyli broni wobec sowieckiej okupacji i zostali w liczbie kilkudziesięciu tysięcy wymordowani, wywiezieni do łagrów lub uwięzieni. Opisuje Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” i genezę Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, ustanowionego za prezydentury Lecha Kaczyńskiego na pamiątkę egzekucji płk. Łukasza Cieplińskiego 1 marca 1951 r. w więzieniu mokotowskim. Zwraca uwagę na oddolny ruch młodych ludzi, piosenki, grupy rekonstrukcyjne i kwesty na badania genetyczne IPN, a zarazem krytykuje ministra Bogdana Zdrojewskiego za odmowę finansowania Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.
Historia. Mam pytanie
Od razu w tytule stosuję nazwę „żołnierze niezłomni”, gdyż coraz powszechniej budzi się protest przeciwko określeniu „żołnierze wyklęci”. Wiemy, o co chodzi – że owi żołnierze polscy, na ogół wywodzący się z Armii Krajowej, może przedwcześnie rozwiązanej rozkazem gen. Leopolda Okulickiego (19 stycznia 1945 r., kiedy jeszcze trwała wojna), nie złożyli broni w obliczu nowej, sowieckiej okupacji, nadal walczyli o niepodległość Ojczyzny i przez zdobywających władzę komunistów zostali w liczbie kilkudziesięciu tysięcy wymordowani, tysiące innych NKWD wywiozło do sowieckich łagrów (na podstawie list dostarczonych przez PPR) lub wspólnie z MBP i krótko przeszkolonymi prokuratorami i sędziami „sądów kiblowych” zapakowało na wiele lat do więzień, a potem wszyscy, żywi i martwi, zostali „wyklęci” z historii Polski. Ale to słowo, którego czasami nie da się uniknąć, nie kojarzy się dobrze – wydaje się, jakby ta klątwa „czerwonej zarazy” działała obniżająco, pomniejszająco i odbierała im godność bohaterów, jakimi byli. A więc NIEZŁOMNI.
Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”
Jak wiadomo, żołnierze ci należeli często do tajnej organizacji wojskowo-politycznej Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”. Kierownictwo Zrzeszenia „WiN” nie odżegnywało się od działań militarnych, chociaż nie wierzyło, jak inni, w wybuch III wojny światowej. Przede wszystkim chodziło o to, by podtrzymać Polaków na duchu, chronić przed zniszczeniem naszą kulturę, umacniać polską tożsamość, starając się przeciwdziałać sowietyzacji kraju. Jego pełna nazwa to: Zrzeszenie „WiN” – Ruch Oporu bez Wojny i Dywersji. Poza tym było wiele oddziałów samodzielnych, militarnych, po prostu partyzanckich. Polacy i rządzący nimi wrogowie polskiej niepodległości, zawdzięczający swą władzę sowieckim bagnetom, mieli wiedzieć, że w narodzie jest zorganizowany opór przeciwko siłą narzuconemu ustrojowi, opartemu na kłamstwie, zbrodniach i uproszczonej ideologii marksistowskiej dla naiwnych.
1 marca, Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Jak więc my, Polacy, czcimy dzisiaj naszych żołnierzy niezłomnych? I dlaczego? Proszę zwrócić uwagę, że przez pierwsze 20 lat po 1989 r. obchody nie były powszechne, dopiero prezydentura Lecha Kaczyńskiego zmieniła tę sytuację. To on ustanowił 1 marca Dniem Żołnierzy Wyklętych – na pamiątkę egzekucji w dniu 1 marca 1951 r. płk. Łukasza Cieplińskiego (był skazany na pięciokrotną karę śmierci) w więzieniu mokotowskim wykonanej „strzałem katyńskim”. Łukasz Ciepliński był dowódcą IV Komendy Głównej Zrzeszenia „WiN”, pośmiertnie został odznaczony Orderem Orła Białego. Nie jest to hołd składany ludziom, którzy ponieśli klęskę, lecz tym, którzy byli moralnymi zwycięzcami, nawet jeśli utracili życie, ale przyszłość przyznała im rację.

Dopiero więc od kilku lat Polacy, szczególnie młodzi, zaczęli interesować się historią i losami żołnierzy niezłomnych, tworzyć, nagrywać i śpiewać na ten temat piosenki (raper Tadek Polkowski, „Panny wyklęte”), pisać artykuły, organizować grupy rekonstrukcyjne itp. Jest to ruch całkowicie oddolny, który rozwija się samodzielnie i samorzutnie.
Przeczytaj również: Łukasz Ciepliński „Pług”. Biografia, grypsy do syna i śmierć
Muzeum w Ostrołęce i badania IPN
Czynniki rządowe nie biorą w tym udziału, za to nierzadko przeszkadzają, o czym świadczy niedawna decyzja ministra Bogdana Zdrojewskiego odmawiająca finansowania budowy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Decyzja ta i jej uzasadnienie, jakoby brak było społecznego zainteresowania dla tego rodzaju przedsięwzięć, dowodzą całkowitego oderwania się od rzeczywistości rządzących i ich pogardliwego, lekceważącego stosunku do obywateli.
Muzeum zapewne powstanie, bez ministerialnej dotacji. Tak jak bez dotacji musi się obejść (lub też dostaje zbyt mało) IPN na badania genetyczne ekshumowanych bohaterów, pochowanych tajnie na różnych „łączkach”, podwórzach więziennych itp. Grupy patriotów uzyskały zezwolenie na zbiórkę publiczną na ten cel i będą kwestować nie tylko 1 marca, ale potem jeszcze przez cały miesiąc (piszę ten tekst 27 lutego). Podobnie i obchody nie ograniczą się do tego jednego dnia. Jak będzie w Warszawie, oficjalnie, to bez znaczenia. Nieoficjalnych zdarzeń będzie bardzo dużo. Natomiast w Ostrołęce i w wielu innych większych i mniejszych miastach całej Polski program jest bogaty i angażują się w jego realizację liczni obywatele, którzy wiedzą, że bez żołnierzy niezłomnych nie byłoby zapewne „Solidarności” i wolnej (choćby nie we wszystkim) Rzeczypospolitej. Proces budzenia się Polaków trwa!
Jerzy Biernacki
ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Jerzego Biernackiego pt. „Jak i dlaczego czcimy żołnierzy niezłomnych?” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 10 (957) z dnia 4 marca 2014 roku, s. 15. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Jerzy Biernacki / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 10 (957)/2014, s. 15.



