Na Islandii jest nas 22 925. Tylu mieszkańców wyspy urodziło się w Polsce – wynika z danych Hagstofy Íslands, islandzkiego urzędu statystycznego. To największa grupa imigrancka na całej wyspie: stanowimy 31,1% wszystkich przybyszów. Tak liczna polonia na Islandii nie ma sobie równych – żadna inna nacja nie zbliża się do tego wyniku.
Ile Polaków mieszka na Islandii?
Liczby są jednoznaczne. Na Islandii mieszka 22 925 osób urodzonych w Polsce. Dla porządku trzeba rozróżnić dwie kategorie: „urodzeni w Polsce” a „obywatele RP” – statystyki Hagstofy liczą przede wszystkim kraj urodzenia, dlatego mówimy o tej pierwszej grupie. Tak czy inaczej jesteśmy najliczniejszą mniejszością na wyspie, wyprzedzając wszystkie pozostałe nacje o długość.
| Wskaźnik | Dane | Źródło |
|---|---|---|
| Osoby urodzone w Polsce na Islandii | 22 925 | Hagstofa Íslands |
| Udział w ogóle imigrantów | 31,1% | Hagstofa Íslands |
| Udział w ludności wyspy | ok. 5,9% (co ~17. mieszkaniec) | obliczenie własne na danych Hagstofy |
| Ludność Islandii ogółem | 389 444 | Hagstofa Íslands |
Skąd wzięli się Polacy na Islandii?
Pierwsi rodacy pojawili się na wyspie już na przełomie XIX i XX wieku, ale była to migracja marginalna – pojedyncze losy, nie fala. Prawdziwy przełom przyszedł w 2004 roku, gdy Polska weszła do Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Rynek pracy stanął otworem, a Islandia właśnie wchodziła w budowlany boom. Emigracja Polaków na Islandię ruszyła lawinowo: rok 2006 przyniósł wzrost liczby polskich imigrantów o 81% w ciągu dwunastu miesięcy. Wejście wyspy do strefy Schengen w 2007 dodatkowo ułatwiło przyjazdy, a krótki lot z Polski sprawił, że wyprawa za pracą zarobkową przestała być podróżą życia.
To była przede wszystkim emigracja tymczasowa: wielu z nas jechało, by zarobić i oszczędzać, a potem wrócić. Islandia przyciąga wysokimi płacami, lecz niejeden emigrant traktował ją jak przystanek. Kryzys finansowy 2008 roku uderzył w wyspę wyjątkowo mocno – wielu z nas wróciło wtedy do kraju, część została, licząc na odbicie. Przyszło ono po 2011 roku i było spektakularne: liczba imigrantów z czasem się podwoiła, a my na dobre staliśmy się największą grupą wśród obcokrajowców na wyspie. Choć wciąż jedni Polacy wyjeżdżają, a inni przyjeżdżają, liczba Polaków mieszkających na Islandii pozostaje najwyższa ze wszystkich nacji, a łączna liczba mieszkańców wyspy rośnie w dużej mierze dzięki napływowi z zagranicy.
Polacy trafiali tam, gdzie potrzeba było rąk do pracy – do rybołówstwa i przetwórstwa ryb oraz na budowy. Marynarze i pracownicy przetwórni na fiordach, murarze i cieśle w Reykjavíku, w Hafnarfjörður i innych miastach – to te dwa sektory napędzały islandzką gospodarkę i to w nich Polonia zostawiła najgłębszy ślad. Warunki pracy bywały twarde, a znajomość języka islandzkiego rzadko była wymagana, bo na taśmie i na rusztowaniu liczyły się przede wszystkim ręce. Osoby pracujące w tych branżach chroniły islandzkie związki zawodowe, wyjątkowo silne na tej wyspie, dbające o płace i standardy socjalne także dla przyjezdnych.
Polskie ręce, które budują nowoczesną Islandię
Kiedy Islandczyk wjeżdża do nowego bloku w Reykjavíku albo kupuje rybę z przetwórni na fiordach, jest bardzo prawdopodobne, że po drodze przeszła ona przez polskie ręce. Nasi rodacy stali się kręgosłupem branż, bez których wyspa po prostu by nie funkcjonowała. Ślad Polonii to jednak nie tylko rusztowania i taśmy produkcyjne. To także odrodzenie katolicyzmu na luterańskiej z ducha wyspie. Katedra Landakot w Reykjavíku – katedra Chrystusa Króla, jedyna katolicka katedra na Islandii i siedziba tutejszego Kościoła łacińskiego – odprawia msze po islandzku, po polsku i po angielsku. Polski język zabrzmiał pod jej sklepieniem, bo było komu się modlić.
Polonia to również twarz kultury. Ewa Marcinek, pisarka urodzona na Dolnym Śląsku, mieszka w Reykjavíku od 2014 roku. Współtworzyła wydawnictwo i pismo Ós Pressan oraz teatralny kolektyw Reykjavík Ensemble (2019). Jej debiut „Ísland pólerað / Polishing Iceland” – najpierw spektakl w Tjarnarbíó (2020), potem książka (2022) – opowiada o doświadczeniu imigrantki. W 2022 roku otrzymała państwowe stypendium Listamannalaun, przyznawane islandzkim artystom. Polka nagrodzona przez islandzkie państwo za sztukę – to najlepszy dowód, że jesteśmy tu nie tylko siłą roboczą.
Gdyby jednego dnia zniknęli wszyscy Polacy, nowoczesna Islandia stanęłaby – na budowach, w przetwórniach ryb i w usługach, na których wyspa dziś stoi.
Zamiast walczyć z obcym językiem, wolę tworzyć nowe przestrzenie, w których nasze głosy mają miejsce – tak o swojej drodze mówi Ewa Marcinek, pisarka z Reykjavíku (słowa w tłumaczeniu na polski).
Polska emigracja opisana od środka
Nasza obecność na wyspie doczekała się własnej literatury faktu. Dziennikarki Mirella Wąsiewicz i Aleksandra Kozłowska, autorki książki „Islandia i Polacy. Historie tych, którzy nie bali się zaryzykować”, zebrały reportaże o rodakach, którzy postawili wszystko na jedną kartę. To opowieść o emigracji Polaków na Islandię widzianej oczami jej bohaterów – nie sucha statystyka, lecz ludzkie wybory. Z kolei socjolog Małgorzata Budyta-Budzyńska w pracy „Polacy na Islandii. Rekonstrukcja przestrzeni obecności” przeanalizowała, jak nasza grupa się integruje i czy z luźnej zbiorowości migrantów wyrasta trwała mniejszość narodowa. Badaczka pokazuje, że jesteśmy już czymś więcej niż tymczasową siłą roboczą – powstaje polska diaspora z własną tkanką społeczną.
Życie polonijne dziś
Nasza polonia na Islandii nie jest luźnym zbiorem pracowników – to wspólnota z własnymi instytucjami, szkołami i życiem duchowym. Oto jej filary:
– ambasada RP w Reykjavíku, ośrodek życia oficjalnego naszej diaspory, na czele z ambasadorem
– szkoła polska im. Jana Pawła II przy ambasadzie, prowadzona przez ORPEG w ramach zadań MSZ
– społeczna szkoła polska im. Janusza Korczaka, oddolna inicjatywa rodziców
– msze po polsku w katedrze Landakot i innych kościołach
– scena literacka i teatralna wokół Ós Pressan oraz Reykjavík Ensemble
– media po polsku – portale i grupy, w których rodacy wymieniają się informacjami o pracy i codzienności
Wokół tych instytucji toczy się realne życie: dzieci uczą się polskiego, dorośli – islandzkiego. Nauka języka bywa trudna, bo islandzka wymowa i twardy akcent nie odpuszczają, ale znajomość języka islandzkiego otwiera drzwi do głębszej integracji i awansu w pracy. Na dofinansowania kursów mogą liczyć zatrudnieni w wielu firmach, a relacje polsko-islandzkie umacnia każdy, kto wychodzi poza własną bańkę. Tempo życia bywa tu inne niż w kraju, lecz to właśnie na tej wyspie wielu z nas zbudowało dom.
Polacy na Islandii – najczęstsze pytania
Dlaczego na Islandii jest tylu Polaków?
Decydujące było wejście Polski do UE i EOG w 2004 roku, które otworzyło islandzki rynek pracy, oraz budowlany boom lat 2006–2007. Wyspa potrzebowała rąk do pracy w budownictwie i przetwórstwie ryb, a Polacy odpowiedzieli na to zapotrzebowanie. Po chwilowym odpływie w kryzysie 2008 roku napływ odbudował się po 2011 i liczba imigrantów z czasem się podwoiła.
Gdzie na Islandii mieszka najwięcej Polaków?
Najwięcej rodaków skupia region stołeczny – sam Reykjavík oraz sąsiednie miasta, przede wszystkim Hafnarfjörður, a także półwysep Reykjanes z portami i przetwórniami ryb. To tam koncentruje się praca w budownictwie i przy rybach, więc i polska społeczność jest najliczniejsza. Poza stolicą spotkamy nas również w mniejszych miejscowościach rybackich rozsianych po wyspie.
Ile zarabia Polak na Islandii?
Islandia oferuje jedne z najwyższych płac w Europie, ale idą z nimi w parze bardzo wysokie koszty życia – mieszkania, żywności i usług. Realny standard życia zależy więc od branży, stażu i wydatków, dlatego nominalna pensja mówi tylko część prawdy. Konkretne kwoty różnią się mocno między sektorami, zwłaszcza między budownictwem a przetwórstwem ryb.
Jakie są minusy życia na Islandii?
Do najczęściej wskazywanych należą bardzo wysokie koszty życia, surowy klimat z długimi, ciemnymi zimami oraz bariera językowa – islandzki jest trudny, a wielu z nas w praktyce woli posługiwać się angielskim. Oddalenie od kraju i niewielki rynek również bywają odczuwalne.
Czy Islandczycy lubią Polaków?
Islandia wypada dobrze w porównaniach polityk integracyjnych, mierzonych choćby indeksem MIPEX, a codzienne relacje układają się przeważnie poprawnie. Funkcjonują jednak stereotypy – jak obraz „samotnego polskiego robotnika z Breiðholt, który dużo pije” – a bariera językowa bywa przeszkodą w bliższym zżyciu się ze społeczeństwem. Obraz jest więc niejednoznaczny, choć zasadniczo życzliwy.




