Tęczowa afera w Polsce. Ewa Działa-Szczepańczyk

Analizując ostatnie polityczne wydarzenia rozgrywające się w naszej umęczonej ojczyźnie, można by odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z czymś, co potencjalnie może doprowadzić do jakiegoś politycznego przesilenia.

 


Wzmożone ruchy obozu skupiającego ludzi wyznających zasadę „żeby było tak jak było” (PO, SLD, Nowoczesna, Wiosna itp.) usilne promującego w naszym kraju elementy marksizmu kulturowego tj. gender i inne tęczowe wymysły, może budzić uzasadniony społeczny niepokój, ale przede wszystkim powinien skłaniać do solidnej analizy tego zjawiska. To nie przypadek, że to właśnie teraz i wyłącznie jeden obóz tym procederem się w Polsce zajmuje. Według mojej opinii istnieją trzy potencjalnie prawdopodobne przyczyny przypuszczenia tej tęczowej ofensywy w naszym kraju.

Pierwsza – wspomniany obóz „żeby było tak jak było” zupełnie „odleciał” i oderwał się od społeczeństwa polskiego, choć tak naprawdę, nigdy się od niego się nie odrywał, bowiem nigdy z nim nie był zespolony. Wydaje się, że stawianie w Polsce – ostatniej ostoi katolicyzmu w Europie - na ideologię gender to pomysł, z góry skazany na porażkę. W sytuacji gdy rząd PIS-u funduje społeczeństwu różne socjalne prezenty, ONI fundują Polakom nadzieję, że małżeństwa homoseksualne będą legalne z możliwością adopcji dzieci, a same dzieci zapoznają się już w przedszkolu w jak różnorodny i efektywny sposób można czerpać radość z seksu. Wychodzi na to, że problem braku w Polsce "otwartego społeczeństwa" zaprząta umysły naszych rodaków od rana do wieczora i nie daje im spać po nocach. Pytanie: czy ci lewoskrętni aż tak dalece nie czują potrzeb narodu w którym żyją? Czy popełniają na jego oczach polityczne samobójstwo?

Druga przyczyna, przeciwstawna pierwszej. ONI „nie odlecieli”, im się wydaje, że dobrze ocenili polskie społeczeństwo - jako już dostatecznie dojrzałe tzn. dostatecznie ogłupiałe i w związku z tym gotowe do wchłonięcia tych neomarksistowskich dyrdymałów. Zapewne, według opinii ONYCH, podglebie zostało już w Polsce solidnie przygotowane do przeprowadzenia tej operacji. Przecież autorytet polskiego Kościoła został mocno podkopany pedofilskimi aferami i emisją wiadomego filmu, a duża część polskiej młodzieży wychowana w duchu pedagogiki wstydu z lubością identyfikuje się z nowinkami płynącymi z „cywilizowanego” Zachodu.

Trzecia przyczyna. ONI nie „odlecieli”, ONI wiedzą co robią. Zdają sobie dobrze sprawę, że te tęczowe działania prowadzone w Polsce to wielki niewypał. IM nie zależy na przychylności społeczeństwa polskiego, IM zależy na przychylności elit decyzyjnych Unii Europejskiej. A w jaki sposób można się im podlizać? Ano m.in. promując w Polsce gender. Przecież elity UE lansują i wdrażają od lat w całej Europie ideologię neomarksistowską z gender na czele (i trzeba przyznać z dużym sukcesem, zwłaszcza w Europie Zachodniej, wynikającym zapewne z faktu, że społeczeństwa tej części starego kontynentu nie przerobiły swojego czasu na własnej skórze komunizmu w jego pierwotnej, siermiężnej postaci). Pokazanie kto w Polsce potrafi tę operację sprawnie przeprowadzić, jest wyraźnym sygnałem, na jaką opcję polityczną mogą owe elity zawsze liczyć. Szkoda, że wielu naszych rodaków tego nie dostrzega.



 

 

 

 


24-03-2019 admin

Komentarze

  • Konwencja Stambulska jezeli nice zostanie wypowiedziana przez PIS do konca roku , bedzie obowiazywac stale.Obudzcie sie bezkrytyczni popieracze ten partii.Nic z tym nie robia

Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Krótko i na temat - Zbigniew Żmigrodzki

Siewcy niepokoju

 

Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.

 

***

Dialog, pojednanie, jedność

 

Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis