W Norwegii jest nas blisko 130 tysięcy i stanowimy tam największą grupę imigrancką – liczniejszą niż Ukraińcy, Litwini czy Szwedzi. Polonia w Norwegii to jednak nie tylko ekipy budowlane w Oslo i Stavanger oraz kutry rybackie na północy. To także 104 polskie groby na cmentarzu w Håkvik pod Narwikiem i wrak niszczyciela ORP Grom leżący na dnie fiordu. W maju 1940 roku to właśnie polscy żołnierze zdobyli miasto, które przeszło do historii jako pierwsze zwycięstwo aliantów w II wojnie światowej.
Ile Polaków mieszka w Norwegii?
Norweski urząd statystyczny Statistisk sentralbyrå liczy nas w dwóch kategoriach: jako imigrantów urodzonych za granicą oraz jako urodzone już w Norwegii dzieci polskich rodziców. Razem daje to blisko 130 tysięcy osób o polskim pochodzeniu. Obywatelstwo polskie ma nieco ponad 109 tysięcy mieszkańców kraju. Polacy są pod tym względem grupą numer jeden – przed Ukraińcami, Litwinami, Syryjczykami i Somalijczykami. Pierwsze miejsce zajęliśmy w 2008 roku, wyprzedzając Szwedów, i nie oddaliśmy go od tamtej pory.
| Wskaźnik | Dane | Źródło |
|---|---|---|
| Osoby polskiego pochodzenia | 129 772 | Statistisk sentralbyrå |
| Obywatele polscy | 109 513 | Statistisk sentralbyrå |
| Największe skupisko | Oslo – 15 479 osób | Statistisk sentralbyrå |
| Miejsce wśród grup imigranckich | pierwsze w kraju | Statistisk sentralbyrå |
Po Oslo najwięcej rodaków mieszka w Bergen (blisko 6,8 tysiąca), Drammen, Stavanger i Trondheim. Rozkład nie jest przypadkowy: to miasta portowe, naftowe i budowlane. Ponad jedna czwarta zatrudnionych Polaków pracuje w budownictwie i energetyce, kolejne kilkanaście tysięcy w przemyśle. Mężczyźni stanowią wyraźną większość, choć na początku tej migracji było odwrotnie – pierwsze fale po 1989 roku tworzyły głównie kobiety.
Skandynawia ma trzy kierunki polskiej emigracji i Norwegia wysuwa się przed pozostałe. Szwecja przyjmuje Polaków od dekad, lecz nigdy nie staliśmy się tam grupą imigrancką numer jeden. Na Islandii tworzymy największą społeczność cudzoziemską, tyle że w państwie mniejszym niż Kraków. Wśród Polaków za granicą kierunek norweski rósł po wejściu do UE najszybciej.
Skąd wzięli się Polacy w Norwegii?
Norwegia nigdy nie była pierwszym wyborem polskiej emigracji. Kiedy po powstaniu listopadowym tysiące oficerów ruszyły do Francji, do Skandynawii trafiały pojedyncze osoby. Na przełomie lat 1830 i 1831 pojawiają się w norweskich źródłach nazwiska Waligórskiego, Dzwonkowskiego i wspomnianego Szacińskiego. Byli to ludzie po klęsce, szukający miejsca, gdzie car nie sięgnie.
Druga fala przyszła po II wojnie światowej. W maju 1947 roku blisko 850 Polaków otrzymało w Norwegii zgodę na stały pobyt i pracę. Byli wśród nich żołnierze, którzy nie chcieli wracać do kraju rządzonego przez komunistów, oraz cywile z obozów dla dipisów. Przez kolejne dekady liczba ta rosła powoli: w latach osiemdziesiątych mieszkało tu około czterech tysięcy Polaków, pod koniec lat dziewięćdziesiątych blisko sześciu.
Przełom przyniosły lata dziewięćdziesiąte i umowy dwustronne o pracy sezonowej. Polacy jeździli na zbiory truskawek, wracali na zimę, potem znów przyjeżdżali. To wtedy powstała sieć znajomości, która później zadecydowała o skali migracji. Przed rozszerzeniem Unii Europejskiej w Norwegii mieszkało niecałe osiem tysięcy naszych rodaków.
Wszystko zmieniło się 1 maja 2004 roku. Norwegia nie należy do Unii, ale jako część Europejskiego Obszaru Gospodarczego otworzyła rynek pracy – z zastrzeżeniami. Przez pierwsze lata obowiązywały okresy przejściowe: trzeba było mieć konkretną ofertę pracy i warunki nie gorsze niż taryfowe. Ograniczenia zniesiono w 2009 roku. W ciągu dwóch dekad liczba Polaków w Norwegii wzrosła siedemnastokrotnie. Ostatnio ten wzrost wyraźnie wyhamował.
Narwik 1940 – pierwsze zwycięstwo aliantów w tej wojnie
Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich powstała we Francji na początku 1940 roku, w obozie Coëtquidan. Źródła podają dwie daty jej sformowania – 5 albo 9 lutego – a decyzja o utworzeniu zapadła w połowie stycznia. Dowodził nią Zygmunt Bohusz-Szyszko, wówczas pułkownik dyplomowany, awansowany w tym samym roku na generała brygady. Jednostka liczyła 4778 ludzi: 182 oficerów, 45 aspirantów, 742 podoficerów i 3809 strzelców.
Brygadę przewieziono na północ Norwegii statkiem MS Chrobry, który wkrótce potem zatonął po nalocie niemieckiego lotnictwa; zginęło dwunastu członków załogi. Polacy wylądowali w Harstad 8 maja 1940 roku. Cztery dni później weszli do walki w rejonie Bjerkvik i Gratangen. Decydujące uderzenie przyszło 27 i 28 maja: natarcie na Ankenes, Nyborg i Beisfjord, zdobycie wzgórz 275 i 650, a potem samego Narwiku.
To był moment, o którym mówi się dziś w Norwegii i w Polsce tym samym tonem. Po ośmiu miesiącach klęsk, ustępstw i odwrotów alianci po raz pierwszy odebrali Niemcom miasto. Cena była wysoka: 97 zabitych, 189 rannych, 28 zaginionych. Zwycięstwo okazało się krótkotrwałe – sytuacja na froncie zachodnim zmusiła aliantów do ewakuacji. Podhalańczycy schodzili z norweskiego brzegu między 3 a 8 czerwca, jako ostatnia jednostka aliancka, która opuściła ten kraj.
Polacy zdobyli Narwik dla wojny, którą i tak przegrywano – i właśnie dlatego to zwycięstwo tak długo się pamięta.
Równolegle na wodzie walczyła polska marynarka. Niszczyciel ORP Grom pod dowództwem komandora podporucznika Aleksandra Hulewicza ostrzeliwał niemieckie pozycje z fiordów. 4 maja 1940 roku w Rombakenfjordzie trafiły go dwie z sześciu zrzuconych bomb. Okręt tonął trzy minuty. Zginęło 59 marynarzy z około dwustu; rozbitków podjął brytyjski HMS Bedouin. Pod Narwikiem działały też ORP Burza i ORP Błyskawica, eskortując konwoje i ostrzeliwując brzeg – Błyskawica zestrzeliła dwa samoloty, a 2 maja została uszkodzona ogniem artylerii. Wbrew temu, co powtarza część publicystyki, ORP Garland pod Narwikiem nie był: banderę podniósł 3 maja 1940 roku na Malcie.
„Brygada Podhalańska walnie przyczyniła się do zwycięstwa, jakie osiągnięto pod Narwikiem” – gen. Zygmunt Bohusz-Szyszko w rozmowie z Leopoldem Kielanowskim.
Polegli leżą w dwóch miejscach, których nie należy mylić. Główna kwatera znajduje się na cmentarzu Håkvik gravlund w gminie Narwik – 104 groby i pomnik Gunnara Jansona z 1957 roku z tablicami nazwisk. Mniejsza, pięcioosobowa kwatera jest na Narvik nye gravlund przy Fredskapellet, ze wspólnym pomnikiem opisanym po norwesku i po polsku. Marynarzom Gromu poświęcono osobne miejsce: plac odsłonięty w 1979 roku, zaprojektowany przez Jana Bohdana Chmielewskiego, z inskrypcją „Polskim żołnierzom i marynarzom poległym w walce o wolność Norwegii w latach drugiej wojny światowej”. Muzeum wojny w Narwiku prowadzi stałą ekspozycję poświęconą Gromowi, a wrak okrętu, odnaleziony na głębokości ponad stu metrów, badano wielokrotnie w kolejnych dekadach. Rządowy wykaz polskich poległych pochowanych w Norwegii liczy ponad 230 nazwisk.
Życie polonijne dziś
Polonia w Norwegii nie ma jednej organizacji dachowej – rozłożyła się na kilkadziesiąt lokalnych stowarzyszeń, szkół i ośrodków duszpasterskich. Najważniejsze punkty na mapie wyglądają tak:
– Związek Polaków w Norwegii (Polsk Forening i Norge) z siedzibą w Askim, najstarsza z działających organizacji
– stowarzyszenia regionalne: Razem=Sammen, Wataha Integrasjon Forening wraz z Radiem Wataha, iNorge Forening w Stavanger, Den Polske Forening i Fredrikstad, Towarzystwo Polsko-Norweskie w Stavanger
– Szkoła Polska przy Ambasadzie RP w Oslo, działająca w budynku Tøyen Skole
– Polska Szkoła Sobotnia imienia świętego Jana Pawła II w Oslo, założona w 1988 roku
– szkoły sobotnie w Bergen, Stavanger, Drammen, Moss, Fredrikstad, Kristiansand, Ålesund, Bodø i Porsgrunn
– msze po polsku w co najmniej dwunastu ośrodkach, między innymi w katedrze świętego Olafa w Oslo, u świętego Pawła w Bergen, u świętego Swituna w Stavanger i u świętego Wawrzyńca w Drammen
– Ambasada RP przy Olav Kyrres plass w Oslo oraz konsulaty honorowe w Kristiansand, Stavanger, Trondheim, Ålesund i Rjukan
– media polonijne i portale informacyjne: MojaNorwegia.pl, Wataha.no, Razem.no, eOslo.pl oraz duże grupy na Facebooku
Kalendarz polonijny wyznaczają trzy stałe punkty: Bieg Konstytucji 3 Maja w Oslo z metą pod twierdzą Akershus, listopadowa Msza za Ojczyznę i majowe obchody rocznicy bitwy o Narwik. Te ostatnie odbywają się co roku na Placu Weterana oraz na cmentarzach w Narwiku i Håkvik, z udziałem polskich i norweskich władz.
Osobnym rozdziałem jest język norweski. Przyjazd do Norwegii bez jego znajomości bywa możliwy i wielu z nas tak zaczynało: przy pracy fizycznej wystarczał język angielski albo polski brygadzista. Kto mieszka w Norwegii dłużej, w końcu trafia na kurs. Norskkurs prowadzą gminne ośrodki kształcenia dorosłych, szkoły ludowe i uczelnie, a egzamin Norskprøve bywa warunkiem przy staraniach o obywatelstwo. W zawodach regulowanych, od pielęgniarskiego po nauczycielski, bez udokumentowanej znajomości norweskiego autoryzacji się nie dostanie, a pracodawca ma prawo jej wymagać. Polonia w Norwegii zaczyna więc naukę coraz wcześniej, a dzieci z polskich domów chwytają norweski już w przedszkolu, szybciej niż rodzice.
O tym, jak jesteśmy w tym kraju widziani, napisała Ewa Sapieżyńska – Polka, która przyjechała do Norwegii i została. Jej książka „Jeg er ikke polakken din”, napisana w języku norweskim, ukazała się w 2022 roku nakładem oficyny Forlaget Manifest, a rok później wyszła po polsku jako „Nie jestem twoim Polakiem. Reportaż z Norwegii”. Etykiety i uprzedzenia, które zbiera, znamy z pracy w Norwegii: stereotypowy cieśla, pracownicy przetwórni ryb, ktoś, kto awansuje wolniej niż Norwegowie na tych samych stanowiskach. Bywają krzywdzące i trwalsze niż fakty. Sapieżyńska nazywa swój tekst zarazem sygnałem ostrzegawczym i wyznaniem miłości do kraju, który uczyniła własnym.
Polacy w Norwegii – najczęstsze pytania
Czy Norwegowie lubią Polaków?
Nastawienie jest w większości życzliwe, ale nie bezwarunkowe. Norwegowie cenią polskich pracowników za solidność, a pamięć o Narwiku jest w tym kraju żywa i podtrzymywana oficjalnie. Jednocześnie badania rynku pracy pokazują, że imigranci z Europy Środkowej częściej trafiają na gorsze warunki zatrudnienia i wolniej awansują. Krótko mówiąc, w Norwegii lubią Polaków jako sąsiadów i fachowców, ale dystans klasowy bywa odczuwalny.
Gdzie w Norwegii mieszka najwięcej Polaków?
Największym skupiskiem jest Oslo, gdzie mieszka ponad piętnaście tysięcy osób polskiego pochodzenia. Kolejne są Bergen, Drammen, Stavanger i Trondheim. Poza największymi miastami polskie środowiska tworzą się wokół stoczni, zakładów przetwórstwa rybnego i dużych placów budowy na zachodnim wybrzeżu.
W jakich branżach pracują Polacy w Norwegii?
Ponad jedna czwarta zatrudnionych rodaków pracuje w budownictwie i energetyce – to zdecydowanie największy sektor. Kolejne miejsca zajmują przemysł i agencje pracy tymczasowej, przez które przechodzi kilkanaście tysięcy osób. Rośnie natomiast liczba Polaków w usługach, opiece zdrowotnej i branży technologicznej, zwłaszcza wśród osób, które ukończyły norweskie uczelnie.
Dlaczego część Polaków wraca z Norwegii do kraju?
Powodów jest kilka i rzadko chodzi o same zarobki. Koszty życia w Norwegii rosły szybciej niż płace w budownictwie, a różnica między wynagrodzeniem norweskim a polskim wyraźnie się zmniejszyła. Do tego dochodzi bariera językowa, długa zima i rozdzielenie z rodziną. Statystyki pokazują, że przyrost polskiej społeczności niemal się zatrzymał – przyjazdy równoważą się z wyjazdami.
Gdzie w Norwegii znajdują się polskie groby wojenne?
Najważniejsza kwatera to cmentarz Håkvik gravlund w gminie Narwik ze 104 grobami żołnierzy Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich i pomnikiem z tablicami nazwisk. Druga, znacznie mniejsza, znajduje się na Narvik nye gravlund. Marynarzy ORP Grom upamiętnia osobny plac w Narwiku, a rządowy wykaz polskich poległych pochowanych w Norwegii obejmuje ponad 230 nazwisk rozsianych po całym kraju.



