Jan Rodowicz „Anoda” to jedna z najjaśniejszych legend Szarych Szeregów – żołnierz batalionu „Zośka”, uczestnik słynnej akcji pod Arsenałem, bohater Powstania Warszawskiego. Odważny, dowcipny i uwielbiany przez kolegów, należał do pokolenia „Kamieni na szaniec”. Zginął w 1949 roku w gmachu bezpieki, zamordowany przez komunistów, gdy miał zaledwie 25 lat. Oto biografia „Anody” – żołnierza, o którym przez dekady mówiono tylko szeptem.
Dzieciństwo w patriotycznym domu
Jan Rodowicz urodził się 7 marca 1923 roku w Warszawie. Jego ojcem był Kazimierz Rodowicz – inżynier i wykładowca Politechniki Warszawskiej, a matką Zofia Rodowicz z domu Bortnowska. Rodowiczowie wywodzili się ze starego żmudzkiego rodu o głębokich tradycjach niepodległościowych: dziadek Jana, Teodor Rodowicz, walczył w powstaniu styczniowym i został zesłany na Sybir, a bratem matki był gen. Władysław Bortnowski, dowódca Armii „Pomorze” w 1939 roku. Mały Janek wychowywał się w atmosferze opowieści o walce o wolną Polskę.
Uczył się w renomowanym Gimnazjum i Liceum im. Stefana Batorego w Warszawie, gdzie w czerwcu 1939 roku zdał małą maturę. Został członkiem 23. Warszawskiej Drużyny Harcerskiej, słynnej „Pomarańczarni”, do której należeli również Tadeusz Zawadzki „Zośka”, Aleksander Dawidowski „Alek” i Jan Bytnar „Rudy” – bohaterowie książki Aleksandra Kamińskiego „Kamienie na szaniec”.
Szare Szeregi – od Małego Sabotażu do Grup Szturmowych
Gdy wybuchła wojna, szesnastoletni Janek włączył się w konspirację. Pseudonim „Anoda” przyjął od swoich zainteresowań elektrotechniką – jego przyjaciel Józef Saski został „Katodą”. Obaj ukończyli konspiracyjną szkołę i pracowali w warszawskiej fabryce Philipsa. Rodowicz działał w Szarych Szeregach: początkowo w Organizacji Małego Sabotażu „Wawer”, gdzie malował na murach kotwice Polski Walczącej i utrudniał życie okupantowi, a następnie w Grupach Szturmowych – elitarnej formacji Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej.

W grudniu 1942 roku ukończył konspiracyjną Szkołę Podchorążych „Agricola” i uzyskał stopień plutonowego podchorążego. Ukończył także słynny kurs Wielkiej Dywersji. Szybko stał się jednym z najpopularniejszych żołnierzy warszawskich Grup Szturmowych – nie tylko dzięki odwadze, ale i pogodnemu usposobieniu oraz niezrównanemu poczuciu humoru.
Akcja pod Arsenałem – najsłynniejsza akcja Szarych Szeregów
26 marca 1943 roku Jan Rodowicz wziął udział w swojej pierwszej akcji z bronią w ręku – słynnej akcji pod Arsenałem, w której harcerze odbili z rąk gestapo Jana Bytnara „Rudego”, storturowanego kolegę z „Pomarańczarni”. „Anoda” dowodził sekcją ataku, która miała obezwładnić samochód wiozący więźniów. W czasie odwrotu, w ostatniej chwili, zastrzelił Niemca mierzącego do rannego „Alka” Dawidowskiego. Za bohaterstwo w tej akcji został odznaczony Krzyżem Walecznych.
W kolejnych miesiącach „Anoda” brał udział w akcjach dywersyjnych Grup Szturmowych Szarych Szeregów – m.in. w akcji pod Celestynowem (odbicie więźniów z pociągu) oraz w wysadzaniu pociągów i akcji „Rogóźno”. Jego odwaga i umiejętności dowódcze sprawiły, że awansowano go do stopnia sierżanta podchorążego, a następnie powierzano mu samodzielne dowodzenie działaniami.
Powstanie Warszawskie – krew i chwała batalionu „Zośka”
W Powstaniu Warszawskim Jan Rodowicz walczył w szeregach legendarnego batalionu „Zośka”, w zgrupowaniu „Radosław”. Przeszedł najcięższe boje – na Woli, Starym Mieście i Czerniakowie. Za walki na Woli, gdzie jego pluton przeprowadził decydujące natarcie na cmentarze, dwudziestojednoletni „Anoda” został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari i awansowany do stopnia podporucznika.
Był wielokrotnie ranny. 9 sierpnia został ciężko ranny w walkach na Woli, a w drugim natarciu na gmach szkoły przy ul. Spokojnej dowodził wraz z Konradem Okolskim „Kubą”. Rannego „Anodę” żołnierze przenosili przez podziemia powstańczych szpitali; sam Aleksander Kamiński opisał go w książce „Zośka i Parasol” jako jedną z najbardziej charakterystycznych postaci podziemnego szpitala. W walkach powstańczych, 30 sierpnia, zginął jego starszy brat Zygmunt. 31 sierpnia, podczas ewakuacji Starego Miasta, „Anoda” wraz z grupą rannych żołnierzy batalionu przeszedł kanałami do Śródmieścia, a następnie brał udział w obronie przyczółka czerniakowskiego. Ciężko rannego Rodowicza ewakuowano w nocy z 17 na 18 września przez Wisłę na Saską Kępę, a stamtąd do szpitala w Otwocku.
Co parę godzin opuszczał siennik i snuł się po podziemiach zapełnionych rannymi. W swej ułańskiej czapce, którą zdejmował z głowy tylko na noc, wysoki, szczupły, dowcipkujący, był jedną z najbardziej charakterystycznych postaci podziemnego szpitala.
Aleksander Kamiński, „Zośka i Parasol”
Powrót do Warszawy i Archiwum Baonu „Zośka”
Na początku 1945 roku, po powrocie do Warszawy, Jan Rodowicz został zastępcą dowódcy oddziału dyspozycyjnego szefa Obszaru Centralnego Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj – pułkownika Jana Mazurkiewicza „Radosława”. Gdy „Radosław” wezwał żołnierzy do ujawnienia się, Rodowicz ujawnił się przed Komisją Likwidacyjną. Mimo trwałego kalectwa ręki rozpoczął studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej, a od 1947 roku na wymarzonej architekturze. Nade wszystko jednak troszczył się o pamięć poległych kolegów. Był inicjatorem utworzenia Archiwum Baonu „Zośka” – zbierał ocalałe dokumenty, przepisywał relacje i namawiał towarzyszy broni do spisywania wspomnień. To dzięki jego inicjatywie powstały późniejsze „Pamiętniki żołnierzy Baonu Zośka”.
Aresztowanie w Wigilię i śmierć w gmachu bezpieki
W Wigilię Bożego Narodzenia 1948 roku do mieszkania Rodowiczów przy ul. Lwowskiej wkroczyli funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Jana Rodowicza aresztowano pod zarzutem działań antypaństwowych i przewieziono do siedziby Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Koszykowej 6. Natychmiast rozpoczęto brutalne przesłuchania, które trwały kilkanaście dni.
7 stycznia 1949 roku zginął Jan Rodowicz w gmachu MBP. Tajemnica jego śmierci do dziś nie została w pełni wyjaśniona: według wersji UB przyczyną jego śmierci był samobójczy skok z okna czwartego piętra budynku podczas przeprowadzania na przesłuchanie – w rzeczywistości „Anodę” najprawdopodobniej zamordowano. Ciało przewieziono do zakładu pogrzebowego i pochowano potajemnie na Starych Powązkach jako osobę anonimową. Dopiero gdy jeden z pracowników zakładu pogrzebowego wskazał rodzinie miejsce pochówku, 16 marca 1949 roku doszło do ekshumacji. Kazimierz i Zofia Rodowiczowie przez lata nie mogli poznać prawdy o śmierci syna.
Zawiadamiam, że syn obywatela Jan Rodowicz, zatrzymany pod zarzutem popełnienia przestępstwa, w dniu 7 stycznia 1949 r. popełnił samobójstwo, wyskakując z okna podczas przeprowadzania go do aresztu.
Oficjalne, fałszywe pismo MBP do rodziny Jana Rodowicza

Pamięć o „Anodzie”
Przez lata PRL o Janie Rodowiczu i okolicznościach jego śmierci mówiono jedynie szeptem. Dziś „Anoda” jest jednym z najważniejszych symboli pokolenia Kolumbów i Żołnierzy Wyklętych – patronem szkół, ulic i drużyn harcerskich, bohaterem filmów i publikacji. Jego postać przypomina Muzeum Powstania Warszawskiego, a badaniem okoliczności jego śmierci zajmował się Instytut Pamięci Narodowej. Pamięć o „Anodzie” pielęgnuje też Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w dawnym więzieniu przy ul. Rakowieckiej. Postać wesołego, odważnego harcerza, który „przemaszerował przez piekło”, pozostaje wzorem służby Ojczyźnie do końca.



