Niemcy w cieniu Norymbergi

7 min. czytania

Redakcja

19 listopada 2014 r.

Personel Auschwitz na procesie w Norymberdze (koloryzowane)

7 min. czytania

Redakcja

19 listopada 2014 r.

W latach 1945–1949 alianckie trybunały wojskowe przeprowadziły trzynaście procesów norymberskich. Zarzuty postawiono 209 osobom i ośmiu organizacjom III Rzeszy, w tym SS, SD, Gestapo i kierownictwu NSDAP. Łącznie sądy aliantów, RFN, NRD i Austrii ukarały ok. 55 tys. niemieckich zbrodniarzy wojennych. Dlaczego mimo tego, jak pokazuje obraz powojennych Niemiec, większość niemieckiego społeczeństwa wolała widzieć siebie samych w roli „ofiar” Hitlera – tłumaczy dr Paweł Kosiński z IPN.

Z dr. Pawłem Kosińskim, historykiem z Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Warszawie, rozmawia Tomasz Plaskota:

13 trybunałów norymberskich

– Czym były powojenne procesy norymberskie?

– W latach 1945–1949 przeprowadzono trzynaście tzw. procesów norymberskich, wytoczonych przeciwko niektórym prominentnym funkcjonariuszom Rzeszy Niemieckiej, oskarżonym o popełnienie w okresie rządów hitlerowskich czterech rodzajów zbrodni: uczestnictwa w spisku w celu popełnienia zbrodni międzynarodowych, zbrodni przeciw pokojowi, zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Jedynie proces głównych zbrodniarzy wojennych, od 20 listopada 1945 r. do 1 października 1946 r., toczył się przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym, gdzie sędziami i oskarżycielami byli przedstawiciele czterech wielkich mocarstw: Stanów Zjednoczonych Ameryki, Wielkiej Brytanii, Związku Radzieckiego i Francji. Dwanaście procesów następczych, wytoczonych w oparciu o dziesiątą ustawę Sojuszniczej Rady Kontroli Niemiec, wydaną 20 grudnia 1945 r., odbyło się wyłącznie przed amerykańskimi Trybunałami Wojskowymi, co było spowodowane rosnącymi rozbieżnościami w gronie wielkich mocarstw i rozpoczęciem „zimnej wojny”. Od grudnia 1946 r. do kwietnia 1949 r. osądzono w nich: lekarzy, feldmarszałka Ericha Milcha, prawników, funkcjonariuszy Głównego Urzędu Gospodarki i Administracji SS, Friedricha Flicka i kierowników jego koncernu, kierowników koncernu IG Farben, generałów dowodzących na froncie południowym (Bałkany), funkcjonariuszy Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS, SS-Gruppenführera Ottona Ohlendorfa i innych dowódców Einsatzgruppen, Alfreda Kruppa i urzędników jego koncernu, wyższych urzędników ministerstw i oficerów Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu (OKW).

198 oskarżonych, 12 wyroków śmierci

– Ile osób skazano w procesach norymberskich?

Polecamy także: „Chłopcy silni jak stal”

– Łącznie zarzuty postawiono 209 osobom (przy czym po raz pierwszy zastosowano zasadę odpowiedzialności karnej mężów stanu za zbrodnie międzynarodowe) oraz ośmiu organizacjom i grupom: rządowi Rzeszy, kierownictwu politycznemu NSDAP, SS, SD, Gestapo, SA, Sztabowi Generalnemu i Naczelnemu Dowództwu Wehrmachtu. Osądzono 198 oskarżonych, gdyż jeden zaginął, pięciu popełniło samobójstwo, a pięciu uznano za niezdolnych do procesów. Wyrokiem Międzynarodowego Trybunału skazano: na karę śmierci dwunastu oskarżonych, na karę dożywotniego więzienia – trzech, na okresowe kary więzienia – czterech, uniewinniono (przy sprzeciwie radzieckiego sędziego) trzech. Za organizacje zbrodnicze uznano SS, SD, Gestapo i kierownictwo NSDAP. Radziecki sędzia był za uznaniem za zbrodnicze również rządu Rzeszy, SA, Sztabu Generalnego i Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu. W dwunastu procesach następczych na karę śmierci skazano 25 osób. Spośród nich 12 stracono, 11 zamieniono najwyższy wymiar kary na więzienie, a jedną wydano Belgii, gdzie zmarła; na dożywotnie więzienie – 19 osób, na terminowe kary więzienia – 98 osób, a 35 osób uniewinniono.

55 tysięcy ukaranych Niemców

– Z powodu zbrodni wojennych przed sądami wojskowymi zachodnich stref okupacyjnych skazano około 5 tys. oskarżonych…

– Do tej liczby należy dodać ok. 17 tys. skazanych z powodu „faszystowskich zbrodni wojennych i przeciwko ludzkości” w radzieckiej strefie okupacyjnej. Tak więc całkowita liczba ukaranych bezpośrednio po wojnie zbrodniarzy niemieckich wynosi ok. 22 tys. ludzi. Do tej liczby należy dodać zbrodniarzy skazanych przez sądy RFN (ok. 6,5 tys.) i NRD (ok. 13 tys.) oraz Austrii (ok. 13 tys.), czyli w sumie dobrze ponad 32 tys. pociągniętych do odpowiedzialności. Razem ze skazanymi przez sądy państw alianckich daje to wynik ok. 55 tys. ukaranych zbrodniarzy niemieckich, co w zestawieniu z ogromem popełnionych zbrodni wydaje się liczbą dość niewielką. Mimo to niestrudzona praca edukacyjna w zakresie upowszechnienia wiedzy o procesach norymberskich przyczyniła się do wzmocnienia wrażliwości społeczeństwa niemieckiego na sprawę zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. W naszych czasach zaowocowała ona aktywnym włączeniem się przez Niemcy do prac Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze.

Mit Niemców-ofiar Hitlera

– W jaki sposób i na ile Norymberga była pouczająca dla Niemców?

Przeczytaj artykuł o tym, Dom Göringa w Wilczym Szańcu stał na cmentarzu. Archeolodzy rozwiązali zagadkę szkieletów

– Utrudnieniem w przyswojeniu dorobku trybunałów norymberskich były różne przeszkody natury mentalnej i materialnej. Należało do nich tendencyjne zrównanie zbrodni narodowosocjalistycznych i zbrodni wojennych (które popełniały również mocarstwa alianckie). Chociaż Trybunał Federalny na początku lat 50. wyjaśnił, że istotą zbrodni narodowosocjalistycznych był brak poszanowania istoty ludzkiej, jednak początkowo ta wykładnia pozostała „niezauważona”. Jeszcze w drugiej połowie lat 60. przedstawiciele władz RFN czuli się w obowiązku zwracać uwagę na konieczność rozróżnienia między „zbrodniami wojennymi” i „zbrodniami narodowosocjalistycznymi”. A w późnych latach 70. Sebastian Haffner w swojej popularnej książce o Hitlerze pt. „Anmerkungen zu Hitler” kolejny raz przypominał, że było „błędem zwycięskich mocarstw” wrzucenie do jednego garnka masowych zbrodni Hitlera i zbrodni wojennych, co prowadziło do zobojętnienia opinii publicznej.

– Na przeszkodzie trwałemu oddziaływaniu procesów norymberskich stało również nieszczęsne poczucie Niemców, jakoby pierwotne rozróżnienie na „nas”, czyli zwykłych ludzi, i „ich”, czyli hitlerowców, po wojnie miało zdejmować ciężar winy z większej części narodu…

Polecamy także: Dlaczego Ukraińcy z UPA zabijali Polaków?

– Linia podziału miała przebiegać między demonicznym, przepotężnym Hitlerem wraz z jego najbliższymi współpracownikami i dobrodusznymi, niecnie wykorzystanymi pozostałymi Niemcami. Członkowie elit III Rzeszy starali się uniknąć współodpowiedzialności przez akcentowanie neutralnie-fachowego aspektu swojej działalności. Nawet wielu skazanych na śmierć w procesie grup operacyjnych (Einsatzgruppen) skorzystało z łagodzącej wymiar kary „teorii pomocnictwa”.

– Z czego wynikało zmniejszające ciężar winy poczucie bycia ofiarą?

– Z klęski wojennej, denazyfikacji, zniszczeń i nędzy materialnej. Te przygnębiające doświadczenia sprawiały, że miliony Niemców uważały się same za prześladowanych i przegranych, upokorzonych i oszukanych, jednym słowem – za ofiary. Takie poczucie mieli powracający do domów jeńcy wojenni, osoby, które utraciły swoich bliskich i dobytek w wyniku bombardowań, uciekinierzy oraz wysiedleni, a nawet osoby stygmatyzowane przez współpracę z instytucjami systemu hitlerowskiego. Miliony identyfikowały się nie bez podstaw z dwiema najpopularniejszymi bezpośrednio po wojnie postaciami sceny i ekranu: repatriantem Beckmanem, bohaterem dramatu „Pod drzwiami” Wolfganga Borcherta, i doktorem Hansem Mertensem, bohaterem filmu „Mordercy są wśród nas” Wolfganga Staudtego, którzy jak oni byli zdezorientowanymi, niesłusznie obwinionymi ludźmi powracającymi z tułaczki w dosłownym i przenośnym znaczeniu.

– Obraz ten wzmacniały nawet osoby prześladowane przez reżim…

– Oto kilka znamiennych przykładów postaw reprezentantów świata polityki, aktywnych bezpośrednio po wojnie. Wybitny działacz SPD i prawnik Carlo Schmid w Tybindze na początku 1946 roku, podczas uroczystości dla upamiętnienia wojskowych i cywilnych ofiar wojny, mianem „ofiar” określił zarówno bojowników ruchu oporu i Żydów, jak i wypędzonych, a nawet jeńców wojennych. Pierwszy premier Szlezwiku-Holsztyna Theodor Steltzer (CDU), członek Kręgu z Krzyżowej, skazany na karę śmierci przez hitlerowski Trybunał Ludowy, podczas uroczystości w Rendsburgu w 1946 r. wyraził opinię, że „w zasadzie cały naród niemiecki” powinien zostać zaliczony do ofiar reżimu hitlerowskiego. Burmistrz Hamburga Max Brauer (SPD), w latach 1933–1946 przebywający na emigracji, podczas uroczystości odsłonięcia w maju 1949 r. monumentu upamiętniającego ofiary narodowosocjalistycznych prześladowań, nie namyślając się długo, określił „cały naród” ofiarą Hitlera i jego „demonicznych metod”. Były poseł do Reichstagu i więzień obozu koncentracyjnego Paul Löbe (SPD) mówił jako marszałek senior na pierwszym posiedzeniu Bundestagu, we wrześniu 1949 r., o „podwójnym zniewoleniu” narodu niemieckiego, który tak samo cierpiał „pod butem własnego tyrana”, jak i od alianckich działań wojennych przeciwko Niemcom.

– A jak to wyglądało we wschodnich Niemczech?

– Tam także dominowała wprawdzie heroiczna, ale również samoświadomość ofiar. Mówiło się o milionach ofiar hitlerowskiego faszyzmu, co było jednak połączone z przypisaniem statusu „ofiary faszyzmu” jedynie „antyfaszystowskim bojownikom” walczącym przeciw narodowemu socjalizmowi. Historyczna doktryna NRD wyjaśniała przejęcie władzy przez hitlerowców przy pomocy „formuły Dymitrowa”, a więc politycznych machinacji „szowinistycznej, imperialistycznej i agresywnej części niemieckiego kapitału finansowego”. To ci ludzie mieli wraz z reżimem hitlerowskim stłumić w zarodku tlącą się proletariacką rewolucję i rozpocząć od dawna planowaną wojnę zaborczą przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Z tej perspektywy ofiarą państwa hitlerowskiego okazywali się być niemieccy robotnicy, gdyż rozbito ich organizację, prześladowano ich politycznych reprezentantów, a w ogóle uwiedziono ich i wykorzystano przy pomocy „socjoimperialistycznych” instrumentów.

 


ⓘ Informacja o publikacji
Wywiad Tomasza Plaskoty pt. „Niemcy w cieniu Norymbergi” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 47 (994) z dnia 19 listopada 2014 roku, s. 10. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Tomasz Plaskota / „Nasza Polska”. Zdjęcie: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 47 (994)/2014, s. 10.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Jacek Pulikowski: czym jest rodzina i co ją niszczy. Przez 40 lat nie spotkał pary bliskiej rozwodu, która codziennie się modli

Wojskowe honory dla esesmana z SS Galizien. Ukraina pożegnała Zenona Wróblewskiego.

Ius primae noctis: prawo pierwszej nocy. Prawda czy mit

Porzucanie dzieci w starożytnym Rzymie. List Hilariona do żony

Kolejna rocznica na Reducie Ordona, która odbyła się na szczątkach jej obrońców.

Wolf Messing – jasnowidz Stalina, który przewidział klęskę Hitlera

Zmarła Danuta Szlajmer „Siódemka”. Powstanka miała 99 lat

Kłomino – opuszczone miasto widmo w Polsce. Zostały cztery budynki i garstka ludzi

Inne kategorie

Czytaj także