Dni chwały i klęski polskich kolei. Historia PKP od II RP do III RP

9 min. czytania

Redakcja

11 lutego 2014 r.

Pociąg towarowy na torach, historia kolei w Polsce

9 min. czytania

Redakcja

11 lutego 2014 r.

Historia kolei w Polsce to jedna z najpiękniejszych kart II Rzeczypospolitej. Odrodzone państwo odziedziczyło po zaborcach niespełna 16 tysięcy kilometrów torów o różnej szerokości, zniszczone lokomotywy i wagony. Mimo to w ciągu dwudziestu lat Polskie Koleje Państwowe, powołane rozporządzeniem prezydenta w 1926 r., połączyły dawne zabory, zbudowały Magistralę Węglową Śląsk-Porty i stworzyły własny przemysł taborowy, który eksportował lokomotywy i wagony. Po 1945 r. trzeba było odbudowywać wszystko od nowa, a w PRL powstały m.in. Centralna Magistrala Kolejowa i Linia Hutniczo-Siarkowa, przeprowadzono też elektryfikację ponad 10 tysięcy kilometrów linii. Zbigniew Lipiński zestawia te osiągnięcia z bilansem III RP: rozbiciem PKP na kilkadziesiąt spółek w 2000 r., likwidacją około 3 tysięcy kilometrów linii i pociągami, które z Warszawy do Białegostoku jadą dziś dłużej niż w 1938 r.

Za jedną minutę opóźnienia maszynista płaci wysoką karę pieniężną. Za przejechanie znaku „stój” żegna się ze swoją renomowaną posadą.

W najlepszym razie zostaje maszynistą manewrowym, co mieściło się na końcu hierarchii tego zawodu. Bajka? Nie. Takie i inne surowe zasady obowiązywały pracowników.

Gdzie? Kiedy? – spytasz zdumiony Czytelniku. U nas w Polsce, w Polskich Kolejach Państwowych. Tyle że przed wojną. Dla porządku przypomnę, że wówczas zimą temperatura minus 20 stopni nie była żadnym ewenementem, a pokrywa śnieżna grubości jednego metra nie należała do rzadkości. Sorry, taki wtedy mieliśmy klimat…

Własnymi siłami. Polskie Koleje Państwowe w II RP

Powstające po I wojnie państwo polskie odziedziczyło 15 947 km torów kolejowych, z reguły w fatalnym stanie, w dodatku częściowo o różnej szerokości (rosyjskiej – 1.524 mm i europejskiej – 1.435 mm). Pozostało 4 762 lokomotyw (z nich 48 proc. nie nadawało się do użytku) i 10 379 wagonów osobowych (nie do użytku – 31 proc.). Reszta była na ogół przestarzała. Z infrastruktury kolejowej nadawało się do użycia zaledwie: 19 proc. stacji wodnych, 37 proc. dworców, 52 proc. lokomotywowni i warsztatów, 59 proc. mostów, 69 proc. magazynów, 78 proc. kolejowych budynków mieszkalnych.

To wszystko trzeba było odbudować, zorganizować, scalić połączenia kolejowe między byłymi zaborami, unowocześnić tabor. Początkowo koleje zostały objęte przez Zarząd Kolei i Dróg Wodnych, a w 1926 r. rozporządzeniem prezydenta RP powołano do życia przedsiębiorstwo Polskie Koleje Państwowe. Już 1 listopada 1921 r. uruchomiono bezpośrednią trasę Warszawa-Poznań, a następnie Nasielsk-Toruń. Pod koniec 1938 r. ukończono budowę trasy Lwów-Bałtyk, której jednak nie zdążono oddać do eksploatacji. Ze względu na napięte stosunki z Wolnym Miastem Gdańskiem wojska inżynieryjne wybudowały linię omijającą Gdańsk. Troską nowo odrodzonego państwa stało się również uporządkowanie i rozbudowa linii kolejowych na odzyskanej części Górnego Śląska. Zabrano się ponadto do rozbudowy kolei na Kresach Wschodnich, gdzie połączono Łuck (stolicę województwa wołyńskiego) ze Stojanowem oraz Woropajewo z Drują. Wzniesiono także most w Kutach.

Sztandarową inwestycją kolejową stała się Magistrala Węglowa Śląsk- Porty, licząca 480 km, którą rozpoczęto w 1925 r. Do 1931 r. była ona finansowana przez skarb państwa, jednak w związku z kryzysem światowym dopuszczono inwestora zagranicznego – Francusko-Polskie Towarzystwo Kolejowe (FPTK), które otrzymało koncesję na 40 lat z możliwością wykupu przez skarb państwa po 20 latach. FPTK zrealizowała odcinek Zduńska Wola Karsznice-Inowrocław liczący 156 km do 1 marca 1933 r. i prace wykończeniowe na innych odcinkach. Natomiast zarząd magistrali pozostawał w rękach polskich.

W sumie, w bardzo ciężkich warunkach odbudowy kraju, przy wieloletnim kryzysie, wybudowano – oprócz magistrali węglowej – własnymi siłami: 1 704 km nowych linii normalnotorowych, 320 km drugich torów, 367 km linii wąskotorowych. Uruchomiono też następujące trasy: Warszawa-Toruń, Kraków-Warszawa, Porzecze-Druskienniki, Legionowo-Nasielsk, Swarzewo- Hel, Wieliszew-Tłuszcz.

Już u zarania II RP powstawał polski przemysł kolejowy: w 1919 r. „Fablok” w Chrzanowie, w 1920 r. „Parowóz” w Warszawie, a poznański HCP przeszedł na produkcję taboru kolejowego. Rozwój tych przedsiębiorstw pozwolił na rezygnację z importu taboru od 1925 r. Co więcej, polskie fabryki rozpoczęły eksport taboru do Łotwy, Bułgarii, Maroka i Związku Sowieckiego.

Rachunek strat ponownie. Odbudowa kolei po 1945 roku

Po zakończeniu II wojny światowej przed polskimi kolejami – podobnie jak u zarania II RP – stanęły dwa główne problemy: odbudowa zniszczeń i integracja połączeń, tym razem z Ziemiami Odzyskanymi.

Zniszczenia na dotychczasowym obszarze były duże, ale na Ziemiach Zachodnich o wiele większe – w niektórych przypadkach o 50, 100 proc. Straty zwiększał rabunek sowieckich „trofiejnych batalionow” liczących ok. 100 tys. ludzi. Np. wywiozły one z terenów polskich 5,5 tys. km szyn.

Jeszcze w czasie działań wojennych utworzono nowe DOKP: w Olsztynie, Lublinie, Gdańsku, Wrocławiu i Szczecinie. Już do końca 1945 r. otwarto 3 480 km szlaków kolejowych i przekuto 3 520 km torów na rozstaw europejski. PKP zostało odtworzone w przedwojennym kształcie, z zachowaniem przedwojennej struktury i hierarchii kadr. Do końca 1949 r. zakończono rekonstrukcję kolei i jej infrastruktury.

W czasach PRL na czoło budowy nowych linii wysunęły się dwa przedsięwzięcia. Pierwsza to licząca 225 km Centralna Magistrala Kolejowa (CMK), zbudowana w latach 1971-1975, umożliwiająca szybkie połączenia między Warszawą a Katowicami i Krakowem. Plany jej przedłużenia na północ do Gdańska/Gdyni nie zrealizowano w PRL, a i dziś inwestycję tę odłożono na czas po roku 2020. Drugie sztandarowe przedsięwzięcie okresu gierkowskiego to Linia Hutniczo-Siarkowa (397 km), zbudowana celem dowozu rudy z Krzywego Rogu do Huty „Katowice” oraz przewozu siarki z Tarnobrzegu. LHS ma rosyjski rozstaw (1 524 mm) i prowadzi z Hrubieszowa na Śląsk.

Z dłuższych, nowo powstałych w PRL szlaków kolejowych należy wymienić: Skierniewice-Łuków (106,1 km), Tomaszów Mazowiecki- Radom (88,6 km), Ocice (dziś w Tarnobrzegu-Rzeszów (66 km), Włoszczowice-Chmielów (103,6 km). Ponadto uruchomiono w latach 1951-1953 SKS w Trójmieście, którą w 1957 r. przedłużono do Wejherowa. Wspomnieć też trzeba o obwodnicach wokół Krakowa (34 km) i Poznania (20 km).

Przeczytaj również: Pociągi pod bankowym nadzorem. Ludzie Balcerowicza rządzą polskimi kolejami

Ku nowoczesności. Centralna Magistrala Kolejowa i elektryfikacja

W połowie lat 50. rozpoczęto prowadzoną z rozmachem elektryfikację kolei. W latach 1956-1960 elektryfikowano średnio 100 km rocznie, 1961- 1965 – 240 km, 1966-1970 – 329 km. W efekcie dało to w 1988 r. ponad 10 tys. km linii zelektryfikowanych.

Dynamicznie rozwijał się przemysł kolejowy, a wraz z nim polska kolejowa myśl techniczna. Już w latach 50. przemysł kolejowy zajmował czwartą pozycję na świecie i trzecią w Europie. Polska produkowała 8 typów lokomotyw parowych, również na eksport. W 1967 r. nastąpił jednak nieuchronny kres produkcji parowozów. Ich miejsce zajęły elektrowozy (15 typów) i elektryczne zespoły trakcyjne (10 typów). W o wiele mniejszym tempie produkowano lokomotywy spalinowe. Wśród nich wymieńmy średniej mocy – Ls 300 E i dużej mocy – SP 45. RWPG zablokowała jednak ich produkcję, przeznaczając do ich produkcji dwa kraje – ZSRS i Rumunię. W latach 70. nasz kraj wrócił do tej produkcji (20 typów).

W tym czasie rozwijaliśmy na wielka skalę produkcję lokomotyw oraz wagonów osobowych i towarowych. Fabryki te były obciążone jednak eksportem, głównie do Związku Sowieckiego, toteż mimo imponującej produkcji częściowo musieliśmy importować. Do największych producentów należały: Zastal w Zielonej Górze – wyprodukował 200 tys. wagonów, z czego 75 proc. szło na eksport; Pafawag we Wrocławiu (sprzedany po 1989 r. firmie Bombardier Transportation) – produkował elektrowozy i elektryczne zespoły trakcyjne oraz wagony osobowe (5,5 tys.) i towarowe (139 tys.) oraz tendry; Fabryka Wagonów w Świdnicy (obecnie w rękach amerykańskiego koncernu Greenbrier) – 90 tys. wagonów towarowych; HCP Poznań – producent głównie wagonów osobowych; ZNTK Ostrów – wagony osobowe i towarowe – 49 tys.

Rozbijanie PKP i likwidacja linii kolejowych

III RP dokonała rozbicia jednolitej struktury PKP na spółki, pozostające jednak w strukturze Grupy PKP. Stało się to w 2000 r., zgodnie z dyrektywami UE, chociaż nasz kraj nie został jeszcze wtedy anektowany do UE. Unijny schemat nakazywał rozdzielenie działalności przewozowej od zarządzania infrastrukturą i przewozów osobowych od towarowych, jak również jak najdalej idącą liberalizację rynku kolejowego. Tak więc PKP zostały podzielone na mnóstwo spółek, te z kolei mają spółki-matki. Każda z nich ma zarząd, radę nadzorczą, prezesa. Wszyscy pobierają sute wynagrodzenia (prezes PKP – 59 tys. miesięcznie plus premie).

Ten stan rzeczy, zwany „komercjalizacją i restrukturyzacją”, wprowadził chaos i problemy koordynacyjne. W założeniu wszystkie spółki mają się usamodzielnić, a PKP jako jednolita struktura ma zniknąć.

Polski rynek przewozów towarowych należy do najbardziej zliberalizowanych w Europie. Udział obcych przewoźników rośnie z roku na rok. W przewozach tych poczesne miejsce zajmuje DB Schenker, który także wszedł na rynek pasażerski, obsługujący niezelektryfikowane linie w województwie kujawsko-pomorskim, a także na Mazowszu, Pomorzu, na Warmii i Mazurach.

Lokomotywa PKP Cargo z pociągiem towarowym
PKP Cargo Fot. archiwum „Nasza Polska”

Cechą charakterystyczną antypolityki kolejowej III RP jest likwidacja szeregu połączeń kolejowych. Owa „rzeź połączeń” rozpoczynała się od wygaszania popytu poprzez zmniejszanie prędkości, likwidację najpopularniejszych połączeń w szczycie przewozu, częste zmiany w rozkładach jazdy i absurdalne pory odjazdu pociągów, ograniczanie liczby pociągów, wprowadzenie tzw. kolejowej komunikacji samochodowej, zamykanie stacji. Ostatnim etapem tych zabiegów była likwidacja połączenia jako nieopłacalnego. Od początku „transformacji ustrojowej” zlikwidowano w Polsce 3 tys. km linii kolejowych. Rozkłady jazdy są bezustannie zmieniane, ale połączeń nie przybywa, lecz ubywa. Tak ma się stać w nowym rozkładzie, który obowiązywać będzie od marca br.

Drugą cechą „reformy” kolejnictwa jest zmniejszenie prędkości pociągów. Np. pociąg TLK pospieszny z Warszawy do Białegostoku wyjeżdża z Warszawy Centralnej o 7.20, a przychodzi o 10.22. W roku 1938 pokonywał tę trasę w ciągu dwóch godzin! Tylko 5 proc. przejazdów odbywa się z szybkością ponad 120 km/h. Powyżej 160 km/h kursują pociągi tylko na 606 kilometrach.

A przecież można było nawiązać do przedwojennej tradycji, którą tak pięknie scharakteryzował Adam Dylewski w pracy „Historia kolei w Polsce”, pisząc, że koleje „obok armii i szkoły były podstawowym elementem państwowotwórczym, pełniąc zarazem funkcję spoiwa i krwiobiegu kraju, warunkując sukcesy militarne (podczas wojny 1920 r.) oraz gospodarcze. Symbolizowały nową jakość życia społecznego, w którym <polskie> i <państwowe> oznaczało pewne, nowoczesne, punktualne i niezawodne. Wedle jazdy pociągów można było regulować zegarki, na kolei nie pracowało się, ale służyło, profesja kolejarska opierała się na najwyższym etosie, zaufaniu i poważaniu”.

Zbigniew Lipiński

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Zbigniewa Lipińskiego pt. „Dni chwały i klęski polskich kolei” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 7 (954) z dnia 11 lutego 2014 roku, s. 1, 8-9. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Zbigniew Lipiński / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 7 (954)/2014, s. 1, 8-9.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Wojskowe honory dla esesmana z SS Galizien. Ukraina pożegnała Zenona Wróblewskiego.

Ius primae noctis: prawo pierwszej nocy. Prawda czy mit

Porzucanie dzieci w starożytnym Rzymie. List Hilariona do żony

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Czy Muzeum Żydów Polskich „POLIN” chce wybielić komunistyczną prokurator?

Inne kategorie

Czytaj także