Wyrzuceni. Bezdomność w Polsce

7 min. czytania

Redakcja

28 stycznia 2014 r.

Dwaj bezdomni śpią na kocach pod kamiennym murem, przykryci kurtkami i workami

7 min. czytania

Redakcja

28 stycznia 2014 r.

Zbigniew Lipiński zamyka na łamach „Naszej Polski” cykl o trzech grupach społecznych, które jego zdaniem wytworzyła III RP. Po wykluczonych, czyli bezrobotnych, i wypędzonych, czyli emigrantach zarobkowych, przyszła kolej na wyrzuconych, czyli bezdomnych. Autor przypomina ustawową definicję osoby bezdomnej, wylicza przyczyny bezdomności, od bezrobocia i eksmisji po uzależnienia i rozpad rodziny, i zestawia oficjalne statystyki z szacunkami organizacji pomocowych. Opisuje sieć schronisk, noclegowni i ogrzewalni prowadzonych przez gminy, Caritas i Monar, indywidualne programy wychodzenia z bezdomności i kontrakty socjalne, a na koniec pyta, czy cała ta pomoc nie jest jedynie leczeniem objawów. Tekst ukazuje się w środku zimy, gdy dla ludzi bez dachu nad głową każda mroźna noc może być ostatnią.

Po rozpoczęciu „reform” Balcerowicza i spółki, w Polsce, jak długa i szeroka, codziennym widokiem stali się ludzie grzebiący w śmietnikach. Widok przed 1989 r. niespotykany. Początkowo czynili to wstydliwie, pod osłoną nocy lub w czasie, gdy na osiedlach nie było dużego ruchu, bo szczęśliwcy udali się do pracy. Dziś głód i potrzeba znalezienia choćby podartego i brudnego ubrania lub jakiegokolwiek sprzętu ułatwiającego życie każe odrzucić wstyd. To trzecia i ostatnia kategoria wytworzona przez III RP z omawianych przeze mnie nowych grup społecznych, po wykluczonych i wypędzonych – bezdomni czyli wyrzuceni.

Wyrzuceni nie tylko dosłownie ze swoich mieszkań, dotąd posiadanych lub wynajmowanych, wyrzuceni w sposób najbardziej bezwzględny poza nawias społeczeństwa. Proszą o kilka złotych, miskę pożywienia, choćby łachman do okrycia, czasami o papierosa. Głodni, niedomyci, kulący się na ławkach miejskich czy na dworcach, szukający miejsc do spania na klatkach bloków przed ich zamknięciem, walczący o miejsca na działkach, zgłaszający się do schronisk, o ile jest jeszcze tam miejsce…

Bezdomna kobieta w ciemnym płaszczu siedzi na chodniku z twarzą ukrytą w dłoniach, obok kubek i torba
Bezdomna kobieta na ulicy. Fot. © Daniel Battiston / archiwum „Nasza Polska”

Dlaczego bezdomni

W bezdusznym języku prawniczym za bezdomnego uważa się „osobę niezamieszkującą w lokalu mieszkalnym w rozumieniu przepisów o ochronie praw lokatorów i mieszkaniowym zasobie gminy i niezameldowaną na pobyt stały, w rozumieniu przepisów o ewidencji ludności i dowodach osobistych, a także osobę niezamieszkującą w lokalu mieszkalnym i zameldowaną na pobyt stały w lokalu, w którym nie ma możliwości zamieszkania” (Ustawa o pomocy społecznej).

Zasadniczą przyczyną bezdomności jest bezrobocie, które – w przypadku długotrwałej niemożności znalezienia pracy – powoduje niewypłacalność danej osoby lub rodziny, co powoduje utratę mieszkania poprzez eksmisję. Inny zespół przyczyn stanowią patologie: uzależnienie od alkoholu czy narkotyków, a w związku z tym utrata pracy, rodziny i domu. Trzeci powód związany jest z brakiem miejsca powrotu dla wracającego z więzienia, który nie potrafi dalej dać sobie rady w życiu. Czwarty to rozkład więzi rodzinnych – rozwód związany z koniecznością opuszczenia dotychczasowego lokum. Inna grupa to osoby cechujące się poczuciem niższości, osamotnienia, nieuzasadnionego wstydu czy też przekonaniu o „złu tego świata”.

Zasadnicze przyczyny skali bezdomności tkwią w systemie społeczno-gospodarczym III RP. Świadczą o tym sygnały płynące z organizacji pozarządowych, mówiące o tym, że do placówek dla bezdomnych zgłaszają się coraz częściej osoby ze średnim i wyższym wykształceniem. Ulega również obniżeniu wiek bezdomnych. Według statystyk – siłą rzeczy niepełnych – gros bezdomnych to mężczyźni: ok. 90 proc.

Pierwsze części cyklu Zbigniewa Lipińskiego: Wykluczeni, czyli ćwierćwiecze bezrobocia w III RP oraz Wypędzeni, czyli emigracja zarobkowa Polaków

Statystyka hańby

Właściwie nie wiadomo, ilu naprawdę mamy bezdomnych. Uchwycenie rzeczywistej liczby jest trudne z kilku powodów: bezdomni przemieszczają się z miejsca na miejsce, nie wszyscy korzystają ze schronisk i rejestrowanej pomocy społecznej; z drugiej strony ci sami bezdomni mogą być liczeni podwójnie, gdyż raz są zarejestrowani w ośrodku gminy X, innym razem w gminie Y (na gminach spoczywa obowiązek udzielania pomocy bezdomnym).

Oficjalne dane oscylują wokół liczby 30 tys., ale np. Monar utrzymuje, iż bezdomnych jest ok. 300 tysięcy. A więc armia największych nędzarzy. Badania zorganizowane przez Ministerstwo Pracy w nocy z 7 na 8 lutego 2013 r. wykazały 30 712 bezdomnych, z czego w placówkach instytucjonalnych przebywało ok. 22 tys., a 8,5 tys. poza nimi.

„Miłosierdzie gminy”

W Polsce funkcjonują 643 placówki dla bezdomnych, z czego 424 prowadzone są przez gminy i powiaty w ramach zadań własnych i zleconych. Są to schroniska, noclegownie, ogrzewalnie, hostele itp., dysponujące 22 339 miejscami noclegowymi. W szczególnie trudnych okresach mogą one dodatkowo przyjąć 2 886 osób na tzw. dostawki.

Co interesujące, w czasie badań w 2013 r. okazało się, że przy 25 225 miejscach w noclegowniach przebywało tam 22 158 osób. Istniały wprawdzie przypadki braku miejsc w poszczególnych placówkach, ale osoby zgłaszające się kierowano wtedy w inne miejsce.

Przeczytaj również: Powodzianin po latach obietnic. Grzegorz Woś z Zastowa Karczmiskiego

Oprócz placówek publicznych istnieje również sieć ośrodków dla bezdomnych prowadzonych przez organizacje pozarządowe, w tym katolickie. Np. Caritas prowadzi ponad 60 schronisk i noclegowni, gdzie przebywało czasowo 7 tys. osób. Pomocy takiej udziela ponadto Monar.

Pomoc kompleksowa

Istnieją dwa rodzaje kompleksowych działań mających na celu przywrócenie bezdomnych społeczeństwu. Są to: indywidualny program wychodzenia z bezdomności oraz kontrakt socjalny. Pierwszy polega na wspieraniu w rozwiązywaniu problemów życiowych – zatrudnienia, mieszkania oraz spraw rodzinnych. Program taki opracowuje pracownik socjalny wraz z bezdomnym, a zatwierdza kierownik ośrodka pomocy społecznej. Osoba taka otrzymuje też ubezpieczenie zdrowotne. Natomiast kontrakt socjalny przeznaczony jest dla osób i rodzin potrzebujących szczególnej pomocy. Mogą takim kontraktem być objęci również bezdomni.

W 2012 r. pierwszym rodzajem pomocy objęto 3 464 osoby, drugim – 2 589 osób. Z tego usamodzielniło się 2 710 osób, a podjęło pracę, w tym tzw. zatrudnienie wspierane – 1 765. W omawianym roku przekazano bezdomnym 755 mieszkań.

Kropla w morzu

Bezdomność prowadzi z czasem do całego szereg wynaturzeń osobowości, nałogów, a w końcu – choć nie zawsze – demoralizacji. To zrozumiałe. Życie na absolutnym marginesie musi skutkować w ten właśnie sposób. U niektórych bezdomność staje się nawet nawykiem, stąd na przykład przebywanie na mrozie w sytuacji, gdy można znaleźć miejsce w noclegowni. Toteż zimą 2012/2013 zamarzło 68 bezdomnych.

Wszystkie opisane powyżej środki pomocy, w tym próby przywrócenia do normalnego życia, są skazane na niepowodzenie lub zaledwie częściowy sukces. To kropla w morzu. Jest to bowiem typowe leczenie objawowe, a nie usuwanie przyczyn. Zwróćmy uwagę, że podana oficjalnie liczba bezdomnych, którzy się usamodzielnili, stanowi niespełna 9 proc. ogółu bezdomnych. Powtórzmy: źródła bezdomności tkwią w systemie politycznym, społecznym i gospodarczym panującym w Polsce, a utrwalanym zaciekle przez ekipę Donalda Tuska. Na miejsce zmarłych i przywróconych normalności przyjdą następne zastępy bezdomnych. Bo taka jest logika naszego ustroju.

Tymczasem na bezdomnych wydano w 2012 r. 166,8 mln zł. A przecież – pomijając aspekt moralny – gdyby obecnie bezdomni mieli pracę i mieszkania, tworzyliby na rynku dodatkowy popyt, płaciliby podatki, zakładaliby rodziny. Prawda jest przerażająco oczywista: bezdomni stanowią część Polaków wyrzuconych poza nawias społeczeństwa, wraz z emigrującymi za chlebem i bezrobotnymi. Ma być nas coraz mniej w Polsce, bo nasz kraj został już przeznaczony do zamieszkania i panowania nad „tubylcami” innym. Komu? O tym innym razem.

Zbigniew Lipiński

 


ⓘ Informacja o publikacji
Artykuł Zbigniewa Lipińskiego pt. „Wyrzuceni” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 5 (952) z dnia 28 stycznia 2014 roku, s. 1 i 7. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Zbigniew Lipiński / „Nasza Polska”. Zdjęcia: H Dominique Abed, Daniel Battiston, archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 5 (952)/2014, s. 1 i 7.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Ukraińscy żołnierze będą szkolić Polaków w prywatnej akademii dronowej. Drony lecą na Kreml w spocie promocyjnym

Pomysłodawca roku UPA z zakazem wjazdu do Polski. Szeremeta przez 5 lat nie wjedzie do strefy Schengen

8 lat więzienia za śmierć trzech osób. Sebastian Majtczak skazany, ale wyrok budzi oburzenie

Publikujemy nagranie z firmy od surogacji. Płeć dziecka w VIP, dopłata za bliźnięta, Black Friday. Europoseł Śmiszek: „Europa idzie do przodu”.

800 plus bez corocznych wniosków? Tusk ogłasza koniec biurokracji, ale jest haczyk

Żołnierz z ukraińskim obywatelstwem zatrzymany za szpiegostwo. Miał przy sobie telefony, pieczątki i złoto

Ukraińcy wyjeżdżają z Polski? Największy spadek w UE. Ekspert ostrzega przed skutkami dla gospodarki

Koniec TikToka i Instagrama dla dzieci? Rząd szykuje zakaz mediów społecznościowych do 15. roku życia

Inne kategorie

Czytaj także