Totalny demontaż systemu Orbána. Radykalne reformy na Węgrzech

5 min. czytania

Maciej Chrościelewski

29 września 2026 r.

Magyar i von der Leyen na tle zdjęcia Orbana

5 min. czytania

Maciej Chrościelewski

29 września 2026 r.

Péter Magyar rozmontowuje system zbudowany przez Viktora Orbána w ciągu 16 lat rządów. Nowe władze zakończyły stan wyjątkowy i rządzenie dekretami, a zmiany w konstytucji objęły limity kadencji i odsunięcie prezydenta Tamása Sulyoka. Unia Europejska wyraża zadowolenie, a opozycja z Fideszu mówią o ataku na demokrację i „rządach autorytarnych”.

Koniec pewnej epoki

W wyborach parlamentarnych 12 kwietnia 2026 r. Tisza, partia Pétera Magyara, zdobyła 141 z 199 mandatów w Zgromadzeniu Narodowym. Fidesz-KDNP Viktora Orbána otrzymał 52 mandaty, a Mi Hazánk – 6. Tisza uzyskała około 53 proc. głosów na listy. Według dostępnych danych była to najwyższa frekwencja od 1990 r.

Wynik dał Tiszy większość dwóch trzecich, potrzebną do zmiany konstytucji i uchwalania tzw. ustaw kardynalnych. Podobną większość Orbán zdobył w 2010 r. i wykorzystał ją do przebudowy państwa. W noc wyborczą przyznał się do porażki w krótkiej rozmowie telefonicznej z Magyarem. Nowy premier został wybrany przez parlament 9 maja.

Demontaż dziedzictwa Orbána

Rząd Magyara zakończył 14 maja stan wyjątkowy, który obowiązywał od wybuchu wojny w Ukrainie. Wcześniej, od 2020 r., Węgry rządzone były w trybie nadzwyczajnym, wprowadzonym w czasie pandemii. Magyar zapowiedział powrót do „normalności”. Parlament uchwalił jednocześnie ustawę, która zamieniła część dotychczasowych dekretów w stałe przepisy, więc część rozwiązań nadal obowiązuje.

Pod koniec lipca parlament przyjął ustawę o Narodowym Urzędzie Odzyskiwania i Ochrony Majątku (NVVH). Urząd może badać zamówienia publiczne, dotacje, koncesje, środki unijne i spółki państwowe, a także dochodzić zwrotu majątku wyprowadzonego z własności publicznej. W toku prac dodano gwarancje sądowej ochrony praw, na co zwróciła uwagę organizacja Human Rights Watch. Magyar przekonuje, że celem urzędu nie jest zemsta polityczna, lecz odzyskanie pieniędzy publicznych.

Według Euronews rozwiązana ma zostać także fundacja zarządzająca Mathias Corvinus Collegium (MCC), instytucją blisko związaną z Orbánem, a jej majątek ma przejść na państwo. Podobny los czeka 15 innych fundacji interesu publicznego, które nie prowadziły uczelni. Z rad uczelni mają zostać usunięci działacze nominowani przez Fidesz.

Limity kadencji i zmiany w Trybunale Konstytucyjnym

Zmiany wprowadziły limit dwóch kadencji (osiem lat) dla premiera oraz 12 lat dla posłów. Przepisy działają wstecz, więc w praktyce uniemożliwiają Orbánowi powrót na stanowisko premiera i wykluczają start części weteranów Fideszu. Orbán uznał to za „koniec demokracji”, bo o tym, kogo można wybierać, decyduje rząd, a nie wyborcy.

Poprawka wprowadziła też limit wieku 70 lat dla sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Stanowisko stracił przez to jego prezes Péter Polt, długoletni sojusznik Orbána.

Kontrowersje wokół odwołania prezydenta

Magyar nazywał prezydenta Tamása Sulyoka marionetką Orbána i dał mu czas do końca maja na dobrowolną rezygnację. Sulyok odmówił. W połowie lipca parlament przyjął poprawkę do ustawy zasadniczej, która zakończyła jego mandat. Sulyok sam ją podpisał. Fidesz uznał odwołanie za nielegalne, a Komisja Europejska zapowiedziała obserwację sytuacji. Michael McGrath, Europejski Komisarz ds. Demokracji, Sprawiedliwości, Praworządności i Ochrony Konsumentów ocenił, że przy tak głębokiej zmianie politycznej wymiana kadr jest nieunikniona.

11 sierpnia parlament wybrał na prezydenta Andrása Bakę, byłego prezesa Sądu Najwyższego i byłego sędziego Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Głosowało za nim 140 posłów, sześciu było przeciw, a do wyboru w pierwszej turze potrzeba było 133 głosów. Urząd objął 19 sierpnia. Jego własna kadencja w Sądzie Najwyższym została skrócona w 2012 r. przez rząd Orbána, a Strasburg uznał to za naruszenie jego praw. Fidesz zbojkotował głosowanie.

Bruksela otwiera szampana, Fidesz mówi o „zdradzie narodowej”

Reakcje na radykalny zwrot polityczny w Budapeszcie idealnie odzwierciedlają głębokie pęknięcie, jakie od lat dzieli węgierską i europejską scenę polityczną.

Dla Brukseli demontaż systemu Viktora Orbána stał się pretekstem do demonstracji ogromnej ulgi. Unijni urzędnicy niemal z dnia na dzień porzucili chłodny, biurokratyczny ton, czego najbardziej namacalnym dowodem było błyskawiczne odblokowanie dla Węgier aż 16,4 mld euro z zamrożonych dotychczas funduszy unijnych i KPO. Przystąpienie rządu Pétera Magyara do Prokuratury Europejskiej (EPPO), likwidacja kontrowersyjnego Urzędu Ochrony Suwerenności oraz rezygnacja z rządzenia za pomocą dekretów zostały w strukturach unijnych przyjęte jako triumf praworządności. Bruksela z satysfakcją odnotowuje także koniec ery węgierskiego weta w Radzie Europejskiej – nowy gabinet bez przeszkód popiera pakiety pomocowe dla Ukrainy i zapowiada uniezależnienie energetyczne od Moskwy do 2027 roku. Choć w kuluarach Komisji Europejskiej słychać głosy, że asertywny i wciąż mocno dbający o suwerenność Magyar nie będzie partnerem „łatwym”, to dla unijnego establishmentu jest on przede wszystkim partnerem przewidywalnym i cywilizowanym.

Zupełnie inne nastroje panują w obozie nowej opozycji, zdominowanej przez odsunięty od władzy Fidesz. Środowisko polityczne Viktora Orbána przedstawia reformy Magyara w kategoriach narodowej katastrofy i kapitulacji przed zachodnim dyktatem. Politycy Fideszu regularnie oskarżają nowy rząd o „sprzedanie suwerenności Węgier za brukselskie srebrniki” oraz wciąganie kraju w konflikt rosyjsko-ukraiński. Czystki personalne w mediach publicznych, administracji i sądownictwie opozycja jednoznacznie nazywa „polityczną wendetą” i łamaniem standardów demokratycznych, na które Bruksela – ich zdaniem – celowo przymyka oko. Zepchnięta do defensywy prawica próbuje konsolidować swój elektorat wokół obrony tradycyjnych wartości i dziedzictwa czternastu lat swoich rządów, ostrzegając Węgrów przed niekontrolowanym napływem migrantów i utratą niezależności gospodarczej na rzecz unijnego centrum. Krytykę zgłosili też sojusznicy Orbána w Europie, m.in. Marine Le Pen i Matteo Salvini.

Bezlitosny w krytykowaniu rządów nowego premiera jest nieustannie sam Viktor Orbán. W jednym ze swoich ostatnich wpisów na X stwierdził m.in. że „autorytarni rządzący z Tiszy podnoszą podatki (…) i niszczą węgierską gospodarkę”. Dodał, że „autorytaryzm tworzy nowe ofiary każdego dnia. Dzisiaj oni, jutro ty”.

Kim jest Péter Magyar?

Péter Magyar urodził się 16 marca 1981 r. w Budapeszcie. Jest prawnikiem i byłym dyplomatą. W latach 2002-2024 należał do Fideszu. Do polityki wrócił w 2024 r. po aferze wokół ułaskawienia w sprawie domu dziecka, po której z życia publicznego wycofała się prezydent Katalin Novák oraz jego ówczesna żona. Później stanął na czele Tiszy.

Tisza określana jest jako partia centroprawicowa. Program Magyara zakłada niezależność sądownictwa, przystąpienie do Prokuratury Europejskiej, limity kadencji dla premiera i posłów oraz zbliżenie z Unią Europejską i Ukrainą.

Magyar ma trzech synów. Co ciekawe w kontekście politycznym, jego była żona to Judit Varga, w latach 2019-2023 minister sprawiedliwości w rządzie Orbána. Pobrali się w 2006 r., a o rozwodzie poinformowali w marcu 2023 r. Magyar wiązał rozstanie częściowo z różnicami politycznymi. Varga oskarżała go o przemoc, co Magyar odrzuca jako oszczerstwo.

Źródła: Euronews, AP, Al Jazeera, Budapest Business Journal, CEE Legal Matters, Human Rights Watch. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij
Najnowsze

Bill Gates chce spotkania z Trumpem. Ostrzega przed skutkami AI

Minister finansów Izrael chce „wojny” na Zachodnim Brzegu. Smotricz: zrobić to samo, co w Gazie

Kosowo aresztuje Serbów, Belgrad grzmi o „czystkach etnicznych”

Putin powtarza narrację Hitlera z 1939 roku. W chwili napaści na Polskę Hitler też mówił: „Nasi rodacy są prześladowani”

Czy migranci dostaną prawo głosu? We wtorek głosowanie w Zgromadzeniu Rady Europy

Były szef ukraińskiego MSZ wzywa rodaków do ukrainizacji Europy

Netanjahu w ONZ. Delegaci wyszli, premier nazwał ich tchórzami

AfD chce zamknąć Ukrainie drogę do UE. „Korupcyjna studnia bez dna”

Inne kategorie

Czytaj także