Drony z gazem pieprzowym w amerykańskich szkołach. Do napastnika dolecą w 15 sekund

10 min. czytania

Redakcja

29 lipca 2026 r.

Amerykańska szkoła średnia z flagą USA, w kółku zdjęcie drona — ilustracja do tekstu o programie Campus Guardian Angel

10 min. czytania

Redakcja

29 lipca 2026 r.

Drony w szkołach w USA przestały być zapowiedzią z konferencji technologicznych. Od nowego roku szkolnego w ośmiu okręgach w trzech stanach USA – na Florydzie, w Georgii i Kolorado – szkoły będą miały drony gotowe do startu w kilka sekund. Nad korytarzami zawisną małe bezzałogowe statki powietrzne, które w piętnaście sekund mają dolecieć do napastnika, oślepić go stroboskopem, ogłuszyć syreną i obezwładnić żelem pieprzowym. W ostateczności mogą staranować człowieka przy prędkości blisko 100 km/h. System nazywa się Campus Guardian Angel, buduje go firma Mithril Defense z Austin w Teksasie, a piloci siedzą setki kilometrów od szkoły. Amerykanie wydają rocznie około 4 mld dolarów na zabezpieczanie budynków szkolnych i wciąż nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, które zadał sobie każdy rodzic po masakrze w Uvalde: co dzieje się w tych dwóch minutach, zanim przyjedzie policja. Ten tekst wyjaśnia, jak w amerykańskich szkołach mają działać drony wysyłane przeciw sprawcom strzelanin, ile kosztują, kto je krytykuje i dlaczego w Ameryce łatwiej kupić dron bojowy dla liceum niż zmienić prawo o broni.

Jak działają drony w szkołach w USA

Maszyny nazwane Black Arrow są plastikowe i celowo nieśmiercionośne. Trzymane są w zamkniętych skrzyniach rozmieszczonych w budynku – jedna kosztuje około 15 tys. dolarów i mieści sześć dronów. Alarm uruchamia nauczyciel: przyciskiem paniki w klasie albo z aplikacji w telefonie. Po naciśnięciu przycisku paniki skrzynia otwiera się zdalnie, a aktywowane maszyny startują bez udziału kogokolwiek na miejscu.

Sterowanie przejmują operatorzy w centrum firmy w Austin. Wewnątrz budynku drony rozpędzają się do 50 mil na godzinę, czyli około 80 km/h, na otwartej przestrzeni nawet do 160 km/h. Deklarowany czas dotarcia w dowolne miejsce kampusu to piętnaście sekund. Bateria wystarcza na dziesięć do piętnastu minut lotu – tyle, ile zwykle trwa cała sytuacja.

Arsenał jest stopniowany:

– światło stroboskopowe i syrena, które pełnią funkcję odstraszania i mają spowolnić napastnika
– dyspenser żelu pieprzowego, wystrzeliwanego w twarz z bliska
– metalowe zakończenie pozwalające rozbić szyby w oknach i drzwiach, gdy trzeba wlecieć do zamkniętego pomieszczenia
– łączność dwukierunkowa, dzięki której operator mówi do napastnika i przekazuje policji obraz na żywo
– taranowanie przy 60 milach na godzinę jako ostateczność

Ten ostatni punkt jest w materiałach firmy opisywany bez ogródek. Chodzi o fizyczne przewrócenie człowieka masą lecącego obiektu.

Gdzie polecą pierwsze maszyny – Floryda, Georgia i Kolorado

Pierwszy dron zainstalowano jeszcze pod koniec poprzedniego roku szkolnego w Deltona High School w hrabstwie Volusia pod Orlando. W tym roku dołączają kolejne placówki: Boyd H. Anderson High School w rejonie Fort Lauderdale w hrabstwie Broward oraz Godby High School w Tallahassee w hrabstwie Leon. Floryda uruchomiła program pilotażowy w trzech okręgach, Georgia w kilku kolejnych, łącznie osiem dystryktów.

Osobny przypadek to John Adams Academy w Sterling Ranch w Kolorado. Tam pieniędzy z budżetu hrabstwa zabrakło i szkoła sfinansowała instalację ze środków prywatnych. Luizjana przyjęła w tym roku ustawę finansującą pilotaż w czterech szkołach. Zainteresowanie zgłosił też okręg Miami-Dade, jeden z największych w kraju.

Ile kosztują szkolne drony

Floryda przeznaczyła na pilotaż 557 tys. dolarów i zatwierdziła kolejne 564 tys. na jego kontynuację. Georgia rozważała budżet w okolicach pół miliona dolarów na cztery szkoły. Sama usługa rozliczana jest od powierzchni: około 50 centów za stopę kwadratową rocznie, co dla typowego liceum o powierzchni 80 tys. stóp kwadratowych daje mniej więcej 20 tys. dolarów rocznie. Firma przelicza to na mniej więcej 8 dolarów miesięcznie na ucznia.

To argument, który przekonuje rady szkolne najskuteczniej: roczny abonament kosztuje tyle, ile etat jednego uzbrojonego funkcjonariusza szkolnego. Z tą różnicą, że funkcjonariusz bywa akurat na drugim końcu kampusu, a dron startuje z najbliższej skrzyni.

„Nie uciekniesz przed dronem” – argumenty twórców

Współzałożycielem firmy jest Bill King, były komandos Navy SEAL. Jego zdanie cytowane w amerykańskich mediach brzmi: „Kiedy raz naprowadzę na ciebie drony, po prostu nie zdołasz przed nimi uciec”. Prezes Mithril Defense, Justin Marston, powtarza inną liczbę: „Pierwsze 120 sekund jest absolutnie krytyczne”.

Ta arytmetyka jest sednem całego pomysłu. Większość strzelanin szkolnych kończy się w ciągu dwóch–trzech minut, a mediana czasu dojazdu policji jest wyraźnie dłuższa. Masakra w szkole w Uvalde w Teksasie jest tu przypadkiem granicznym: funkcjonariusze czekali na korytarzu ponad siedemdziesiąt minut, zanim weszli do sali, w której osiemnastoletni Salvador Ramos zabił dziewiętnaścioro dzieci i dwie nauczycielki. To właśnie 24 maja 2022 roku stało się dla twórców Campus Guardian Angel punktem wyjścia – luka między alarmem a interwencją okazała się większa niż ktokolwiek zakładał.

Krytycy: technologia zamiast profilaktyki

Curtis Lavarello z School Safety Advocacy Council wskazuje na scenariusz, którego nikt nie przećwiczył: operator siedzący w Teksasie ma w kilkanaście sekund odróżnić napastnika od uciekającego ucznia albo od wchodzącego policjanta. Obraz z kamery, chaos, dym, kilkaset osób w korytarzu. Pomyłka oznacza żel pieprzowy w twarz przypadkowego nastolatka albo staranowanie funkcjonariusza.

Rodzice w Kolorado formułują to prościej – obawiają się drona, który wystrzeli ładunek i zrani dziecko. Naukowcy zajmujący się edukacją dorzucają argument systemowy: pieniądze idą w reakcję, a nie w profilaktykę, czyli w psychologów szkolnych, klimat w placówce i wychwytywanie sygnałów ostrzegawczych.

Najmocniej mówi o tym Jaclyn Corin, która przeżyła strzelaninę w Marjory Stoneman Douglas High School w Parkland na Florydzie i współtworzyła ruch March For Our Lives. Jej stanowisko jest niezmienne od lat: zamiast inwestować w coraz szybszą odpowiedź na atak, trzeba ograniczyć dostęp do broni palnej, którą ten atak jest przeprowadzany.

Jest też kwestia prawna, o której mało kto mówi. Przepisy Federalnej Administracji Lotnictwa, w tym słynna część 107, regulują loty w przestrzeni powietrznej. Wnętrze budynku szkolnego przestrzenią powietrzną w rozumieniu tych przepisów nie jest. Operatorzy latający po korytarzach działają więc w obszarze, dla którego nie istnieje federalny system certyfikacji.

Strzelaniny w szkołach w USA – skala zjawiska

Punktem odniesienia dla Amerykanów pozostaje 20 kwietnia 1999 roku i strzelanina w Columbine High School w Kolorado, gdzie dwóch uczniów zabiło dwanaścioro kolegów i nauczyciela. Według bazy prowadzonej przez dziennikarzy „Washington Post” od tamtego dnia doszło do ponad 435 strzelanin na terenie amerykańskich szkół. Bezpośrednio doświadczyło ich blisko 400 tys. uczniów – to populacja średniej wielkości polskiego miasta wojewódzkiego. W tej statystyce mieści się także grudzień 2012 roku i strzelanina w Sandy Hook Elementary School w Newtown, gdzie zginęło dwadzieścioro sześcio- i siedmiolatków.

Krzywa nie opada, a kolejne roczniki uczniów dorastają z kolejnymi strzelaninami w szkołach w tle. Rekordowy był 2023 rok z 352 incydentami z użyciem broni na terenie placówek oświatowych. Badania Uniwersytetu Stanforda pokazują, że skutki sięgają daleko poza dzień zdarzenia: uczniowie, którzy przeżyli strzelaninę, częściej korzystają z leków przeciwdepresyjnych, rzadziej kończą studia i w wieku dwudziestu kilku lat zarabiają mniej niż rówieśnicy.

Dlatego amerykańskie szkoły od lat wyglądają jak obiekty chronione: śluzy przy wejściu, kamery, detektory metalu, kuloodporne folie na szybach, ćwiczenia lockdown prowadzone z pierwszoklasistami. Rynek tych rozwiązań wart jest miliardy dolarów rocznie i drony są jego najnowszym rozdziałem.

Gaz pieprzowy a gaz łzawiący – czym to się różni

W polskich relacjach pojawia się określenie „gaz łzawiący”, ale producent mówi o żelu pieprzowym i to rozróżnienie ma znaczenie.

– gaz pieprzowy (OC) to wyciąg z papryki, oleożywica capsicum; działa na receptory bólowe, powoduje odruchowe zaciśnięcie powiek, palenie skóry i duszność, a jego efekt utrzymuje się zwykle od kilkunastu minut do godziny
– gaz łzawiący (CS, chlorobenzylidenomalononitryl) to związek syntetyczny stosowany przez policję do rozpraszania tłumu; zmusza oczy do łzawienia, drażni spojówki i drogi oddechowe, dłużej utrzymuje się w pomieszczeniu i trudniej go usunąć
– żel pieprzowy to gęstsza postać OC, która nie tworzy chmury aerozolu, dzięki czemu w mniejszym stopniu zagraża osobom postronnym w zamkniętym korytarzu

Wybór żelu zamiast aerozolu jest więc świadomy. W klasie pełnej dzieci rozpylenie chmury gazu obezwładniłoby także wszystkich uczniów, a nie tylko napastnika. Konwencja o zakazie broni chemicznej dopuszcza używanie środków obezwładniających przez służby porządkowe wewnątrz państwa, choć zakazuje ich w działaniach wojennych – to jedna z osobliwości międzynarodowego prawa, o której warto pamiętać, słysząc określenie „broń chemiczna w szkole”.

Druga poprawka i dlaczego reformy grzęzną

Pytanie, dlaczego Ameryka kupuje drony zamiast zaostrzyć przepisy, ma odpowiedź konstytucyjną i polityczną. Druga poprawka do konstytucji USA z 1791 roku gwarantuje prawo do posiadania i noszenia broni, a wyrok Sądu Najwyższego w sprawie District of Columbia przeciwko Hellerowi z 2008 roku potwierdził, że jest to prawo indywidualne, nie tylko związane z milicją stanową.

Federalny zakaz sprzedaży broni szturmowej obowiązywał w latach 1994–2004 i wygasł, bo Kongres go nie przedłużył. Od tego czasu żadna szeroka reforma nie przeszła. Wyjątkiem jest ustawa Bipartisan Safer Communities Act z czerwca 2022 roku, przyjęta miesiąc po masakrze w Uvalde: rozszerzyła sprawdzanie przeszłości kupujących poniżej 21. roku życia, dołożyła pieniądze na zdrowie psychiczne w szkołach i wsparła stanowe przepisy typu red flag. Zakazu konkretnych typów broni nie wprowadziła.

Po stronie sprzeciwu stoi National Rifle Association wraz z zapleczem w Kongresie, ale też część opinii publicznej traktująca dostęp do broni jako gwarancję wolności. W tym układzie sił dron kosztujący 20 tys. dolarów rocznie jest rozwiązaniem, które da się przegłosować w radzie szkoły w jeden wieczór. Zmiana prawa federalnego zajmuje dekady.

Czy drony w szkołach to przyszłość

Szef bezpieczeństwa jednego z okręgów skwitował program krótko: „To jest przyszłość”. Kolejne stany przyglądają się wynikom pilotażu, a firma zapowiada rozszerzenie floty do kilkudziesięciu maszyn na kampus. Realny test przyjdzie jednak dopiero wtedy, gdy dron zostanie użyty naprawdę – i wtedy okaże się, czy piętnaście sekund wystarczy oraz kto odpowiada, jeśli ładunek trafi w niewłaściwą osobę.

Z perspektywy europejskiej cała sprawa wygląda na rozwiązywanie skutków zamiast przyczyn. Z perspektywy amerykańskiego dyrektora, który zna statystyki i wie, ile trwa dojazd radiowozu, wygląda inaczej. Obie perspektywy da się zrozumieć i to jest w tej historii najbardziej niepokojące.

Najczęściej zadawane pytania

Czy drony w szkołach w USA są uzbrojone?
Nie w klasycznym rozumieniu. Nie mają broni palnej. Dysponują żelem pieprzowym, syreną, stroboskopem oraz możliwością staranowania napastnika, co producent klasyfikuje jako środki nieśmiercionośne.

Kto steruje dronami podczas alarmu?
Zdalni operatorzy w siedzibie firmy w Austin w Teksasie. Nauczyciel jedynie uruchamia alarm przyciskiem paniki lub przez aplikację, nie pilotuje maszyny.

W których stanach działa Campus Guardian Angel?
Na Florydzie, w Georgii i Kolorado – łącznie w ośmiu okręgach szkolnych. Ustawę finansującą pilotaż w czterech szkołach przyjęła też Luizjana.

Ile kosztuje taki system dla jednej szkoły?
Około 20 tys. dolarów rocznie dla placówki o powierzchni 80 tys. stóp kwadratowych, czyli mniej więcej tyle, ile etat jednego funkcjonariusza szkolnego. Skrzynia z sześcioma dronami to wydatek rzędu 15 tys. dolarów.

Ile było strzelanin w szkołach w USA od Columbine?
Ponad 435 według bazy „Washington Post” prowadzonej od 1999 roku. Bezpośrednio doświadczyło ich blisko 400 tys. uczniów, a rekordowym rokiem był 2023 z 352 incydentami.

Czy przepisy lotnicze pozwalają latać dronem po szkole?
Regulacje FAA obejmują przestrzeń powietrzną, a nie wnętrza budynków, więc loty po korytarzach pozostają poza federalnym systemem certyfikacji. To jeden z głównych zarzutów krytyków programu.

Czy w USA można legalnie używać drona?
Tak. Loty rekreacyjne wymagają rejestracji bezzałogowca powyżej 250 gramów i zdania testu TRUST, a loty komercyjne – świadectwa pilota zdalnego według części 107 przepisów FAA. Osobne ograniczenia obowiązują nad lotniskami, obiektami wojskowymi i zgromadzeniami ludzi.

Dlaczego w USA dochodzi do strzelanin w szkołach?
Badacze wskazują na splot czynników: powszechny dostęp do broni palnej, w tym karabinów półautomatycznych, nieleczone kryzysy psychiczne nastolatków, doświadczenie przemocy domowej i rówieśniczej oraz efekt naśladownictwa nagłaśniany przez media. Żaden pojedynczy czynnik nie tłumaczy skali zjawiska.

Napisane przez

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Królują w brytyjskich miastach i są ich miliony. Czy Polskę czeka ten sam problem?

Rosyjski dron uderzył w pociąg przy granicy z Polską. NATO mówi o desperacji Putina

Żegnaj Merz – czy 20 września zacznie się koniec kanclerza Niemiec?

Francja wycofuje się z obowiązkowego systemu kaucyjnego

Ekwador nie wydał ciała Moniki Silvy-Koniuszek. Transport odwołany

Ukraińcy obwiniają Zełenskiego za korupcję. Ekspert: szanse na reelekcję spadają do zera

Tajny raport: weterani SAS i Navy SEALs szkolili Rosjan. Kurs kosztował 4 tys. euro

Przekażemy Ukrainie sprzęt o wartości 50 mln euro. Jest decyzja rządu

Inne kategorie

Czytaj także