Justyna Dobrosz-Oracz zapytała Konrada Berkowicza, gdy ten wchodził do Sejmu, czy ten był w wojsku. Odpowiedzi nie dostała, za to usłyszała, że poseł rozmawia wyłącznie „z dziennikarzami, a nie z kurtyzanami”. Dziennikarka TVP Info zapowiedziała pozew, a posłowie KO zapowiedzieli wniosek do Komisji Etyki Poselskiej. Zamiast przeprosić, następnego dnia Berkowicz opublikował jej zdjęcie w czerwonej sukience i napisał, że nazwał ją „stosownie do wykonywanej profesji”.
Co Berkowicz powiedział do Dobrosz-Oracz?
Do wymiany zdań między posłem a dziennikarką doszło w środę, 7 października 2026 r., przed wejściem do Sejmu. Justyna Dobrosz-Oracz zatrzymała śpieszącego się Konrada Berkowicza i zapytała, czy był w wojsku. Nietrudno się domyślić, że to pytanie miało nawiązywać do ostatnich wypowiedzi Sławomira Mentzena o obowiązkowym szkoleniu wojskowym. Poseł Konfederacji nie odpowiedział, tylko odprawił dziennikarkę słowami, które szybko obiegły sieć.
Teraz nie mam czasu odpowiadać, bo głosowania się zaczynają. Poza tym rozmawiam z dziennikarzami, a nie z kurtyzanami
Konrad Berkowicz
Dobrosz-Oracz momentalnie odpowiedziała mu na miejscu: „Pan mnie obraża i pan zostanie pozwany”. Na krążącym po sieci nagraniu słychać, że poseł najpierw urwał obraźliwe słowo w połowie, jakby się wahał, czy go użyć, a dopiero potem dokończył „kurtyzanami”.
Jak zareagowała Dobrosz-Oracz?
Dziennikarka TVP Info stwierdziła, że nie pozostawi tej sprawy i poświęciła jej sporo uwagi w najnowszym odcinku swojego programu „Bez trybu”. Stwierdziła, że „opłacany z naszych podatków” poseł przekroczył „dotąd nieprzekraczalną granicę”.
Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Posłowie Koalicji Obywatelskiej Paweł Bliźniuk i Maciej Tomczykiewicz zapowiedzieli złożenie wniosku do Komisji Etyki Poselskiej w sprawie zachowania Berkowicza. Ostro zareagowali też politycy obozu rządzącego. Rzecznik rządu Adam Szłapka nazwał posła Konfederacji „zwykłym chamem”, a Marcin Kierwiński mówił o „chamstwie do kwadratu”.
Dlaczego Berkowicz nazwał ją kurtyzaną?
Berkowicz najwyraźniej nie uważa, aby przekroczył jakąkolwiek granicę i nie żałuje wypowiedzianych w środę słów. W swoich mediach społecznościowych poszedł jeszcze dalej i opublikował zdjęcie Dobrosz-Oracz w obcisłej czerwonej sukience i dopisał komentarz, w którym połączył swoje słowa z jej stylem pracy i wyglądem.
Nie zwyzywałem tej pani. Nazwałem ją stosownie do wykonywanej profesji i charakteru warsztatu, który prezentuje
Konrad Berkowicz
Tym samym próbował uzasadnić rzucone przez siebie określenie tym, w jaki sposób dziennikarka prezentuje się w pracy. Jej stroje od dawna są zresztą tematem komentarzy. Internauci regularnie wyśmiewają głębokie dekolty i obcisłe sukienki, w których pojawia się w Sejmie i w programach TVP.
Co się stało w dniu zaprzysiężenia Nawrockiego?
Jedną z takich sytuacji, która stała się potem przedmiotem licznych memów i żartów z Dobrosz-Oracz, było jej pojawienie się pod budynkiem Sejmu 6 sierpnia 2025 r., podczas zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta RP. Dziennikarka wyszła wtedy z budynku Sejmu, licząc na nagranie wypowiedzi Donalda Tuska. Natomiast, gdy się okazało, że premier będzie mówił w środku, Straż Marszałkowska nie wpuściła jej z powrotem głównym wejściem.
Na nagraniu z tamtego dnia słychać, jak dziennikarka mówi: „To jest po prostu chore! Jak mamy nagrać premiera?”. Przez telefon przekazywała, że rzecznik rządu Adam Szłapka napisał jej, iż Tusk zaraz wyjdzie. Strażnik odpowiadał: „Na ten moment nie ma przejścia”. Oczywiście, brak zgody na jej ponowne wejście do budynku Sejmu nie wynikał z jej ubioru, ale faktem jest to, że jej kreacja tego dnia mocno zwracała na siebie uwagę.
Kim jest Justyna Dobrosz-Oracz?
Justyna Dobrosz-Oracz urodziła się 31 marca 1978 r. Jest córką Janusza Dobrosza, byłego polityka Ligi Polskich Rodzin i wicemarszałka Sejmu V kadencji. Pracę dla TVP zaczęła w 2000 r. najpierw w „Teleexpressie”, a następnie była reporterką sejmową „Wiadomości”.
W 2016 r. przeszła z telewizji publicznej do „Gazety Wyborczej” i komentowała również wydarzenia w TVN24. Do TVP Info wróciła 1 lutego 2024 r., już po przejęciu mediów publicznych przez nową władzę. Prowadzi programy „Pytanie dnia”, „Bez trybu” i „Woronicza 17”.
Dlaczego prawica nie lubi Dobrosz-Oracz?
Po zmianie władzy jesienią 2023 roku Dobrosz-Oracz dla osób stojących w opozycji do obecnego rządu stała się jedną z głównych twarzy TVP. Krytycy zarzucają jej bardzo ostre pytania wymierzone w politycznych przeciwników Donalda Tuska i jest ona postrzegana jako dziennikarka mocno sprzyjająca obozowi rządzącemu. Do tego dochodzi wspomniana wyżej awantura ze strażą w dniu zaprzysiężenia Nawrockiego oraz niezbyt taktowne stylizacje.
Podwójne standardy polskich mediów?
Zachowanie Berkowicza trudno obronić. Zdecydowanie nie popieramy tego typu wypowiedzi, a szczególnie kierowanych pod adresem kobiety i to niezależnie od tego, co myśli się o jej pracy czy poglądach. Skala reakcji na jego słowa pokazuje jednak coś innego. Gdy poseł obraża dziennikarkę, natychmiast pojawiają się zapowiedź pozwu, zapowiedź wniosku do Komisji Etyki i potępienie ze strony rządu. Gdy wulgaryzmów wobec głowy państwa używa znana aktorka, to na próżno się doszukiwać podobnego oburzenia w mediach i wśród polityków koalicji.
W tym przypadku mamy na myśli Joannę Szczepkowską. Przypomnijmy, że po obchodach rocznicy Porozumień Sierpniowych, na których 31 sierpnia 2026 r. przemawiał w Sali BHP Stoczni Gdańskiej prezydent, aktorka opublikowała na Facebooku wpis wymierzony w Karola Nawrockiego. Słowo na „ch” wykropkowała, ale nie dało się mieć wątpliwości, o jaki wulgaryzm chodzi.
Ty ch…ju. Dzisiaj premierem jest ten człowiek, który poświęcił młodość polskiej demokracji
Joanna Szczepkowska o prezydencie Karolu Nawrockim
Nie był to jej pierwszy taki wpis. W sierpniu 2025 r., po spotkaniu prezydenta z Donaldem Tuskiem, napisała do Nawrockiego „chamem pan jesteś”. Natomiast w listopadzie 2025 r., po Marszu Niepodległości, napisała, że „Hitler też wrzeszczał”. Co więcej, w sierpniu 2026 r., po defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego, kończyła wpis wezwaniem „Nawrocki do podstawówki!”. Całą listę jej wypowiedzi o prezydencie zebraliśmy w jednym tekście.
Reakcje na jej słowa wyglądały zupełnie inaczej niż w przypadku Berkowicza. Zamiast wniosków do komisji i potępień ze strony polityków koalicji pojawiło się zawiadomienie do prokuratury w sprawie znieważenia prezydenta z art. 135 Kodeksu karnego, i to dopiero 16 września, prawie trzy tygodnie po wpisie. Wcześniej, 3 września, TVP Info zaprosiło aktorkę do programu „100 pytań do…”, w którym rozmawiano z nią m.in. o „fenomenie prezydenta”.
Kontrast jest więc dość mocno zauważalny. Poseł Konfederacji nazywa dziennikarkę kurtyzaną i spotyka się z zapowiedzią pozwu, zapowiedzią wniosku do Komisji Etyki Poselskiej oraz ostrymi słowami ze strony rządu. Aktorka nazywa prezydenta słowem na „ch” i dostaje zaproszenie do telewizji publicznej. Jedno i drugie zasługuje na krytykę, ale tylko w jednym przypadku media i politycy koalicji uznali, że przekroczono granicę.




