Krystyna Pawłowicz, profesor prawa i posłanka PiS, odwiedziła na początku 2014 r. Sulejówek, by spotkać się z członkami Młodzieżowej Rady Miasta, którzy po opublikowaniu przez „Naszą Polskę” ich stanowiska przeciw ideologii gender spotkali się z krytyką lokalnych samorządowców. W rozmowie z redakcją tłumaczy, dlaczego jej zdaniem sprzeciw młodzieży wobec projektów genderowych i „równościowych” tak bardzo denerwuje polityków, i chwali nauczycielkę Jolantę Oniszk-Palacz, która opiekuje się młodzieżową radą. Komentuje też nieudane starania młodych o zmianę nazwy ulicy Marcelego Nowotki w mieście kojarzonym z marszałkiem Piłsudskim. W drugiej części wywiadu, na trzy miesiące przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, mówi o pakcie klimatycznym, fiskalnym i unii bankowej, o nakazie zwrotu 92 mln zł pomocy dla lotniska w Gdyni i przekonuje, że obecność Polski w UE w obecnym kształcie czyni nas wasalem we własnym kraju.
Z poseł Krystyną Pawłowicz (PiS) rozmawia redakcja „Naszej Polski”
Młodzieżowa Rada Miasta Sulejówek i gender
Dlaczego samorządowców i polityków tak bardzo denerwuje sprzeciw wobec gender? W tym przypadku mam na myśli ataki na Młodzieżową Radę Miasta Sulejówek po ich stanowisku ws. gender, które upubliczniła „Nasza Polska”. Po naszym artykule młodzież dostała „po uszach”. Czy dlatego przyjechała Pani do Sulejówka na spotkanie z niepokorną młodzieżą?
Krystyna Pawłowicz: Odważnych młodych ludzi zawsze warto wspierać. A dlaczego samorządowców i polityków denerwuje sprzeciw młodzieży wobec propagandy genderowej? Młodzież – jak w tym przypadku – nie jest zepsuta i działa w sposób naturalny, nie zgadza się na narzucaną ideologię. Z kolei wśród starych mamy podział taki, jak w całym społeczeństwie, które wyraźnie dzieli się na tych, którzy są za naturalnością i prawdą, oraz tych, którzy chcą permanentnych lewackich rewolucji w sferze obyczajowej i kulturowej. Projekty genderowe czy równościowe przychodzą do Polski z Unii Europejskiej, akceptowane są przez rząd Platformy Obywatelskiej i przekazywane do wdrażania na wszystkich poziomach, także samorządu terytorialnego. Młodzież buntuje się przeciw obowiązkowym lewackim nowinkom i demoralizacji, bo to w końcu jej najbardziej dotyczy. Spotkałam się z tą młodzieżą z Sulejówka i jestem pod dużym wrażeniem ich stanowiska w sprawie gender. Młodzi buntują się i nie dają sobie wmówić, że czarne jest białe, a białe jest czarne. Młodzieżowa Rada Miasta Sulejówek wykazała się przytomnością umysłu i asertywnością.
Okropne jest jednak to, że młodzi są sekowani i stopowani przez dorosłych. Za swoją odwagę powinni być wsparci, a z tego, co mi powiedzieli, wynika, że samorządowcy raczej ich lekceważą lub wręcz szykanują. Zwłaszcza, że młodzież ta sprzeciwiła się również ulicom, które noszą nazwy komunistycznych aparatczyków. Widocznie niektórzy radni mają braki w wiedzy historycznej lub nawykowo tkwią w peerelowskiej mentalności. Wydaje się, że taka bezmyślnie antypolska postawa wielu ludzi dorosłych jest owocem PRL-u, późniejszej tzw. grubej kreski i kolejnych rządów lewicy czy liberałów, które utrwalały wszystko, co najgorsze. Na pewno również na poziomie samorządów terytorialnych radni chcą się przypodobać władzy centralnej. Brak zrozumienia dla oddolnych działań m.in. młodzieży wynikać może także z lenistwa umysłowego. Działalność młodzieży z Sulejówka i jej patriotyczne wysiłki są jak kropla żywej wody na pustyni. Podziwiam też panią Jolantę Oniszk-Palacz, nauczycielkę, która społecznie zajmuje się młodzieżową radą w Sulejówku i wspiera ją pomimo różnych przeciwności. Dobrze, że Sulejówek ma prawicowego burmistrza, gorzej już z radnymi. Na szczęście nie wszystkimi.
Przeczytaj również: Paweł Samecki. Kim jest nowy członek zarządu NBP?

Ulica Nowotki zamiast Pileckiego?
Młodzież domagała się zmiany ulic noszących nazwy komunistów, np. Marcelego Nowotki. Bezskutecznie…
Krystyna Pawłowicz: To okropne, że większości mieszkańców i radnych z miasta kojarzonego z marszałkiem Piłsudskim nie przeszkadzają ulice oprawców stalinowskich, niszczycieli Polski niepodległej, o którą Piłsudski walczył. Być może wielu mieszkańców zaakceptowałoby również ulice Hitlera czy Stalina, skoro tłumaczą się, że do nazwy komunisty Nowotki już się przyzwyczaili. Bardzo możliwe, że gdyby przez wiele lat była ulica Trynkiewicza, to też – ze zwykłego lenistwa i przyzwyczajenia – zaakceptowanoby to i nie chciano żadnej zmiany. To wykorzenienie i kompletna obojętność na sprawy publiczne. Ta sytuacja jest dowodem na prawdziwość badań, które pokazują, że ponad 40 proc. Polaków nie zrobiłoby dla Polski niczego. Pewnie to tacy właśnie ludzie nie chcą zmiany nazwy ulicy Nowotki np. na ulicę rotmistrza Pileckiego czy pułkownika Kuklińskiego, bo nie poświęcą dla Polski nawet kilku złotych na wyrobienie nowego dowodu czy prawa jazdy.
Przeczytaj również: Młodzi przeciwko gender. Młodzieżowa Rada Miasta Sulejówek przerywa ciszę
Unia Europejska i suwerenność Polski
Mówiąc o gender wspomniała Pani, że to import z Unii Europejskiej do Polski. Jest Pani surowym krytykiem UE. Nie otrzymuje Pani reprymend od Jarosława Kaczyńskiego za swój ostry ton w sprawach unijnych? W końcu za trzy miesiące wybory do Parlamentu Europejskiego…
Krystyna Pawłowicz: Prawo i Sprawiedliwość uwzględnia naszą obecność w Unii Europejskiej, co nie znaczy, że nie możemy krytykować tego, co jest tam złe. Poza tym Unia zmieniła się przez ostatnie lata i podejmuje szereg działań, które coraz bardziej ograniczają naszą suwerenność. To są niezwykle niekorzystne dla Polski pakty: klimatyczne, fiskalny, unii bankowej itd. PiS mówi głośno o tym, że rząd Donalda Tuska oddaje kompetencje narodowe na rzecz Unii Europejskiej. Prawo i Sprawiedliwość uznaje, że nasza obecność w UE jest czymś dobrym tylko wtedy, kiedy – podobnie jak Niemcy czy Francja – będziemy walczyć o swój własny interes narodowy, czego politycy PO i PSL nie robią. To najlepiej widać na przykładach. Niemcy budują stocznie, a nam kazano je likwidować. Francuzi naciskają, żeby w Polsce likwidować cały przemysł wydobywczy, bo Francja chce nam dostarczać przestarzałe elektrownie atomowe. Śpimy na złożach, a nic z nimi nie robimy, bo poddajemy się presji dużych państw unijnych. Prawo i Sprawiedliwość namawia więc, by wybierać do Parlamentu Europejskiego tych, którzy będą o Polskę w Unii walczyć. Z kolei ja osobiście zawsze mówiłam, że nasza obecność w UE od samego początku jest złamaniem konstytucji i zapisu, że suwerenem w Polsce jest naród polski. Jeśli jakiś unijny urzędnik, zazwyczaj Niemiec lub Francuz, może zakazać w Polsce budowania czegokolwiek, co mu się nie podoba, respektując interesy zagranicznych przedsiębiorców i biznesmanów, to jest to bezczelność, która pokazuje, że nie jesteśmy suwerenem, ale wasalem we własnym kraju.
Jakiś przykład?
Krystyna Pawłowicz: Przykład z ostatniej chwili. UE kazała polskiemu portowi lotniczemu w Gdyni zwrot subwencji w wysokości 92 mln zł, bo urzędnicy w Brukseli uznali, że Polska narusza zasady równości konkurencji w stosunku do lotniska w Gdańsku. To bezczelne ingerowanie w sprawy narodowe. Obecnie w Polsce, biorąc pod uwagę skutki, ok. 40 proc. obywateli jest przeciwko Unii. Ten elektorat eurosceptyczny też ma prawo posiadać przedstawicieli, którzy będą reprezentować publicznie ich poglądy. PiS dostrzega ten elektorat i nikt nie robi mi wymówek, że otwarcie mówię o sprawach unijnych i wasalstwie rządu wobec brukselskich urzędników. W Polsce jest też coraz więcej młodzieży o poglądach narodowych, których wyrazicielką w części jestem. Jeżdżąc po kraju widzę, że coraz więcej środowisk nie boi się zadawać pytań nie tylko o formę naszej obecności w UE, ale o to, czy my w tym tworze naprawdę musimy dalej trwać.
Redakcja
ⓘ Informacja o publikacji
Wywiad Redakcji „Naszej Polski” z Krystyną Pawłowicz pt. „Polska wasalem Unii” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 9 (956) z dnia 25 lutego 2014 roku, s. 14 (zapowiedź na s. 1). Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Redakcja / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 9 (956)/2014, s. 14 (zapowiedź na s. 1).



