Dzieci poniżej 15. roku życia mogą stracić dostęp do TikToka, Instagrama i Facebooka. Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer potwierdziła, że jej resort i Ministerstwo Cyfryzacji pracują nad przepisami, które mają ograniczyć korzystanie z mediów społecznościowych przez najmłodszych. Zapowiedź pojawia się w momencie, gdy cała Polska żyje atakami nożowników w szkołach, a o wpływie internetu na agresję wśród młodzieży mówią zarówno rządzący, jak i opozycja.
Dzieci bez dostępu do social mediów. Prace trwają
Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer w środę 14 października była gościem programu „Poranny Ring”. Wiceszefowa MEN została zapytana przez Marka Balawajdra, czy popiera zakaz mediów społecznościowych dla dzieci, na co bez wahania odpowiedziała twierdząco:
„Tak, ograniczenie mediów społecznościowych do 15 roku życia”
– Katarzyna Lubnauer, wiceminister edukacji, w „Porannym Ringu”
Jak ujawniła, MEN już teraz pracuje wspólnie z Ministerstwem Cyfryzacji nad nowymi przepisami. Projektem zajmuje się wiceminister Dariusz Standerski. Lubnauer zwróciła jednak uwagę, że sam zakaz nie rozwiąże problemu dotyczącego negatywnego wpływu mediów społecznościowych na postawę najmłodszych. Potrzebne są również edukacja, profilaktyka i zaangażowanie rodziców. Jako główne zagrożenia wskazywała uzależnienie od internetu oraz kontakt z przemocą, pornografią i hejtem.
Kiedy zakaz mógłby wejść w życie?
Na szybkie zmiany nie ma co liczyć. Pytana o termin, wiceminister przyznała wprost: „Lada moment to bym nie powiedziała”. Projekt wymaga wiele pracy pod kątem technicznym, a przygotowania do wdrożenia niektórych rozwiązań dopiero ruszyły. Warto przypomnieć, że już wiosną Lubnauer zapowiadała, że nowe przepisy mogłyby zacząć obowiązywać ok. 2027 r. Mówiła też, że granica wieku nie musi być jednakowa dla wszystkich platform, bowiem różne serwisy mogłyby mieć różne progi.
Ograniczanie dzieciom dostępu do ekranów w Polsce to jednak żadna nowość. Od 1 września 2026 r. w szkołach podstawowych obowiązuje zakaz korzystania z telefonów komórkowych zarówno na lekcjach, jak i na przerwach. Wyjątki dotyczą m.in. sytuacji, gdy telefon jest potrzebny na zajęciach, uczeń musi pilnie skontaktować się z rodzicami lub używa aplikacji ze względów zdrowotnych.
Co stanowi największy problem?
Lubnauer otwarcie przyznaje, że najtrudniejszy element całego projektu stanowi weryfikacja wieku na platformach społecznościowych. Już dziś tego typu serwisy formalnie wymagają, by użytkownik miał co najmniej 13 lat, ale dzieci bez trudu są w stanie wpisać fałszywą datę urodzenia przy zakładaniu konta. Z tego też powodu wiceminister mówi o potrzebie „skutecznej weryfikacji wieku” i różnych technikach jej przeprowadzania.
Jednym z rozwiązań ma być zaproponowany europejski portfel tożsamości cyfrowej, czyli unijna aplikacja pozwalająca potwierdzić tożsamość i wiek w internecie. Jak jednak przyznawała wcześniej Lubnauer, jego wdrożenie „jeszcze trochę potrwa”. Co więcej, Polska nie zamierza również iść drogą Australii, która stawia na rozwiązania biometryczne.
Jak to wygląda w Australii?
Australia jako pierwszy kraj na świecie wprowadziła zakaz posiadania kont w mediach społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia. Przepisy obowiązują od 10 grudnia 2025 r. Największe platformy muszą podejmować „rozsądne kroki”, by blokować niepełnoletnich użytkowników. Za zaniedbania w tej kwestii grożą im kary sięgające 33 mln dolarów. Do połowy stycznia usunięto ok. 4,7 mln kont należących do dzieci.
W praktyce wprowadzone tam przepisy okazały się pełne dziur. Jak wynika z badania australijskiego regulatora eSafety, jeszcze trzy miesiące po wprowadzeniu przepisów z mediów społecznościowych nadal korzystało ponad 80 proc. dzieci poniżej 16 lat. Mniej więcej połowa z nich twierdziła, że platformy w ogóle nie sprawdziły ich wieku.
Co na to opozycja w Polsce?
Za ograniczeniem dostępu dzieci do mediów społecznościowych od dawna opowiada się Mateusz Morawiecki. Po spotkaniu premiera z ministrami w sprawie ataków w szkołach były premier skrytykował rząd za brak konkretów.
„Od trzech lat alarmuję, że smartfony, algorytmy i media społecznościowe robią naszym dzieciom sieczkę w głowach. A co proponuje rząd? Zakaz telefonów w szkołach? To proteza, nie rozwiązanie!”
– Mateusz Morawiecki, były premier, wpis na X
Morawiecki proponuje zakaz mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15. roku życia, egzekwowany bezpośrednio przez platformy, a także surowe kary finansowe i odpowiedzialność prawną dla cyfrowych gigantów. Jednocześnie podkreśla, że ochrona dzieci nie może stać się pretekstem do kontroli internetu. „Bezpieczeństwo dzieci – TAK. Cenzura internetu – NIE” – napisał były szef rządu.
To zastrzeżenie nie jest przypadkowe. Rząd Donalda Tuska po atakach nożowników w szkołach wiązał problem przemocy z wetem prezydenta wobec ustawy o blokowaniu treści w internecie, którą krytycy uważają za furtkę do cenzury. Choć co do potrzeby ochrony dzieci przed szkodliwymi treściami panuje dziś rzadko spotykana zgoda, spór o to, kto i na jakich zasadach ma kontrolować internet, wciąż pozostaje otwarty.



