Niedawno Ministerstwo Spraw Zagranicznych ujawniło, że Polska nigdy nie zabiegała o pochowanie szczątków ofiar zbrodni katyńskiej w kraju. Dlaczego więc Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, kierowana przez Władysława Bartoszewskiego, wprowadzała wszystkich w błąd?
W 1988 r. reaktywowano powołaną jeszcze w 1947 r. Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (ROPWiM), której w tym samym roku powierzono wszelkie sprawy związane ze zbrodnią katyńską. Krewnych ofiar, którzy starali się o zamknięcie sprawy – czyli o sprowadzenie szczątków bliskich pozostawionych na terenach byłego ZSRR – Rada odsyłała do stowarzyszeń i federacji katyńskich, te zaś i tak nie mają prawnej mocy podejmowania jakichkolwiek decyzji. To właśnie w 1988 r. Polska miała przekazać Radzie wszystkie te sprawy. Na jej czele – jako przewodniczący od 2001 r. – stoi wspomniany Bartoszewski, a funkcję sekretarza pełni historyk dr Andrzej Kunert. Dlaczego „profesor” Bartoszewski, występujący w imieniu rzesz byłych więźniów hitlerowskich obozów koncentracyjnych, nie uświadomił Polakom, że starań o zwrot szczątków nigdy nie podejmowano? Do niedawna bowiem panowało przekonanie, że to Rosja i Ukraina blokują powrót niepochowanych w należyty sposób wojskowych i cywilów – ofiar okrutnego mordu katyńskiego. W oficjalnych rosyjskich dokumentach miejsca pochówku ofiar figurują jako „pomniki historii i kultury Rosji”.
Gdy wdowa po zamordowanym w Katyniu poruczniku artylerii ciężkiej Wincentym Wołku, Ojcumiła Wołk, skierowała do ROPWiM apel o doprowadzenie sprawy katyńskiej do końca, spotkała się z atakiem ze strony Bartoszewskiego. To ona w latach 90. pisemnie występowała do Rosji o zwrot szczątków pomordowanych. „(…) W Warszawie przy alei wiodącej na lotnisko jest monumentalny cmentarz żołnierzy sowieckich, dla Ofiar zbrodni katyńskiej takiego cmentarza przy żadnej polskiej pryncypialnej alei NIE MA. Czas najwyższy, aby to Pan z racji Swoich funkcji i działań stworzył! (…)” – pisała w apelu do Bartoszewskiego.
Przeczytaj artykuł o tym, Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” – biografia legendarnego dowódcy 5. Brygady Wileńskiej AK
Więcej na ten temat w tekście: Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój” odnaleziony. IPN zidentyfikował legendę Żołnierzy Wyklętych
Polecamy także: IPN wznowił ekshumacje na Wołyniu. W Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej odnaleziono szczątki kilkudziesięciu ofiar
W odpowiedzi Bartoszewski napisał: „(…) Zapoznałem się z Pani listem jako przewodniczący ROPWiM z powagą i smutkiem. Z powagą, gdyż jako 92-letni Polak zaangażowany czynnie od najwcześniejszej młodości w działania na rzecz niepodległości i suwerenności naszego państwa mam pełne zrozumienie dla wszystkich tragedii jakie spotkały nasz naród w toku i w wyniku II wojny światowej; ze smutkiem, ponieważ szereg pani sformułowań pod adresem ROPWiM i moim osobiście ma charakter obraźliwy i nie sądzę, aby tego rodzaju sformułowania 96-letniej osoby pod adresem 92-letniego korespondenta można było uznać w naszym świecie pojęć za właściwe i sprawiedliwe (…)”. Zastanawia, co właściwie w liście uraziło Bartoszewskiego – czy sugestia, że ofiarom katyńskim należy się szacunek, czy oczekiwanie, że państwo wypełni swój obowiązek wobec rodaków-oficerów? A może odkrycie, że poza tą wdową i garstką krewnych pomordowanych nikt nie zabiegał o ich godny pochówek?
Ojcumiła Wołk zmarła w styczniu 2014 r. W marcu 2014 r. MSZ ujawniło, że Polska nigdy nie starała się o pochowanie szczątków ofiar katyńskich w kraju. Po ekshumacjach w dołach śmierci w lasach katyńskich i w Miednoje szczątki zamordowanych ponownie zakopano w miejscach ich odnalezienia. Niewielką „część” ludzkich kości uprzednio umieszczono w drewnianych skrzyniach, pozostałe – w plastikowych workach. Podczas ekshumacji zbierano np. osobno piszczele, a osobno czaszki, by później trafiły do jednego miejsca w ziemi. Na całym świecie poszukuje się ciał i szczątków zaginionych oraz straconych obywateli, aby zgodnie z prawem międzynarodowym pochować je w ojczyźnie. Nie trzeba tu przytaczać przykładów – sprowadzenie ciała żołnierza poległego na wojnie jest rzeczą normalną, a przeprowadzenie ekshumacji nie podlega żadnym ograniczeniom czasowym.



